Pamiętniki Trudna droga do spełnienia marzeń.
Dodaj do ulubionych
1 2

15 września 2015, 09:02

Wczoraj na wizycie ginek znalazł 8 pęcherzyków, po 4 na każdym jajniku. Mają od 10 do 13 mm. Dostałam nowy, dodatkowy zastrzyk cetrotide. Pierwszy nieprzyjemny. Menopur i Gonal mężuś robił bezboleśnie, pomijając jeden raz, gdzie był zaspany ;) natomiast po dzisiejszym cetrotide mam bolący, czerwony, gorący placek na brzuchu jakby mnie jakaś końska mucha ugryzła, albo inna gadzina.
Pobrali mi też krew na wszelkie możliwe badania (3 fiolki) i niestety to też nie było przyjemne. Nie wiem czy kobieta miała zły dzień, czy jej podpadłam czymś, czy po prostu tak ma, ale pierwszy raz w życiu syknęłam z bólu w laboratorium podczas pobierania krwi, no i został mi krwawy ślad i siniak na pamiątkę.
Kolejna wizyta w czwartek rano, tym razem u pani doktor Cz. Nie wiem w sumie dlaczego, może mój doktorek ma urlop? No i niestety, ale pierwsze L4 będę musiała wziąć. Już się zamartwiam, że punkcja i transfer też mi wypadną w taki dzień, że L4 będę brała. Ale może mnie jeszcze nie wywalą? ;)

Koszty:
- Menopur i Cetrotide - 307,21zł

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 09:03

23 września 2015, 08:17

Czwartkowa wizyta u dr Cz. to była kompletna porażka... niczego się nie dowiedziałam, ledwo zdążyłam się ubrać, a już następna dziewczynę wolała, a na koniec jeszcze zebrałam opieprz(?!), że chcę L4 i dlaczego przychodzę rano, skoro dr M. przyjmuje po południu... Myślałam, że szlag mnie trafi :/ Ja rozumiem, że było dużo ludzi, zamieszanie, ktoś zemdlał itd., ale nic nie usprawiedliwia chamstwa i takiego traktowania pacjentki, za którą dostają kasę.
W sobotę byłam na kolejnej wizycie tym razem już u dr M. i było miło jak zwykle :)

W niedzielę o 23.00 mężuś podał mi Ovitrelle, no i wczoraj przed 11.00 miałam punkcję :) Obsługa w klinice jest super, a pani anestezjolog jest cudowna :) Pobrali 9 pęcherzyków i teraz siedzę jak na szpilkach i czekam na telefon z kliniki ile jajeczek było, jakie wyniki męża, ile się zapłodniło i dobrze rokuje... stresuje się bardziej niż przed punkcją :( Jak wszystko pójdzie dobrze, to w piątek mam mieć transfer. Wykupiłam od razu wczoraj leki i myślałam, że padnę jak pani podała mi kwotę :| no ale czego się nie robi dla maleństwa... :)


Koszty:
- Menopur i Cetrotide - 352,14 zł
- Cetrotide i Ovitrelle - 175,57 zł

po punkcji:
- Lutinus, Fragmin, Zamur - 922,42 zł

23 września 2015, 09:29

Dzwonili przed chwilą z laboratorium.
Z 9 pęcherzyków 6 było dojrzałych i 6 się zapłodniło! :D
W piątek transfer, a jutro będą dzwonili z informacją o której i jak się dzielą :D O jak mi ulżyło! :) Dzielcie się kochane maleństwa <3 <3 <3

25 września 2015, 12:11

Jestem już po transferze, a ze mną dwa (!!!) maluchy klasy 8A :) <3
Pozostałe 4 też są tej klasy :)
Leżę i odpoczywam do wtorku :) Błogo mi :) Zostańcie z nami maluchy <3 <3 <3

3 października 2015, 09:50

W poniedziałek dzwoniłam do laboratorium dowiedzieć się co z resztą i jeden maluch nam odpadł :( Przestał się rozwijać. Czyli zostały nam 3 balstusie na zimowisku. Trochę mnie podłamała ta wiadomość.
Zaraz po transferze byłam przekonana, że musi się udać, no bo dlaczego by nie? Ale z każdym kolejnym dniem coraz głośniejszy głos w mojej głowie się pojawiał, który mówiła, że nic z tego, nie uda się. Przecież cały czas mamy pod górkę. Najpierw diagnoza: wrogi śluz, potem zero poprawy po kuracji kondomowej, 3 nieudane IUI, więc dlaczego teraz miałoby się udać??
Dzisiaj jest 8dpt a ja mam ZERO objawów wskazujących na ciąże. NIC. Płakać mi się chce :( Z tego stresu jedyny pożytek jest taki, że zaczęłam chudnąć :| Lutinus działa na mnie jak środek nasenny od popołudnia jestem nie do życia i najchętniej cały czas bym spała.
Tak bardzo obawiałam się czekania na dzień testu, a teraz chciałabym to odwlec jak najbardziej w czasie, tak bardzo boje się tego bólu i rozczarowania...

4 października 2015, 13:11

Narzekałam na brak objawów no i wykrakałam... Wczoraj przed 14 na papierze pojawił się zabarwiony śluz. Najpierw na bladoróżowo, a potem na beżowo-brązowo. Wpadłam w panikę od razu myśląc, że to już @. Zadzwoniłam do kliniki i pani dr powiedziała, że może to być uraz mechaniczny od aplikatora z Lutinusa, albo niedobór progesteronu. Wypisała mi receptę na duphaston i mąż pognał do kliniki, bo tylko godzinę do zamknięcia miał. Zdążył, lek kupił, aplikator wyrzuciłam. Wieczorem pojawiła się jeszcze mała beżowa kropka na wkładce i od tej pory cisza. Zdecydowanie ten dodatkowy stres nie był mi potrzebny. Dodatkowo delikatny ból brzucha mi się pojawił, jakbym kamień w nim miała, a momentami jajniki ciągną. Nie jest to stały ból ani uciążliwy, pojawia się od czasu do czasu na chwilę i przechodzi.
Miałam wczoraj iść na spotkanie z klasą z LO, ale tak się wystraszyłam, że zostałam w domu i leżałam. Dzisiaj też się oszczędzam i pomimo tej pięknej pogody chyba nie skuszę się na spacer.

Koszty:
- Duphaston, Iladian - 88,47 zł

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2015, 21:19

5 października 2015, 19:20

Źle spałam w nocy. Nad ranem śniło mi się, że w tajemnicy przed mężem zrobiłam test ciążowy i był pozytywny. Głupio mi było, bo wiem jak bardzo chciałby przy tym być. Dodatkowo mówi się, że sny czyta się na odwrót, więc uznałam, że radości dzisiaj nie będzie.
Przed 9 rano poszłam oddać krew. Zanim doszłam do laboratorium byłam spocona jak mysz ze zdenerwowania. W internecie wyczytałam, że jest możliwość zrobienia badań na cito i wyniki są w ciągu 30-60 min. Zależało mi na tym, żeby były koło 13, bo mieliśmy z mężem wspólnie odebrać po jego pracy. Na miejscu okazało się, że akurat to badanie jest wysyłane do innego szpitala, kurier przyjeżdża dopiero o 11 i wyniki faksem przychodzą nie wcześniej niż koło 16. Myślałam, że osiwieje ze zdenerwowania.
Tuż po 16 zadzwoniłam i dowiedziałam się, że wyniki już czekają. Potwornie zdenerwowani ubraliśmy się i czym prędzej poszliśmy do laboratorium. Plan był taki, że mąż bierze kartkę i wychodzimy przed szpital na ławeczkę i tam wspólnie czytamy. Wyszłam pierwsza, byłam 3 kroki dalej, moje Kochanie wzięło kartkę i podchodzi szybkim krokiem, przytula mnie i szepcze "jesteś w ciąży". To co się wtedy stało w moim mózgu, sercu i całym ciele jest nie do opisania. Popłakałam się za szczęścia i drżącymi rękami sprawdziłam wynik: 124,6!
Po wyściskaniu się i wycałowaniu, lekkim ogarnięciu, wyszliśmy w końcu ze szpitala. Zaraz obok jest kościół, więc weszliśmy się pomodlić. Panie Boże dziękuje Ci!!! Dziękuje Ci za ten cud!!! A na koniec uczciliśmy ten piękny wynik lodami :)
Jestem szczęśliwa, ba! jestem najszczęśliwsza!! chociaż się boję. W środę powtórka bety i progesteron.

Koszty:
- Lutinus, Fragmin - 789,45 zł

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2015, 21:24

6 października 2015, 08:19

Ciąża rozpoczęta 8 września 2015

Powtórzyłam dzisiaj betę według instrukcji no i jest 286,02 <3 Progesteron powyżej 40 :) Chyba jest dobrze? :) Powiedziałam też mamie, a w weekend powiemy teściom, bo się do nich wybieramy. Rodzeństwo też zostanie wtajemniczone, bo wiem, że nam kibicują. Reszta rodziny dowie się później, znacznie później, jak już będziemy pewniejsi. Wizyta w klinice i pewnie pierwsze usg - 16.10. Nie dociera to jeszcze do mnie... Serio się udało? Jestem w ciąży?

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2015, 21:25

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2