Pamiętniki Trzy serca.. zalamany swiat.. i nadzieja..
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
Trzy serca.. zalamany swiat.. i nadzieja..
O mnie: Mam 37 lat i wlasciwie nigdy powaznie nie myslalam o zalozeniu rodziny.. do czasu..
Czas starania się o dziecko: Udalo sie w 7 miesiacu staran :)
Moja historia: Wszystko zaczelo sie w marcu. Bol jajnika, wzdety brzuch, wieczorne zmeczenie zwalajace z nog. Umowilam sie na wizyte z moim domowym lekarzem. Przed tem zrobilam test ciazowy, wyszedl negatywny. Wcale mnie to nie zdziwilo, gdyz od wielu lat myslalam, ze nie moge miec dzieci. Po pierwsze dlatego, ze nigdy sie specjalnie nie zabezpieczalam ( zapominalam brac pigulki) i w ogole niezbyt mnie interesowal ten temat. Poszlam do lekarza, informujac go o negatywnym tescie. Postawila diagnoze: problemy z jelitami. Dala na wszelki wypadek skierowanie na usg. Wykonalam je na drugi dzien i okazalo sie, ze jest cysta na jajniku. Na wizyte z ginem czekalam trzy tygodnie i szlam tam niechetnie wiedzac, ze czeka mnie dluga kuracja i byc moze operacja. Po wstepnej dyskusji lekarz rozpoczal badanie, w pewnym momencie spojrzal sie na mnie i zaczal porozumiewawczo kiwac glowa. W pierwszym momencie nie wiedzialam o co chodzi i za chwile zaskoczylo... jestem w ciazy.. nie moglam uwierzyc.. Ja - w ciazy! Potem zapalil monitor kontynuujac badanie i kazal mi uwaznie sluchac.. bicie serduszka.. potem jeszcze raz kazal sluchac.. bicie serduszka.. i zapytal co uslyszalam :) dwa serduszka. " gratulacje! Bedzie pani miala blizniaki!" O Matko! Blizniaki! Szlam po ulicy jak we snie. Wieczorem powiedzialam mojem Kochanemu, budzilismy sie cala noc.. i smielismy:):) potem bylo wiele radosci, szczescia i planowania. Dowiedzialam sie tez, ze jestem w dziewiatym tygodniu ciazy. Nastepne tygodnie byly jak ze snu, bardzo cieszylismy sie z naszych rosnacych w brzuszku dzieci mimo, ze bylismy ze soba dopiero od roku i nigdy nie rozmawialismy na ten temat. Nastepna nowina: dziewczynki, jednojajowe :) zastanawialismy sie nad imionami przez tydzien z cala rodzina. Chodzilam regularnie co dwa tygodnie na usg, poniewaz powiedziano nam ze jest to ciaza z ryzykiem. Dostalam zwolnienie z pracy zeby sie oszczedzac. Bylam w dziewietnastym tygodniu, gdy nowina spadla na nas jak grom z nieba. Podejrzenie syndromu podkradania. Jedna z dziewczynek miala za duzo wod plodowych dookola a druga za malo. Zostalam skierowana do szpitala na wykonanie lasera, majacego przeciac powiazania nerwowe miedzy dziecmi. Moja pierwsza operacja w zyciu, na ktora zreszta chetnie pojechalam, zeby je ratowac. Martwilam sie bardzo ale wiedzialam, ze jestem w dobrych rekach. Ten szpital jest znany w calej Europie z wykonywania tego typu zabiegow i leczenia syndromu TTTS ( Twin to Twin Transfusion Syndrom ). Po 48 godzinach zostalam wypuszczona do domu. Pierszy raz czulam ruchy dzieciaczkow. moglam okreslic dokladnie, gdzie kazda z nich sobie lezy. Ale za chwile czulam znow napuchniety brzuch jak balon i ze jest znowu cos nie tak. Znow szpital, proba powtorzenia zabiegu, ktora sie nie powiodla ( wody plodowe za ciemne z powodu obecnosci krwi po ostatnim zabiegu) Ostatnia deska ratunku.. musielismy pozegnac sie z nasza mniejsza ksiezniczka aby uratowac druga, ktora mniej ucierpiala na syndromie. Placz.. powiadamianie rodziny.. zamartwiane sie o druga dziewczynke, czy wszystko w porzadku. Lekarze zapewniali, ze tak. No i wszystko bylo z nia ok, rosla jak na drozdzach, jej stan byl stabilny. Tym razem zostalam w szpitalu 6 dni, poniewaz wdala sie jakas mala infekcja, ktora po antybiotykach podobno przeszla. W ostatni dzien przyszedl lekarz i powiedzial, ze mnie wypisuje ze szpitala. Gdy wyszedl, po pieciu minutach zaczely sie lekkie krwawienia. Zawolalam go spowrotem. Po badaniu okazalo sie ze trace wody. To byl 22 tydzien ciazy. Uslyszalam, ze nie mozna nic zrobic, ze infekcja, ktora rzekomo zostala zwalczona, wlasnie powoduje poronienie.. potem tylko placz.. stol operacyjny.. znieczulenie w kregoslup i placz.. Wszystko stracilam na poczatku lipca
Moje emocje: Prubuje sie pozbierac. Moj mezczyzna jest bardzo dyskretny i spokojny ale tez cierpi z tego powodu. Dlugo rozmawialismy na ten temat i stwierdzilismy, ze bedziemy sie starac o nastepne od razu. Nie chcemy zastapic naszych zmarlych corek.. nie da sie ich zastapic. Spakowalam wszystkie ciuszki, jakie byly dla nich naszykowane i zatrzymam je na pamiatke - to byly ich ciuszki. Jak´przyjdzie nastepne - jesli przyjdzie, bo zwazajac na moj wiek, moze to byc skomplikowane - to kupie nowe. Ciesze sie, ze znalazlam to forum i moge sie tu wylac wszystko co odczuwam. Mam nadzieje, tak jak Wy wszystkie, ze niedlugo zostane Mama.

8 sierpnia 2013, 12:06

Jestem juz po wstepnych badaniach. Lekarz powiedzial, ze wszystko jest ok. Nie wykryto rzadnego zapalenia. Macica czysta. Krwawienia po przedwczesnym porodzie ustaly po dwoch tygodniach. Gin powiedzial, zeby poczekac z nastepna ciaza az moj stan psychiczny sie ustabilizuje, strasznie plakalam u niego w gabinecie. Dal mi telefony zaprzyjaznionych psychiatrow, ze to mi pomoze. Zadzwonilam od razu ale wszyscy wyjechali na wakacje, wracaja na poczatku wrzesnia. Postanowilismy z moim kochanym, ze nie bede brala srodkow antykoncepcyjnych i damy dzialac naturze. Tym bardziej, ze to moze dlugo potrwac zanim zajde znow w ciaze.

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2013, 12:07

8 sierpnia 2013, 12:51

To moj 31 dzien po porodzie [email protected] nie nadeszla jeszcze. Wiem, ze mam teraz cykl rozregulowany ( zawsze trwal okolo 28 dni) wiec @ moze nadejsc znacznie pozniej. Rozpoczelismy serduszkowanie 15 dni po porodzie gdy ustaly krwawienia. A teraz zerknelam na wykres i wychodzi na to, ze zaczely mnie bolec jajniki dokladnie 7 dni po pierwszym serduszkowaniu. Nigdy wczesniej siebie tak nie obserwowalam ale zdazalo mi sie juz ze bolaly mnie jajniki przed @. Czekam co bedzie dalej.

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2013, 12:54

8 sierpnia 2013, 14:34

inessa, lzy mi polecialy jak przeczytalam twoje slowa otuchy. Dziekuje

8 sierpnia 2013, 15:41

Widze na moim wykresie 36 dni ( kratek) do wypelnienia. A jesli moj pierwszy cykl po porodzie przekroczy te 36 dni i bede czekac dluzej na @ ? Co wtedy? Wiecie moze?

9 sierpnia 2013, 08:00

Za chwilke wyjezdzamy odpoczac. Misiak wzial wolne. Trzy dni razem dobrze nam zrobi. Potrzebujemy na chwile oderwac sie od codziennosci. Powrot w niedziele. Dzis temperatura spadla do 36,5 , wczoraj bylo 36,7. Lekki bol brzucha, jakby przed okresem. Pozostalo mi tylko czekac.

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2013, 08:08

11 sierpnia 2013, 21:49

Powrot do domu. W ciagu ostatnich dwoch dni staralismy sie wypelnic czas zwiedzaniem i docenianiem pieknych stron zycia. Gubilismy sie samochodem w pejzazach jak z bajki, spacerowalismy i cykalismy sobie zdjecia. Towarzyszyl nam nasz szesciomiesieczny piesek. Bylo sympatycznie. Ale wczoraj wieczorem, na pieknym tarasie zaczely mi kapac lzy prosto w nieskonczona przepyszna pizze. Nie potrafie juz cieszyc sie zyciem jak wczesniej. Dopadaja mnie wyrzuty sumienia, poczucie ogromnej straty i swiadomosc, ze nigdy nie bede mogla podzielic sie szczesciem z moimi coreczkami. Moj mezczyzna, ktory bardzo mnie kocha i wspiera, powiedzial mi czule, ze niestety, zycie jest nieraz okrutne ale trzeba isc do przodu. Wiem, ze ma racje. Do tego wszystkiego doszly jeszcze plamienia od wczoraj. @ zbliza sie wielkimi krokami. Nie bedzie wiec siostrzyczki ani braciszka dla moich dziewczynek. Nie w tym miesiacu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2013, 07:58

12 sierpnia 2013, 10:24

Dzis rano bylam u lekarza i dostalam przedluzenie zwolnienia o nastepny miesiac. Wypisal bez zmrozenia oka. Nie jestem w stanie na razie wrocic do pracy. Dwa dni temu wyciagnelam pierwszy raz od wielu miesiecy swoj aparat fotograficzny. Bardzo lubie robic zdjecia. Nawet przez jakis czas myslalam, zeby zajac sie tym na powaznie. Inspiruje mnie fotografowanie potraw. Chyba sie zmusze do dzialania i cos upichce w kuchni a potem cykne kilka fotek. To lepsze niz lezenie caly dzien przed telewizorem. Dzis nadeszla @.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2013, 10:43

13 sierpnia 2013, 12:35

Jeszcze jeden kiepski dzien. Cos mnie wzielo na szukanie odpowiedzi na to co sie stalo.
Wpadlam na strone internetowa gdzie dziesiatki kobiet poronilo, niektore z nich blizniaki, jak ja. Czuje sie okropnie. Niepotrzebnie sie tak pograzam.. Szukalam przypadkow, gdzie uratowano dzieci w 22 tygodniu ciazy, znalazlam tylko kilka, i ze to byl prawdziwy cud, reszta skonczyla sie niepowodzeniem. Pozostalo mi tylko sie z tym pogodzic, wiem. Przechodze okres zaloby.
Jak ostatnio widzialam sie z moim ginem, powiedzial ze gdybym jeszcze raz zaszla w ciaze blizniacza, zaproponuje mi selekcje i usuniecie jednego zarodka. Oczywiscie zapewnil, ze zadecyduje tak jak zechce ale goraco mi to zaleca gdyz ta ciaza oznaczala by dla mnie ogromny stres od samego poczatku do konca. Wiem, ze sa male szanse by cos takiego sie zdazylo i wiem, ze nikt nie moze za mnie zdecydowac.. ale co myslicie na ten temat? Co wy byscie zrobily na moim miejscu?

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2013, 12:39

14 sierpnia 2013, 10:19

Jakas dziwna ta moja miesiaczka. Nie wiem, moze dlatego, ze pierwsza po porodzie. Zawsze krew byla dosc ciemna i gesta. Teraz wrecz przeciwnie, rzadka i jasno czerwona, taka zywa krew. To dziwne ale mialam dokladnie taka miesiaczke kilka miesiecy temu a za piec tygodni dowiedzialam sie, ze jestem w dziewiatym tygodniu ciazy ( nastepna miesiaczka nie pojawila sie). Nie bede sie nakrecac, po prostu siebie obserwuje a zarazem zdaje sobie sprawe, ze teraz i miesiaczki i cykle moga mi sie zmienic. A moze moj organizm tak wita sie z ciaza i tak ja zegna?..

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2013, 11:39

16 sierpnia 2013, 15:17

Bye bye @.
Wczoraj bylismy nad morzem. Spacerowalismy przy brzegu, lezelismy na plazy. Zjedlismy sobie obiad i sluchalismy krzyku mew.
Taki spokojny dzien.
Dzis sama w domku, zajmuje sie obrabianiem zdjec z naszego weekendu. Ladne wyszly.
Musze sie czyms zajmowac bo inaczej leze na kanapie i walkuje po raz kolejny ostatnie wydarzenia.
Jutro zaczyna sie weekend. Moje Kochanie bedzie ze mna. Mam wielkie szczescie, ze go mam. Jest taki cierpliwy i dziala na mnie uspakajajaco. Bardzo kocham tego mojego mezczyzne i nie wyobrazam sobie nas jako cierpiacych i nieszczesliwych ludzi.
Nasz zwiazek byl zawsze bardzo radosny. Od samego poczatku. Nigdy sie nie klocimy. Jak nasze zdania sie roznia to potrafimy o tym porozmawiac i znalezc rozwiazanie. Nawet teraz , znajdujemy codziennie cos co nas rozsmiesza - i to w nas kocham. Czuje, ze to mi daje obecnie sile.
Widze nas usmiechnietych,, otoczonych biegajacymi dookola z piskiem malymi istotkami i ... psem.
Zanim zaszlam w ciaze, przechadzalismy sie po jednym ladnym miasteczku, w pewnym momencie pokazalam mojemu maly domek mowiac, ze fajnie by bylo jakbysmy o taki sie postarali. On na to: Kochanie, a gdzie zamieszka nasze siedemnascioro dzieci?
Tak sobie to przypomnialam, to bylo kochane, tym bardziej, ze w tym okresie nie rozmawialismy jeszcze o zalozeniu rodziny.

19 sierpnia 2013, 11:27

Czytam sobie Wasze pamietniki i w kazdym jest tyle nadzieji! Jestescie takie silne Dziewczyny!
I bardzo czesto zamartwiacie sie na zapas - jak ja.
Mysle, ze to lezy w naszej kobiecej naturze. Chcemy, zeby wszystko poszlo jak po masle.
Tez czesto bije sie z myslami ale czuje sie duzo lepiej gdy mysle pozytywnie. To mi pozwala bardziej uzbroic sie w cierpliwosc.
Korzystac z zycia a obok realizowac swoj plan.
Oczywiscie tej realizacji planow towarzyszy niepewnosc ale najwazniejsze to nie poddawac sie.
Ostatnio nie odzywalam sie przez kilka dni ale dzis juz jest lepiej.
Rozpoczal sie nowy cykl, pierwszy raz obserwuje temperature mojego ciala i nie moge doczekac sie owulacji.
Z tego co sie doczytalam, po niej nastepuje wzrost temperatury. Jak by ktoras z was zerknela na moj wykres
od czasu do czasu i pomogla mi w analizie, bylabym bardzo wdzieczna :)
Licze na Was kochane dziewczyny i zycze Wam wszystkim Zielonej Kropeczki :)!

21 sierpnia 2013, 16:55

Wczoraj wreszcie rozpoczelam zmagania z kilogramami , dzis kontynuacja. Pierwszy raz mam nadwage, 10 kg, nie pojdzie latwo gdyz nie jestem w formie. Nie chce duzo zrzucic tym bardziej, ze mam nadzieje jak najszybciej zajsc :) moze nie zdaze :):)
Robie to by poprawic kondycje. Narazie kiepsko mi idzie: 15min steppera i 15min cwiczen, nie chce przesadzac i tak nie dam rady.
Czytalam, ze warto uprawiac sport w czasie staran. Podobno plywanie jest dobre ale boje sie infekcji.

26 sierpnia 2013, 10:09

Porada

http://28dni.pl/artykuly/szyjka-macicy-w-metodzie-rotzera

Szyjka macicy na początku cyklu jest lekko otwarta, złuszczone endometrium musi się jakoś wydostać na zewnątrz, po miesiączce zamyka się (chyba, że mamy do czynienia z bardzo krótkimi cyklami), by zacząć otwierać się w okresie płodności i zamknąć tuż po jego zakończeniu, aż do następnej miesiączki.



Jak przeprowadzić badanie?

naukę badania szyjki najlepiej rozpocząć pod koniec fazy płodnej, wtedy zmiana po owulacji z miękkiej i otwartej na twardą i zamkniętą jest najbardziej zauważalna
najlepsza pozycja do badania to w przysiadzie lub z nogą opartą o stołek; bada się raz dziennie, najlepiej wieczorem; warto badanie przeprowadzić po aktywności, gdyż po spoczynku szyjka „opada”
wprowadza się jeden lub dwa palce do pochwy i należy spróbować wyczuć szyjkę
szyjka twarda i zamknięta (jak czubek nosa), położona nisko, będzie objawem niepłodności
szyjka miękka i otwarta (jak usta), położona wysoko (czasem tak wysoko, że nie można jej dosięgnąć), będzie objawem płodności


Wyznaczanie końca okresu płodności z pomocą szyjki:

jeżeli są 3 wyższe temperatury po szczycie śluzu, z których trzecia spełnia warunek 0,2 stopnia, można przyjąć niepłodność wieczorem tego dnia, o ile szyjka wykazuje tendencję do zamykania się
jeżeli są trzy dni twardej i zamkniętej szyjki, wówczas niepłodność trzeciego dnia wieczorem można przyjąć, o ile temperatura wykazuje co najmniej tendencję do zwyżki (wyznaczony w ten sposób koniec płodności ma skuteczność taką jak niepłodność wyznaczona przez trzy wyższe temperatury)
Dni niepłodności na początku cyklu:

najmniejsza zmiana może świadczyć o rozpoczęciu okresu płodności (przemieszczanie szyjki do boku lub góry, szyjka staje się nieco bardziej miękka, nieco się rozwiera, w okolicy szyjki zaczyna być nieco wilgotno)
przy badaniu szyjki niepłodność ustala się z dnia na dzień, w zależności od oceny konkretnego dnia
Można spróbować dwoma palcami wycisnąć odrobinę śluzu z szyjki, obserwacje dotyczące konsystencji, koloru tego śluzu należy również zapisywać. Rotzer nie definiuje szczytu szyjki macicy w odniesieniu do jej otwartości/twardości. Można jedynie ustalić dzień szczytu śluzu na podstawie śluzu z szyjki – ostatni dzień relatywnie najlepszej jakości śluzu będzie dniem szczytu.

Mozecie obejrzec ilustracje na :

http://28dni.pl/artykuly/szyjka-macicy-w-metodzie-rotzera

Warto zobaczyc, zeby zrozumiec! :)

26 sierpnia 2013, 10:59

Dzis wreszcie cos sie dzieje, bo do tej pory bylam troche zagubiona w tym moim wykresie. A tu dwie piekne krechy na tescie owu :) Moj M. Jeszcze nie wie ale biore go dzis "na warsztat" :) miejmy nadzieje, ze sie powiedzie. Trzymajcie kciuki :)

27 sierpnia 2013, 11:31

W piatek czeka mnie bardzo trudna konfrontacja z rzeczywistoscia. Wlasnie dostalam smsa z potwierdzeniem spotkania w szpialu, gdzie prawie dwa miesiace temu stracilam moje dwie coreczki. To ma byc podsumowanie z lekarzem wszystkiego co sie stalo. Nie mowilam o tym ale nie widzialam dziwczynek po porodzie, nie mialam odwagi. Moj M tez nie. Mowiono nam, ze zostana wykonane zdjecia, ktore mozemy obejrzec pozniej jesli tylko zechcemy. Wiele razy zastanawialam sie nad tym i przepelniala mnie ogromna chec zeby je zobaczyc. Ale nadal sie boje. Nie wiem czy sie przelamie. To bardzo trudne dla mnie. Wiem, ze tutaj na ovu wszyscy sie staraja o dzieci i nie chca zawracac sobie glowy takimi tragediami. Wazne jest przeciez, zeby pozostac pozytywnym. Wybaczcie mi ale musialam sie z kims tym podzielic.
Jesli chodzi o nasze starania o nastepna ciaze to chyba jestem w pelni owulacji. Dzis wszystko mnie boli, no moze nie wszystko ale jak wstaje i chodze, czuje ciezar w dolnej czesci brzucha i bole od czasu do czasu wiec chodze troche jak lamaga. Bardzo bym chciala, zeby sie udalo, jak nie teraz to pozniej ( wolalabym teraz ale wszystkie wiemy jak to jest) Chyba porzuce narazie moje cwiczenia, boje sie ze cos mogloby sie wydarzyc, co zaburzy caly proces. Boze, mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy.

29 sierpnia 2013, 15:56

w sobote zjezdza sie do nas pol naszej kochanej rodzinki i zostaje na weekend. Wiec nici z serduszkowania.
Niby juz jest po owulacji (wedlug testow) ale ovu niczego jeszcze nie zaznaczylo. A jak nie zaznaczy? Tzn ze z moja temperatura cos nie tak? Jak jest u was?
Jutro spotkanie. O 15h. Moj M wzial wolne, bedziemy sie z tym zmagac we dwoje.

30 sierpnia 2013, 11:44

Wlasnie mi sie przypomnialo, ze dzis w nocy snilo mi sie, ze rozwijalam taka rolke papieru z kasy ( taka, na ktorej drukuje sie kwitki rachunkowe, gdy placimy zakupy przy kasie). Co dziwne - byla w zoltym kolorze. Wydrukowane na niej byly wszystkie moje cykle bez owulacji - paranoja! A byla baaaaardzo dluga.
Moj mozg mi przypomina, ze zaczynam przesadzac. Moze to przez to, ze pierwszy raz tak dokladnie siebie obserwuje a ze wzgledu na moje ostatnie przejscia nie jestem w stanie sie opanowac z checia poczecia dziecka. Moj lekarz mial chyba racje zeby poczekac. Zaczynam sie zastanawiac czy tak nie zrobie. Nie chce dzialac na oslep.

30 sierpnia 2013, 19:24

No i juz po wizycie w szpitalu. Na szczescie lekarz, ktory przeprowadzal zabiegi laserowe i dzis nas przyjmowal jest bardzo mily. Dostalam konkretne odpowiedzi na pytania, ktore mnie meczyly. Na przyklad, czy istnieje ryzyko zajscia jeszcze raz w ciaze z blizniakami. Powiedzial, ze w swojej 10 letniej karierze w tym szpitalu mial tylko dwa takie prztpadki i za kazdym razem najpierw byly to blizniaki jednojajowe a nastepnie dwujajowe, gdzie ryzyko tego syndromu nie istnieje. Dodal, ze samo pojawienie sie ciazy blizniaczej jest jak wygrana w totolotka. Szkoda tylko, ze nie udalo sie zatrzymac tej wygranej..
Poza tym jestem zdrowa i wszystko ze mna w porzadku. Zapytalam, czy sa jakies zdjecia dzieci w mojej teczce, powiedzial ze nie jest o tym poinformowany wiec zapyta sie na oddziale i powiadomi mnie. Z tego co uslyszalam, delikatnie odradzil mi ich ogladanie. Dobrze mi zrobila ta rozmowa. Czuje sie duzo lepiej.

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2013, 19:25

3 września 2013, 10:44

Porada
Stres, czyli strefa psychiczna obojga partnerów, to jedna z przyczyn, mających wpływ na problemy pary z zajściem w ciążę. Oprócz stresu są oczywiście inne czynniki, które eksperci oskarżają o wpływ na kłopoty z zajściem w ciążę:

– zaburzenia hormonalne
– wady i nieprawidłowości narządu rodnego
– czynniki odpornościowe
– czynniki genetyczne i neurologiczne.
Skąd ten stres, który wpływa na zajście w ciążę?

Jest wiele czynników stresu, które nakładają się na siebie i które mogą blokować funkcje fizjologiczne odpowiadające za poczęcie dziecka. W zajściu w ciążę nie pomaga na pewno:

– nagromadzenie obowiązków
– ciągły pośpiech
– świadomość bezlitośnie upływającego czasu
– naciski bliskich osób.

Bardzo wiele zależy od samych partnerów, czy zmienią swoje nastawienie i nawyki, mając jako cel doczekanie dziecka, czy też będą popadać w bezsilność.
Co zrobić, by zajść w ciążę?

Spróbujcie zmienić sposób myślenia. Bo pozytywne nastawienie jest drogą do sukcesu. Nie należy skupiać się na dążeniu do posiadania potomstwa tu i teraz, by za wszelką cenę zajść w ciążę.

Znajdźcie chwile tylko dla siebie. Organizujcie czas tak, aby wystarczało go na wypoczynek, ale też realizację swoich pasji. Chwile spędzone na wyjeździe cementują związek i pokazują to, co jest najważniejsze w posiadaniu potomstwa, że dziecko jest efektem miłości, a nie odwrotnie. Radość, odprężenie i poczucie szczęścia to sprzymierzeńcy w odblokowaniu pokładów energii, która pomoże w zajściu w upragnioną ciążę.

Wspierajcie się we wszelkich działaniach, bo najważniejsze są dobre relacje ludzi, którzy się kochają. Dialog, który spowoduje, że nie będziecie czuć się samotni w swojej bezsilności, da wam poczucie mocy i oparcia w partnerze.

Skupcie się na relacjach z resztą otoczenia. Nie ma sensu zaprzątać sobie głowy bojaźnią o jutro czy zastanawianiem się, czy robicie coś źle i ile winy związanej z problemem zajścia w ciążę leży po waszej stronie. Psychika jest delikatną sferą, a jej higiena powinna być tak samo ważna, jak prysznic brany rano. Nauczcie się żyć w zgodzie ze sobą i dla siebie, a będziecie odbierani przez otoczenie jako osoby pogodne, świadome swojej wartości i otwarte na dialog.

Zadbajcie o to, co jecie, bo „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Oprócz zwrócenia uwagi na to, co kładziecie na talerz (przepisy na sześć dań zwiększających płodność), a co jest istotne dla witalności i płodności kobiet oraz mężczyzn (przeczytaj, jak poprawić jakość plemników), którzy chcą zajść w ciążę, ważne jest też stworzenie odpowiedniej atmosfery przy stole: warto celebrować posiłki, dbać o estetykę nakrycia, bogactwo przypraw i aromatów pobudzających zmysły.

Prowadźcie aktywny tryb życia. Już sam spacer powoduje lepsze dotlenienie organizmu, szybsze krążenie krwi, pobudzenie sił witalnych, a przede wszystkim pozwala na odreagowanie trudów codzienności. Doskonały jest jogging, marsze, jazda na rowerze. Bardzo odprężająco działają na umysł i ciało pływanie, zajęcia z jogi, tai-chi, pilatesa oraz taniec. Znajdźcie na to dwie–trzy godziny w tygodniu i kilka chwil codziennie rano lub wieczorem. Dlaczego? Bo brak ruchu sprzyja min. chorobom serca, cukrzycy, a także starzeniu się DNA, które jest nośnikiem informacji genetycznej dla naszego malucha.

http://babyonline.pl/jak-zajsc-w-ciaze-trudnosci-z-poczeciem_artykul,7023.html

6 września 2013, 14:11

Wlasciwie to nie wiem co mam myslec i jak wypelniac wykres. Leze chora w domu i biore antybiotyki. Nie mam goraczki ale nie wiem czy i tak moj wykres nie bedzie zaklamany. Dzis 37 stopni. Nie mam zadnych objawow ciazy - ani jednego wiec chyba juz po ptakach. Ovu mi daje 18% szans na pozytywny test ciazowy. No dobra, pozalilam sie :) tak na prawde to juz lepiej sie czuje - albo mam lepszy dzien.
Dzis zlapalam sie na tym, ze zaczynam robic plany na przyszlosc i mam chec je realizowac. Skorzystam z tego momentu i zastanowie sie co dalej. Obecnie jestem jeszcze na zwolnieniu lekarskim i wiem, ze lekarz je przedluzy jak tylko bede chciala. Ale tez nie moge tak caly czas siedziec w domu z psem. Mam niesamowita chec zmienic prace. Moze to dobry moment i warto z tego skorzystac? Moze taka okazja juz wiecej sie nie trafi? To bardzo powazna decyzja. Zawsze chcialam zajac sie na powaznie fotografia. Mam caly sprzet u siebie i kilka szkolen na koncie. Zastanawiam sie, czy sie teraz wylansowac. To by mnie uwolnilo od siedzenia godzinami w pracy, ktora mnie denerwuje.

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2013, 14:34

1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego