Pamiętniki Tu i teraz!
Dodaj do ulubionych
1 2

7 listopada 2019, 09:02

Kiedy zapytałam lekarza w szpitalu czy możemy starać się już w tym cyklu o maleństwo, ze skwaszoną mina zaproponował abyśmy odpuścili ten miesiąc aby wszystko na spokojnie się zagoiło. Z jednej strony domyślam się ze zrobili mi w środku jedna wielka masakrę, ale z drugiej strony coś mnie korci aby spróbować. Organizm powinien najlepiej wiedzieć czy sobie poradzi z ciąża w tym momencie. Pytanie czy w tym cyklu wystąpi w ogóle owulacja. Będę musiała trochę na nowo nauczyć się swojego organizmu.
Szczerze, nie mogę się doczekać seksu po usunięciu zrostów. Często doskwierały mi bóle podczas stosunku, ale zazwyczaj lekarze kiedy im o tym mówiłam to bagatelizowali te informacje stwierdzając ze jestem przewrażliwiona.
Jak to było u Was dziewczyny po laparoskopii?

9 grudnia 2019, 23:01

15 dc - owulacja :))))
My już opadamy z sił od starań 🤪🤪🤪
Możecie polecić jakaś maść na zatarcia? 🤷‍♀️
Starania były 13 i 14 dc, jutro z samego rana jeszcze poprawimy :)
Po laparoskopii czuje się dobrze, pierwszy stosunek odbył się równo po miesiącu i myśle ze to był właściwy czas potrzebny na regenerację.
Na własne ryzyko zaczęłam stymulować cykl. Pomyślicie pewnie ze jestem wariatka :) ... ale myśle ze takich tu pełno :) zaryzykowałam, dostosowałam dawkę leku zgodnie z wcześniejsza rozpiska do stymulacji i wyhodowałam po jednym pęcherzyku na jajniku ;) dzisiejszy monitoring to potwierdził.
Endometrium piękne bo 10 mm, pecherzyki po ok 18 mm. Wyniki hormonalne wręcz idealne... Test owulacyjny tez wykazał wieczorem piękna gruba druga kreskę.. no cóż zobaczymy :)
Cieszę się ogromnie bo zakwalifikowaliśmy się do mazowieckiego programu dofinansowania do in vitro - zaczniemy w drugim kwartale 2020 roku, a to tego czasu mamy dzielnie się starać ❤️
Lekarz miał tylko jedna prośbę „jeśli zajdziecie w ciąże to nie zapomnijcie zadzwonić to zwolnicie miejsce innej parze 🤪” - możliwe ze tak będzie, tego nie wiemy ale jestem spokojniejsza mając plan A i w razie czego plan B.

10 grudnia 2019, 20:36

Przewrót..
czy to możliwe ze z dnia na dzień nastawienie ulega diametralnej zmianie ? Czemu kiedy mamy plan działania następuje zwątpienie ?
Czuje złość.. na kogo? Jeszcze nie wiem.
Dzisiaj rano nie daliśmy rady. Nie mieliśmy już ochoty na seks. Nie chciałam naciskać. Rozumiem. Chyba.
To przecież nie pierwszy ani nie ostatni cykl starań. Tłumaczyłam sobie... dzisiaj dowiedziałam się o ciąży bliskiej koleżanki... zabolało, ale myślałam ze tylko mnie. Dzisiaj pierwszy raz widziałam łzy w oczach męża. Powiedział ze jest rozczarowany ze nam nie wychodzi. Pierwszy raz zobaczyłam jak czyjaś ciąża i nasza niemoc go dotknęła. Wystraszyłam się bo to ja zawsze byłam słabsza, bardziej emocjonalna a on mnie wspierał... nie chciał już rozmawiać ani się kochac.
Łudzę się ze plemniki z nocy z niedzieli na poniedziałek wytrzymały i znalazły jajeczko... ale pewnie nie. Pierwszy raz czuje silna niesprawiedliwość. Pierwszy raz płaczemy razem.

17 grudnia 2019, 08:22

Progesteron 21 dc - 42,20 ng/ml
Torbiel jajnika, efekt podwójnej owulacji (o ile drugi pęcherzyk pękł) albo ciąża i to prędzej ta mnoga...

czas pokaże 🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2019, 10:53

21 grudnia 2019, 19:36

27 dc
Progesteron 21ng/ml
Beta <0,2

Wcześniejszy wynik potwierdził raczej podwójna owulacje. Nic więcej.

23 grudnia 2019, 10:44

29 dc @ jeszcze brak. Pewnie się cholernica spóźni.

Z perspektywy tego cyklu wiem, ze wysoki poziom progesteronu po owulacji wpływa w moim przypadku na bolesność piersi, ciężkość nóg, poziom zmęczenia, nudności... może to bardzo zmylić, ale to niestety nie objaw ciąży.

Na przyszła owulacje zarezerwowałam już hotel :) na szczęście wypadnie w okolicach weekendu wiec można sobie pozwolić na krótki wspólny wyjazd :)

26 stycznia, 20:25

25.02 zaczynamy przygodę z in vitro :)
Szybciej niż myśleliśmy :)

Trzymajcie ✊✊✊

29 lutego, 15:06

Za dwa tygodnie zaczynamy stymulację przed in vitro. Nie nastawiam się ani źle ani dobrze. Myśle ze to najrozsądniejsze rozwiązanie. Myślałam ze uda się nam jeszcze wyjechać przed rozpoczęciem procedury aby odpocząć, zwiedzić jakieś ciekawe miejsce, ale z uwagi na panujący wirus zostaniemy w kraju.
Miałam dużą trudność aby dostać w aptekach leki do stymulacji. Byłam świadoma ze będę musiała zamówić leki i raczej nie będą dostępne od ręki w aptece, ale żeby były braki w hurtowniach... hmmm. Na szczęście pomogła mi aplikacja gdziepolek.pl i wiedza farmaceutów w których hurtowniach leki występowały ostatnio i które apteki mogły je zamawiać ufff :)
Zaczęłam czytać informacje o skutkach ubocznych kuracji hormonalnej... ale stwierdziłam ze dalsze czytanie nie ma sensu, świadomie decyduje sie na ten proces.
Cieszę się ogromnie ze udało się nam zakwalifikować do programu mazowieckiego, przynajmniej kieszeń tak nie odczuje $$$.

1 marca, 16:59

hmmm większość kobiet, z tego co czytam, zaczyna brać leki stymulujące na początku cyklu. Moja lekarz prowadząca rozpisała mi plan działań rozpoczynając od 23 dc... oczywiście podczas wizyty wszystko było dla mnie jasne, a po wyjściu w głowie pojawiło się pytanie „a właściwie to czemu ?!:)” hehe 🤪🤪🤣
Zaczynam od estrofemu 2x1, 23-29dc, kolejnego dnia mam włączyć gonal f... tylko czy estrofem dalej kontynuować ??? dobrze ze mam telefon do ginekologa to dopytam ;) w głowie więcej niejasności... 🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️ 🤦🏼‍♀️

15 marca, 00:37

Rozpoczęcie stymulacji przesunięte o miesiąc ze względu na koronawirusa. Jest to dla mnie oczywiste i niczego innego się nie spodziewałam.. ale nie wiadomo skad jak zwykle pojawił się smutek i obawa ze znowu coś się wydarzy i nie dojdzie ani do stymulacji ani do punkcji, nie maja c już w ogóle nadziei na ciąże... wiem, wiem panikuje.
Po prostu się boje ze nigdy nie zostanę mamą.
Pojawiły się łzy ze strachu przed biegnącym czasem na który nie mam wpływu.
Boje się swojej endometriozy, która staje się coraz silniejsza od momentu zabiegu :(
Dobrze ze moj partner mnie wspiera, ze rozumie, ze widzi racjonalne ale pozytywne strony każdej sytuacji..

18 maja, 23:54

Zaczęliśmy stymulację do in vitro, długo na to czekałam, ale warto było :)
Najpierw przyjmowałam estrofem przez 10 dni, a dzisiaj przyjęłam druga dawkę gonal f. Mieliśmy już jeden monitoring. W piątek czeka nas kolejny...
Już dzisiaj czułam się tak jak podczas standardowej owulacji, czuje ze jajniki nabrzmiewają, a to dopiero początek zastrzyków ;) Woda powoli zatrzymuje się w obrębie brzucha. Ciekawe jak się będę czuć i wyglądać zbliżając się do punkcji. Cera zdecydowanie się pogorszyła, ale to tez było dla mnie oczywiste..
jedyna obawa jaka pojawiła się w głowie dotyczyła tego ze pecherzyki pękną za wcześnie. Zabawne jest to ze człowiek zawsze wymyśli w swojej głowie jakaś obawę, bez nich jakos tak nijako :) cieszę się ze mam wsparcie i nie muszę tych zastrzyków robić sama - zamykam oczy i już po wszystkim.
Lekarz nastawia mnie na hiperstymulacje, zobaczymy jak silna będzie.
Muszę pamiętać aby przypomnieć się przed punkcja o embrioglue - nie zaszkodzi a może pomoc.
Będzie co ma być jak to mawiają :)

19 maja, 23:23

Od dłuższego czasu zastanawiam się jak jeszcze mogę pomoc swojemu organizmowi aby był gotowy na dziecko, co jeszcze mogę zrobić aby poprawić swoją sytuacje..
Od ok trzech miesięcy wkręciłam się w rutynę picia oleju a raczej robię sobie mieszankę oleju z czarnuszki i oleju z konopi. Do posiłku łykam kwas foliowy, vit D a później acard z uwagi na częste poczucie ciężkości nóg (pomaga;))
Wieczorem pije jeszcze sobie sok ekologiczny z żurawiny. Staram się zdrowo odżywiać ale wiadomo ze czasami zgrzeszyć muszę :)

Co wy stosujecie ? Jak naturalnie się wspomagacie i Jakie suple łykacie ?
Ściskam!

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja, 23:27

23 maja, 11:19

Wczoraj odbyła się wizyta kontrolna - usg i badanie krwi.
Czułam lekkie rozpieranie w okolicy jajników, ale przede wszystkim miałam litry płodnego śluzu.
Przed wizyta wykonałam badanie estradiolu na cito. Wynik po pięciu zastrzykach małej dawki gonal f : 909.
Pecherzyki rosną elegancko. Już widać ze dojrzewa ich conajmniej kilkanaście (największy 15mm, mniejsze 8mm) Mam nadzieje ze nie będą puste..
od wczoraj włączyliśmy drugi zastrzyk cetrotide wstrzymujący pękanie pęcherzyków.
Przygotowanie tego zastrzyku było dla mnie tak stresujące, ze już na sam widok tej dłuższej I grubszej igły robiło mi się niedobrze. Kontynuujemy tez gonal f.
Endometrium 8 mm
W poniedziałek kolejna kontrola (usg plus krew), jeśli wszystko pójdzie dobrze to punkcja będzie w czwartek. Zobaczymy jak podrosną pecherzyki :)
Z jednej strony nie mogę się doczekać, z drugiej bardzo się boje spotkania z potencjalna rzeczywistością... will see :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja, 11:42

25 maja, 23:48

Postanowiłam rozprawiać się z niepłodnością etapami. Patrząc na nią z góry wyglada przerażająco: za dużo niewiadomych, potencjalna droga wydaje się za długa. Nie ma co się temu przyglądać. Trzeba tę drogę pociąc na kawałki I cieszyć się z małych sukcesów.
Dzisiaj usłyszałam ciekawe słowa mówiące o zwątpieniu, które zmieniły trochę moje spojrzenie na ten temat. Zwątpienie jest czyms normalnym i naturalnym dla każdego człowieka, na każdym etapie. „Nadzieja zawsze idzie w parze ze zwątpieniem”, tak jakby to były dwie strony tego samego medalu - to od nas zależy której ze stron będziemy przyglądać się dłużej.
Dalej nie wiem co przyniesie mi in vitro, czy dziecko czy nowe doświadczenia. Dobrze ze jedno nie wyklucza drugiego :)) Cieszę się ze mogę wykonać kolejne kroki. Jeśli się nie uda otworzą się kolejne drzwi zwane immunologia. Może nie będę musiała do nich pukać, a może przyjdzie mi I je otworzyć... najbliższe dni to pokażą. Każde doświadczenie zbliża nas do celu, każdy wykonany krok pozwala wykonać nastepny. W niepłodności, a zwłaszcza na początku tych trudnych doświadczeń, chcemy zamienić spokojne kroki w bieg, przyspeiszyc czas, znać odpowiedzi na większość nurtujących pytan a niestety spotkanie z niepłodnością to nauka cierpliwości i czesto powolnych kroków. Mimo ze się boje jestem wdzięczna za każdy z nich, mniej I bardziej bolesnych... nadzieja przeplata się nieustannie ze zwątpieniem.
Po dzisiejszej wizycie wyniki badań mam następujące:
Estradiol : 2250
Progesteron : 0,4
Czuje się nad wyraz przyzwoicie dobrze, jedyny problem to ciasne spodnie :p
Pecherzyki ładnie podrosły wiec punkcja będzie już w czwartek. Jestem na granicy hiperstymulacji ale chyba wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Wynik progesteronu tez jest zadowalający :)
Endometrium 10 mm
Poprosiłam tez dzisiaj o embrioglue.
Jutro wjeżdżają ostatnie trzy zastrzyki :)
Cieszę się ogromnie ze w porównaniu do niektórych miałam naprawdę mało zastrzyków... chylę czoła !

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja, 23:52

28 maja, 21:44

Punkcja odbyła się zgodnie z planem.
Przed 8:30 byliśmy już w klinice. Starałam się opanować emocje, nie stresować się za bardzo... chciałam już opróżnić zawartość moich jajników.
Po wywiadzie z położna zaproszono mnie na sale zabiegowa.
Wybudziłam się po zabiegu dziękując wszystkim, dziękowałam im chyba ze trzy razy zanim przenieśli mnie na kolejna sale :) czułam ciągniecie jajników, zwłaszcza po prawej stronie, ale nie był to silny ból, bardziej ćmiący..
bez problemu wstałam, ubrałam się i czekałam na konsultacje z lekarzem. Popijalam małymi łykami wode... czułam się naprawdę dobrze :)
Lekarz który wykonywał mi punkcję, przekazał mi informacje ze komórek jest sporo i ze będziemy podchodzić do świeżego transferu. Dał mi rozpiskę leków i kazał czekac na telefon.
Wyszliśmy przed 12:00 z kliniki.
Jadąc samochodem czułam każda dziurę na jezdni, hamowanie powodowało ze robiło mi się niedobrze.. dopiero wtedy pojawiło się w mojej głowie milion pytan :
- ile dokładnie udało się pobrać komórek, ile z nich się nadaje
-w przypadku jeśli komórek byłoby naprawdę sporo chciałam zostać dawca, miałam po punkcji podpisac dodatkowa zgodę i oddać krew...
Teraz nie wiem czy wyszłam za szybko czy w rzeczywistości nie było aż tyle komórek bo nikt mnie nie zatrzymywał, nie wiem, poczekam na telefon z kliniki.
Po wejściu do mieszkania zrobiło mi się tak niedobrze ze po zjedzeniu suchej bułki, chwile później ja zwróciłam... na majtkach zobaczyłam krew. Dopiero wtedy zobaczyłam na karcie informacyjnej ze krwawiłam w trakcie punkcji...
Wymiotując, znowu poleciała mi krew...
czułam się słabo, naprawdę słabo ale czułam ze to żołądek.. jajniki już nie bolały. Usiłowałam zasnąć wiedząc ze nie dam rady przyjąć antybiotyku bo z pewnością bym go zwróciła. Dopiero koło 20:00 zdołałam zjeść śniadanie i przyjąć leki.. przede mną jeszcze luteina i duphaston :) ale dam sobie jeszcze chwile...

30 maja, 19:36

Otrzymałam już informacje z laboratorium. Wydawać by się mogło ze dobre ale uległam złudzeniu własnych oczekiwań....
Moj lekarz i lekarz wykonujący punkcję mówili żebym nastawiła się na transfer świeży, ponieważ wyniki badań i moje samopoczucie wskazywały na brak przeciwwskazań. Jednak kiedy mój lekarz dowiedział się ile rzeczywiście pobrano mi komórek (w dniu punkcji nie było jej w klinice) to wraz z embriologiem wolały nie ryzykować. Zaskoczył mnie zatem bardzo telefon z laboratorium bo nikt nie uprzedził mnie o mrożeniu zarodków... :/ I braku świeżego transferu bo tak jak lekarze kazali przyjmowałam już duże dawki progesteronu itd.
Skontaktowałam się z moim lekarzem, który wyjaśnił mi ze istnieje za duże ryzyko po tym jak pobrali mi aż 24 komórki (!!!). Zgodnie z ustawa do zapłodnienia wybrali 6, z czego zaplodnilo się 5. 9 oddali do dawstwa zgodnie z moja prosba a reszta została poddana utylizacji.
Boja się ze wystąpi hiperstymulacja po podaniu zarodka... tez jestem zdania ze najważniejsze jest bezpieczeństwo, zdrowie i osiągniecie upragnionego celu, ale mimo wszystko musiało skończyć się płaczem przez to ze nastawiłam się już na ten świeży transfer...
Ale cóż, zbieram się do 💩, zmniejszam dawki luteiny i czekam na @.
No i oczywiście czekamy na dalsze wieści od embriologa :) jakże bym mogła o tym zapomnieć :p

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja, 19:41

1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.