Forum Poronienie Relacje z partnerem po poronieniu
Odpowiedz

Relacje z partnerem po poronieniu

Oceń ten wątek:
  • jangwa_maua Autorytet
    Postów: 3268 1969

    Wysłany: 29 listopada 2014, 10:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej Dziewczyny,
    Zastanawiam się jak układa się w waszych związkach po takim ciężkim przeżyciu. Czy ta sytuacja zbliżyła Was do waszych partnerów, czy jednak nie możecie się dogadać i powstają z tego kłótnie. Czy Wasz partner wspierał was odpowiednio?

    Aniołek - 27.11.2014 7/8 tc <3
    km5sgu1r1ftv47br.png
    ex2bupjyemen7jnh.png
  • Katarzyna87 Autorytet
    Postów: 4528 6014

    Wysłany: 29 listopada 2014, 12:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mój mąż jest typem niemowy. On nie lubi rozmawiać o trudnych sprawach, przemilcza. Były momenty gdy miałam go dość, bo potrzebowałam pogadać, a nie miałam w nim oparcia w tej kwestii. Jednak parę aniołkowych mam na of wykazało wsparcie, do tego przyjaciółka przeżyła podobną tragedię i mogłam się jej wygadać.

    Niemniej mój mąż był przy mnie cały czas, opiekował, tulił. Nawet w geście solidarności poszedł ze mną na zabieg na czczo :)

    Teraz jest dobrze, rozmawiamy o przyszłej ciąży normalnie, choć brak tej ekscytacji, która była wcześniej. Zastąpił ją strach, jednak ryzyko podjąć trzeba - chcę być mamą, on tatą.

    Każdy tragedię przeżywa inaczej, faceci są inni niż my. Jego też czasami trzeba wesprzeć, nie można oczekiwać, że mężczyzna będzie wiecznie ramieniem i oparciem dla kobiety, on też tego potrzebuje - bynajmniej nie zawsze się do tego przyznając.

    ex2bg7rf9gca70kb.png
    f2wljw4z5xlc2pyj.png
  • jangwa_maua Autorytet
    Postów: 3268 1969

    Wysłany: 29 listopada 2014, 12:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No właśnie u mnie w związku to ja raczej jestem typem niemowy i dusze wszystko w sobie, chociaż tak na prawdę partner o trudnych sprawach też nie potrafi rozmawiać. Mam wrażenie, że ucieka on w pracę i czasem stara się zachowywać jakby nic się nie stało (bo tak mu pewno łatwiej). Niestety u mnie sprawa jest dość świeża i bardzo potrzebuje wsparcia partnera, a w zamian wychodzą jakieś kłótnie.

    Aniołek - 27.11.2014 7/8 tc <3
    km5sgu1r1ftv47br.png
    ex2bupjyemen7jnh.png
  • Eva Przyjaciółka
    Postów: 105 66

    Wysłany: 29 listopada 2014, 12:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Myślę, ze jak związek jest podparty przyjaźnią to taka tragedia zbliża ludzi. Faceci chyba na ogół wolą przemilczać pewne sprawy. Mój płakał razem ze mną, a zdarzało mi się to bardzo często.. nawet jak się malowałam to potrafiłam wybuchnąć płaczem i On mnie przytulał i płakał razem ze mną.
    I o dziwo pierwszy zaczął przebąkiwać o próbowaniu dalej, na szczęście leczenie trochę nam zajęło i zdążyłam ponownie dojrzeć do tego, że staramy się dalej :)

    Antosia 8.02.2014 (9tc)
    Franek 18.07.2014 (14tc)
    Filipek 20.08.2015 z nami
    Kropek w brzuszku :) marzec 2017
  • Katarzyna87 Autorytet
    Postów: 4528 6014

    Wysłany: 29 listopada 2014, 13:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    My jesteśmy ze sobą już 9 lat, więc znamy się jak łyse przysłowiowe konie. Przyjaźń jest bardzo ważna w takich sytuacjach.

    Jangwa kiedy poroniłaś?

    ex2bg7rf9gca70kb.png
    f2wljw4z5xlc2pyj.png
  • jangwa_maua Autorytet
    Postów: 3268 1969

    Wysłany: 29 listopada 2014, 15:13

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W czwartek miałam dopiero zabieg łyżeczkowania. 17.11 szłam do lekarza na kontrolną wizytę, ale zamiast dobrych wiadomości to usłyszałam, że ciąża obumarła :( . Na drugi dzień poszłam do innego lekarza, potwierdził diagnozę, ale wysłał jeszcze na bete i po 2 dniach ponowna kontrola bety, która niestety zaczęła maleć.

    Aniołek - 27.11.2014 7/8 tc <3
    km5sgu1r1ftv47br.png
    ex2bupjyemen7jnh.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 29 listopada 2014, 16:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    jangwa przykro mi :( to zawsze tragedia dla obojga rodziców, stracić dziecko, bez względu na to który to był tc :(

    Mój mąż nie należy do wylewnych, jesteśmy ze sobą już ponad 11 lat, 7 lat po ślubie. Łączy nas przyjaźń i to taka na dobre i złe, przyzwyczajenie i wielki szacunek do siebie. To coś co udało nam się wypracować przez te wszystkie lata. Ostatnio się śmieliśmy, że bez słów też się rozumiemy - jedno spojrzy na drugie i wiadomo o co chodzi ;)

    My w lutym poszliśmy na bete, pamiętam że to była środa... na czwartek mieliśmy iść do gina, bo już powinno być serduszko... od rana marudziłam, że kiepsko się czuję :( bolał mnie krzyż i jakoś tak nieswojo się czułam. Mąż się zmartwił ale stwierdziliśmy wspólnie, że panikować nie ma co - pierwszą ciążę znosiłam bardzo źle, więc przypuszczałam że i ta może taka być. Ja się położyłam, on o 15 pojechał po syna do przedszkola... 10 minut po jego wyjściu dostałam bóli i krwotoku, tak po prostu :( i wiedziałam że to koniec, po prostu to czułam :(

    I nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy męża, jak wrócił pędem do domu a ja z bólu nie byłam w stanie podnieść się. Płakaliśmy razem najpierw w domu, później w szpitalu jak potwierdzili nam że już nie ma z nami naszej dziecinki :(

    Mąż był ze mną w każdej trudnej chwili, w każdym momencie mojego załamania, za każdym razem gdy ja wyłam, że jestem beznadziejna i nie nadaje się do niczego to on pokazywał mi naszego syna i mówił, że mamy takiego cudownego Miśka, że przecież to ja go urodziłam.... i chyba w końcu taką taktyką nakładł mi do głowy, że to jest mój priorytet i tego się trzymam. I do końca życia będę mu wdzięczna, że w najgorszym dniu mojego życia był ze mną i nie pozwolił mi się załamać. Niemniej jednak i samym poronieniu rozmawiam z nim mało, on w sumie unika tego tematu. Jak widzi, że muszę się wygadać to słucha, ale sam o swoich uczuciach mówić nie chce, a ja nie naciskam :) Wierzę, że w końcu będzie nam dane mieć kolejne dziecko :) Kto wie, może akurat Bóg da nam prezent pod choinkę, albo na Nowy Rok :) Czego sobie i Wam życzę :)

  • jangwa_maua Autorytet
    Postów: 3268 1969

    Wysłany: 29 listopada 2014, 17:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Całe szczęście,że partner był ze mną na tej wizycie. Z gabinetu wyszłam zalana łzami nie mogąc z siebie słowa wydusić. Dopiero na dworze powiedziałam mu co lekarz powiedział. Żadne z nas się nie spodziewało takiego obrotu sytuacji. Oboje płakaliśmy w samochodzie i tak jakby ta wiadomość do nas nie docierała. Do ponownego badania bety miałam nadzieję, że jednak wszystko będzie dobrze, ale niestety ...

    Wczoraj pojawiły się miedzy nami jakieś napięcia,nieporozumienia... każde z nas inaczej reaguje na tą sytuację- on stara się o tym nie myśleć,a ja jakoś tak nie potrafię.

    skabarka to Twój mąż na prawdę był mocnym oparciem dla Ciebie. Życzę wam tak cudownego prezentu na święta bądź Nowy Rok ;)my musimy jeszcze odczekać,ale może prezent na Walentynki będzie (czego bym bardzo chciała :) )

    skabarka lubi tę wiadomość

    Aniołek - 27.11.2014 7/8 tc <3
    km5sgu1r1ftv47br.png
    ex2bupjyemen7jnh.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 29 listopada 2014, 17:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    no to w takim razie życzę Ci na Walentynki prezentu :)

    Między nami też są spięcia i bardzo dużo czasu po ślubie zajęło nam przysłowiowe dotarcie się. Było ciężko, momentami bardzo.... ale było warto wytrwać przy sobie :) teraz może być już tylko lepiej :)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 grudnia 2014, 09:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jak mialam ciążę jajowodowa to mój tylko mnie wozil do sZpitala po operacji byl przy mnie niestety w domu nie byl poruszany ten temat nie zapytał jak ja sie czuje jedynie rodzice i koleżanki nawet po paru tygodniach pytaly o moje samopoczucie przykro mi do tej pory ale wiem ze przeżył to na swój sposób również jest malomowny odreagowal to w jakis sposób tylko ja bardziej to odczulam znowu soe staramy mimo ze mam obawy

  • jangwa_maua Autorytet
    Postów: 3268 1969

    Wysłany: 22 grudnia 2014, 10:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Myślę, że po stracie już nic nie jest takie samo... Wiadomo, że mężczyźni są mniej wylewni (nie wszyscy) i radzą sobie na swój sposób i na ogół to jest właśnie przemilczenie i przejście do porządku dziennego (choć w środku też to głęboka przeżywają). U mnie ze staraniami...hmm... była rozmowa i się pokłóciliśmy. Poprzednią wiadomość o ciąży rodzina przyjęła bez większego entuzjazmu (nie mam pracy i to dla tego) chociaż z czasem wiadomo, że wszyscy się cieszyli. To zraziło mojego faceta i teraz ma obawy ... ale zobaczymy, bo zabezpieczać to się nie zabezpieczamy i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła się cieszyć z 2 kreseczek na teście :)

    Aniołek - 27.11.2014 7/8 tc <3
    km5sgu1r1ftv47br.png
    ex2bupjyemen7jnh.png
  • Lexi150 Autorytet
    Postów: 3877 2819

    Wysłany: 6 stycznia 2015, 15:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Z narzeczonym już drugi raz przeżywamy stratę. Pierwsza ciąża ektopowa-byłą konieczna laparoskopia. Niestety Mój przyjechał dopiero po operacji bo był na szkoleniu. Kiedy mnie zobaczył popodłączaną do tych wszystkich urządzeń to aż się popłakał. I to był jedyny moment kiedy pokazał swoje uczucia. Później już nie rozmawialiśmy na ten temat. Nawet jeżeli próbowałam pociągnąć go za język ucinał rozmowę. Owszem był przy mnie, opiekował się, woził do lekarza i ocierał łzy ale nie chciał mówić o sobie. Z natury jest raczej mało wylewny. Kiedy dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się, że straciliśmy drugie maleństwo płakaliśmy razem. Był ze mną kiedy miałam zabieg. Nie zostawiał mnie ani na chwilę. Ale też nie bardzo chciał o tym mówić. Któregoś dnia jednak wymusiłam zwierzenia i usłyszałam takie słowa:
    "Mnie też to cholernie boli, mam ochotę płakać i jestem wściekły, ale jeżeli ja się załamie to nie będę dla Ciebie wsparciem. Poza tym nikt mi nie da w pracy wolnego i nie mogę pójść na zwolnienie mimo, że ja też straciłem dziecko."
    Od tej pory nie mam żalu ani pretensji bo wiem, że też cierpi.

    Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2015, 17:21

    Mama 4 Aniołków <3 <3 <3 <3
    ♥ IGOR ♥ 24.02.2016 (3390g, 56cm, 10pkt.)
    mhsvh371f8hry86r.png
    0d1ygywl27duo1io.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 6 stycznia 2015, 19:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja cały czas płaczę...nie mogę przestać...to chyba z tego lęku co teraz będzie...
    ON próbował mnie przytulić...głaskał...a ja się odwracałam z płaczem...
    Dla mnie to takie przeżycie,że już wszystko mi jest obojętne...

  • fo09czka Przyjaciółka
    Postów: 192 49

    Wysłany: 6 stycznia 2015, 21:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kochane gdyby nie mój mąż nie wiem co by ze mną bylo.. pierwszego Aniolka stracilismy we wrześniu, serduszko bilo powoli stwietdzona bradykardia ale jeszcze byla nadzieja na kolejnym USG serduszko bilo wolniej niemiarowo.. 2 dni później przejmującą cisza.. juz nigdy nie usłysze bicia serca mojego Aniolka.. Maz mnie wspieral, tulil ocieral lzy.. przeszlismy wspólnie zabieg.. symboliczne pożegnanie byli dla mnie ogromnym oparciem, otworzyl się choć byl skryty, w kolejną zaszlam w 2 cyklu jak tylko dostalismy zielone swiatlo. Maz byli zdystansowany, bal się pokochać okruszka z obawy ze go straci.. powstaly nie porozumienia on mnie nie rozumial, mialam w sobie dużo obaw dużo leków, każdy ból budzil mój niepokój.. Ale w końcu i w nim obudzily się uczucia i nadzieja ze limit nieszczęść został wyczerpany. Drugi dzień świat.. krew żywa czerwona wiedzialam co to znaczy... zaczelam plakac on razem ze mną, w szpitalu wyrok ciąża pozamaciczna albo bardzo wczesna, Dwa dni później operacja usuniecie jajowodu wraz z kruszynka, mój maz byli caly czas AZ pielęgniarki musialy go wyganiac, oczy mial pelne lez, jak mnie widzial unieruchomiona zamarl, mowil ze bezsilność jest wręcz ogluszajaca.. powiedzial ze nasze Aniolki maja juz siebie teraz i kiedyś się spotkamy i je będziemy tulic. Pomaga mi w każdej chwili, jest caly ze mną i tylko on umie mnie wysluchac, bez niego stracilabym juz resztkę nadzieji to on powtarza mi ze jeszcze bedziemy mieć dzieci gdy ja wyje z tęsknoty i beznadziejności..

    34bwgzu3qov4higv.png

    ex2bupjyy1j7l7t7.png

    Nasza Córeczka Marysia 03.09.2014 [*] - 9tc
    Aniołek 29.12.2014 [*] - 8tc ciąża pozamaciczna


  • fo09czka Przyjaciółka
    Postów: 192 49

    Wysłany: 6 stycznia 2015, 21:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dddodiii wrote:
    Ja cały czas płaczę...nie mogę przestać...to chyba z tego lęku co teraz będzie...
    ON próbował mnie przytulić...głaskał...a ja się odwracałam z płaczem...
    Dla mnie to takie przeżycie,że już wszystko mi jest obojętne...

    Kochana wiem jak to boli cale życie wali się w jednym momencie... proszę Cię pozwól sobie na ten ból, na lzy, pozwól sobie przeżyć stratę.. Mocno mocno tule, pamiętaj zawsze mozesz do mnie napisać, jestem tu.

    34bwgzu3qov4higv.png

    ex2bupjyy1j7l7t7.png

    Nasza Córeczka Marysia 03.09.2014 [*] - 9tc
    Aniołek 29.12.2014 [*] - 8tc ciąża pozamaciczna


  • jangwa_maua Autorytet
    Postów: 3268 1969

    Wysłany: 7 stycznia 2015, 18:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dddodiii - płacz pomaga... i to "lek" chwilowo pomagający. Niestety trzeba przeżyć stratę. Niektóre z nas szybko się podnoszą inne potrzebują więcej czasu.

    Ja dalej mam napady płaczu..i myśli jakby to było...jeszcze w rodzinie pod koniec grudnia narodziły się dwa maluszki i jest mi przez to jeszcze gorzej. W sobotę mama obchodzi urodziny i w odwiedziny przyjdą kuzynki z maluchami...już się boję mojej reakcji ... :(

    Aniołek - 27.11.2014 7/8 tc <3
    km5sgu1r1ftv47br.png
    ex2bupjyemen7jnh.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 7 stycznia 2015, 20:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Boże...to jest nienormalne,ze tak sie dzieje...co my takiego zrobilysmy...

  • kiniusia00 Ekspertka
    Postów: 214 106

    Wysłany: 7 stycznia 2015, 23:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dddodiii na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi :(

    1.XII 2004 8tc [*],2.X 2005 16.07.2006 2650g moje szczescie,3.XI 2007 13 tc [*] usg 7tc,4.IV 2012 12 tc [*] usg 6tc,5.IV 2013 10 tc[*],6.VII 2013 6tc [*],7.VII 2014 10tc [*] heparyna, acard,prog,8.VIII 2015 5tc [*] haparyna, acard, prog,9.III 2016 7tc [*] heparyna, acard, prog.

  • jangwa_maua Autorytet
    Postów: 3268 1969

    Wysłany: 9 stycznia 2015, 18:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dddodiii - żadna z nas nie zasługuje, aby przechodzić taką stratę. Pozostaje nam bycie cierpliwą (wiem, że ciężko, bo najchętniej chciałabym być już w następnej ciąży)i wierzyć, że w najbliższym czasie będziemy tulić w ramionach Nasze Maleństwa.

    Aniołek - 27.11.2014 7/8 tc <3
    km5sgu1r1ftv47br.png
    ex2bupjyemen7jnh.png
  • Mysz86 Autorytet
    Postów: 918 462

    Wysłany: 14 stycznia 2015, 19:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Po pierwszym poronieniu wspierał na początku. Potem chyba stwierdził, że za długo przeżywam. Po drugim poronieniu ja już inaczej do tego podeszłam...

    Teraz mąż mnie wspiera w tym moim stresie i obawach przed kolejnymi staraniami.

    Aniołki [*][*][*]
    ac95b5706d.png
1 2 3

Zajdź w ciążę dwa razy szybciej

Sprawdź OvuFriend Premium

  • wyznaczanie dni płodnych
  • dieta płodności
  • innowacyjny algorytm

Wypróbuj miesiąc za darmo, potem tylko 29 zł / mies.

Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)