Odpowiedz
Forum > Starając się - ogólne > in vitro nasieniem dawcy - moralne dylematy
Dowiedz się czym jest OvuFriend i w jaki sposób pomoże Ci zajść w ciążę
Oceń ten wątek:
AUTOR
WIADOMOŚĆ

Paulina12
Znajoma
Postów: 18
5

Wysłany: 5 stycznia, 14:15
Cytuj | (1) | Zgłoś
Cześć dziewczyny,
stoimy z mężem przed decyzją podjęcia próby in vitro z nasieniem dawcy. Mój mąż w 100% zgadza się na taką metodę, choć zadowolony nie jest, ale ja jakoś nie umiem się do tego przekonać. Boję się, że będzie mi ciężko zaakceptować takie dziecko, cały czas mieć świadomość, że to nie jego dziecko tylko jakiegoś obcego człowieka. Boję, się że w złości będę mu wypominać, że to nie jego dziecko i jakoś tak w ogóle dziwne to jakoś dla mnie.

Czy któraś z Was miała in vitro (bądź inseminację) nasieniem dawcy i może się wypowiedzieć w tym temacie?

Ania_84 lubi tę wiadomość

Szczęśliwа

Lavendova
Autorytet
Postów: 2420
1199

Wysłany: 5 stycznia, 14:32
Cytuj | (4) | Zgłoś
Jeśli masz takie przemyślenia to jest bardzo niedojrzałe podejście do tematu! Chyba powinnad odłożyć to w czasie i przemyśleć jeszcze raz.

Rozumiem że twój mąż jest bezpłodny i dlatego rozważacie dawce. Biorąc dawce uznaje się dziecko za swoje własne. Jak w ogóle mogłabyś mu powiedzieć ze to nie jego dziecko? Biologicznie nie ok, ale skoro mąż sie na to zgadza czyli chce miec dziecko z tobą, chce je wychowywac troszczyć sie i kochać. Myślę ze jest to jego osobista tragedia ze nie jest w stanie począć swojego biologicznego potomka więc z twojej strony przydało by się jakieś wsparcie a nie takie pretensje... Ja bym sie rozwiodla gdybys mi takim tekstem zarzucila gdy juz dziecko jest na świecie...

A czy ty się z tym pogodzisz ze biologicznie to dziecko będzie nie twojego męża to już musisz sie głęboko zastanowić. Nie możesz później sie rozmyslic. Skrzywdzisz tylko męża i to dziecko. Ciężki temat więc sie dobrze zastanów. Zawsze tez jest opcja adopcji.

hipisiątko, Nefre_ ms, Calypso, Kalija lubią tę wiadomość

hzixp1.png
Emilia 06.08.2018 <3 3435 g i 53 cm
Olivia 13 lat
Nicolette 8 lat

Paulina12
Znajoma
Postów: 18
5

Wysłany: 8 stycznia, 15:07
Cytuj | (0) | Zgłoś
Nie jest to takie proste, jak się wydaje, niestety.
Nie całkiem mnie rozumiesz ...

Chciałbym usłyszeć odpowiedź kobiety, która była w podobnej sytuacji.

Szczęśliwа

pumka
Nowa
Postów: 4
2

Wysłany: 8 stycznia, 18:46
Cytuj | (0) | Zgłoś
Paulina12 napisała:
Nie jest to takie proste, jak się wydaje, niestety.
Nie całkiem mnie rozumiesz ...

Chciałbym usłyszeć odpowiedź kobiety, która była w podobnej sytuacji.

jestem w podobnej sytuacji
pierwsza próba zakończona porażką, mimo końskich dawek leków miałam 3 komórki
potem 3 zarodki, które padły

Rozmawiałam z mężem o adopcji zarodka, nie była to łatwa rozmowa, obawiałam się jego reakcji bo problem leży po mojej stronie a on ma rewelacyjne nasienie.
Mój mąż stwierdził, że dla niego nieważne są geny tylko to jak to dziecko wychowamy.
To ja będę go nosić 9mcy w brzuchu, to ja będę go rodzić 12 godzin ale to będzie nasze dziecko i tylko od nas będzie zależeć jakim człowiekiem będzie w przyszłości.

Dodam, że mój mąż zadał mi pytanie : co bym zrobiła i czy bym przestała kochać dziecko z ivf gdybym dowiedziała się, że klinika pomyliła zarodki ??


Ania_84
Autorytet
Postów: 39220
31245

Wysłany: 8 stycznia, 21:10
Cytuj | (0) | Zgłoś
Hej :)
Jesteśmy rodzicami prawie 2 letniego cudu jakim jest nasz synek :) jest na świecie dzięki dawcy nasienia :)

po krótce opowiem Ci Naszą historie.. 9 miesięcy mysleliśmy że mąz ma kiepskie nasienie bo tek okreslił to lekarz..po jakimś czasie okazało się że nas okłamał i w nasieniu nie ma plemników.. byliśmy wtedy ledwo rok po ślubie .. żal , strach, złość nawet nie dopuszczała myśli o dawcy ba nawet nie mysleliśmy że taka możliwość będzie .. trafiliśmy do lekarza w innym mieście on od razu nam powiedział ze albo dawca albo adopcja.. i niestety on nie widzi tu możliwośći na biologiczne dziecko meza.. jak to usłyszałąm w pierwszym momencie odrzuciłam ten pomysł... bo przecież to niesprawiedliwe zeby dziecko było moje biologicznie a meża nie.. predzej dopuszczałam adopcje .. tak żeby było fair ... to są normalne mysli i nie należy ich odpychać .. od siebie.. tylko siąść przeanalizować troche dać sobie czas ..
mąz po wyjściu od lekarza zabrał mnie na kawę do cukiernik kupił ciasto i zapytał jak to by było jakby to wygladało..jeśli chodzi o dawce.. to było pytanie z serii.. no ale oni jak coś Ci tylko podadzą nasienie :P
On był już wtedy gotowy... ja nie ... męczyłam jego i siebie jeszcze przez 1,5 rtoku kuracjami hormonalnymi .. badaniami wizytami w klinikach ..szykowaliśmy się do biospsji w Novum.. jednak tuż przed zabiegiem mąz powiedział stop ... już nie chciał dalej łudzić mnie nadzieją ze uda się pozyskac plemniki.. dla mnie to był cios .. bo te 1,5 roku walczyłam myślałam że dla niego a tak naprawde dla siebie .. bo on już dawno podjął decyzje a chciał dać mi czas na pogodzenie sie z pewnymi rzeczami .. :)
w sierpniu 2015 podjeliśmy ostateczna decyzje o dawcy ..poprzedzona ona była warsztatami na temat dawstwa .. bardzo polecam :)
teraz jestem troche na siebie zła że czekalam tyle z decyzją bo traciliśmy czas..z drugiej strony moze ten czas dał nam pewność i pełną świadomość co do naszej decyzji :)
Nie powiem Ci że to prosta decyzja bo jets ona cholernie trudna ... ale jak juz ja podejmiesz świadomie po rozmowie ,po pogodzeniu się ze nie zawsze jest tak jak tego chcemy i odpowiedzi na swoje i meża pytanie ... będzie o wiele łatwiej :)

Na IUI wchodziliśmy razem ..co lepsze dr jak zapytałąm się czy maż może ze mna wejsć powiedział nam no pewnie przecież do zrobienia dziecka potrzeba dwojga :) i tak było :)
szczerze to na tyle było to dla nas naturalne ze nawet nie mysleliśmy ze podją nam nasienie innego faceta :)

po tych dwóch latach mogę powiedzieć ze wszystkie moje wątpliwości które miałam kiedys były wyolbrzymione :) ten usmiech w oczach mojego meza .. kiedy karmił małego .. łzy szczęścia jak działowni do mojej mamy i mówił mamo jaki on jest cudowny mam pięknego synka :) to wszystko sprawiło że odetchnęłam ... i jestem dumna z tego ze mam tak cudownego meża i synka :) sa nierozłączni.... nawet bym powiedziała ze mały bardziej kocha tatusia niz mame :) i vice versa :) tatus do tej pory jest zakochany w nim :)
gdybyś ich zobaczyła nigdy byśnie powiedziała że to nie jego biologiczne dziecko ..serio :) nawet osoby które wiedzą mówią ze to podobieństwo jest niewiarygodne :) a miny, nawet chód .. mały ma identyczny :)

tak podsumowując .. to ze masz obawy to dobrze gorzej chyba by było jakbyś ich nie miałą .. natomiast decyzje musisz podjąć sświadomie podchodząc do IUI badz IVF musisz być pewna .. to jest jednak adopcja tyle ze prenatalna ..to Wy będziecie odpowiedzialni za tą mała istotkę...
warto pójść na warsztaty, pogadać z terapeutą od niepłodności tak aby podjąć tą decyzję ma 100 % ... -porozmawiaj z mezem... omówcie wszytskie za i przeciw ..
Ja miałąm kilka etapów najpierw etap tego czy zaakaceptujemy takie rozwiazanie czy damy radę psychicznie cczy to jest fair w stosunku co do meza .. czy on psychicznie nie siądzie itp itd , pózniej pojawiały się momenty a co jesli maz się rozmyśli.. a może jednak nie pokocha małego .. te wątpliwości , pytania pojawiały się co jakiś czas mimo iż wałkowaliśmy je milion razy ale wtedy zaczynałam rozmowę z meżem i chyba one mi najwięcej dały :)
Są też inne opcje moze wolisz adoptować .. moze wtedy bedziesz bardziej czuła się pewniej..choć obstawiam że jeśli masz takie pytanie teraz to przy adopcji też one się pojawia .. :) a moze po prostu zdecydujecie że to nie dla Was ..
My chyba przeszliśmy wszytskie opcje adopcja, AZ, dawca nasienia ,.. oraz bezdzietność ..
Bezdzietność nie była w ogóle rozpatrywana ;) dawca wygrał bo na inne opcje moglismy i później się zdecydować :) akrualnie myślimy czy podchodzic do IUI po rodzeństwo czy złozyć papiery adopcyjne :)
Niestety nikt nie da Ci gwarancji że będzie super extra pięknie .. choć ja mogę powiedzieć że od narodzin nigdy nie pomyslałąm że moje dziecko jest "inne" ze to nie nasze dziecko.. to nasz synek.. i większego cudu sobie nie wyobrazam :)

Wiem co czujesz .. bo wszytskie te pytania zadawałam sobie są one potrzebne ale to Ty musisz znallezć na nie odpowiedzi .. w moim pamiętniku są podane tytuły na temat dawstwa moze poczytaj trochę .. duza skarbnicaą wiedzy sa dziewczyny na bezplemnikówkach .. oraz na forum Nasz Bocian :) nie bój się pytać , rozmawiaj o wątpliwościach to pomaga

Niestety nie rodzimy się z myślą że jesteśmy gotowi na dawce jest to temat bardzo złożony ,intymny, emocjonalny a etap kiedy przychodzi Nam się zmierzyć z tym tematem jest bardzo trudny
Na tyle osób które znam , które podchodziły do dawstwa.. nie znam ani jednej dziewczyny która nie miałaby jakiś wątpliwości i najczęściej sa to pytanie czy będziemy kochać tak samo , czy to nie złamie naszego małżeństwa, czy on pokocha, czy nie bedzie inaczej traktował dziecka, czy my nie damy odczuć tej decyzji mężowi ... czy kiedys nie palniemy jakieś głupoty...czy po urodzeniu maz nie odejdzie .. tak naprawde większosć z tych pytań rodzi się z tego ze jest to sytuacja w pewien sposób ekstremalna i sami nie wiemy jak sobie to wszytsko poukładać .. od czego zacząć
Zacząć trzeba od rozmowy , spisaniu sobie pytań wątpliwości i szczerej rozmow :)
Powodzenia i jak coś wal śmiało :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia, 20:42

Bezplemnikowcy też mają dzieci ;) 35odc.
1 podejście (31.12.15) - cb
2 Podejście (24.05.16) :) 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94
74dii09kx3vbi21s.png
Novum Wawa

Agness001
Koleżanka
Postów: 80
18

Wysłany: 13 stycznia, 15:24
Cytuj | (0) | Zgłoś
Takie obawy są normalne. Jest to ciężka sytuacja. Nie jest łatwo podjąć taką decyzję. My również korzystamy z nasienia dawcy. Na początku mąż był bardzo przeciwny. Już na pierwszej wizycie andrologicznej lekarz zasugerował dawcę. Byliśmy bardzo oburzeni. Zaczęłam dużo czytać na ten temat i dochodzić do wniosku, że być może nas to czeka. Z każdym kolejnym badaniem tylko się w tym utwierdzałam. Zaczęłam rozmawiać z mężem, że inseminacja nasieniem dawcy może być dla nas rozwiązaniem. Nie chciał wtedy o tym słyszeć. Kłóciliśmy się. Myślę, że miał jeszcze nadzieję, że coś da się zrobić. Odpuściłam. Jednak ostateczna diagnoza potwierdziła, że nie ma żadnych szans. Mąż powiedział, że zrozumie jeśli odejdę. Opieprzyłam go za to. Nie wracałam do tematu dawcy, starałam się go wspierać. Po kilku dniach to on sam zaproponował dawcę, mimo że wcześniej był przeciwny. Myślałam, że jestem na to gotowa. W końcu to ja wcześniej to proponowałam. Wtedy właśnie dopadły mnie obawy czy mąż pokocha to dziecko, czy ja sama je pokocham, czy nasze małżeństwo przez to się nie rozpadnie, czy w czasie kłótni nie użyjemy tego przeciwko sobie. Daliśmy sobie trochę czasu. Żeby ruszyć dalej musieliśmy najpierw pogodzić się w pełni z tym co nas spotkało. Ta cała sytuacja wzmocniła nas związek. Czytałam dużo historii podobnych do naszej. Rozmawialiśmy też dużo. Doszliśmy do wniosku, że nie chcemy spędzić życia sami i w końcu uznaliśmy, że jesteśmy na to gotowi. Choć pewne obawy i tak z tyłu głowy zostały ale myślę, że nie da się tego uniknąć. Zgadzam się z Ania_84, że przede wszystkim potrzebna jest szczera rozmowa i przedstawienie wszystkich wątpliwości. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia :)

7.2017- azoospermia
4.2018- wyrok: nieprawidłowy kariotyp u M.
7.2018- nie poddam się: decyzja o AID.
2.10.2018- 1 AID :(
6.12.2018- 2 AID :(


Zajdź w ciążę dwa razy szybciej

Sprawdź OvuFriend Premium

  • wyznaczanie dni płodnych
  • dieta płodności
  • innowacyjny algorytm

Wypróbuj miesiąc za darmo, potem tylko 29 zł / mies.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)