X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Poronienie zatrzymane - i co dalej?
Dodaj do ulubionych
1 2

19 grudnia 2021, 06:01

ŁYŻECZKOWANIE JAMY MACICY OGÓLNIE

1. Inaczej ABRAZJA - słowo popularniejsze w nomenklaturze lekarskiej.

2. Zabieg wykonywany tylko wtedy, kiedy tabletki nie dadzą rady wywołać skurczy macicy optymalnych do samoistnego urodzenia martwego dziecka.

3. Trwa max. 20 min. Należy być na czczo. Jeżeli to będzie Twój pierwszy zabieg w narkozie ogólnej, przygotuj się na stres - ja wpadłam w niesamowitą histerię.

4. Po zabiegu nie wiesz "o co chodzi", nie wiesz gdzie jesteś. Możliwe, że zaczniesz wybudzać się w drodze na salę a jak chcesz mężowi napisać coś OD RAZU to uwierz - on nic z tego nie zrozumie. Mi, dodatkowo, położna wstrzyknęła lek na spanie - nie wiem dlaczego, chyba się bała, że jej nie posłucham i zjem szybciej niż za 2h.

5. Pierwsze wstawanie - ból i zawroty głowy. To drugie utrzymywało się kilka godzin. Dopiero tak 18-19 poczułam, że "kac" minął, bo idąc do WC nie musiałam pilnować ściany. Kiedy spałam, położne chodziły do mnie co 10-20 min aby być ze mną w trakcie wybudzania. Powracanie do "żywych" trwało ok. 30 min., jak już poczułam się silniejsza - z pomocą położnej udałam się do toalety a tam ona pomogła mi się ubrać.

6. Ból to pojęcie względne, każda z nas na pewno ma inaczej. Jednak, gdybym miała porównywać to tylko i wyłącznie do bóli miesiączkowych. Po zabiegu, kiedy leżąc, dochodziłam do siebie czułam, że delikatnie boli mnie całe podbrzusze. Natomiast, kiedy usiadłam, poczułam całą szyjkę macicy... Nie do opisania. Jak zjadłam i położyłam się na spokojnie to poprosiłam położną o przeciwbólowy, bez paracetamolu byłoby ciężko.

7. Każde wyjście do toalety (siku, 💩) wiąże się z bólem. Niestety, trzeba to przetrwać. U mnie większy ból był w trakcie robienia dwójki.

8. Dyskomfort może sprawiać również... Twarde siedzenie. We wtorek, kiedy już siedziałam na krześle, na korytarzu i czekałam na męża, czułam całą szyjkę. Nie należy to do przyjemnych rzeczy. Radzę odpuścić sobie również "powrót do formy", czyli unikanie rowerków treningowych (twardość siodełek x1000).

9. Dogadaj się ze swoim lekarzem odnośnie pierwszej wizyty "po". Jeżeli przed wypisem Cię weźmie i sprawdzi stopień wyczyszczenia - jesteś szczęściarą. Jeżeli przyjedziesz dwa dni później po wypis, lekarz Cię zobaczy i zechce zobaczyć jak krwawisz - na pewno weźmie Cię na USG przy okazji - jesteś szczęściarą. Jeżeli w trakcie Twojego pobytu w szpitalu i po chłop pisze i wydzwania do Ciebie z pytaniami o samopoczucie - jesteś szczęściarą. Jednak powiedzmy sobie szczerze - mało jest takich lekarzy. Dla większości liczy się kasa a nie Twoje zdrowie. DLATEGO PAMIĘTAJ - PRZED WYJŚCIEM ZE SZPITALA TWOIM PRAWEM JEST OSTATNIE USG, KTÓRE ODPOWIE NA TWOJE PYTANIE - "CZY ZOSTAŁAM DOBRZE WYCZYSZCZONA?". Po co masz się później stresować? Wystraczy, że pobyt w szpitalu i samo wywoływanie poronienia było dla Ciebie stresujące.

10. Może być też tak, że zabieg wykonywał inny lekarz niż Twój prowadzący - zapytaj się go/jej o kontrolne USG. Jeśli nie ma ani prowadzącego, ani robiącego zabieg - zapytaj lekarza dyżurnego. Jeżeli mimo Twoich próśb nie zostało zrobione nic - dzwoń do prowadzącego, jeżeli nadal zostałaś pozostawiona sama sobie - kochana, zmieniaj lekarza. SZYBKO.

11. Powikłania - występują bardzo rzadko, jednak sprowadzają się do tego, że nie zostałaś dobrze wyczyszczona i w Twojej macicy rozpoczyna się stan zapalny. Dlatego USG jest tak ważne. 😉

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2021, 06:09

23 grudnia 2021, 08:07

Mam dużo przygotowanych wpisów na temat własnego poronienia ale stwierdziłam, że nie chcę sobie psuć humoru na święta (choć ten i tak już jest skopany). Zaraz jadę na próbną betę i też mnie strach bierze. Oby wszystko było dobrze - byłby jeden problem z głowy. Swoją drogą, cała ta sytuacja delikatnie mówiąc, zaczyna mnie denerwować 🤬. Niby powinno być wszystko okej ale na różnego typu komplikacje też trzeba być przygotowanym. Od dłuższego czasu jestem jak tykająca bomba... 💣

Z dobrych wiadomości - chłopiec 👼, ze złych - trisomia chromosomu 13, zespół Patau. Nie ma na co czekać, musimy zrobić kariotypy i męża przy okazji wyślę na hemochromatozę.

Dużo wczoraj czytałam na temat "trzynastki" i nic mi się nie zgadza. Niestety, ciężko przyznać ale podejrzewam siebie (syn i drugi chrześniak mojego chrzestnego mają lekkie wady genetyczne, prawdopodobnie gen dziedziczony po dziadkach, w moim przypadku po babci) i chociażby dlatego ciężko mi uwierzyć w to, że komórki TAK PO PROSTU źle się podzieliły podczas zapłodnienia. 🤔 Będę musiała zapytać genetyka jak ta sytuacja może się mieć do zapłodnienia drugiej komórki jajowej... Aktualnie, to nawet ciężko uwierzyć w to, że faktycznie ta druga się zapłodniła, skoro geny mogą być podejrzane (teraz obstawiam pierwszą). W badaniach autorzy opisali fakt taki, że w "trzynastkach" nieprawidłowy podział komórek powoduje opóźnienie w starcie rozwoju dziecka i z tego chociażby wynika duża rozbieżność pomiędzy OM a USG. Oczywiście, pierwsza trisomia/jakakolwiek wada/poronienie zdrowego dziecka nie wykluczają zdrowej ciąży później no ale jak człowiek już wie, że taka wada miała miejsce to podejście do życia i przyszłego planowania następnej ciąży jest całkiem inne, bo to takie - na dwoje babka wróżyła. Nikt i nic mi nie daje pewności, że wada się nie powtórzy - kwintesencja statystyki... My będziemy podejmować decyzje po uzyskaniu wyników z kariotypów...

Odnośnie poronienia - jeśli już wiem, że to wina "13", to... Jakby to napisać... Józiowi lepiej jest na górze. 😞

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2021, 12:41

26 grudnia 2021, 08:23

Jak przeżyć święta po poronieniu? Nie mam pojęcia ale zrobiliśmy to z mężem. Zostało jeszcze dziś, na luzie. Najbardziej stresująca była dla nas Wigilia i składanie życzeń. Tym, co wiedzieli powiedziałam po cichu, że nie mam ochoty ani chęci składać wyszukanych życzeń (wszystkim życzę jak najlepiej), bo po prostu walczę z płaczem i wbrew pozorom, ani dla mnie, ani dla męża nie jest to czas MAGICZNY.

Na dodatek w Wigilię oboje z mężem wybuchnęliśmy. Byliśmy o 14 po wyniki w szpitalu i coś w nas pękło. Jesteśmy zmęczeni udawaniem, że wszystko jest okej.
Chyba średnio to wychowawcze ale on się wykrzyczał i ja, i najważniejsze, że przez to uzyskaliśmy spokój. Każdy udaje, że nic się nie stało a ja wręcz pragnę mówić o swoim Józiu, który tam gdzieś na górze sobie fika i lata z innymi aniołkami... Wszyscy się boją tego tematu, niby chcą rozmawiać ale jak pytają i zaczynam mówić to urywają i w 🍑 mają. Ech. Jak pochowam Józia, to będę do niego jeździć i z nim rozmawiać... Byłam w pracy z aktem zgonu (23.12), to te kadrowe tak się na mnie gapiły i oglądały ten akt jakby, kuźwa, nigdy takiej rzeczy nie widziały na oczy. Zdenerwowałam się i spytałam tych kobiet, czy nie mają czasem swojej roboty, że tak oglądają akt dziecka martwo urodzonego. Zrobiło im się głupio, bardzo dobrze.

W szpitalu przy wynikach pani analityk wręczając mi je powiedziała, żebym skonsultowała swoją morfologię, bo przy ciąży taka niska nie jest dobra. 🤦‍♀️ A ja jej odpowiedziałam, że dziękuję za radę o którą nie prosiłam ale właśnie kontroluję swoją morfologię i spadek bety, bo jestem 1.5 tygodnia po poronieniu i straciłam dużo krwi w szpitalu. Mina bezcenna. Podsumowując - jutro po becie nie będzie śladu skoro w piątek było 107 mlU/ml. Teraz czekam na okres i muszę zrobić badania hormony w 3 dc, później 7 dpo i znowu betę i z tym do lekarza. 😌

Dr K. w czwartek, w szpitalu mówił o tym, że jak chcę, to mogę już zacząć łykać suplementy dla kobiet starających się o dziecko. Jak przyjdę do niego z wszystkimi wynikami (chciał też zobaczyć kariotypy) w przyszłym miesiącu to porozmawiamy o tym, co dalej. Szczerze? Nie wiemy z mężem czy chcemy się w to ponownie pakować, jednak potrzebujemy więcej czasu...

28 grudnia 2021, 11:42

Przyjechał mój Józef z badań płci i przyczyny poronienia. Jak wzięłam przesyłkę od kuriera to mocno ją przytuliłam do serca 😊. Jak mąż wróci z pracy to poproszę go o schowanie Józia do trumny razem z boćkiem Bolkiem. Sama mogłabym to zrobić tylko B. schował gdzieś tą trumienkę przed moimi oczami. Mam nadzieję, że jak go pochowamy to moje samopoczucie będzie zdecydowanie lepsze. Na dziś to mam wyrzuty sumienia, że tak to wszystko długo trwa... Pochówek prawdopodobnie będzie rano, w czwartek.

910608! ❤ Cieszę się, że jesteś, wysłałam Ci z rana zaproszenie. 🤗 Widziałam nawet ostatnio Twoje wyniki z badań prenatalnych, cudownie (od czasu do czasu zaglądam na lipcowe mamy)! Starszy brat na pewno jest na górze szczęśliwy z takiego obrotu sprawy. 😁 Szczerze mówiąc, wyobrażamy sobie Józia jako aniołka 🤔 i nie myśleliśmy o nim nigdy w kategoriach "co by było gdyby" bo zaraz z mężem mamy łzy w oczach no ale! Wizję mam (jak to matka) - patrząc po dzieciach ze strony braci męża to byłaby skóra zdjęta z rodziny W. - wysoki brunet, mocno czekoladowe oczy, łamacz dziewczęcych serc 💔😂. Jak w niebie ma skrzydła, to raczej nie korzysta z nóg (napisałabym lenistwo ale wolę "pójście na łatwiznę" 😂). Na pewno nerwus, na pewno porywczy, mam nadzieję, że nie aż tak uparty jak ja i gaduła 🤫🤭. Raczej indywidualista, z tych, że musi coś robić, nawet jak odpoczywa. A z hobby, to raczej kierunek wspólny z rodzicami, czyli biegacz górski. Szczerze pisząc, mieliśmy z mężem rozmowę, jeszcze jak byłam w ciąży, i braliśmy pod uwagę odkładanie jej/jemu pieniędzy na bardzo elitarny bieg górski (gdyby chciał/a) a teraz to myślę, że ma lepszy żywot i dostęp do gór niż matka z ojcem i może być na każdym elitarnym biegu jaki sobie wymarzy i towarzyszyć swoim ziemskim idolom. Zdecydowanie widzę go przy nas, na górskich wycieczkach, oczywiście najpierw stękający i płaczący co 5 m "ile jeszcze" 😆 ale myślę, że w wieku 15 lat już ciężko by mi było go dogonić (ojciec jeszcze da radę, a ja to raczej z rodzeństwem 🥵 jak Bóg da). W sumie to fajnie sobie tak pogdybać. ☺

Często podczas prostych czynności wyobrażam sobie, że stoi obok nas lub sobie fruwa nad nami szczęśliwy. 👼 Kochamy go bardzo mocno i wiemy z mężem, że Bóg wiedział co robi zabierając nam go, tym bardziej, że już wiemy dlaczego. Na pierwszych prenatalnych wszystko by wyszło a ja za nic w świecie nie zgodziłabym się na terminację ciąży. Nie mam też żadnych pytań, pretensji, żali... Wiadomo, że jest przykro, że nie jest kolorowo... Ostatnio w Kościele uśmiechała się do mnie mała dziewczynka, na oko 3 latka i wyobraziłam sobie Józia. Oczy zaszkliły mi się w moment i zrobiło mi się jakoś tak smutno. ☹️

Poczułam dziś małą zazdrość, bo dziś teść mi mówił, że śnił mu się mały chłopiec, z wyglądu cały B., z którym się bawiłam. Może to proroczy sen - kto wie. 😇 Józiu mój mały, a może przyśniłbyś się mamie? Albo tatusiowi, co? 😇

Edit. 910608 ja tam czuję, że każdy aniołek każdego zna, więc całkiem możliwe, że chłopaki fikają razem 😁 śmiać mi się zachciało i w sumie nawet się troszkę zestresowałam - mam nadzieję, że mój Józio idzie choć trochę na kompromisy. 😂

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2021, 11:51

30 grudnia 2021, 18:08

Dzisiaj pochowaliśmy Józia. 👼

Kochany Synku, wiem, że tam, na górze jest Ci lepiej i jesteś tam szczęśliwy, wierzę, że jesteś zdrowy i Bóg Cię przytulił do swojego serca tak, jak zrobiłby to tata, gdybyś się narodził 😌. Wierzę, że jak nie jesteś (dosłownie) zalatany podziwianiem świata to nam towarzyszysz i nad nami czuwasz. 🙏 Pewnie jest Ci smutno z tego powodu, że ostatnio z tatą płaczemy częściej niż zwykle ale wiesz, już nic nigdy nie będzie takie samo. Nasze serca rozpadły się na miliony kawałków i zawsze będzie w nich brakować jednego kawałeczka, którym jesteś Ty. 😞 Do końca życia będziemy mieć Ciebie w naszej pamięci. Wszystkie Twoje zdjęcia z USG są w kopercie z kartą ciąży, czasami na nie zerkam mała Kruszynko. 🥺 Na pewno się kiedyś zobaczymy. Dopilnuje tego. Tata pewnie Ci w duchu dziękuje - mi to było obojętne ale on bardzo chciał, by przy pochówku brał udział ks. Marcin ☺. Spakowaliśmy Ci do trumienki boćka Bolka, by Twoje maleńkie ciałko nie leżało w tej ziemi samo... Czy spotkałeś już swoich pradziadków? Chyba tak. Zawsze jak wracam do rodzinnego domu oczami wyobraźni widzę dziadka Józefa, wśród uli i pszczół. Uwielbiał przesiadywać wśród nich. 😌🐝 Twój tata mówił, że jego dziadzio Józef też był w porządku, więc mam nadzieję, że ciepło Cię przyjęli i się będą Tobą opiekować. ☺ Święty Józef to patron dobrej śmierci, nie mogliśmy Ci dać lepszego imienia. ☺ Ech. Ciężko nam tu, na ziemi. Ciężko mi patrzeć na uśmiechnięte mamy z dziećmi w wózku, choć one nie są niczemu winne... Ciężko mi odwzajemnić uśmiech dzieciom, które się do mnie uśmiechają - od razu łzy stają mi w oczach. Mam nadzieję, że to minie... A tymczasem Twoi rodzice zbierają się do powrotu, do biegowej formy. Ja to jeszcze pół biedy, gorzej z tatą. Mogę się założyć, że już słyszałeś jak przeżywa swój brzuszek 🤭😂 ale on ma lepsze spalanie tłuszczy od mamuśki, szybko się z tym upora. 😌 Już nie mogę doczekać się biegania w Tatrach. Wkrótce zobaczysz jaką frajdę sprawia Twoim rodzicom bieganie po górach. 😍 Czuję, że jesteś tutaj z nami i uśmiecham się pod nosem. Mój Aniołku. ❤👼

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2021, 18:43

31 grudnia 2021, 18:22

Jaki był 2021 rok? Zakręcony.
Oświadczyny💍, ślub 💒, mnóstwo biegania po górach ⛰️ i niezłe lokaty. Zaszłam w ciążę! 🥳 I poroniłam... 😔

Podsumowując wiele szczęścia mnie spotkało ale też i bólu.

Patrzę z nadzieją na 2022. ❤

Dziewczyny!
Życzę Wam tego, czego same sobie życzycie. 🥰

9 stycznia, 07:26

📆 Minął już miesiąc od momentu w którym dowiedziałam się o śmierci Józefa a jakby to było wczoraj... Próbujemy z mężem wrócić do siebie sprzed ciąży ale C'MON już nic nie będzie takie samo, bo jest TA pustka i świadomość, że kogoś brakuje a powinien być. ☹️ Odwiedzamy Józia na cmentarzu co tydzień, w przyszłym tygodniu będziemy montować tablicę z jego imieniem i nazwiskiem. ☺

Zaczynam się martwić, to już 28 dc a okresu brak. Czekam na niego niecierpliwie nie mając żadnych objawów i nie wiedząc kiedy będzie 😐. Ovu co chwilę zmienia mi datę owulacji i planowanej 🐒. Wiem, że mam jeszcze czas, bo od 4÷6 tygodni ale ja bym chciała, by on przyszedł już - od razu jeden problem z głowy.

Wyniki z bety 5.01 odbiorę dopiero jutro, mam nadzieję, że wynik negatywny po takim czasie...

10 stycznia, 17:50

Dziś odebrałam wyniki z 5.01.2022:
- beta-HCG - 8,2 mlU/ml,
- progesteron - 3,82 mlU/ml.

Badanie histopatologiczne tkanek poporonych z dn. 13.12.2021 - ok.

Z wyników wychodzi na to, że lada chwila może pojawić się @. 🙏 Po powrocie z Warszawy wróciłam do diety, czytam też książkę o diecie płodności (jeden z lepszych zakupów w 2021 😂). Ze względu na powrót kontuzji i związane z tym bóle lędźwi zamieniłam bieganie na marsz i dołożyłam dodatkowe rozciąganie. 🚶‍♀️

16 stycznia, 08:10

Józiu,
mam nadzieję, że tam, na górze, jest Ci dobrze 😊 i ciepło! Na ziemi jest dosyć chłodno i mroźno ❄☃️🥶. Zaczynam tęsknić za majowym słońcem ☀. Mam nadzieję, że słuchasz się dziadków oraz babć i dogadujesz się z innymi aniołkami ☺. U nas bez zmian, życie się toczy w miarę normalnie a dni płyną szybko od kiedy wróciłam do pracy. Na początku martwiłam się jak to będzie, że nie będą wiedzieć jak się zachować i będziemy się wzajemnie krępować ale na szczęście jest dobrze. Mam przy sobie koleżankę, która kilka razy była w mojej sytuacji - rozmowa z nią bardzo mi pomaga. Jestem wdzięczna za jej otwartość ❤. Oprócz tego szydełkuję, czytam, zdrowo jem, uczę się i chciałabym wrócić do olejowania włosów ale jakoś opornie mi to idzie. Wiesz, smutno mi... Nie żeby ten stan trwał cały czas od miesiąca, nie. Od czasu do czasu łapie mnie taki humor wieczorem, że chce mi się płakać i robię to. Wyje wtedy wtulona do taty, nie mam pojęcia jak on to znosi ale kochanie wiem, że trafił nam się prawdziwy TWARDZIEL 😍. Smutno mi też wtedy, gdy odwiedzamy Cię na cmentarzu 😞. Ile razy byśmy u Ciebie nie byli, tyle razy mówię tacie ze łzami w oczach, że to nie tak miało być 🥺. Zmieniliśmy wizję tablicy upamiętniającej Twoje przybycie - mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🥰. Ech, brakuje nam Ciebie, mały Szkrabie 👼, dziś mielibyśmy koniec 13 tygodnia! 😌

Potrafię rozmawiać o naszej stracie, czuję, że psychicznie jesteśmy "pozbierani". Wiadomo, czasem nachodzą nas chwilę słabości ale wtedy dużo rozmawiamy o Józiu; jakby wyglądał, jaki miałby charakter, co lubiłby robić, kim byłby w przyszłości - to zawsze nas buduje ☺. Nie wiem dlaczego ale jak myślę o nim, to mam wrażenie, że bardziej trzyma z "moim" dziadkiem Józkiem, niż z B. 😅 Pisałam już, że mam obraz w głowie z dzieciństwa - dziadka wśród uli, ubranego w strój pszczelarski, wydobywającego z uli ramki z miodem 🤤 i nawet nie wiem kiedy, podświadomość umieściła mi w tej migawce Józia. Widzę obok dziadka małą, stojącą na palcach istotkę, spoglądającą z zaciekawieniem w głąb ula a najbardziej śmieję się na myśl o tym mega dużym kapeluszu pszczelarskim z siatką na tak małej główce 😂. Niestety "widzę" go od tyłu a tak bardzo bym chciała zobaczyć twarz... Wierzę w to, że mi się w końcu przyśni. 😇

Coś pozytywnego? Nie mam już takiej awersji do dzieci. Nie mogłam się ostatnio oderwać od chrześnicy 😂. Kocham ją od pierwszego wejrzenia a po poronieniu me uczucia do niej zostały wzmocnione... Nie wiem, może przelałam na nią uczucia do Józia? 🤔 Widzę też pewną zmianę w zachowaniu do dzieci, jeśli chodzi o B., jest jakby... Bardziej otwarty? Zainteresowany? 🧐 Problem z kobietami w ciąży jest cięższy ale pracuję nad tym - działa.

Czy jesteśmy gotowi na kolejną ciążę? 🤔
Myślę, że tak. Oficjalnie 1 cykl "nie starań" rozpoczęliśmy wczoraj, choć nie wiem czy się to liczy, bo ginekolog kazał nam odczekać pierwsze 3 miesiączki 😅 a mi zlecił porobić badania hormonalne, mam mieć też u niego monitoringi przed owulacją w celu sprawdzenia, czy jajka rosną jak trzeba 🙏. Tak więc, kolejny intensywny miesiąc w kłuciu i pobieraniu krwi... Później zastanowimy się co dalej - czy zawieszamy jeszcze na jakiś czas, czy nie. Jedno jest pewne - potrzebujemy odpocząć, odprężyć się, może gdzieś wyjechać 😁. Muszę zadbać o nasze diety 😅, może zastosujemy dodatkową suplementację 💊 i poszerzymy diagnostykę 🔍.

28 stycznia, 10:07

1 cykl nie-starań, 14 dc

Wczoraj byłam u dr K. na kontrolnej wizycie. Jechaliśmy tam zestresowani i pełni obaw, jak się później okazało - niepotrzebnie. Pan doktor jest nie tylko dobrym ginekologiem ale i psychologiem 😉. Zanim przeszliśmy do właściwych badań odbyliśmy dluuuuugą rozmowę, gdzie było miejsce na mnóstwo pytań i jeszcze więcej odpowiedzi.

W obrazie USG widać, że wszystko ładnie się wygoiło - brak skrzepów, macica czysta, owulacja potwierdzona z lewego jajnika w 12 dc 🙂 widoczny kandydat na owulację z prawego. Jeśli jesteśmy z mężem gotowi, to możemy skrócić przerwę i zacząć starania już od przyszłego cyklu, on nie widzi żadnych przeciwwskazań. Nawet więcej - stwierdził, że nie ma na co czekać 😅. Jak podejmiemy decyzję, to mam się zgłosić na monitoring owulacji. Doktor jest pełen optymizmu. Pierwsza ciąża zakończona poronieniem nie wyklucza zdrowej. Wiadomo, że ciąża po poronieniu to jeden, wielki stres, lekarz wcale temu nie przeczył ale w pewien sposób dał mi poczucie bezpieczeństwa... Koniec końców, wizyta trwała prawie 1,5h (już wiem, dlaczego nalegał abym była ostatnią pacjentką 😅). Kazał (całkiem zapobiegawczo) przyjmować Folik, mogę kontynuować z Pragną Start (nie powinno zaszkodzić), zdrowo się odżywiać.

Z B. trawimy temat. Tak jak pisałam wcześniej - byliśmy nastawieni na całkiem inne informacje a te, co usłyszeliśmy pozytywnie nas zaskoczyły. Mąż jest gotowy a mnie też kusi, by spróbować 😵. Totalny mętlik w głowie...

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia, 10:09

31 stycznia, 09:50

Nie sądziłam, że tak szybko dodam kolejny wpis.

Pamiętnik jest dla mnie mocno terapeutyczny, mimo tego, że z mężem rozmawiamy o wszystkim to i tak mam chęć podzielenia się niektórymi sytuacjami tutaj. Dlaczego? U mnie tłumienie emocji nie wychodzi na dobre, wcześniej czy później - wybucham. Jeśli wiem, że nie mogę się z nikim podzielić pewnymi zachowaniami innych osób wobec nas, bo po prostu TO RODZINA i NIE WYPADA ZWRACAĆ UWAGI, BO TRZEBA TOLEROWAĆ PEWNE ZACHOWANIA, BO ON NIE WIEDZIAŁ i tego typu "usprawiedliwienia" to mnie coś trafia. Otóż nie. Nie musimy nikogo tolerować na siłę i nie pozwolimy sobie na to z moim B., by ktoś mógł mówić krzywdząco "nieświadomie".

Byliśmy w sobotę na urodzinach córki szwagra. Miało być miło i sympatycznie ale niestety, znalazła się osoba, która popsuła dobre humory. Pan X. jest dziwny, dodatkowo po alkoholu staje się typem, który ma się za śmiesznego i nie wiadomo kogo. Nie wiem, czy on mnie nie lubi, czy co ale zawsze musi kierować w moją stronę swoje obleśne i średnio śmieszne żarty. Do tej pory staraliśmy się puszczać wszystko drugim uchem. Dotychczas nie chcieliśmy z mężem robić przykrości szwagrowi i szwagierce, wiadomo. Jednak w sobotę miarka się przebrała. Zboczone żarty w moim kierunku jeszcze wytrzymywałam ale pan X. wygrzebał z czeluści swoich szarych komórek (o ile jeszcze takowe ma) wg niego bardzo śmieszny żart na temat zarodków. Stwierdził, że jeśli plemnik i komórka jest chu*owa, to raczej ciężko, aby zarodek był zdrowy 🙃. NORMALNIE UBAW PO PACHY. Towarzystwo średnio ukontentowane, skala zażenowania ponad normę. Zwłaszcza, że wśród gości para, nie mogąca mieć dzieci, 3 kobiety (ze mną), które poroniły, osoba z niepełnosprawnym dzieckiem... WRĘCZ NIE MOGLIŚMY POWSTRZYMAĆ SIĘ OD ŚMIECHU. Mąż nie wytrzymał i zwrócił panu X. kulturalnie uwagę. Pan X. wielce OBRAŻONY, bo przecież nie miał nic złego na myśli. No tak - dodałam - bo żarty o zarodkach i niepełnosprawności są takie śmieszne jak nas nie dotyczą, hahaha. Brak wyczucia i kultury... Później, ciężko już było wrócić do "normalnej" imprezy. Goście zaczęli się rozjeżdżać czym prędzej, w tym X., który powiedział szwagrowi, że "trochę się poprztykał" z B.. Oczywiście, później szwagier, powiedział, że przecież wiemy jaki jest X, że ma swoje żarty i tak dalej, i że to jego teść i MUSIMY go tolerować na co mój B. odpowiedział, że tak, ma swoje żarty, tylko szkoda, że w kierunku moim a np. nie szwagierki, bo co spotkanie typ ciągle do mnie wyjeżdża z jakimiś zboczonymi tekstami i myśli, że jest fajny. Dodał, że nie, nie musimy go tolerować, bo teść jego brata nie jest naszą rodziną a żarty o zarodkach i dzieci z niepełnosprawnością też nas nie śmieszą i nigdy nie śmieszyły. Kazał postawić się w naszej sytuacji i podziękować Bogu, że ma zdrowe dzieci i że nie musiał przechodzić przez to co my. Szwagierka nic się nie odzywała, nie wiem jakie myśli kotłowały się w jej głowie.

Mam do nich ogromny żal.
Żal za to, że to teraz ja z mężem jesteśmy źli, bo odważyliśmy się zwrócić uwagę.
Żal za to, że to oni nie zareagowali, uważam, że powinni to zrobić, wiedząc jakie osoby są obecne na tych urodzinach.
Żal za to, że udają "że nic się nie stało", bo to dziadkowie ich dzieci.
Żal, bo typa usprawiedliwiają na siłę, bo nie wiedział... Serio!? Czy to, że nie wie zwalnia go z wyczucia i myślenia, czego się nie powinno mówić przy stole?

Od tego incydentu mam ch**owy humor.

14 lutego, 14:42

1 cs starań po poronieniu oficjalnie rozpoczęty 09.02.2022! 🥳

Byliśmy z mężem wyluzować się w Kazimierzu Dolnym 🥰. Małe, turystyczne miasteczko. Nawet jest co pozwiedzać i zobaczyć, jak coś - polecam! W sam raz na weekendowy wypad.

Jeśli chodzi o okres - wygląda na to, że tu już się wszystko uregulowało. Rano miałam jeszcze lekkie zabarwienie śluzu krwią a teraz czuję się jakbym zaczęła dni płodne. Jestem ciekawa, czy w tym cyklu powtórzy się owulacyjny ból jajników. To by była poporonna/pociążowa nowość, na plus. 😉

I co jeszcze - myślę o Józiu... Tak za nim tęsknię... To jest podobna tęsknota do tej, jaką miałam po śmierci obu dziadków, w sensie takim, że już ich nie zobaczę. Tęsknota za J. jest cięższa, wiadomo - miłość matczyna 🥺 ale mam nadzieję i będę mieć ją do końca swojego życia, że go kiedyś spotkam 🙏. I mało tego, myślę, że on sam działa w tym kierunku. Z perspektywy czasu wiem, że Bóg wiedział co jest dla nas dobre i cieszę się, że mamy w niebie małego Orędownika 😇. Dla jasności - jestem grzesznikiem, normalnym człowiekiem ze swoimi większymi i mniejszymi słabościami ale ta nadzieja na wspólne spotkanie tam, kiedyś sprawia, że z mężem chcemy być lepszą wersją siebie. Po prostu. I to bycie lepszym wcale nie jest prostą sprawą, wymaga ogromnej pracy na wielu płaszczyznach. Upadamy i powstajemy, tyle że z większą siłą. Nie wiem co nas czeka i nie mam pojęcia co jeszcze będzie nam dane wspólnie przeżyć, natomiast wiem jedno - przetrwamy to, bo żyjemy nadzieją na wspólne życie po śmierci. Razem 👨‍👩‍👧‍👦❤.

5 marca, 17:46

Wsiadłam dziś do pociągu o relacji Przemyśl Główny - Gdynia Główna, pomiędzy Rzeszowem a Tarnowem. Byłam nastawiona na to, co zastanę. Uchodźcy. Mnóstwo uchodźców. Moim celem było jedynie wejście do wagonu i wyjście w Krakowie. Weszłam... I ukazał mi się widok pełen smutku, żalu, obawy, zmęczenia a jednocześnie spokoju, ulgi. Może bezpieczeństwa?

Matki z dziećmi - starszymi, które spały na walizkach ale też niemowlakami a nawet świeżo urodzonymi noworodkami w wózkach. Stałam przy małżeństwie, myślę, że w wieku 60+. On - na wózku inwalidzkim. Ona - siedząca na bagażu i wtulona w niego. Oboje zapłakani. Ich spokojna starość, którą mieli wieść została wymieniona na grozę i strach. Co im pozostało? Pojechać do Poznania, do córki. Czy kiedykolwiek wrócą? Jeśli tak, to co zastaną w domu? I czy w ogóle go zastaną? ... Czy wszystkie żony, zobaczą swoich mężów a dzieci ojców? Czy narzeczone spotkają ponownie narzeczonych? Czy zobaczą jeszcze część męską swoich rodzin? Tak wiele pytań, jeszcze bez odpowiedzi a kiedy one nadejdą? Nie wie nikt. A na półkach bagaże. Jedni zdążyli zabrać więcej, drudzy mniej a inny zdążyli jedynie wziąć najważniejsze rzeczy...

Rozpłakałam się. Z bezsilności, z braku mocy.

Miało być tak pięknie, sielankowo. Każdy z nas miał się cieszyć pełnią życia, bez wojny a tu co? Za wschodnią granicą komuś zachciało się być carem. Miało być szybko, tylko coś nie pykło. Pieprzone imperialistyczne zapędy 🤬.

5 marca, 17:46

Ciąża rozpoczęta 9 lutego 2022
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2