In vitro - klinika w Warszawie
-
WIADOMOŚĆ
-
Mandi41 wrote:Ja tez bardzo polecam Novum. Zrobiliśmy tylko jedną procedurę u doktora Zamory - ja to tez ciezki przypadek. Sam doktor no cóż, specjalista na bank, ale jego komunikacja z pacjentami niestety kuleje. Mimo wszystko nadal będe go polecać. Pobrano ode mnie tylko jedna komórkę, która była niedojrzała. Mysle ze w kazdej innej klinice byłby to koniec, a tu została dohodowana i zapłodniona, aż do wczesnej blastocysty. Niestety Zamora poszedł na urlop a my dalismy sie namowic na transfer zamiast ją zamrozić i bardziej sie do niego przygotować. Nie udalo sie. mimo wszystko jestem wdzięczna zwłaszcza embriologom.
Wcześniej miałam 1,5 próby w Bocianie, nie polecam. Lekarze na których trafiłam, no coż nie chciałabym ich już więcej spotkać. Czuliśmy się jak w Biedronce. Co nie znaczy, ze nie mają sukcesów, bo kilku moich znajomych wyszło od nich z bobasami
Szczerze mówiąc, to my o Bocianie nawet nie myśleliśmy… Nie wiem czemu, ale ta klinika jest dla mnie jak jeden wielki moloch.
Miałam tam robioną drożność, po której bardzo źle się czułam, i spędziłam chwilę w pokoju, z którego dziewczyny szły na transfer… Jakoś bardzo dziwnie to wszystko wyglądało…
-
Tzn transfery i punkcje odbywają się wszędzie niejako taśmowo a szczególnie teraz w programie. Na intymność i samotność w sali nie masz co liczyć, wchodzi jedna po drugiej, ja w jednym wypadku jak wywołali moje imię i podniosły się dwie inne babeczki to zaczęłam się stresować, czy nie dojdzie do jakiejś pomyłki przy ewentualnym zapłodnieniu 😅
Oczywiście nadal to jest wszystko lepiej zorganizowane niż w publicznym szpitalu ale taśma pewnie wszędzie podobna. -
Hej, my jak na razie jesteśmy od lipca w Ovi Klinice. To co nam się bardzo podoba to kameralna atmosfera, dzięki czemu nie mamy uczucia, że jesteśmy w szpitalu tylko bardziej jak w lobby hotelowym. Mam wrażenie, że już nas znają i panie położne i w rejestracji.
Przed zabiegiem punkcji miałam osobny pokoik z łazienką (2osobowy przedzielony ścianką ale akurat byłam sama), wyglądał jak w ładnym hotelu, a nie szpitalu, dzięki czemu chyba trochę mniej się stresowałam. Mąż mógł być ze mną w pokoju. O Ovi jest osobny wątek, jeśli któraś z Was jest zainteresowana:)
Byliśmy raz w Novum i niestety tam czuliśmy się jak w wielkim szpitalu, co dodatkowo u mnie potęgowało stres. Aczkolwiek dr Langner wydawała się świetna i poświęciła nam dużo czasu, więc jeśli byśmy zmieniali klinikę to pewnie koniec końców tam byśmy wylądowali
Lukier88 lubi tę wiadomość
👩🏻'91 - Niedoczynność tarczycy / Hashimoto -> euthyrox
👦🏻'91 - żylaki powrózka nasiennego -> zabieg mikrochirurgiczny ❌ -> embolizacja ✅
Kariotyp, AZF, CFTR - prawidłowe
W klinice od 07.2025 - 5x cykl stymulowany (Lametta, Zivafert, Duphaston)
I PROCEDURA 04.2026 - protokół krótki
Menopur, Orgalutran (x3), Decapeptyl (x3)
punkcja (10dc) -> 8/12 zdegenerowane komórki -> 0 ❄️
II PROCEDURA 06.2026 - protokół długi
Diphereline -> Gonapeptyl Daily + Menopur (150) -> Zivafert (1)
13.06 - punkcja
4 zapłodnione komórki -
Ano faktycznie w środku nOvum jest takie poczucie trochę szpitala. I mi osobiście nie podoba się ten wielki napis przed kliniką "Klinika Leczenia Niepłodności" - do tej pory przeważnie jeździliśmy tam pociągiem z Krakowa, a później taksówką, żeby zdążyć na czas, więc za każdym razem jeszcze miałam dyskomfort, że każdy taksówkarz wie, gdzie idę i jaki mam problem 🙈Starania od 2024
AMH 0,4; adenomioza obraz graniczny, do obserwacji, tylko prawy jajnik
I IVF 08/25 - 9🥚→❄️
10/25 FET 4BC 💔
II IVF 01/26 - 6🥚→👎
III IVF zmiana kliniki na nOvum, stymulacja TBC, leczenie czynnika męskiego -
Gilli wrote:Tzn transfery i punkcje odbywają się wszędzie niejako taśmowo a szczególnie teraz w programie. Na intymność i samotność w sali nie masz co liczyć, wchodzi jedna po drugiej, ja w jednym wypadku jak wywołali moje imię i podniosły się dwie inne babeczki to zaczęłam się stresować, czy nie dojdzie do jakiejś pomyłki przy ewentualnym zapłodnieniu 😅
Oczywiście nadal to jest wszystko lepiej zorganizowane niż w publicznym szpitalu ale taśma pewnie wszędzie podobna.
Brzmi średnio 😀😀😀 tzn., brak intymności w takiej sytuacji jest niekomfortowe, zwłaszcza dla takich osób jak ja 😀 (jestem wysoko wrażliwą osobą ) -
MrsGolan wrote:Hej, my jak na razie jesteśmy od lipca w Ovi Klinice. To co nam się bardzo podoba to kameralna atmosfera, dzięki czemu nie mamy uczucia, że jesteśmy w szpitalu tylko bardziej jak w lobby hotelowym. Mam wrażenie, że już nas znają i panie położne i w rejestracji.
Przed zabiegiem punkcji miałam osobny pokoik z łazienką (2osobowy przedzielony ścianką ale akurat byłam sama), wyglądał jak w ładnym hotelu, a nie szpitalu, dzięki czemu chyba trochę mniej się stresowałam. Mąż mógł być ze mną w pokoju. O Ovi jest osobny wątek, jeśli któraś z Was jest zainteresowana:)
Byliśmy raz w Novum i niestety tam czuliśmy się jak w wielkim szpitalu, co dodatkowo u mnie potęgowało stres. Aczkolwiek dr Langner wydawała się świetna i poświęciła nam dużo czasu, więc jeśli byśmy zmieniali klinikę to pewnie koniec końców tam byśmy wylądowali
Ooo, pierwszy raz słyszę o Ovi 😍, muszę sprawdzić tę klinikę… a polecasz jakiegoś lekarza? -
Szopka wrote:Ano faktycznie w środku nOvum jest takie poczucie trochę szpitala. I mi osobiście nie podoba się ten wielki napis przed kliniką "Klinika Leczenia Niepłodności" - do tej pory przeważnie jeździliśmy tam pociągiem z Krakowa, a później taksówką, żeby zdążyć na czas, więc za każdym razem jeszcze miałam dyskomfort, że każdy taksówkarz wie, gdzie idę i jaki mam problem 🙈
A u kogo byłaś w Novum? -
Lukier88 wrote:Ooo, pierwszy raz słyszę o Ovi 😍, muszę sprawdzić tę klinikę… a polecasz jakiegoś lekarza?
Koniecznie sprawdź tę klinikę, ja również mogę polecić, może dziwnie to zabrzmi, ale lubiłam tam chodzić. Świetne recepcjonistki, położne, bardzo dobrze się tam czułam. Zawsze bez problemu mogłam się dodzwonić czy coś załatwić. Laboratorium chyba muszą mieć niezłe bo u nas plemniki były pobierane z moczu. Leczyłam się u dr Szymańskiej, ja byłam łatwym przypadkiem, ale doktor ma bardzo dobre opinie w Internecie.
Raz byłam na konsultacji w Bocianie i tragedia, nigdy już tam nie wróciłam.
Lukier88, Szopka lubią tę wiadomość
🧑 30
🧒 35
Starania od 06.22
04.25 kwalifikacja do in vitro
14.08.25 - 25.08.25 stymulacja Mensinorm 225 + orgalutran + decapeptyl
27.08.25 - punkcja, pobrano 13 🥚-> MII 6 🥚 -> 4❄️ (5BA, 5AC, 4BB, 4BB)
01.10.25 - transfer + embryoglue + AH
6dpt - beta 10.7
8 dpt - beta 19.8
10 dpt - beta 46
12 dpt - 126 🥹
15 dpt - 664,7 😍
20 dpt - 4889 🥰
26 dpt 27.10 - USG jest ❤️
Czekamy na córeczkę 🩷

-
Lukier88 wrote:A u kogo byłaś w Novum?
Dr Langner:) byłam bardzo zadowolona z pierwszej wizyty, na razie zostaliśmy:)Starania od 2024
AMH 0,4; adenomioza obraz graniczny, do obserwacji, tylko prawy jajnik
I IVF 08/25 - 9🥚→❄️
10/25 FET 4BC 💔
II IVF 01/26 - 6🥚→👎
III IVF zmiana kliniki na nOvum, stymulacja TBC, leczenie czynnika męskiego -
Ja także chwalę sobie Oviklinikę. Wybieraliśmy między Novum a Ovi (obie kliniki z polecenia androloga męża) i padło na Ovi właśnie ze względu na dobre opinie dotyczące lekarzy i atmosfery. Leczyliśmy się u dr Malinowskiego, bo ja od razu przed invitro szłam w immunologię - uwarunkowania rodzinne. Malinowski w immunologię wierzy i sam ją zleca po niepowodzeniach. Styl bycia miewa roztrzepany, ale zawsze poświęci człowiekowi tyle czasu ile potrzeba, wyczerpująco odpowiada na pytania. Nawet nie mrugnął okiem jak na kwalifikację przyszłam z binderem badań swoich i męża 😄
Wiadomo, że poleca się klinikę, gdzie się udało. Ale serio w Ovi atmosfera panuje dosyć unikalna, miła. Mam porównanie do kilku wizyt w Invicta, zanim podpisaliśmy papiery w Ovi.
Lukier88 lubi tę wiadomość
👩🏼 91’
Amh-1.6 (07.2024); hormony (dostinex - hiperprolaktynemia) ✅ tarczyca, insulina ✅ hipoglikemia reaktywna ❌ MUCHa ✅ Wit. D, B12, homocysteina, ferrytyna ✅ Kariotypy cytokiny❓ immunofenotyp ✅ komórki NK ✅ przewlekłe EBV ❌ trombofilia❌ ; CD138 ✅ Bx i 4/5 KIRów ✅
🧔🏻♂️ 89’
usunięte żylaki powrózka nasiennego ✅ - brak poprawy; ciężki czynnik męski
1 IVF - Oviklinika Waw
08.2024 3 🥚 -> 2 ❄️
27.11.2024 transfer, blastka 4.2.2 ❌ EG + AH + Neoparin + smoflipid
27.12.2024 transfer, blastka 3.2.2 EG + AH + Neoparin + Hydroxychlorquine
6dpt-36; 8dpt-91; 12 dpt-361; 14 dpt-905; 20 dpt GS 1,11 YS 0,22 22 dpt-13901; 27 dpt-33512; 28 dpt-CRL 5mm i ❤️ 8tc+3-CRL 1,9cm; 9tc+3 CRL 2,7 cm; 12tc+3 prenatalne ok CRL 5,8 cm 🩵

-
My leczymy się u docenta Pierzyńskiego, który jest sympatyczny, uśmiechnięty i wydaje się być kompetentny. Czy polecam? Nie wiem. Sami się zastanawiamy nad zmianą.
Mam wrażenie, że u nas od razu postawiono na in vitro, wcześniej miałam kilka stymulowanych cykli naturalnych, ale bez dodatkowych badań, takie jakby sprawdzenie "a może się uda z zastrzykiem". Miałam sprawdzić jedynie krzywą cukrową. O moim hashimoto zapomniano, dopiero jak ostatnio sama przyniosłam wyniki tsh to się okazało, że potrzebuję leków. Problem z żylakami męża został całkowicie pominięty, tak jakby zabiegi męża były niepotrzebne bo i tak będzie ivf (androlog miał inne zdanie, zabiegi zostały zrobione).
Jak zadawałam bardzo dużo pytań to dostałam książkę do poczytania;)
Byliśmy 2 razy też u prof. Laudańskiego jak nie było naszego lekarza, to czuliśmy się pospieszani, urywał nam w połowie zdania. Zalecenia naszego lekarza wpisane w kartę zostały pominięte
👩🏻'91 - Niedoczynność tarczycy / Hashimoto -> euthyrox
👦🏻'91 - żylaki powrózka nasiennego -> zabieg mikrochirurgiczny ❌ -> embolizacja ✅
Kariotyp, AZF, CFTR - prawidłowe
W klinice od 07.2025 - 5x cykl stymulowany (Lametta, Zivafert, Duphaston)
I PROCEDURA 04.2026 - protokół krótki
Menopur, Orgalutran (x3), Decapeptyl (x3)
punkcja (10dc) -> 8/12 zdegenerowane komórki -> 0 ❄️
II PROCEDURA 06.2026 - protokół długi
Diphereline -> Gonapeptyl Daily + Menopur (150) -> Zivafert (1)
13.06 - punkcja
4 zapłodnione komórki -
MrsGolan wrote:My leczymy się u docenta Pierzyńskiego, który jest sympatyczny, uśmiechnięty i wydaje się być kompetentny. Czy polecam? Nie wiem. Sami się zastanawiamy nad zmianą.
Mam wrażenie, że u nas od razu postawiono na in vitro, wcześniej miałam kilka stymulowanych cykli naturalnych, ale bez dodatkowych badań, takie jakby sprawdzenie "a może się uda z zastrzykiem". Miałam sprawdzić jedynie krzywą cukrową. O moim hashimoto zapomniano, dopiero jak ostatnio sama przyniosłam wyniki tsh to się okazało, że potrzebuję leków. Problem z żylakami męża został całkowicie pominięty, tak jakby zabiegi męża były niepotrzebne bo i tak będzie ivf (androlog miał inne zdanie, zabiegi zostały zrobione).
Jak zadawałam bardzo dużo pytań to dostałam książkę do poczytania;)
Byliśmy 2 razy też u prof. Laudańskiego jak nie było naszego lekarza, to czuliśmy się pospieszani, urywał nam w połowie zdania. Zalecenia naszego lekarza wpisane w kartę zostały pominięte
O kurcze, brzmi średnio. Sama zadaję dużo pytań, jeśli temat dotyczy mojego zdrowia 😀. Mój mąż też ma żylaki i androlog powiedział, że jeśli przez pół roku nie uda się zajść w ciążę w sposób naturalny, to zaleca nie tracić czasu i od razu udać się do kliniki leczenia niepłodności… On też ma słabe wyniki nasienia
-
Ja serio chętnie dowiem jeśli jest takie miejsce gdzie lekarze odpowiadają na wszystkie pytania albo sami z siebie coś więcej tłumaczą niż basics. Prawdę mówiąc zupełnie inaczej sobie to wszystko wyobrażałam, czujesz się trochę jak na targu, raz dwa trzy i kolejny. Mam wrażenie, że nie tylko w klinikach niepłodności tak to wygląda z lekarzami aktualnie a ceny tylko w górę.
-
Gilli wrote:Ja serio chętnie dowiem jeśli jest takie miejsce gdzie lekarze odpowiadają na wszystkie pytania albo sami z siebie coś więcej tłumaczą niż basics. Prawdę mówiąc zupełnie inaczej sobie to wszystko wyobrażałam, czujesz się trochę jak na targu, raz dwa trzy i kolejny. Mam wrażenie, że nie tylko w klinikach niepłodności tak to wygląda z lekarzami aktualnie a ceny tylko w górę.
Brzmi to trochę smutno… mój ginekolog odpowiada na wszystkie moje pytania. Nawet jeśli się z czymś nie zgadza, zawsze wyjaśnia, dlaczego ma taki, a nie inny punkt widzenia. Jest bardzo spokojny i wiem, że zawsze mogę zwrócić się do niego z pytaniami.
Niestety nie zajmuje się in vitro, a wygląda na to, że w tych klinikach często panuje taśmowe podejście. Rozumiem, że wiele osób chce mieć dzieci i mierzy się z różnymi problemami, ale jednocześnie przeżywają całą tę sytuację bardzo emocjonalnie, a lekarze nie zawsze pomagają, czasem wręcz reagują z irytacją, że pacjent zadaje „za dużo pytań”. To takie moje obserwacje, dużo czytam na tym forum i często się powtarza temat zachowania lekarzy. -
Tak właśnie jest - w in vitro najtrudniejsze okazuje się wcale nie kłucie się samemu zastrzykami ale właśnie koordynacja działań, doszukiwanie się co jeszcze trzeba zrobić, pilnowanie terminów, klinika tego za ciebie nie robi, w zasadzie jak koordynacja projektu. Czasem się zastanawiam jak ludzie, którzy na co dzień zajmują się zupełnie innymi sprawami i nie muszą mieć takich skillsów w ogóle sobie w tym procesie radzą, zwłaszcza babeczki na których to głównie spoczywa, to całkiem spore obciążenie a do tego dochodzi jeszcze sfera emocjonalna, konfrontacja pragnień z rzeczywistością. Ja bardzo zweryfikowałam swoje podejście do starań o dziecko zwłaszcza takich długich w invitro i jak ktoś mi powie kiedyś, że to pójście na łatwiznę to może nieźle oberwać 😅
MrsGolan lubi tę wiadomość
-
Gilli wrote:Tak właśnie jest - w in vitro najtrudniejsze okazuje się wcale nie kłucie się samemu zastrzykami ale właśnie koordynacja działań, doszukiwanie się co jeszcze trzeba zrobić, pilnowanie terminów, klinika tego za ciebie nie robi, w zasadzie jak koordynacja projektu. Czasem się zastanawiam jak ludzie, którzy na co dzień zajmują się zupełnie innymi sprawami i nie muszą mieć takich skillsów w ogóle sobie w tym procesie radzą, zwłaszcza babeczki na których to głównie spoczywa, to całkiem spore obciążenie a do tego dochodzi jeszcze sfera emocjonalna, konfrontacja pragnień z rzeczywistością. Ja bardzo zweryfikowałam swoje podejście do starań o dziecko zwłaszcza takich długich w invitro i jak ktoś mi powie kiedyś, że to pójście na łatwiznę to może nieźle oberwać 😅
Oj, wcale nie uważam, że to pójście na skróty. Jak zaczynam o tym myśleć, to mam mętlik w głowie, bo nie wiem, czego się spodziewać, na czym to wszystko polega, o czym pamiętać i na co zwrócić uwagę… Jesteśmy umówieni na konsultację w Invimed. Zobaczymy, co z tego wyjdzie… -
Pierwsza procedura (oby od razu skuteczna) to lekcja jak to wszystko w ogóle wygląda od podszewki. Poczytaj wcześniej sobie o poszczególnych etapach, ja prawdę mówiąc poszłam w to zbyt zielona, za późno zaczęłam się interesować szczegółami, trochę też nie miałam ochoty kolejny raz „odwalać roboty” lekarza ale z doświadczenia to niestety ale jednak trzeba się we wszystkim samemu najwyraźniej „doktoryzować” zgodnie z zasadą „ufaj ale sprawdzaj”. W internecie jest dziś wszystko więc znajdziesz odpowiedzi na wątpliwości, które zawsze potem sprawdasz z kliniką, pomocne jest skorzystanie np z chatagpt, wiadomo nie robimy z niego wyroczni ale zawsze się czegoś dowiemy, otworzymy jakiś nowy koszyk spraw do sprawdzenia. Powodzenia!
Lukier88 lubi tę wiadomość
-
U nas niepłodność idiopatyczna, nie ma żadnej uchwytnej przyczyny. Nie przechodziłam z panią doktor całego procesu, bo skończyły się środki w klinice. Jednak te wizyty, które u niej miałam zostawiły bardzo dobre wrażenie. Ostatecznie obie procedury robiłam w Gamecie i tej kliniki absolutnie nie polecam.Lukier88 wrote:Przeszłaś z nią przez cały proces? A jeśli mogę zapytać, jaki był problem?
-
Ceci wrote:U nas niepłodność idiopatyczna, nie ma żadnej uchwytnej przyczyny. Nie przechodziłam z panią doktor całego procesu, bo skończyły się środki w klinice. Jednak te wizyty, które u niej miałam zostawiły bardzo dobre wrażenie. Ostatecznie obie procedury robiłam w Gamecie i tej kliniki absolutnie nie polecam.
Współczuję…
Też boję się tego, że przyjdę, a mi powiedzą: jesteś 1837… w kolejce i nie mamy już kasy
-
Gilli wrote:Pierwsza procedura (oby od razu skuteczna) to lekcja jak to wszystko w ogóle wygląda od podszewki. Poczytaj wcześniej sobie o poszczególnych etapach, ja prawdę mówiąc poszłam w to zbyt zielona, za późno zaczęłam się interesować szczegółami, trochę też nie miałam ochoty kolejny raz „odwalać roboty” lekarza ale z doświadczenia to niestety ale jednak trzeba się we wszystkim samemu najwyraźniej „doktoryzować” zgodnie z zasadą „ufaj ale sprawdzaj”. W internecie jest dziś wszystko więc znajdziesz odpowiedzi na wątpliwości, które zawsze potem sprawdasz z kliniką, pomocne jest skorzystanie np z chatagpt, wiadomo nie robimy z niego wyroczni ale zawsze się czegoś dowiemy, otworzymy jakiś nowy koszyk spraw do sprawdzenia. Powodzenia!
Dziękuję bardzo! Właśnie zaczęłam czytać i mam ogrom pytań w głowie 🤣 Chyba jestem zbyt naiwna, bo myślałam, że to lekarz ma wszystko dokładnie wytłumaczyć… Nie rozumiem ich podejścia. To jest tak wrażliwy temat dla pary…I ciężki psychicznie



