Pamiętniki Rodzinka - marzenie
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Rodzinka - marzenie
O mnie: Wkrótce skończę 32 lata (rocznik ’88). Jestem w szczęśliwym związku z mężem innego pochodzenia, mamy ponadrocznego synka.
Czas starania się o dziecko:
Moja historia: Moja historia nie dotyczy niepłodności. Minęło pół roku od odstawienia antykoncepcji do poczęcia naszego dziecka. Pamiętnik piszę dla siebie i być może dla innych, którzy maja ochotę poczytać coś przed snem, tak jak robie to ja z pamiętnikami innych dziewczyn ;)
Moje emocje: Jestem spełnioną żoną i mamą. Moim marzeniem jest mieć rodzinkę z conajmniej dwójka dzieci.

22 grudnia 2019, 01:13

Nadchodzą święta. Co drugie święta spędzamy z moja rodziną w Polsce. Dokładnie 2 lata temu, kiedy właśnie spędzaliśmy czas w moim rodzinnym domu, dostałam dziwnych plamień przed planową miesiączką. To była pierwsza taka sytuacja podczas starań, dlatego oczywiście pozwoliłam sobie na myśl, ze być może to dobry znak, lecz do samego końca nie pozwoliłam sobie na prawdziwa nadzieję, zachowałam zimna krew, czekałam na okres. Ten przyszedł w terminie, kiedy byłam jeszcze w Polsce, powiedziałam mężowi „to znów nie tym razem”. Wróciliśmy do siebie, ale przedmiesiączkowe plamienie nie przekształciło się w prawdziwy okres po dwóch dniach, jak to zwykle miało miejsce. Był ranek 30 grudnia, wybieraliśmy się na Sylwestra do znajomych, stwierdziłam, ze nie zaszkodzi zrobić test ciążowy, mały paseczek dołączony do testów owulacyjnych. Zrobiłam go, odłożyłam i poszłam zrobić poranną toaletę. Potem sobie o nim przypomniałam i mnie zamurowało, kiedy ujrzałam drugą blada kreseczkę .

Dziś jesteśmy znów w rodzinnym domu, ja z synkiem, mąż wkrótce dołączy. I tak jak dwa lata temu dostałam plamienia przed planową miesiączką. Tak jak przed dwu laty zaświeciła mi się żaróweczka... lecz tym razem emocje, jakie mi towarzyszą, nie są takie jak wtedy. Teraz nie mam nadziei, lecz trochę się boje. Boje się, ze to ciaza i ze sobie nie poradzimy. Nie planowaliśmy zajść w ciąże. Jeszcze nie teraz. Jestem w trakcie szukania pracy, obecnie jestem na bezrobociu. Mały ma nieco ponad rok, nie przesypia nocy. Chyba nie byłabym gotowa.
Jednak pragnę drugiego dziecka, gdybym tylko była pewna, ze poradzimy sobie finansowo... Napisałam wczoraj mężowi, ze trochę panikuje, ze byliśmy mało ostrożni w tym miesiącu, ze boje się, przecież nie mam pracy, a kto zatrudni ciężarną? Mąż mnie uspokoił, powiedział, ze nie ma sensu tak panikować, a nawet jeśli, to wszystko się ułoży, to znaczy ze tak miało być. Dodał też, ze uprawialiśmy seks z miłości, dla przyjemności i byłoby to dziecko z miłości. Chyba nie zdawałam sobie sprawy, ze starania o dziecko nie były dla niego samą przyjemnością. Pilnowałam owulacji, kiedy były dni płodne, alarmowałam, to nie było zbyt romantyczne.
Po tym jak mąż mnie upewnił, ze wszystko będzie dobrze, jakkolwiek nie potoczyłyby się losy, zaczęłam marzyć. Niepewnie marzyć.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2019, 09:24

22 grudnia 2019, 22:41

25 dc
Ciagle analizuję czy możliwe jest, ze jestem w ciazy. W tym miesiącu wyjątkowo pozwoliliśmy sobie na seks bez zabezpieczeń aż do 11 dnia cyklu, mój cykl trwa zazwyczaj 31 dni. Owulacja zazwyczaj Ok 16-17 dzień. Na 3 dni przed okresem miałam plamienia. Potem plamienie w 18 dniu cyklu i teraz obserwuje raz na kilka dni różowy śluz w toalecie. Tak było mniej więcej w cyklu, w którym zaszłam w ciąże. Tylko wtedy pierwsze plamienie zgadzałoby się z okresem implantacji, a w tym cyklu jeśli to implantacją to owulacja musiałaby być o wiele wcześniej niż zazwyczaj.
Może to nie ciaza, a rozregulowane hormony? Tylko ze nigdy mi się nie zdarzało plamienie w środku cyklu. Mam powód to rozmyślań na święta🙄 czekam na okres.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2019, 22:44

26 grudnia 2019, 00:56

29dc
Mąż przyjechał :) z opłatkiem w ręku życzyliśmy sobie oboje fasolki w nowym roku 🥰 myślę, że od teraz koniec z zabezpieczaniem się przed ciążą. Dziś dostałam nieco mocniejszych plamień, powiedziałam mężowi, ze chyba miesiączka się jednak zbliża. Opowiedziałam mu o plamieniach, ze do tej pory zdarzyło mi się to jedyny raz dokładnie 2 lata temu, kiedy zaszłam w ciążę i to stąd moje przypuszczenia. Przyznałam, ze od kiedy zaczęłam o tym myśleć, zaczęłam w sumie mieć nadzieję, ze to jednak ciąża i okazało się, ze mąż tez :)
Także dzis jest 29 dc, plamienia prawie codziennie widoczne jedynie przy korzystaniu z toalety, dzis nieco mocniejsze. Zazwyczaj miesiączkę poprzedzają u mnie plamienia, wiec zaczekam do piątku, jeśli jej nie będę miała, kupię test ciążowy.
Jesli nie jestem w ciazy, to nic. Przecież nawet nie planowaliśmy. Od teraz koniec z prezerwatywami i tak ich nie lubiliśmy, ale nie miałam ochoty na pigułki. Będziemy uprawiać seks jak do tej pory, kiedy mamy ochotę. Bez parcia, ze trzeba co dwa dni, ze w dni płodne to lepiej codziennie by nic nie przegapić. Jeśli uda nam się za miesiąc, za dwa, za rok... będzie dobrze :) chociaż mam nadzieje, ze w przed końcem przyszłego roku będę w ciazy :)

28 grudnia 2019, 22:17

3dc? 4dc?
A wiec ciazy nie ma. Było lekkie rozczarowanie, potem nawet się popukałam w głowę, jak mogłam uwierzyć, ze zaszłam w ciążę, to musiałaby być dobra wpadka. Nawet test ciążowy sobie kupiłam, mimo ze praktycznie miesiączka się zaczęła.
Pozostaje jednak pewien niepokój. Skad te plamienia od 18dc? Nigdy tak nie miałam. Muszę umówić się do ginekologa. Moja ginekolozka, która prowadziła ciąże, odeszła na emeryturę. Poleciła mi inną, mam nadzieje, ze przyjmie mnie po roku od odejścia poprzedniej. Tam gdzie mieszkam ciężko znaleźć specjalistę.

Nie rozmawialiśmy z mężem na temat starań. Kiedyś ustaliliśmy, ze zaczynamy kiedy nasz syn skończy 2 lata, czyli pod Koniec wakacji letnich. Jednak mysle, ze przestaniemy się już zabezpieczać, skoro zaistniała taka sytuacja, dzięki której przekonaliśmy się, ze jesteśmy gotowi. Muszę się tylko bardziej postarać o znalezienie pracy.

Zresztą... to są moje przemyślenia i wiem, ze nie będę nimi zaprzątała głowy męża w najbliższym czasie. Dzis wieczorem dowiedzieliśmy się, ze jego młodszy brat ma guza mózgu. Czekamy na wyniki badan. Jest ciężko. Jesteśmy jeszcze w Polsce. Jest mi tak przykro, widzę ten strach w oczach męża, staram się go pocieszyć, ale tak naprawdę nie mozemy nic zrobić poza czekaniem na wiadomości od rodziny. Dziś moje „problemy” wydają się być kpiną.

1 stycznia, 23:07

Nie liczę dni cyklu :) przynajmniej tutaj. W aplikacji Flo nadal zaznaczam kiedy plamienia, kiedy seks. Chyba nie będę dała rady nie myśleć o staraniach. Ale nie będę informować męża o żadnych dniach płodnych, żadnych symptomach, nie chce żeby biedak znów źle zaczął kojarzyć starania. Dziś o tym rozmawialiśmy. Przy okazji składania sobie życzeń noworocznych. Nie zabezpieczamy się, kochamy się kiedy mamy na to ochotę i jeśli przez kilka miesięcy nic z tego nie wyjdzie, będziemy myśleć co dalej.

Jutro muszę umówić się do ginekologa. Niepokoją mnie te plamienia w drugiej połowie cyklu... zobaczymy co ma to lekarz.

Dobre wieści o moim młodym szwagrze. Siedmiocentymetrowy guz został zoperowany jeszcze tego samego dnia w nocy. Na szczęście udało się wszystko usunąć i zdaniem chirurga guz raczej nie jest nowotworem, ale czekamy na wyniki badan. Młody zafundował nam stracha. Sam raczej nie miał czasu się przestraszyć, wszystko stało się tak szybko. Wielkie migreny przez święta i potem doszły dziwne zachowania, był mocno pobudzony, mówił bez sensu, przechadzał się nago po domu. Teściowa jest lekarzem i miała przeczucia, ze coś złego się dzieje.
Ta historia skończyła się dobrze, ale pokazała nam jak przewrotne może być życie. A raczej przypomniała nam o jego przewrotności. Doceniajmy to co mamy, cieszmy się każdą chwilą, kochajmy się i szanujmy, żyjmy teraźniejszością. Tego życzę nam wszystkim na nowy rok.

9 stycznia, 22:12

W tym miesiącu obserwuje się trochę bardziej. I nie rozumiem nic. Śluz płodny zaraz po miesiączce i zmienił się w niepłodny w 12dc. W 11dc ból podbrzusza, 13dc mała różowa plamka w wydzielinie. Czyżbym była już po owulacji? Moje cykle zwykle trwały Ok 30 dni, ostatni 28, chyba ze przez te plamienia już nie umiem liczyć. Zobaczę ile będzie trwał ten cykl. Być może to cykl bezowulacyjny...? 😕 Od następnego miesiąca będę robic testy owulacyjne, nie mogę za bardzo mierzyć temperaturę, bo Fifi w nocy budzi się zazwyczaj dwa razy, wiec sen jest przerwany. Wizyta u ginekologa dopiero 20 lutego, jestem nowa pacjentka dlatego tyle każą czekać. No to czekam.

21 stycznia, 13:40

Ostatni cykl trwał 25 dni. Najkrótszy w moim życiu. Oczywiście poprzedzony plamieniami. Wychodzi na to, ze w 11dc kiedy pobolewalo podbrzusze być może miałam owulacje. Jak się tylko skończy zacznę robic testu owulacyjne. Jeśli znów zaobserwuje ten ból i pokryje się w miarę z dodatnim testem i śluzem płodnym, to będę miała trochę więcej pewności co do dnia owulacji.

W międzyczasie mąż stwierdził, ze cieszyłby się jeśli bym zaszła teraz w ciąże, ale wolałby żeby to nastąpiło za kilka miesiecy, ogólnie w tym roku. Mówi, ze udało nam się za pierwszym razem, to znaczy ze z nami wszystko w porządku i ze nie musimy się spieszyć.
Tez tak myślałam, aż w grudniu zaczęły się te dziwne rzeczy, plamienia w drugiej części cyklu, skrócony cykl. Teraz boje się, ze coś się pochrzaniło i może nie być tak łatwo.

27 stycznia, 18:02

Dzis od rana pada. Poszłam w końcu z synem na spacer w lekkim deszczu. Dzień senny, wpadłam w taki melancholijny nastrój. Wpis będzie w ogóle nie staraniowy ;)

Wróciłam wspomnieniami do moich początków za granica, początków życia z moim obecnie mężem. Zaczęłam od niewymagającej pracy jako kasjerka. Miałam chyba 26 lat. Przeżyłam coś na wygląd „platonicznej miłości” albo i nie, nie wiem jak to nazwać. Nigdy nikomu o tym nie opowiadałam, bo „miłość” ta nie była tą do mojego ówczesnego chłopaka.

Ale do sedna. Pracowałam w supermarkecie w naszym miasteczku, taki średni sklepik. Klienci byli bardzo mili i interesowali się moja osoba, dziewczyna „ze wschodu”, z bardzo wyraźnym akcentem, ba! Nie do końca poprawnie mówiąca w ich języku.
I był taki chłopak, który codziennie płacił w mojej kasie. Wiedziałam, ze mu się podobałam. Był często z kolegą, który widocznie nabijał się z niego, bo on był we mnie wpatrzony, mysle ze to było oczywiste, ze mu się podobałam. Na oko student, w wieku maksymalnie 22 lat (oczywiście mogę się mylić, ale przychodził tez z kolegami i z na podstawie ich wyglądu oceniłam wiek). Wiec przychodził codziennie, przechodził przez moja kasę, codziennie się uśmiechał i pytał jak mi mijał dzień. Aż pewnego dnia, siedząc znudzona w tej kasie, złapałam się na tym, ze na niego czekałam... każdego dnia przechodził i się usmiechal, podobał mi się jego uśmiech, potem zauważyłam, ze pasują mu te okulary i ma ładne kręcone włosy. Zaczęłam odwzajemniać ten uśmiech, ale nie z uprzejmości, tylko naprawdę odwzajemniać.
Pewnego dnia ucieszyłam się, kiedy go zobaczyłam. Był wieczór i dużo ludzi. I był tez on. Czekając na swoją kolej, znów się uśmiechał i ja nie potrafiłam ukryć mojej radości, ze go widziałam. Po prostu jak jakaś nastolatka, dosłownie cieszyłam się do niego, nie umiałam przestać, on widząc to też się zaczął cieszyć. To było coś... nie wiem jak to nazwać, to byla chyba ta „chemia”. Widziałam, ze inna klientka, która była za nim, chyba zrozumiała co się dzieje. Popatrzyła na mnie, podążyła za moim wzrokiem i to było jasne, uśmiechnęła się wymownie.

Jaki był koniec tej historii? Końca nie było. Nigdy nie rozmawialiśmy na osobności. Pewnego dnia skończyłam tam prace i od tamtej pory go już nie zobaczyłam. Być może na tym polega ta magia, to piękne wspomnienie. Czar nigdy nie miał okazji prysnąć ;)

Właśnie o tym rozmyślałam dzis na spacerze, szlam z uśmiechnięta buzią... dzis jestem mężatka, mamą, jestem szczęśliwa. Ale to wspomnienie wywołuje zawsze u mnie uśmiech.

Taki wpis - odskocznia od wypisów staraniowych. Zastanawiam się ile z nas - kobiet, przeżywa takiego rodzaju „miłostki”. Które zdradami nie są w zasadzie, choć granica jest cienka. Ile z nas nie myślało o swoich poprzednich wieloletnich partnerach...? To tez miś się zdarzało. Zwłaszcza kiedy minęło to pierwsze oszołomienie miłością do męża. Kiedy w końcu zaczęłam dostrzegać jego wady. Wtedy zaczęłam w myślach koloryzować poprzedni związek, myśleć, ze przecież było mi dobrze, ze być może popełniłam błąd. Aaaale już mi przeszło chyba. Nic nie jest w życiu ani czarne, ani białe...

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia, 18:10

3 lutego, 13:43

Dzis 15 dc. Robie testy owulacyjne od 10dc, jednak cały czas negatywne. Testy mam z poprzednich starań sprzed 2 lat, przeterminowane od czerwca zeszłego roku. Czy któraś z was ma doświadczenie z przeterminowanymi testami? Szkoda mi było je wyrzucić, stwierdziłam, ze być może jeszcze działają. No i nie wiem, kreseczka kontrolna jest Ok. Porobie je jeszcze przez kilka dni, zużyje je wszystkie, a potem kupię nowe. Śluz płodny jeszcze wczoraj. Libido szybuje ;) zatem owulacja chyba za rogiem. Tylko te testy nie wychodzą. 2 lata temu testy wychodziły pozytywne i pokrywały się ze skokiem temperatury. Teraz nie mam pewności, trochę po omacku te ostatnie cykle przechodzę.

Edit:
16dc test pozytywny, śluz płodny. Jeden problem, jak dzis namowię męża na ❤️ pewnie pomyśli, ze to pod ciążę, bo przez cały weekend było czule. A zwykle u nas srednio 2 razy w tyg. Tylko w te dni mam wieksza ochotę niż np. pod koniec cyklu, ale nie mój mąż. Serio. Kiedyś myślałam, ze faceci pragną seksu non stop, potem poznałam męża. W sumie mi to odpowiada, bo sama nie jestem jakaś wymagająca o częstotliwość, ale czasem chciałabym... No kurcze, żeby mnie wziął prawie siłą No!
Libido szybuje

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego, 19:25

20 lutego, 13:22

Ostatecznie owulacja była 17dc według obserwacji śluzu i testu owulacyjnego. Ostatecznie był seks w weekend (13 i 14 dc) bez seksu na zawołanie, kiedy test był dodatni. 28 dc było małe plamienie (co mnie jakoś szczególnie nie zdziwiło, w końcu przez ostatnie 3 miesiące się to zdarza) dzień później lekki ból podbrzusza z rana. Potem nic. Dzis 32 dc przewidywany dzień miesiączki, a tu nic... śluz biało-kremowy. To nawet nie plamienie jakie mam zwykle przed okresem.
Zaczynam myśleć o zakupie testu. Zaczynam tez panikować, jak w grudniu. Ze to chyba jeszcze nie pora.
Pierwsza ciąża była wyczekana, tylko czekałam aż oboje z mężem będziemy gotowi, by rozpocząć starania. Mierzenie temperatury, testy owulacyjne, odliczanie dni, zaczytywanie się w forach o pierwszych symptomach ciąży...
teraz zdecydowaliśmy się wcześniej przestać się zabezpieczać, by tych starań nie było, byśmy mogli się cieszyć seksem bez myślenia o zajściu w ciążę. Ja przestać obserwować cyklu nie potrafię, za dużo mi sie ostatnio dziwnych rzeczy działo, chce o wszystkim poinformować ginekolozkę. W zamyśle, ze skoro celowaliśmy w dni płodne, w owulacje przez 6 miesiecy, to teraz zajmie nam to więcej czasu.
Jak ja wierzę w ironię losu.

Aha i jeszcze , żeby było śmieszniej odwołałam wizytę jutro, bo mam przecież mieć okres. Wizyta będzie 9 marca.

21 lutego, 08:14

33 dc test negatywny. Wtf? Jeśli rzeczywiście owulacja była tego 17 dnia, to dzis jest 16 dzień po. Dwie opcje: albo cykl bezowulacyjny, albo test kłamie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego, 08:16

22 lutego, 08:50

Wczoraj pod wieczór plamienie, dzis można powiedzieć, ze zaczął się nowy cykl. Rok 2020 powitał mnie rozbieżnością w długości cyklu: styczeń 25, luty 33 dni.
Czy jestem zawiedziona brakiem ciąży? Nie.
Czy martwi mnie to co się dzieje z moimi cyklami? Tak.
Wniosek: idź babo do lekarza.

12 marca, 21:53

W poniedziałek byłam u ginekolożki, nowej bo moja poprzednia przeszła na emeryturę (choć jest ryzyko, ze ta nowa tez niedługo zakończy karierę). No i mówię jej, ze cykle mam nieregularne - „No ale srednio co 28 dni, nie przejmować się”. Mówię ze plamienia - „zbadamy szyjkę... szyjka w porządku. Jeśli chce pani zrobić usg przed kolejna ciążą, by upewnić się, ze nie ma polipów, proszę się umówić na wizytę na usg”. Pobrała wymaz na cytologię i tyle...
Nie wiem co myśleć, jakbym czytała wasze dziewczyny pamiętniki. „Wszystko w porządku, proszę się starać”.

Dostałam kwas foliowy. Tutaj każą brać przez 3 miesiące i potem dopiero jak się zajdzie w ciążę. No chyba ze długo się nie zachodzi w ciążę, to po ok pół roku znów dają na 3 miesiące. W poprzedniej ciąży brałam przez prawie rok, bo chciałam na 3 miesiące przed staraniami, potem odkładaliśmy trochę starania i przez całe starania brałam kwas foliowy na własna rękę. Kiedy powiedziałam o tym ginekolozce, kazała mi zrobić przerwę (a byłam wtedy na początku ciąży), ponieważ miałam ponoć duże zapasy po takim czasie przyjmowania. Pisze o tym, bo po czytaniu pamiętników, widzę ze bierzecie kwas foliowy przez cały okres starań, nawet jeśli to się wydłuża w czasie. Człowiek zgłupieć może.

No nic. Jakbym miała jakieś wielkie parcie na ciążę, pewnie już bym szukała innej ginekolozki, ale jakoś nie mam. Dzis 20 dc, jakieś 5 dpo. Nawet jakoś rzadziej niż zwykle się z mężem kochamy, raz na tydzień, czasem dwa. Zero parcia. No i dobrze, chyba o to nam chodziło.

25 marca, 18:39

Jestem w ciąży...

Miałam przeczucia, zreszta takie same jak miesiąc temu. Dzis 33 dc, poszłam do apteki odebrać mleko dla Fifiego, kupiłam przy okazji 2 testy. Zrobiłam zaraz po powrocie do domu (ok 17), bardzo wyraźna kreska pojawiła się niemal od razu. Wpadłam w panikę, powiedziałam mężowi, ze zrobiłam test i ze jest pozytywny, ze łzami w oczach. Mąż powiedział „No i co? Jesteś w ciąży...” (w sensie dlaczego ta panika?). Powiedziałam, ze nie wiem co myslec, ze miałam nadzieje, ze zejdzie nam kilka miesiecy na tych staraniach. Nie mam pracy, poszukiwania są zawieszone, No i przecież nawet nie mogę zobaczyć lekarza.
Mój synek widząc w mnie w tym stanie po raz pierwszy, zaczął mi dawać buziaki i rozśmieszać :) przesłodki jest, wszystko rozumie bez słów.
Wyszliśmy na zewnątrz, zaczerpnąć powietrza i porozmawiać. Rozmawialiśmy opcjach, padła opcja aborcji... wiem, wiele z was w tej chwili ogarnia złość, ale to nie tylko kwestia pracy mnie przeraża, również kwestia ewentualnych wizyt u lekarza, które przez kilka następnych tyg odbyć się nie będą mogły.
Stanęło na tym, ze ja nie potrafiłabym tego zrobić, nieważne w jakiej sytuacji bym się nie znalazła. Zreszta, ta mysl przyszła w wyniku paniki, szoku, trochę stresu. Po całej rozmowie ochłonęliśmy, mocno się przytuliliśmy, a mąż powiedział, ze jest szczęśliwy z tego powodu.

Tak wiec jestem w ciąży, lekko przerażona z powodu wielu nieznanych, ale nieśmiało szczęśliwa. Mysle, ze 60% moich emocji to jednak przerażenie ;)

W tym miesiącu totalnie nie staraliśmy się, kochaliśmy się wyjątkowo rzadko, owulacje chyba miałam 15 dc, a kochaliśmy się 14dc -raz w piątek rano, a potem pojechaliśmy na weekend do rodziny. W 26 dc miałam kilkugodzinne małe plamienie brązowe i z małą niteczką krwi, pewnie implantacja. Z objawów... chyba czesciej chodziłam siku od kilku dni, ale jeszcze bez przesady, po prostu czesciej niż zwykle. Często mi się odbija. Czuje się dobrze, ale dzis rano kiedy szlam po syna do jego pokoju, chyba za szybko wstałam i poleciałam na drzwi lekko się uderzając. Nigdy mi się to nie przytrafiło wcześniej. No to tyle.
Jestem w ciąży.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca, 21:29

30 marca, 15:06

5t2d
Wczoraj rano miałam mikro plamienie, tak jak w poprzedniej ciąży. Nie panikowałam, wzięłam lek rozkurczowy (zostały mi zapasy) i starałam się oszczędzać, tak jak w poprzedniej ciąży zaleciła mi ginekolog. Od trzech dni nie ćwiczę, nie spaceruje od 2 tyg, to nie jest zdrowe. Plamienia już nie ma, wiec wrócę do ćwiczeń dzisiaj.

Zdecydowałam, ze podczas tej kwarantanny popracuje nad moim cv, trzeba je uczynić bardziej interesującym ;) przygotuje się do rozmowy kwalifikacyjnej w j. angielskim, bo jest szansa, ze po wszystkim koleżanka załatwi mi rozmowę w firmie ubezpieczeniowej. Kiedyś angielski był dla mnie językiem obcym, którym nieźle się posługiwałam, ale od kiedy na codzień mówię w innym języku, angielski poszedł w zapomnienie. Rozumiem nadal dużo, ale z mówieniem jest problem.
Teraz jeśli dobrze pójdzie, wyjdziemy z kwarantanny za jakiś miesiąc, rozmowę w najlepszym wypadku miałabym za półtora miesiąca. Brzuch nie powinien być jeszcze widoczny, ale... Jeśli dostałabym tą pracę, byłoby idealnie, nie musielibyśmy się martwić o nasza sytuacje finansową. Z drugiej strony, jeśli mnie zatrudnia i po dwóch miesiącach dowiedzą się, ze jestem w ciazy... marna sprawa. Jeśli do wakacji nie znajde pracy, potem nikt mnie nie zatrudni.
Jeśli nie znajde pracy, damy sobie radę do końca macierzyńskiego, który trwa u nas 8 tyg (szaleństwo), potem moze być ciężko, stad mój stres.
Trzeba myśleć pozytywnie. Od zawsze wierze, ze wszystko ma swój cel. Kiedy byłam mała dziewczynką, straciłam mamę. Ktoś wtedy powiedział mi, żebym się nie martwiła, bo ona jest cały czas ze mną, od tej pory będzie mnie obserwować z nieba, będzie jak anioł stróż, będzie nade mną czuwać. Mocno w to wierzyłam, ta myśl towarzyszyła mi od tamtej pory. Dzis jedyne co się zmieniło, to to ze już nie mam tego żywego obrazu mojej mamy, która patrzy na mnie z nieba, ale wierzę w jakaś siłę, która dąży do ładu i harmonii.

2 kwietnia, 14:11

5t6d
Czuję się dobrze, jestem nieco bardziej zmęczona, a dziś rano bolał mnie nieco brzuch i dol pleców, ale poza tym wszystko jest jak przed ciążą. Plamień nie ma, ale zaprzestałam ćwiczenia. Nawet nie z lenistwa, po prostu ciężko mi, mam ochotę leżeć. Może gdybym jednak poćwiczyła, nabrałabym trochę energii?

Zastanawiam się czy czekać do końca kwarantanny, która może potrwać jeszcze dobrych kilka tyg, czy zadzwonić wcześniej do ginekolozki po skierowanie na ewentualne badania... Mysle, ze z usg mogę śmiało poczekać do prenatalnego, ale badania raczej trzeba porobić. W poprzedniej ciąży miałam cukrzycę, więc mam teraz zwiększone ryzyko, miałam tez niedobór żelaza.

Zaczynam rozmyślać o tym jak to będzie z dwójka dzieci, napewno będę zmęczona. To potrafię sobie wyobrazić. Fifi budzi się conajmniej raz w nocy, a nocki przespane mogę zliczyć na palcach u ręki 🙈 mam nadzieje, ze to się zmieni w ciągu najbliższych miesięcy. Zaletą drugiej ciąży jest to, ze nie ma potrzeby kupować wózka, łóżeczka itp. A jeśli będzie drugi chłopak, to i ubranka są ;) Fifi śpi jeszcze w łóżeczku małym, planuje go przenieść po wakacjach letnich na duże łóżko (80/200) i dokupić barierkę. Będzie miał 2 latka. Nie chce zmieniać tęgo dużego łóżka na małe dziecięce, bo po pierwsze jeśli będziemy mieć gości, będzie to łóżko dla gości (można je rozłożyć i dołożyć materac). A po drugie jeśli Fifi będzie źle spał, zawsze jest szansa, ze mąż się położy z nim podczas gdy ja będę musiała zostać z malutkim.

Wydaje mi się, ze to będzie chłopczyk :) u męża w rodzinie już drugie pokolenie tak się rozkładają narodzenia wg wieku i płci, ze wiek już się zgadza, a co do płci to wypadałoby właśnie, ze będzie to chłopiec. Przy pierwszej ciąży byłam mocno przekonana, ze będzie dziewczynka, nawet trochę się zawiodłam, gdy okazało się ze to chłopiec. Ale zaraz po narodzinach przepadłam, zakochałam się bez pamięci 🥰 i nie zamieniłabym na nikogo w świecie. Teraz tak jak wspomniałam, mam przeczucia, ale byłabym równie szczęśliwa, gdyby okazało się, ze to dziewczynka.

Ahh... jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Coś o czym zupełnie zapomniałam. Seks w ciąży... orgazmy są intensywniejsze, łatwiej przychodzą. Tak było 2 lata temu i tak jest teraz ;) to jest super. W poprzedniej ciąży miałam nawet sen erotyczny, w trakcie którego doszłam 🙈 nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło.

Jeśli miałabym szukać podobieństw z pierwsza ciążą, to na tym się kończy. W poprzedniej byłam aktywna zawodowo, codziennie się malowałam, ubierałam elegancko, czułam się piękna, a nawet seksowna z biustem, który zwiększył chyba ponad dwukrotnie swą objętość (gdzieś w 2 trymestrze), włosy mi się nie przetłuszczały w ogóle (!), nie miałam nigdy „bad Hair day”. Nigdy wcześniej nie czułam się piękniejsza, dumna ze swojego ciała i zaokrąglającego się brzuszka.
Teraz hmmmm... nie wychodzę z domu, nie maluje się, koło 10 zmieniam koszule nocną na dres, wiążę włosy w kitkę. Czuje się jak 💩 muszę się wziąć w garść.

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia, 14:38

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)