Pamiętniki W głębi serca
Dodaj do ulubionych
1 2

30 marca 2014, 13:50

Dziś miałam dziwny sen. Tak dziwny, że nawet w czasie snu wiedziałam, że jest nierealny..

Śniło mi się, że moja mama urodziła dziecko - wcześniaka, malutką dziewczynkę ważącą 2 kg. I powiedziała mi, że to teraz moje dziecko i że ja się mam nią zajmować i nią opiekować jakby była moją córką..

To była tak dziwny sen, że sama się zastanawiałam, w trakcie tego snu, jak to jest możliwe, że moja prawie 60-letnia matka rodzi dziecko;-)

Obstawiam, że kolejny cykl starań zakończy się porażką - czuję, że podbrzusze i piersi mnie bolą jak na @ i jestem już rozdrażniona;-( Ale nadal biorę luteinę więc tempka daje mi poczucie naiwności, że może się udało.. Cały czas myślę o tym badaniu HSG. Boję się samego badania, jak również jego wyniku. Nie wiem czy wolałabym, aby wyszło, że mam niedrożne jajowody i poznaję przyczynę naszej bezpłodności, czy że jajowody są drożne a ja znowu jestem w punkcie wyjścia..

Sama nie wiem.. Pomimo tak pięknej pogody, czuję w środku bezsilność i załamanie swoją sytuacją...

31 marca 2014, 11:23

Kolejny dzień i tydzień w pracy.. Jakie te moje życie jest bez sensu.. Codziennie pracuje od 9 do 20:30 i zabijam tym swój smutek związany z nieposiadaniem dzieci. Ale w duszy zastanawiam się po co pracuję - w sumie nie mam dla kogo.. I co mi z tego, że zobaczę cyferki na koncie, jak w sercu i tak czuję smutek i nawet nie mam ochoty ich wydawać.

W pracy też czuję się niedoceniana i już nic nie chce mi się robić. Czuję, że szef mnie piłuje - każe mi coś robić a nie ma z tego żadnych efektów.

Podsumowując: obraz nędzy i rozpaczy - nieoceniona zawodowo i niespełniona w życiu prywatnym.. A na dodatek z makabrycznym bólem piersi i najszczerszym uśmiechem na twarz dla innych:-(

Właśnie od jednej osoby z pracy usłyszałam, że mi zazdrości - w duszy zapytałam się: czego?

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2014, 11:46

1 kwietnia 2014, 09:32

Popadam w coraz większy dół.. Czuję się jak skazaniec w celi śmierci - codziennie mierzę temperaturę i widzę jej spadek. I wiem co się zbliża.. Przez to psycha mi siada...

Moje postanowienie końcowe: robię HSG i nie mierze temperatury w następnym cyklu. I już nie biorę żadnych leków - nawet lutki od ginki. Mam już tego dość.. Nie mam już siły dalej walczyć..

Wiem, że to dziwnie zabrzmi - ale chciałabym chociaż przez tydzień być w ciąży, nawet jakby to wiązało się z poronieniem. Wtedy dało by mi to chociaż nadzieję, że moje macierzyństwo nie jest science-fiction. A jeśli dochodziłoby do zapłodnienie to istniałaby szansa, że kiedyś uda mi się donosić i urodzić.. A tak? Nawet nie mam żadnej nadziei i sensu życia...

Moja psycha tak wariuje, że marzę o tragedii, którą nie jedna dziewczyna z tego forum przeżyła jako największą traumę, a dla mnie byłaby ona szczęściem, które dawałoby mi nadzieję i siłę na dalszą walkę o nasze dziecko ;-(

3 kwietnia 2014, 15:41

Po wczorajszym plamieniu nie ma śladu.. Dziwne.. myślałam, że @ się dziś rozkręci a tu nic.. Oczywiście zrobi mi na złość i przylezie w sobotę albo niedzielę i nie będę miała wystarczająco dużo czasu aby się zapisać na HSG. I nie wyrobię się do 10dc..

Ona zawsze przeciwko mnie...

Chyba pierwszy raz od prawie 2 lat wyglądam @ z niecierpliwością;-)

4 kwietnia 2014, 13:13

No i @ pojawiła się przed weekendem.. jak na zawołanie spełniła moje marzenie;-)
Dzwoniłam dzisiaj do szpitala w którym miałam mieć robione badanie HSG i okazało się, że już nie ma miejsc bo przyjmują jedną pacjentkę dziennie a do mojego 10 dc są zajęte wszystkie miejscówki.. Powiem, że mnie zatkało bo jak dzwoniłam ze dwa tygodnie temu, pod ten sam numer to jakaś "życzliwa" powiedziała, że mam dzwonić 1dc a miejsce się na pewno znajdzie.. Czułam, że to jest podejrzane.. ale ja byłam naiwna..

A tej pielęgniareczce życzę, aby się w piekle smażyła za to kłamstwo! Albo, żeby ją ktoś też tak przerobił jak mnie!

Dlaczego one oszukują? Dlaczego nas tak traktują? Ja się w tym momencie czuję jak zużyta szmata, którą tylko się przesuwa od siebie.. bo jaśniepani nie ma ochoty wziąć w rękę długopisu i zapisać w tym swoim zeszyciku imienia i nazwiska..

Druga powiedziała mi, że skierowanie na badanie do szpitala jest ważne bezterminowo - ciekawe czy to też kłamstwo bo jakoś mi się nie chce wierzyć, że to skierowanie będzie ważne za pół, rok lub dwa lata...

Jestem maksymalnie sfrustrowana...

7 kwietnia 2014, 12:25

Nie wiem co się dzieję - jak na razie nie ma @.

Boję się głośno powiedzieć, że może nam się udało - jak na złość nie mam w domu żadnego testu.. Chociaż testowania też się obawiam - bo jak nie pojawią się 2 kreski to będzie maksymalne rozczarowanie...

A jeśli to będzie jakaś anomalia mojego organizmu.. to się wkurzę na maksa - bo w piątek ustawiłam sobie miejscówkę na HSG a jak @ się przesunie to będę musiała dzwonić i to przesuwać..

Sama nie wiem co mam myśleć...

7 kwietnia 2014, 20:35

Ciąża rozpoczęta 8 marca 2014

Wczoraj byłam u lekarza. Potwierdził, że jestem w ciąży bo moja macica jest rozpulchniona i powiększoną;-) To choróbsko, które mnie trzyma od tygodnia też jest związane ze spadkiem odporności i jest typowe dla młodych ciężarnych;-) Dostałam skierowania na masę badań, ale USG zrobimy dopiero po świętach jak już będzie widać serduszko ;-) na razie mam nie schizować i myśleć pozytywnie;-)

I śmiała się ze mnie, że sama sprawdziłam sobie drożność jajowodów i że życzy sobie więcej takich samobadających się pacjentek;-)

Dziewczyny życzę, abście również zobaczyły te 2 kreseczki z takim niedowierzaniem jak ja i mój mąż. Szczerze muszę powiedzieć, że to jednak psycha działała na moją niekorzyść bo w tym szczęśliwym cyklu pogodziłam się ze swoją niepłodnością i wszystkie myśli kierowałam na zapisanie się na badanie HSG.. Więc ta durna rada - "odstresuj się, przestań o tym myśleć", u mnie zadziałała ;-)

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2014, 08:21

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2