Ostatnia aktualizacja: 21.10.2026
Dla wielu par decyzja o rozpoczęciu procesu leczenia metodą in vitro wiąże się z pytaniami o przebieg kwalifikacji, oczekiwaniem na badania oraz koniecznością pogodzenia leczenia z codziennymi obowiązkami. Zbliżający się koniec roku może dodatkowo skłaniać do odkładania pierwszej wizyty na styczeń. Tymczasem kwalifikacja do programu i samo leczenie to etapy, które można odpowiednio zaplanować. W zależności od sytuacji medycznej pary, część niezbędnych działań można przeprowadzić jeszcze w 2026 roku.
Dlaczego nie warto odkładać konsultacji do stycznia?
W leczeniu niepłodności czas jest jednym z czynników wpływających na rokowania. Wraz z wiekiem kobiety stopniowo zmniejsza się rezerwa jajnikowa i zmienia jakość komórek jajowych. Znaczenie mają również przyczyna niepłodności, stan zdrowia obojga partnerów i historia dotychczasowego leczenia. Nie oznacza to, że kilkutygodniowe opóźnienie zawsze wpłynie na szanse powodzenia procedury. Jednak w przypadku par z rozpoznaną niepłodnością lub po wcześniejszym nieskutecznym leczeniu odkładanie konsultacji może niepotrzebnie przesuwać rozpoczęcie dalszego postępowania o kolejne miesiące.
Niektóre pary odkładają pierwszą konsultację na początek kolejnego roku, zakładając, że wcześniej nie zdążą rozpocząć leczenia. Tymczasem już podczas pierwszej wizyty możemy przeanalizować dotychczasową diagnostykę, ocenić sytuację medyczną i ustalić, jakie działania są jeszcze potrzebne. W przypadku niepłodności czas ma znaczenie, dlatego nie warto odwlekać wstępnej konsultacji. Nie oznacza to konieczności natychmiastowego rozpoczęcia procedury. Chodzi o to, aby możliwie wcześnie poznać dostępne możliwości i świadomie zaplanować dalsze leczenie - mówi lek. Katarzyna Gross-Kępińska, ginekolog-położnik z Kliniki INVICTA w Gdańsku.
Od pierwszej wizyty do kwalifikacji. Co trzeba zrobić?
Pierwszym krokiem jest konsultacja w ośrodku realizującym rządowy program in vitro. Lekarz analizuje historię starań o ciążę, dotychczasowe leczenie i wyniki badań obojga partnerów. Sprawdza również, czy para spełnia kryteria udziału w programie. Na pierwszą wizytę warto zabrać dokumentację wcześniejszej diagnostyki, w tym wyniki badań hormonalnych, USG, badania nasienia oraz - jeżeli były wykonywane - dokumentację wcześniejszych procedur leczenia niepłodności. Pozwala to ustalić, które wyniki można wykorzystać, a jakie wymagają aktualizacji.
Kolejnym etapem jest uzupełnienie diagnostyki i wykonanie badań obowiązkowych. Zakres badań wymaganych do kwalifikacji określa program. U kobiety obejmuje on konsultację specjalistyczną z badaniem USG transwaginalnym oraz oznaczenie AMH (hormonu antymüllerowskiego) w celu oceny rezerwy jajnikowej. U mężczyzny wykonuje się badanie nasienia. Para przechodzi również badania obowiązkowe przed rozpoczęciem procedury in vitro takie, jak m.in. diagnostyka w kierunku zakażenia HIV, wirusowego zapalenia wątroby typu B i C oraz kiły. Jeżeli leczenie ma się odbyć z wykorzystaniem dawstwa nasienia, komórek jajowych lub zarodków, wymagana jest również opinia psychologa potwierdzająca gotowość obojga partnerów do rodzicielstwa niegenetycznego.
Wyniki muszą być aktualne w chwili rozpoczęcia procedury. Dotyczy to zwłaszcza badań w kierunku chorób zakaźnych, które są ważne 3 miesiące. Jeśli część wyników straci ważność, na przykład przed kolejnym cyklem, badania powtarza się w ramach programu.
Badania wymagane na etapie kwalifikacji, konsultacje lekarskie i psychologiczne oraz badania wykonywane w trakcie leczenia, np. oznaczenia hormonów podczas monitorowania stymulacji, badania przed znieczuleniem do punkcji i test beta-hCG potwierdzający ciążę, są finansowane z programu. Program nie obejmuje natomiast kosztów diagnostyki preimplantacyjnej i poprzedzającej ją konsultacji genetycznej. Jeśli pacjenci mają wskazania do wykonania takiej diagnostyki, mogą wykonać ją dodatkowo, poza programem - wyjaśnia lek. Katarzyna Gross-Kępińska.
Formalności związane z przystąpieniem do programu nie są rozbudowane. Przed rozpoczęciem kwalifikacji każde z partnerów podpisuje oświadczenie o akceptacji regulaminu uczestnictwa oraz formularz świadomej zgody na udział w programie. Formularz zawiera również oświadczenie, że dana osoba nie uczestniczy w innej procedurze medycznie wspomaganej prokreacji i nie figuruje wraz z partnerem na liście oczekujących u innego realizatora programu. Para przystępuje do programu wspólnie, a decyzje związane z udziałem lub ew. rezygnacją, są podejmowane wspólnie i potwierdzane na piśmie.
Na etapie przystąpienia do programu potrzebna jest dokumentacja medyczna potwierdzająca bezwzględną przyczynę niepłodności lub co najmniej 12 miesięcy nieskutecznego leczenia, a oboje partnerzy muszą być objęci ubezpieczeniem zdrowotnym. Dokumenty wymagane regulaminem można podpisać już podczas pierwszej wizyty. Zakończenie kwalifikacji na jednej wizycie jest możliwe wtedy, gdy para ma komplet niezbędnych dokumentów i aktualnych wyników - dodaje lek. Katarzyna Gross-Kępińska z Kliniki INVICTA.
Po potwierdzeniu spełnienia wszystkich kryteriów lekarz podejmuje decyzję o kwalifikacji i ustala indywidualny plan leczenia.
Ile trwa kwalifikacja i co dzieje się później?
Po kwalifikacji lekarz dobiera odpowiednią metodę leczenia. Rządowy program „Tak dla in vitro” przewiduje procedury z wykorzystaniem własnych komórek rozrodczych oraz, przy określonych wskazaniach, dawstwa nasienia, komórek jajowych lub zarodków. W przypadku leczenia z wykorzystaniem własnych komórek jajowych jednym z kolejnych etapów jest stymulacja hormonalna jajników. Pacjentka przyjmuje zalecone leki i zgłasza się na wizyty monitorujące. Następnie przeprowadzane są pobranie komórek jajowych, zapłodnienie w laboratorium in vitro i obserwacja rozwoju zarodków. Transfer zarodka może odbyć się w tym samym lub późniejszym cyklu, w zależności od wskazań medycznych. Inaczej wygląda przygotowanie pacjentek korzystających z dawstwa komórek jajowych lub zarodków. W takich przypadkach postępowanie może koncentrować się m.in. na przygotowaniu endometrium do transferu.
Sama stymulacja trwa zwykle ok. 10-12 dni. W tym czasie pacjentka przyjmuje leki i zgłasza się na wizyty monitorujące z badaniem USG i oznaczeniem poziomu hormonów - regulamin programu przewiduje średnio pięć takich wizyt w cyklu z własnymi komórkami jajowymi i średnio trzy przy procedurze z biorstwem komórek jajowych lub zarodków. Po transferze ciążę potwierdzamy testem beta-hCG, a następnie badaniem USG – wyjaśnia lek. Gross-Kępińska.
Jak przygotować się do leczenia?
Przygotowanie do in vitro obejmuje nie tylko diagnostykę płodności, ale również ocenę ogólnego stanu zdrowia obojga partnerów. Podczas konsultacji warto poinformować lekarza o chorobach przewlekłych, przyjmowanych lekach, wcześniejszych zabiegach i stosowanych suplementach. Znaczenie mają także codzienne nawyki, w tym odpowiednia dieta, sen, aktywność fizyczna oraz unikanie palenia tytoniu i alkoholu. Kobiety planujące ciążę powinny omówić z lekarzem odpowiednią suplementację kwasu foliowego. W przypadku mężczyzn nieprawidłowe parametry nasienia mogą wymagać dodatkowej diagnostyki lub konsultacji andrologicznej. Finalny zakres zaleceń powinien jednak wynikać z indywidualnej sytuacji medycznej.
Przygotowanie do in vitro powinno uwzględniać zdrowie obojga partnerów. Analizujemy nie tylko wyniki badań związanych bezpośrednio z płodnością, ale również choroby współistniejące, przyjmowane leki i czynniki, które mogą wpływać na przebieg terapii. Czasami konieczne jest dodatkowe przygotowanie medyczne, ale nie oznacza to, że każda para powinna samodzielnie wykonywać rozbudowane pakiety badań. Najważniejsze jest dobranie postępowania do konkretnej sytuacji pacjentów - wyjaśnia lek. Katarzyna Gross-Kępińska.
Czy można zaplanować leczenie tak, aby rozpocząć proces jeszcze w tym roku?
Rozpoczęcie kwalifikacji w październiku lub listopadzie może pozwolić na wykonanie części badań, skompletowanie dokumentacji oraz ustalenie planu leczenia jeszcze przed grudniem. Dzięki temu para może wcześniej wiedzieć, jakie działania ją czekają, ile wizyt będzie potrzebnych i które etapy można zaplanować w kolejnych tygodniach. Terminy stymulacji, pobrania komórek jajowych czy transferu zależą od sytuacji medycznej pacjentki i przebiegu leczenia. Wcześniejsza konsultacja pozwala jednak lepiej zaplanować ten proces i ograniczyć konieczność organizowania wszystkich działań w ostatnich tygodniach roku.
Zakładając, że rozpoczynamy proces kwalifikacji jeszcze w tym roku, np. w październiku, przed świętami możemy np. zdążyć z wizytą kwalifikacyjną, podpisaniem niezbędnych dokumentów programowych i wykonaniem badań kwalifikacyjnych. Rozpoczęcie stymulacji będzie możliwe, jeśli pozwoli na to cykl pacjentki. Okres świąteczny nie musi oznaczać przerwy w leczeniu rozpoczętym wcześniej, nie musi też oznaczać kumulacji wizyt w momencie, kiedy chcemy złapać oddech. Zaczynając proces odpowiednio wcześniej, możemy zaplanować kolejne etapy w taki sposób, aby czas świąteczny był momentem wytchnienia przed kolejnymi etapami procedury, a jednocześnie nie odkładamy diagnostyki o kolejne miesiące. Oczywiście układając plan leczenia, przede wszystkim kierujemy się wskazaniami medycznymi - podkreśla lek. Gross-Kępińska.
Kto może skorzystać z rządowego programu in vitro?
Program „Tak dla in vitro”, realizowany od czerwca 2024 roku i zaplanowany do końca 2028 roku, finansuje kwalifikację, obowiązkowe badania oraz niezbędne elementy procedury in vitro. Mogą z niego korzystać pary z udokumentowaną bezwzględną przyczyną niepłodności lub po 12 miesiącach nieskutecznego leczenia prowadzonego zgodnie z rekomendacjami medycznymi. Obowiązują kryteria wieku: do 42 lat dla kobiet korzystających z własnych komórek jajowych lub dawstwa nasienia, do 45 lat przy dawstwie komórek jajowych lub zarodków oraz do 55 lat dla mężczyzn.