Pastelowa Poznań 🩺
-
WIADOMOŚĆ
-
Misiasiaa wrote:Cześć Dziewczynki 🤗
Ja również w następnym tygodniu mam transfer.
Nie chcę jednak zapeszać, na nic się nie nastawiam..
W tym momencie jest więcej stresu i obaw niż radości..
Potwierdzam, faktycznie klinika tak podchodzi, chyba niezależnie od lekarza. Mój dr również jest przeciwny suplementacji poza kwasem foliowym i witaminą D.
Badań dokładnych nigdy nie miałam zrobionych, hormony również nie są sprawdzane.
Nie mam natomiast porównania, bo nie byłam w żadnej innej klinice wcześniej. Nie wiem jak podchodzą do tego w innych miejscach..
Klinika cały czas zachęca przez swoje posty do przyjścia do nich i skorzystania z rządowego programu. Nabrali sporo pacjentów i tak to już jest, że podchodzą już niestety taśmowo.
Maggie, wybraliście już nową klinikę?
Powodzenia Misia mocno trzymam kciuki ❤️
Myślę, że teraz przy refundacji większość klinik to taśma, jestem na grupie in vitro Polska na fb, dziewczyny tam też szukają pomocy
Jesteśmy umówieni do Gamety do Wrocławia, ale chyba odmówię wizytę, nie wiem czy mam na to siły, jakoś psychicznie nie jest u mnie ostatnio najlepiej. Wiecie, praca w budżetówce początek roku to istny Sajgon, i jeszcze ta sprawa… do 1 procedury byłam nastawiona bardzo optymistycznie, nie przyjmowałam do wiadomości, że mogłoby nie wyjść, przecież wystarczy tylko 1. Do drugiej podeszłam z myślą, że przecież to niemożliwe żeby to się powtórzyło, a jednak 🙈 więc boję się po prostu. Niby po Clostilbegyt jest lepiej, ale znowu ostatnio mąż brał antybiotyk na H.Pylori, pewnie znowu parametry poleciały. Wiecie, jeden tydzień mam tryb zadaniowy, klinika procedura, im szybciej tym lepiej, w tamtym tygodniu tak miałam. Mówiłam mężowi, że lepiej przejść się na swoich gametach i zobaczyć w innej klinice a jak nie to będziemy działać inaczej, przecież ostatecznie jest biopsja jeszcze aby spróbować bez dawcy. Ja też w tym roku 33, co rok rośnie ryzyko. A znowu w tym tygodniu jestem bez sił. Chociaż wiem, że procedury pewnie znowu będą trwać do połowy roku, bo potem znowu kasa się skończy dla większość klinik, więc teraz albo nigdy jeśli chodzi o ten rok.
Pozdrawiam dziewczyny i trzymam kciuki za Was wszystkie 🥰Starania od 10.2022 r.
Klinika Niepłodności od 01.2025 r.
Ona: 32, niedoczynność tarczycy, badania w normie, AMH: 3,77
On: 37, oligoasthenoteratozoospermia, badania hormonalne i kariotyp prawidłowe, fragmentacja DNA 13 %
I IVF start marzec 2025: Pobranych 13 🥚 -> 9 dojrzałych -> Brak zarodków
II IVF start lipiec 2025: Pobranych 24 🥚 -> Brak zarodków
Androlog->Hormony dla Niego
Odpoczywamy -
HeliMama wrote:Cześć Dziewczyny. Obserwuję Wasze wpisy od początku mojej drogi z In Vitro i Pastelovą i za wszystkie mocno trzymam kciuki!
Ja obecnie jestem trochę w kropce, trochę jestem rozgoryczona. Fakt, że niepłodność i in vitro uczą pokory...
Od początku jestem u profesora J - z racji tego, że niepłodność jest po stronie męża.
Stymulacja i punkcja poszła super. Dużo jajeczek, finalnie otrzymaliśmy 8 zarodków bardzo dobrej klasy.
W październiku mialam pierwszy transfer FET i ciąża biochemiczna.
Obecnie jestem po drugim transferze FET. W 11dpt zrobilam betahcg i wynik to 16,96. Czyli znowu biochem... leki biorę jeszcze dla zasady. Jutro ponowie badania, ale nawet się już nie łudzę... Swoje już wypłakałam.
Teraz nachodzi mnie refleksja- czy jak miałam tyle jajeczek, to może są słabej jakości? Coś chyba jest na rzeczy skoro do pewnego momentu dochodzi do implantacji, a później zarodek przestaje się rozwijać?
Może problem jest w progesteronie - zazwyczaj w badaniu mam na poziomie 17-20, przy wsparciu duphastonem i utragestanem. Na forach dziewczyny miały znacznie wyższe poziomy.
Może u mnie jest jakiś stan zapalny endometrium, mimo że podczas transferu wszystko jest "książkowe"?
Trochę też chyba jestem zła, że te wizyty trwają z 5 min. i ciężko jest profesorowi powiedzieć cokolwiek. Jak wspomniałam ostatnio o progesteronie to mi powiedział, że wyższy progesteron powoduje autyzm...
Czy po 3 nieudanym transferze jest dopiero jakaś dalsza diagnostyka?
A może to ja potrzebuje wystopować, złapać oddech, pozwolić Profesorowi robić dalej swoje i ufać, że odpowiednio pokieruje? 😞
Jestem załamana...
Cześć, ja powiem tak - jeśli czujesz, że coś nie gra to rób w tym kierunku cokolwiek - nawet jeśli to oznacza zmianę lekarza
W pastelovej to moje drugie IVF - tutaj mieliśmy 7 zarodków klasy A i B. W przyszłym tygodniu będzie mój ostatni transfer. Wszystkie wyglądały tak samo - choć pytałam - profesor S. twierdził, że nic nie trzeba zmieniać - różnie to argumentując. Wyprosiłam o histeroskopie - profesor stwierdził, że nie ma zapalenia endometrium. Więc kolejny transfer znów był taki sam. Na ostatnie trzy transfery zapisałam się do immunologa - choć tu w pastelovej nie biorą nawet tego pod uwage - okazało się, że wynik z histero wskazuje, że coś tam złego się dzieje i warto to przeleczyć - bo cokolwiek się tam znajdzie to już problem.
Wizyty szybkie - za każdym razem mamy dziękować państwu, że płaci nam za invitro. Na wizycie u prof J. byliśmy dwa razy - bo mąż na niskie parametry nasienia - dopiero na drugiej wizycie na moją prośbę zbadał męża - okazało się, że żylaki powrózka nasiennego 3 stopnia - miło z jego strony, że chociaż polecił nam kolegę do którego dalej mogliśmy się zgłosić. Ogólnie przychodząc do tej kliniki miałam nadzieję, na indywidualne podejście, bardziej holistyczne, a niestety tego nie ma. Mam wrażenie, że wszystko co zbadałam, co mam - mam tylko i wyłącznie dzięki sobie - a oni wypisują mi recepty i transferują zarodki
Niestety nie wiem, gdzie mogliby mieć inne podejście - byliśmy w kilku klinikach i jakby to samo
Więc musisz sama czytać, sprawdzać i wymagać.
Z progesteronem miałam to samo - mi prof.S powiedział, ze wszystko powyżej 10 jest ok, ale jesli chce to mogę sobie dołożyć
Ogólnie 5 lat starań, razem 9 transferów - beta 0 - profesor nie widzi problemu żeby coś dodatkowo badać i sprawdzać.
Czyli nowoczesna medycyna - ale trzeba się modlić lub tańczyć nad ogniskiem i czekać na cud
PCOS, insulinooporność, KIR AA, NK 30%
2019 - rozpoczęcie starań
2019/20 - stymulowanie clostylbegyt/monitoring
2020/21 - 3x IUI
2022 - punkcja ( 10 zapłodnionych )
Dwa zarodki ❤️❤️ 2-2-2 i 3-2-3.
2022 - pierwszy transfer ❄️ brak implantacji
2023 - drugi transfer ❄️ brak implantacji
2024 - lipiec - 7 zarodków
sierpień - ❄️ brak implantacji
wrzesień - ❄️ brak implantacji
październik -❄️ brak implantacji
listopad - ❄️ brak implantacji
2025
styczeń - ❄️ 10dpt - beta 36, 12dpt - beta 14 💔
maj ❄️- brak implantacji
Lipiec - smoflipid, encorton, acofil - brak implantacji
Immunologia:
Metypred, sulfalazalin - nic nie pomogło.
Acofil, encorton, smoflipid 🤞
Mąż: obniżone parametry nasienia, fragmentacja dna 30% -
Maggie_93 wrote:Powodzenia Misia mocno trzymam kciuki ❤️
Myślę, że teraz przy refundacji większość klinik to taśma, jestem na grupie in vitro Polska na fb, dziewczyny tam też szukają pomocy
Jesteśmy umówieni do Gamety do Wrocławia, ale chyba odmówię wizytę, nie wiem czy mam na to siły, jakoś psychicznie nie jest u mnie ostatnio najlepiej. Wiecie, praca w budżetówce początek roku to istny Sajgon, i jeszcze ta sprawa… do 1 procedury byłam nastawiona bardzo optymistycznie, nie przyjmowałam do wiadomości, że mogłoby nie wyjść, przecież wystarczy tylko 1. Do drugiej podeszłam z myślą, że przecież to niemożliwe żeby to się powtórzyło, a jednak 🙈 więc boję się po prostu. Niby po Clostilbegyt jest lepiej, ale znowu ostatnio mąż brał antybiotyk na H.Pylori, pewnie znowu parametry poleciały. Wiecie, jeden tydzień mam tryb zadaniowy, klinika procedura, im szybciej tym lepiej, w tamtym tygodniu tak miałam. Mówiłam mężowi, że lepiej przejść się na swoich gametach i zobaczyć w innej klinice a jak nie to będziemy działać inaczej, przecież ostatecznie jest biopsja jeszcze aby spróbować bez dawcy. Ja też w tym roku 33, co rok rośnie ryzyko. A znowu w tym tygodniu jestem bez sił. Chociaż wiem, że procedury pewnie znowu będą trwać do połowy roku, bo potem znowu kasa się skończy dla większość klinik, więc teraz albo nigdy jeśli chodzi o ten rok.
Pozdrawiam dziewczyny i trzymam kciuki za Was wszystkie 🥰
Dziękuję Maggie!
Niestety, czas działa na naszą niekorzyść i też przez to odczuwam ogromną presję.
Rozumiem Cię całkowicie. Ja też psychicznie chyba nie do końca czuję się gotowa, ale wiem, że bardziej gotowa czuć się nie będę. Mimo, że mamy jeszcze dwa słabiutkie zarodki, to pilnuję mojego partnera, aby brał suplementy regularnie, bo biorę wszystkie opcje pod uwagę. Być może będziemy musieli zacząć za chwilę całą procedurę od nowa.
Może jednak warto zbadać nasienie już teraz? Jeśli okaże się, że jest poprawa względem poprzedniego badania, to może warto jednak spróbować?
Magda, przykro mi
Też jestem zdania, że czasem trzeba dużo samemu czytać, interesować się, kombinować i szukać pomocy również u innych lekarzy. -
Niteczko i Misiuu w przyszłym tygodniu będę za Was mocno trzymać kciuki!!!!
Podczytuje Was tutaj i Dziewczyny jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości to drążcie temat, szukajcie, sprawdzajcie , sięgajcie opinii u innych lekarzy . Tak naprawdę w Klinice jesteśmy dla nich kolejnymi numerami, nikt nie będzie siedział i analizował każdego przypadku osobno( jest to przykre , ale taka jest rzeczywistość).
Ja mam za sobą naprawdę kawał drogi , w wielu aspektach działałam na własną rękę, co prawda celu nie osiągnęłam, ale gdyby nie mój upór była bym naprawdę daleko w polu.
Walczcie póki macie siłę! ❤️
kicia_kocia, Misiasiaa lubią tę wiadomość
Ona :35 🧡Hashimoto,adeno,mieśniak, mthfr oraz pai, KIR AA NK 44% Cross match - ujmeny, AMH 23'-2,8 24' -2,1 25'-3,6? On: 39 🧡obniżone parametry nasienia Kariotypy ok
Starania od 2019 , 1 poronienie
I IVF 12/2023 , brak zarodków 😭
II IVF 05/2024 ❄️❄️4AB ,4BC
08/24 FET 4 AB 😿💔
02/25FET 4 BC 😿
III IVF 03/2025 ❄️❄️❄️! 05/2025 histeroskopia (usunięcie zrostów, cd138 ok, brak stanu zapalnego)
06/25 FET 5 AA🍀 14 tc 💔 -
Ja znowu po przeniesieniu z Bociana, miałam inne odczucia, miałam konkretny plan działania, zabieg histeroskopii, różne badania i to widocznie pomogło. W Bocianie zatem brak jakichkolwiek badań, jak proponowałam zabieg histeroskopii, biopsje endometrium- nie trzeba, lekarz na wizytach nie mówił nic, nawet jak badal nic, a jak okazało się, że ciąza obumarla nic nie powiedział kazał mi się ubrać po czym na biurku leżało Skierowanie do szpitala i sama się kapnelam,ze jest źle. Tutaj mam inne odczucia, na każde pytanie mam konkretna odpowiedź i poświęcony czas, ale wiadomo każdy przypadek jest inny i mimo wszystko dziewczyny jak czujecie lub zastanawiacie się nad zmianą lekarza lub kliniki nie bójcie się. Trzymam za Was wszystkie kciuki i za wasze transfery❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora: 23 stycznia, 12:11
OlgaW lubi tę wiadomość
08.2024- rozpoczęcie in vitro,
06.2025, zmiana kliniki, 3 procedura🍀
12.06.2025- początek stymulacji 💉
23.06.2025- pobrano 19 🥚 mamy 8❄️
10.07.2025- histeroskopia ok, brak stanu zapalnego
18.08.2025- transfer ❄️ ⏳️
24.08.2025- ⏸️
27.08.2025- beta 9dpt 180,28 🍀 beta 11dpt 464,91🍀
12.09.2025- usg ➡️ 24.09.2025 wszystko ok jest ❤️
21.10.2025 I prenatalne✅️
18.12.2025- II prenatalne ✅️ 350g szczęścia 🩷
Dziewczynka 🩷🩷🩷

-
Kasia2306 wrote:Ja znowu po przeniesieniu z Bociana, miałam inne odczucia, miałam konkretny plan działania, zabieg histeroskopii, różne badania i to widocznie pomogło. W Bocianie zatem brak jakichkolwiek badań, jak proponowałam zabieg histeroskopii, biopsje endometrium- nie trzeba, lekarz na wizytach nie mówił nic, nawet jak badal nic, a jak okazało się, że ciąza obumarla nic nie powiedział kazał mi się ubrać po czym na biurku leżało Skierowanie do szpitala i sama się kapnelam,ze jest źle. Tutaj mam inne odczucia, na każde pytanie mam konkretna odpowiedź i poświęcony czas, ale wiadomo każdy przypadek jest inny i mimo wszystko dziewczyny jak czujecie lub zastanawiacie się nad zmianą lekarza lub kliniki nie bójcie się. Trzymam za Was wszystkie kciuki i za wasze transfery❤️
Kasia, to jest nie do pomyślenia
Kompletny brak empatii...
A czy poznaliście powód obumarcia ciąży? Robiliście badania?
Pytam, bo sama okrutnie się boję, że sytuacja się powtórzy, ale pocieszam się też tym, że dziewczyny, które straciły ciąże, zachodziły później w zdrowe ciąże..
Franka, za chwilę trzymamy kciuki również za Ciebie!!!
-
Nie robiliśmy badan, to był pierwszy transfer, pierwsza ciaza, w szpitalu też stwierdzili, że tak się zdarza..później trochę żałowałam, po kolejnych nieudanych transferach (ciążę biochemiczne), aż w końcu udało się za 1 razem w Pastelovej. Miałam straszny uraz do Bociana po tamtej sytuacji i czulam,że muszę się przeniesc bo każda wizyta tam była dla mnie stresem.08.2024- rozpoczęcie in vitro,
06.2025, zmiana kliniki, 3 procedura🍀
12.06.2025- początek stymulacji 💉
23.06.2025- pobrano 19 🥚 mamy 8❄️
10.07.2025- histeroskopia ok, brak stanu zapalnego
18.08.2025- transfer ❄️ ⏳️
24.08.2025- ⏸️
27.08.2025- beta 9dpt 180,28 🍀 beta 11dpt 464,91🍀
12.09.2025- usg ➡️ 24.09.2025 wszystko ok jest ❤️
21.10.2025 I prenatalne✅️
18.12.2025- II prenatalne ✅️ 350g szczęścia 🩷
Dziewczynka 🩷🩷🩷

-
Magdalena01 wrote:Cześć, ja powiem tak - jeśli czujesz, że coś nie gra to rób w tym kierunku cokolwiek - nawet jeśli to oznacza zmianę lekarza

W pastelovej to moje drugie IVF - tutaj mieliśmy 7 zarodków klasy A i B. W przyszłym tygodniu będzie mój ostatni transfer. Wszystkie wyglądały tak samo - choć pytałam - profesor S. twierdził, że nic nie trzeba zmieniać - różnie to argumentując. Wyprosiłam o histeroskopie - profesor stwierdził, że nie ma zapalenia endometrium. Więc kolejny transfer znów był taki sam. Na ostatnie trzy transfery zapisałam się do immunologa - choć tu w pastelovej nie biorą nawet tego pod uwage - okazało się, że wynik z histero wskazuje, że coś tam złego się dzieje i warto to przeleczyć - bo cokolwiek się tam znajdzie to już problem.
Wizyty szybkie - za każdym razem mamy dziękować państwu, że płaci nam za invitro. Na wizycie u prof J. byliśmy dwa razy - bo mąż na niskie parametry nasienia - dopiero na drugiej wizycie na moją prośbę zbadał męża - okazało się, że żylaki powrózka nasiennego 3 stopnia - miło z jego strony, że chociaż polecił nam kolegę do którego dalej mogliśmy się zgłosić. Ogólnie przychodząc do tej kliniki miałam nadzieję, na indywidualne podejście, bardziej holistyczne, a niestety tego nie ma. Mam wrażenie, że wszystko co zbadałam, co mam - mam tylko i wyłącznie dzięki sobie - a oni wypisują mi recepty i transferują zarodki
Niestety nie wiem, gdzie mogliby mieć inne podejście - byliśmy w kilku klinikach i jakby to samo
Więc musisz sama czytać, sprawdzać i wymagać.
Z progesteronem miałam to samo - mi prof.S powiedział, ze wszystko powyżej 10 jest ok, ale jesli chce to mogę sobie dołożyć
Ogólnie 5 lat starań, razem 9 transferów - beta 0 - profesor nie widzi problemu żeby coś dodatkowo badać i sprawdzać.
Czyli nowoczesna medycyna - ale trzeba się modlić lub tańczyć nad ogniskiem i czekać na cud
Ale i tak piękny wynik 7 zarodków 😍 trzymam kciuki za transfery, wszystkie dziewczyny ❤️
U nas też czynnik męski, a jak pytałam profesora czy możemy zrobić USG dla męża, bo nigdy nie miał, to słyszałam że nie potrzeby, albo że pójdziemy do androloga. Nie, mówił że jego zdaniem i tak nic nie pomoże poleca dawce…. Wgl nie wiedząc jaka jest przyczyna słabych wyników. A w wielu przypadkach hormony dużo zmieniają. Ja mam takie odczucia, że tutaj bardziej może prof pomaga przy czynniku z damskiej strony, jest podobno świetnym diagnostą jeśli chodzi endometriozę czy PCOS, może po prostu źle trafiliśmy. Też myślałam, że będzie podejście holistyczne, dużo badań przed procedurą. Ale tak jak Franka napisała, dużo trzeba niestety samemu pytać drążyć szukać
Starania od 10.2022 r.
Klinika Niepłodności od 01.2025 r.
Ona: 32, niedoczynność tarczycy, badania w normie, AMH: 3,77
On: 37, oligoasthenoteratozoospermia, badania hormonalne i kariotyp prawidłowe, fragmentacja DNA 13 %
I IVF start marzec 2025: Pobranych 13 🥚 -> 9 dojrzałych -> Brak zarodków
II IVF start lipiec 2025: Pobranych 24 🥚 -> Brak zarodków
Androlog->Hormony dla Niego
Odpoczywamy -
Dziewczyny, trzymam kciuki za nadchodzace transfery 🍀🍀🍀
A propos podejscia w klinice - mysle że nie ma co miec sentymentow. Jak czujecie, że poziom wsparcia wam nie odpowiada, mysle ze warto poszukac innego lekarza, z ktorym poczujecie chemię. Wasz komfort w tej procedurze jest kluczowy. Może tez warto pogadac wprost z lekarzem, ze czujecie ze leczenie nie idzie do przodu. Chcę wierzyć, że nie przejdą obok takiego feedbacku obojętnie 🙏
Ja w ciagu nieudanych transferow mialam kilkukrotne dluzsze rozmowy z prof. S., co dalej. Nie bylo tak, ze cos istotnie zmienialismy, ale po trzech nieudanych transferach zrobilismy histero, potem robilismy podwojne transfery i w koncu kliknelo. Wiem, ze nie kazda para ma taka liczbe zarodkow, by probowac tyle razy, tym bardziej mysle ze warto powiedziec lekarzowi wprost, ze takie leczenie to dla was zbyt malo 🍀🍀🍀
Nitka96, Martolina lubią tę wiadomość
PCOS, starania o drugiego 👶🏼
styczeń 2025 ➡️ start IVF 🚀
Rekovelle 8 ug + Orgalutran + Gonapeptyl
23 pobrane ➡️ 16 MII ➡️ 10 ❄️
kwiecień ➡️ 1. transfer 5AA ❌️
maj ➡️ 2. transfer 4AB ❌️
czerwiec ➡️ 3. transfer 4AB❌️
czerwiec ➡️ histeroskopia + cd138 ✅️
sierpień ➡️ 4. transfer 4BB ❌️
wrzesień ➡️ 5. transfer 4AB + 4AC ❌️
październik ➡️ 6. transfer 4AB + 4BC
14 dpt: betaHCG 1285 mlU/mL 🙀😻
17 dpt: GS 5mm, YS 1 mm 🥰
21 dpt: betaHCG 5840 mlU/mL 🥰
Panorama: niskie ryzyka
It's a girl! 🩷💕🥰

-
pasteLOVA wrote:czesc,
dziewczyny napiszcie proszę jak wygląda pierwsza wizyta, czy trzeba za nią płacić? Jakie badania zrobić? A może oni robią już wszystko refundowane?
Tak, za pierwszą wizytę się płaci chyba że umawiasz się już stricte na kwalifikacje do in vitro i Cię zakwalifikują. Ja badań żadnych przed pierwszą wizytą nie robiłam specjalnie, jeśli leczyłaś się wcześniej to weź swoje wyniki. Ja miałam wyniki AMH i inne badania hormonalne ale i tak musiałam te badania powtórzyć. U mnie na pierwszej wizycie był wywiad i badanie ginekologiczne, już wtedy było wiadomo że idziemy w stronę invitro, podczas wizyty pobrano wymazy z pochwy do badań, po wizycie badanie krwi a mąż dostał skierowanie na badania nasienia. Wizyta plus moje badania kosztowały +/- 800 zł i badania męża też 600-700Wiadomość wyedytowana przez autora: 24 stycznia, 15:55
-
A dlaczego nie poszłaś od razu na wizytę kwalifikacyjna? Ja juz dosyc wydałam pieniędzy i naprawdę kolejne to wole wydać na leki do in vitro niż na wizytę. Mam zdiagnozowaną niepłodność pierwotną, potwierdzenie leczenia w postaci wypisów ze szpitala , tonę badan itp.Martolina wrote:Tak, za pierwszą wizytę się płaci chyba że umawiasz się już stricte na kwalifikacje do in vitro i Cię zakwalifikują. Ja badań żadnych przed pierwszą wizytą nie robiłam specjalnie, jeśli leczyłaś się wcześniej to weź swoje wyniki. Ja miałam wyniki AMH i inne badania hormonalne ale i tak musiałam te badania powtórzyć. U mnie na pierwszej wizycie był wywiad i badanie ginekologiczne, już wtedy było wiadomo że idziemy w stronę invitro, podczas wizyty pobrano wymazy z pochwy do badań, po wizycie badanie krwi a mąż dostał skierowanie na badania nasienia. Wizyta plus moje badania kosztowały +/- 800 zł i badania męża też 600-700
-
pasteLOVA wrote:A dlaczego nie poszłaś od razu na wizytę kwalifikacyjna? Ja juz dosyc wydałam pieniędzy i naprawdę kolejne to wole wydać na leki do in vitro niż na wizytę. Mam zdiagnozowaną niepłodność pierwotną, potwierdzenie leczenia w postaci wypisów ze szpitala , tonę badan itp.
Bo u mnie to nie było takie oczywiste jak u Ciebie, wcale nie chciałam od razu robić invitro. Jak u Ciebie to jest jednoznaczne to się umów na kwalifikacje od razu i tyle -
DZIĘKUJĘ! A u mnie właśnie są wskazania do in vitro. Dziekuje Ci bardzo.Martolina wrote:Bo u mnie to nie było takie oczywiste jak u Ciebie, wcale nie chciałam od razu robić invitro. Jak u Ciebie to jest jednoznaczne to się umów na kwalifikacje od razu i tyle
-





