Pamiętniki o obawach i nadziejach
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
o obawach i nadziejach
O mnie: Jestem urodzona w 1982 r Od sierpnia 2014 r. jestem w szczęśliwym związku. Powinnam pisać o sobie, ale myślę już w liczbie MNOGIEJ - MY. Od sierpnia 2015 jestem szczęśliwą żoną. Nadal nie jestem szczęśliwą matką. W ogóle nie jestem matką. A ja ? Ja rozstałam się ponad 5 lat temu z mężczyzną z którym miałam brać ślub- trauma. Trauma trwała tak naprawdę 5 lat. Nie umiałam się pozbierać mimo, że wydawało mi się , że się udało. Przez 5 lat byłam w związkach. Byłam w związkach to dobre słowo. Właściwie "bywałam i wybywałam" w związkach. Byli mężczyźni którzy mnie nie szanowali. A ja pozwalałam im na to. Wydawało mi się , że sex to klucz do sukcesu. Owszem to klucz do sukcesu, gdy mężczyzna Cię kocha, W przeciwnym wypadku to klucz do samozagłady, utraty szacunku do samej siebie i podkopania własnej wartości. Od momentu kiedy tata zostawił mamę (lipiec 2013 r) u mnie spiętrzają się choroby. Ale o tym niżej. Staramy się o dziecko. Pełna obaw bo i pełno schorzeń.
Czas starania się o dziecko: od listopada 2014 r.- jak ten czas leci a ja stoje w miejscu. Baaa mam nawet wrażenie, że się cofnęłam.
Moja historia: Jedynaczka. Oczko w głowie rodziców. Dobra uczennica. Dobra studentka. Dobra aplikantka. I w końcu prawnik. Wcześniej (podczas aplikacji) nie było mowy o dziecku ...najpierw edukacja, potem stabilizacja a dopiero potem ... dziecko. Na 2 roku aplikacji rozstaje się z partnerem. Zostawia mnie dla innej. 5 lat zajęło mi wychodzenie z cienia niepowodzenia jakim było przeświadczenie, że jestem gorsza od tej dla której zostałam porzucona. Przez 5 lat byłam w różnych związkach... najczęściej jako "maskotka w rękach faceta". Bawili się mną, albo "czarowali" ze chcą mieć ze mną rodzinę i dziecko. Związki bez szans - jak bańki mydlane. Trzy lata temu - choroba taty. Mocno to przezywam - w końcu jestem córeczką tatusia. Rok temu problemy w domu rodzinnym powodują, że stresu mam co niemiara. Stres jest chyba "motorem" schorzeń, które nagle piętrzą się jak głazy po lawinie. 1. AZS 2. cukrzyca 3. alergia - kurde chyba na wszystko 4. wykluczone PCO - ale odkryte 2 torbiele - wycięte w sierpniu 2013 5. endometrioza 6. hiperprolaktynemia No to aktualizuję moją listę. 7. na wiosnę 2014 r - podczas rutynowych badan wykryto u mnie CHlamydię, Ureoplasmę i Mykoplazmę - ja i mąż przeleczeni antybiotykiem - kolejne posiewy - wszystko OK. 8. w czerwcu 2015 - wycięte dwa jajowody ( z w wodniakami) - koniec złudzeń , że naturalnie zajdę w ciążę. Miałam mieć wycięty jeden jajowód, ale podczas laparoskopii lekarz stwierdził, że usuwa mi dwa. Po wybudzeniu jak mi to powiedział grunt pod nogami mi się usunął. 8. lipiec- pierwsze spotkanie w GAMECIE - z badaniami kwalifikującymi do rzadowego in vitro - kolejny cios - AMH 0.06 (FSJ i LH w normie) - NIE KWALIFIKUJE SIE DO DOFINANSOWANEGO IN VITRO. Do tego Pan dr stwierdził, że przy takim AMH to ja pewnie jajników nie mam bo pewnie wraz z torbielami zostału wycięte. Mam zrobic USG ... Pół roku zajęło mi zbieranie się, żeby zrobić badania - zrobiłam w styczniu 2016 - o dziwo mam jajniki (w 12 dc na jednym jajniku 2 pecherzyki dominujące i 3 antralne, a drugim jeden antralny) no i sama dla siebie wierząc w cuda powtórzyłam AMH - i szok - 0.27 - szału nie ma - nadal mocno poniżej normy - ale to już nie 0.06 - jak to możliwe - przecież ten wynik nie powinien ulegać zmianie. 9. w sierpniu 2015 zgłosiłam się na darmowe badania w celu wykrywania HPV - miało to być rutynowe badanie - miało być ok - nie było - mam HPV. Miałam kolposkopie - na razie nic złego się niedzieje - ale w grudniu 2015 r cytologia była juz III stopnia i znowu jakąs bakterię Gardnelle mam.W kwietniu cytologia nadal III stopnia.
Moje emocje: Staram się .... , ale zafiksowałam się , że "będą problemy" bo inne kobiety tylu schorzeń nie mają a też mają problemy z zajściem w ciążę. Boje się. Poprostu strach i poczucie niesprawiedliwości. Strach ... strach, że jednak się nie uda. Ze mam swoje lata i nadal bez dziecka.... presja otoczenia ... sama sobie stawiam wysoko poprzeczkę. Piętrzą się kolejne schorzenia ... i zamiast znikać podczas gruntownego badania - pojawiają się nowe i nowe i nowe i ...

26 listopada 2014, 10:00

Popadam w paranoję.

Czytam o wszystkim co może pomagać w zajściu w ciążę.

Jem już garść leków: kwas foliowy, vit D, cynk, wiesiołek, magnez no i bromergon.

Przeglądam z uporem maniaka wykresy i porównuje je do swojego, czy aby są szansy na zajście w ciąże.

Kupiłam 50 testów ovulacyjnych na allegro.
Dzisiaj zrobię pierwszy test.

Martwi mnie jednak to, że cały czas plamie - plamie w taki brunatny sposób - myślę, że to wina wodniaka.

koniec pisania na dzisiaj

27 listopada 2014, 12:26

Ewidentnie świruje.

Rozmawiałam z maam przez telefon.
Nie przyznałam się, że się staramy. Uciekłam od tematu, ale powiedziałam , że się boje, że przez te moje problemy nam nie wyjdzie i dlatego chce się zabezpieczać na milion różnych sposobów.

28 listopada 2014, 10:55

Czas na modlitwę pompejską.

54 dni - ale wyczytałam jak jedna dziewczyna z tego portalu po odmówieniu tej modlitwy zaszła w ciążę.
Matka Boża podobna nie odmawia gdy się do niej modli właśnie tą modlitwą.

2 grudnia 2014, 10:40

codziennie się modle.

Codziennie robie testy owulacyjne.
Dotychczas wszystkie krestki na teście były jaśniejsze od kreski testowej a na podstawie temperatury OVUFRIEND wyznaczyło mi owulację na 29 pazdziernika.
Oszaleje. W poprzednim cyklu owulacja była w 43 dc a teraz w 10 dc.
Przecież ja nigdy nie miałam takich krótkich cykli.

Poza tym dzisiaj w nocy kiespko spałam. Znowu wszystko mnie swędziało. Może ta temperatura 36.61 to własnie od tego.

Tak czy owak będę dalej się obserwowac. Może jednak OVU zmieni mi dzień owulacji dlatego nie przestanę się starać.

4 grudnia 2014, 13:02

Znowu plamienia... a łudziłam się, że wodniak się tak pięknie wypróżnił po okresie, bo ostatnio naprawdę było pięknie i "sucho".

OF przesunął mi owulację z 10 na 12 dzień cyklu. Z jednej strony dobrze, bo wówczas każdego dnia przed okresem kochałam się z Tomkiem, poza tym tak krótka faza folikularna też mnie martwiła ale...
Ja chyba lubię być nieszczęśliwa i szukam problemów.

Tomek mnie uspokaja, każe nie myśleć.

Kocha się ze mną codziennie, ale myślę, że w końcu go to zniechęci.

jestem niecierpliwa. Chcę wiedzieć - jestem w ciązy czy nie, a jak nie to ziuuu kolejne starania i najlepiej następnego dnia, żeby była odpowiedź .Ale tak nie ma i nie będzie.

Modlę się codziennie. Jak nigdy, jestem w stanie 45 min odmawiać Modlitwę Pompejańską. Nawet jak tata odszedł to nie umiałam się tak modlić.

Idę dzisiaj na cytologię. Boję się , że nie będzie dobra.

W styczniu chce iść na USG i do Ginekologa - niech zacznie coś diagnozować. Rok "próbowania" - tak jak on by tego chciał - na ślepo - to za dużo.

Może jakiś monitoring, a może jakieś leki ?

A może zmienić lekarza ?

10 grudnia 2014, 12:00

No i pieknie 21 dc.

Temperatura regularnie spada ... czyli nici z ciąży.
A tak cghciałam zeby było bajkowo -- prezent pod choinkę test ciążowy - pozytywny.
Miotają mną złość, rozczarowanie, smutek , niemoc.

Nawet nie chce mi się nic pisać o mojej frustracji.

12 grudnia 2014, 10:01

Wcczoraj dostałam okres.
Jakie rozczarowanie
Jaki ból jaka pretensja do samej siebei.

Nie czuje się wartościowa nie czuje się w pełni kobieta.
Kobiety rodzą dzieci a ja ?

Z obserwacji wynika, że mam za krotką fazę lutealną.
NO i wit b6 i Magnez zacznę dokładac w wiekszej ilości do mojej gaersci suplementów.


Tak chciałam dac Tomkowie prezent na gwiazdkę.

Modlę się codziennie. Ale teraz mam pretensje do Pana Boga. Dlaczego ja ? Czy nie miałam juz wystarczająco duzo problemów zdrowotnych ? Nie oczekuje wiele. Chce dziecko. Małą dziewczynkę. Nie oczekuje druzyny piłkarskiej tylko jedną małą kruszynkę.

19 grudnia 2014, 11:22

Tak wiem .. spokój, pełen luz.
Mam nie czytać wujka googla, mam nie mierzyć temperatury mam nie myśleć.
ALe myślę przyglądam się swojemu wykresowi jakby moje patrzenie na niego miałby coś zmienić i i go zaczarowac . Patrze na wykresy innych dziewczyn.. złośzcze się gdy widzę ze jakas inna zaszła w ciążę.

Dlaczego inne kobiety tak łatwo zachodza w ciąże ?
Dlaczego ja musze być taka "inna".

Cały czas nie daje mi sposkoju ten wodniak. Wyczytałam ze te plamienia 9 orpznianie się wodniaka) może powodowac wypłykiwanie się zarodka.
A ze mnie się leje.

Boże - daj mi dziecko.

Modlę się codziennie.

I nic...

16 stycznia 2015, 10:49

kolejny dzień ...
testy owulacyjne pokazywały jakiś cień kreski w okolicach 10 dc. Teraz mam 15 ... jeszcze nie sprawdzałam ale już się wkurzam, że na podstawie temperatur nie miałam jeszcze owulacji.

Boże, czy ja zajdę w ciąze ?

Litanie pompejańską już prawie kończe jeszcze tylko 4 raxy... zaczęłam się modlić do Jana Pawła II.

Ciąglę patrzę jaki śluz, jaka szyjka macicy.... serce mi łomocze.

19 stycznia 2015, 09:16

18 dzień cyklu.

Czuje, że będzie to cykl bezowulacyjny.
A tak dobrze szło. Miałam wyrównane dwa cykle co prawda z króta faza lutealną, ale już nie były 32 dniowe albo dłuższe.

Ciekawa jestem dlaczego tak się zrobiło. \Czy moje ciałao coś mi mowi ?
Nie mogę iść na USG bo doktora do konca stycznai nie ma.
W lutym tez nie wiadomo jak będzie.

Non stop myślę o tym i płacze. Dlaczego musze tego doświadzcac ? Nie wymagan duzo. Jedno dziecko. Tak zeby być pełną rodziną.

22 stycznia 2015, 15:21

skonczyłam wczoraj nowenne pompejańską.
Okresu nie mam, owulacji też nie. a to juz 21 dzien cyklu...

Poddaje się

Jestem wściekła.

26 stycznia 2015, 09:52



25dc

zaczyna się czas frustracji .. to miejsce będzie służyło mi chyba tylko po to żeby wylać całe wiadro pomyj na co mi się tylko uda.

Jak dziecko we mgle. Okresu nie mam, a na USG chodzi się po skonczeniu okresu. Lekarza od USG nie ma do k. styczni - wiec moze dobrze, bo czuje, że ja tak szybko okresu nie dostanę.

Mam nadzieję, że uda mi się "od ręki" zapisać do niego po skończonym okresie.
Bo potem z tym USG to muszę iść do gin i endo.

No i jeszcze to badanie "czegośtam" pochwy.Teraz nei pójde bo znowu mam jakieś plamienia.
Poczekam też z tym na "po okresie". I z tym wszystkim pójdę do gin.


Cały czas się łudzę, że uda się ... że zajdę samodzielnie. Ze chociaż 1 jajowód jest drożny

30 stycznia 2015, 11:17



29dc


wczotaj T wrócił z wywiadówki od SWOJEGO syna.

Młody się nie uczy, kłamie, a jego mamusia nie widzi w tym nic złego i rozpieszc go na maxa. Wywołując w T wyrzuty sumienia ze opn niby zly ojcec i że to przez niego młody się w nauce opuscił.
A ten swiruje ... swituje na maxa i nie widzi jaki sprawia mi bol.

ja tutaj na rzesach staje zeby zajsc w ciaze a on tylko o tym ze sie smarkacz jeden nie uczy.
Jak sie nie chce uczyc to sie T za niego nie nauczy i niech da spokoj. bedzie mlody najwyzej doły kopał jak dorosnie a inzynierem molekularnym nie zostanie.

Ja mam 29 dc i generalnie nic sie nie zmienia. jednego dnia temepratura hop do gory a nastepnego dnia - bęc na dół. Takie zygzaki mam na wykresie.

co robic ?

Niech ta zima się skonczy.
Wzoraj byłam u kosmetyczki stylistki paznokcie. Zadbałam o siebie o czułam sie mało atrakcyjna.
do tego w hebe zostawiłam ponad 200 zł no i w pepceo kolejne 150 żł .... ale urzadam dom ktory nie jest nawet mól bo była zona T robi problemy a ja czuje sie jak gosc w domu a nie jak Pani na włosciach.

kqrw mnie bierze. koncze to smęcenie. bo wcale nie jest lepiej

5 lutego 2015, 11:38

33dc


Moje spostrzeżenia ...
Zaczęłam brać castagnus i ... mam wrażenie, że to on roz**** mi cykl w cały świat. Gdy zaczęłam go przyjmować to temperatury dziwnie się zachowywały. O ile w zeszłym cyklu była ovulacja ale temperatury jakimś szlaczkiem wzrastały i opadały o tyle w tym cyklu to już w ogóle masakra. Odstawiłam go parę dni temu i ... i temperatury spadają jakoś tak łagodniej... bez zyg- zak-ów.

11 lutego 2015, 09:12

39 dc


w końcu wyznaczyło mi owlację w 36 dniu.
Czyli za jakieś 10 dni będzie okres.
Będę mogła iść zrobić badania ufff

17 lutego 2015, 11:05

45 dc

Od zeszłego czwartku do niedzieli byłam z T. na zawodach. Świetne doświadczenie mimo, że trzeba wcześnie wstawać, późno się kłaść i było czasami bardzo zimno.

Generalnie fajna zabawa.

Temperatura rośnie mi prawie książkowo, ale odliczanie do dnia ostatecznego tj @ już trwa. Tak ja przypuszczałam - temp spadła mi po powrocie do domu. Czekam na okres i mogę w końcu iść na USG. Przesunęli mi USG z 19 go lutego na 23 luty ... znając moje szczęście pewnie dostanę okres i znowu będę musiała przesuwać. ehh

Póki co pierwszy dzień w pracy.

23 lutego 2015, 11:16

4 dc - nowego cyklu bo poprzedni tasiemiec w końcu się zakończył

Moje spostrzeżenia --- cykl długi, owulacja późna, ale faza lutealna krótka - 9 dniowa. Coś trzeba z tym zrobić. Zaczęłam od wykonania badań. Dzisiaj (w 4 dzień nowego cyklu ) utoczono mi krew i zleciłam wykonanie badania prolaktyna, FSH i LH.

W przyszłym tygodniu - USG.

A potem leczenie u gina i chce iść do endokrynologa.

Leczenie antybiotykiem na chlamydie, mycoplasmę i ureoplasmę. ahhh

Wszystko się pierdaczy

23 lutego 2015, 11:48

Porada
Jeśli stale masz niską temperaturę ciała i zawsze jest Ci zimno, nawet przy ciepłej pogodzie i w ogrzewanych pomieszczeniach, sprawdź czy nie masz niedoczynności tarczycy. Innymi objawami niedoczynności tarczycy mogą być: suchość skóry i włosów, chrypka, zmęczenie, skurcze mięśni, wysoki poziom cholesterolu oraz tycie i trudności ze schudnięciem.

cholera a mnie jest non stop zimno ...
skóra sucha ale zawsze kłade to na kark AZS

poza tym hormony tarczycowe u mnie zawsze były w normie.

24 lutego 2015, 10:47

Porada
Wyniki badań (f. fl)- badanie wykonane w 4 DC


FSH - 2,28 (norma 3,5 - 12,5) - jak to za mało ?
LH 3,18 (norma 2,4 - 12,6)
prolaktyna 133,8 (norma 127 - 637) - jak to w dolnej granicy skoro ja miałam hiperprolaktynemię ?

25 lutego 2015, 09:29

Dzień zapowiadał się miło ...nic nie zwiastowało BURZY .. a jego streszczenie jest w poście z dnia 26.02

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2015, 12:47

1 2 3