Czy to już czas na interwencję lekarza?
-
Hej dziewczyny, chciałabym zapytać o Wasze doświadczenia ze staraniami i diagnostyką. ❤️
Mam 30 lat, mąż 28. Od 5 cykli staramy się o dziecko i jak na razie bez powodzenia.
Staramy się dość skrupulatnie – w dniach płodnych współżyjemy codziennie, a od miesiączki do okna plodnosciowego mniej więcej co 2–3 dni. Owulację mam potwierdzoną monitoringiem. Po owulacji robimy już przerwę, ewentualnie współżyjemy jeszcze 2–3 razy do pojawienia się miesiączki.
U mnie od kilkunastu lat występuje podwyższona prolaktyna z powodu mikroprolaktynemii. Miałam robione badania i każdy lekarz, z którym rozmawiałam, mówił, że przy zachowanej owulacji nie powinno to stanowić przeszkody w zajściu w ciążę. Ilekroć byłam u ginekologa to słyszałam, że ja to tylko powinnam dzieci robić, bo idealnie grube endometrium, super ciałko żółte, itd…
Przed rozpoczęciem starań byłam zarówno u ginekologa, jak i endokrynologa. Zrobiłam sporo badań hormonalnych – wszystko było w normie, progesteron w 22. dniu cyklu wyszedł wysoki, owulacja jest regularna. Cykle mam bardzo regularne, 28–30 dni. Miesiączki są krótkie – 3, maksymalnie 4 dni – a przed miesiączką mam zwykle 3–4 dni brązowych plamień.
I teraz zaczynam się zastanawiać, czy po 5 nieudanych cyklach warto już coś dodatkowo sprawdzić. Wiem, że przy moim wieku standardowo mówi się o roku starań, ale absolutnie tego nie rozumiem…zastanawiam się przede wszystkim nad mężem – czy Waszym zdaniem warto już zrobić badanie nasienia, czy lepiej jeszcze spokojnie próbować?
Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji – regularne cykle, potwierdzona owulacja, prawidłowe hormony, a mimo to przez kilka miesięcy brak ciąży? Czy ostatecznie okazało się, że problem leżał po stronie mężczyzny albo że u kobiety coś wcześniej zostało przeoczone?
Zastanawiam się też, czy te brązowe plamienia 3–4 dni przed miesiączką mogą mieć jakieś znaczenie i czy warto je dodatkowo diagnozować.
Będę wdzięczna za Wasze doświadczenia, bo z jednej strony wiem, że 5 cykli to jeszcze nie jest bardzo długo, ale z drugiej zaczynam się zastanawiać, czy nie warto już zrobić przynajmniej podstawowej diagnostyki męża. ❤️ -
Wyślij męża na podstawowy seminogram już teraz. Nie ma co się męczyć. Ja też miałam takie dylematy, zwłaszcza że sama jestem lekarzem innej specjalności i jakoś mi było ciężko robić coś wbrew wytycznym. Ale! Takie podstawy jak seminogram dzisiaj sporo mężczyzn robi tak po prostu, nawet przed staraniami i to jest całkowicie normalne. Mój mąż zrobił to badanie po 10 cs i żałował potem, że tak późno, bo wyszły nieprawidłowości. Ja też zawsze słyszałam że wszystko u mnie dobrze, pięknie, ładnie. Niestety do dzisiaj nie mamy ciąży.
Letynia, Chochlik12, Agi96 lubią tę wiadomość
👩❤️👨 31&38 l. 20 cs
💃 AMH - 1,72, przewlekłe zapalenie endometrium (histeroskopia po 1 nieudanym cyklu IVF)
👦 morfologia 0-2%, hipogonadyzm - wyrównany
Marzec 26' - I cykl IVF
10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
3 transfery - 2x beta ujemna❌ , 1x ciąża biochemiczna.
Sierpień 26' - II cykl IVF
13 pęcherzyków - 10 kumulusów - 5 MII - 2 zygoty w 1 dobie - 1 morula w 5 dobie - transfer świeży ❌
nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu -
Morning Sun, tak dodam od siebie, gdybyś zabrała meza na badanie nasienia, to wykorzystaj tez okazje i rozszerz o dodatkowe badanie fragmentacji DNA plemnikow, zobacz co tam mają jeszcze w ofercie, możesz nawet posiew nasienia. Moze to nadprogramowe zlecenia, ale raczej nie zaszkodzą.
-
cześć Dziewczyny!
mam nieco podobną sytuację jak Ty, Morning Star.
Mamy z mężem 33 lata. Staramy się o dziecko od października zeszlego roku. W styczniu udalo mi się zajść w ciążę, niestety poronilam w 7 tyg. Byla to moja pierwsza ciąża.
Po poronieniu bylam w lutym na kontroli, wszystko ladnie się oczyścilo, natomiast lekarz powiedzial, że nie widzi oznak owulacji, która wedlug dnia cyklu powinna już występować/trwać i zalecil mi Ovulomed Max. Z perspektywy czasu zaczęlam zastanawiać się jednak czy brak owulacji w pierwszym cyklu po poronieniu nie byl po prostu czymś normalnym...
Od tamtej pory regularnie się staramy, ale bez powodzenia. Cykle mam regularne (pierwsze po poronieniu byly nieco rozregulowane) 28-dniowe. Dopiero niedawno mialam robione badania hormonalne, bo sama o nie poprosilam mojego ginekologa - TSH,FSH, LH i prolaktyna prawidlowe, progesteron w 21 dniu cyklu 18,6 ng/ml - wszystko w normie. W sierpniu mialam też monitoring owulacji w USG i lekarz potwierdzil prawidlowo rozwijający się pęcherzyk, ocenil owulację jako prawidlową z prawego jajnika.
Mimo tego nadal przyjmuje Ovulomed i zaczęlam się zastanawiać czy rzeczywiście jest potrzebny, skoro wygląda na to że owuluję prawidlogo. Dodatkowo zalecil mi na ostatniej wizycie Acard, ale wlaściwie nie dostalam żadnego wytlumaczenia dlaczego mam go przyjmować. Nie mam zdiagnozowanego zespolu antyfosfolipidowego ani nie są mi znane problemy z krzepnięciem, więc rozumiem, że mam to traktować jako profilaktykę. Po kolejnym dodatnim teście mam zglosić się od razu na wizytę po receptę na progesteron.
Najbardziej zaczyna martwić mnie to, że mijają koleje miesiące (dzisiaj 12 DPO i test negatywny, więc już nie liczę na szansę w tym cyklu) a ja nadal nie mam planu, moj lekarz odeslal mnie do domu z wiadomością, że trzeba po prostu dalej próbować. Z jednej strony wiem, że skoro raz zaszlam w ciążę i owulacja jest prawidlowa, bo jest to pozytywna wiadomość. Z drugiej - od poronienia mija już ponad pól roku i nie doszlo do kolejnej ciąży.
Na jutro umówilam się do innego ginekologa, ktory ma rówżnież doświadczenie w diagnostyce i leczeniu nieplodności. Chcialabym przede wszystkim wiedzieć, czy na tym etapie powinniśmy rozszerzyć diagnostykę, np wykonać seminogram męża.
Ciężko mi na tym etapie nadal po prostu 'spokojnie próbować', bo każde kolejne rozczarowanie smuci coraz bardziej...Wiadomość wyedytowana przez autora: 3 września, 14:56
-
Morning sun myślę że warto iść w dalszą diagnostykę jeśli masz na to środki, bo potem lepiej się miło zaskoczyć i „żałować” tej wydanej kasy na diagnostykę niż właśnie żałować po roku że wychodzą jakieś przyczyny niepłodności na których leczenie są potrzebne miesiące.
Ja też mam regularne cykle owulacyjne, mimo pcos i lekkiej IO i staramy się rok. Seminogram w styczniu wyszedł nam dobry. Cały czas szukam przyczyn niepowodzeń, praktycznie od 3-4 cyklu jakieś badania i kroki robimy i choć jest to kosztowne i nie lekkie psychicznie to nie żałuje że to robię. Prolaktyna zawsze w badaniach wychodziła mi ponad normę (ale nie jakoś bardzo) i zarówno ginekolog i endokrynolog zalecili dostinex. Po zbiciu PRL widać było po USG że pęcherzyki lepiej dojrzewają. Ale faktycznie są dwie szkoły z tą prolaktyna, jedni wolą ją zbić nawet jak są owulacje a drudzy uważają że w takim wypadku nie jest to przyczyna niepowodzeń. Trzeba się jednak nastawić że nie raz usłyszysz właśnie gdzieś u lekarzy że to norma, proszę przyjść jak minie rok. Takie podstawy u siebie i partnera był jednak robiła. Hormony, morfologia, insulina, glukoza, seminogram, potem drożność jak wszystko będzie faktycznie ok.30 🙋🏽♀️ 34 🙋🏽
Starania od 09/25 o pierwsze 👶🏽
13cs
Tarczyca ✅
Progesteron 7-9 dpo ✅
Łagodna IO
Homocysteina ✅
SHBG ⬇️
Testosteron ⬆️
Prolaktyna⬆️ -dostinex
AMH 6,58 -PMOS
HyCoSy 08/26 oba jajowody drożne ✅
On:
Badanie nasienia, morfologia, posiew ✅ CP/CPPS -



