Dziewczyny, potrzebuję trochę nadziei 🥺 Czy któraś miała podobną sytuację?
Jestem teraz ok. 14 DPO. Od poniedziałku (pozytywny test) zaczęło się od lekkiego plamienia, później krwawienie zrobiło się mocniejsze i bardziej czerwone, czasami ze śluzem. Teraz znowu jest tylko plamienie. Nie mam mocnych bólów ani skurczów.
Mimo tego testy ciążowe cały czas są pozytywne i kreska z dnia na dzień robi się coraz mocniejsza. Beta z piątku (28 dc) wyszła 72, a progesteron 10,3. Biorę progesteron 200 mg.
W poniedziałek robię kolejną betę, ale wynik dostanę dopiero we wtorek. Do tego czasu chyba oszaleję. Z jednej strony krwawienie, z drugiej coraz mocniejsze testy i dodatnia beta.
Wiem, że ciężko zgadywać, ale zzy któraś z Was miała coś podobnego? najpierw plamienie, potem mocniejsze krwawienie, a później znowu plamienie i mimo wszystko ciąża się utrzymała? Czy wręcz przeciwnie i raczej powinnam się nastawić na stratę?