udany transfer- ciążowe rozważania - edycja II
-
WIADOMOŚĆ
-
Ja myślałam intensywnie ostatnio o Tobie więc proszę tu napisać co słychać! Czy młody w domu a ty pracujesz z domu? Czy wracasz po rodzeństwo ? I w ogóle jak zycieNowa na forum wrote:Krakus gratulacje. Przy okazji również serdeczne gratulacje dla wszystkich nowych ciążowych brzuszków 😘
Czasem podczytuję forum, ale bardzo rzadko wystarczy czasu, aby cokolwiek napisać -
Cieszę się, że ktoś tu jeszcze o mnie pamięta ☺️monester wrote:Ja myślałam intensywnie ostatnio o Tobie więc proszę tu napisać co słychać! Czy młody w domu a ty pracujesz z domu? Czy wracasz po rodzeństwo ? I w ogóle jak zycie
Ogólnie nadal pracuję zdalnie i jednocześnie mam młodego w domu. Lekko nie jest, stąd brak czasu.
Jesienią młody miał zabieg zaplanowany niedługo po urodzeniu, wszystko poszło dobrze, więc po pobycie w szpitalu zaczęliśmy przygotowanie do transferu, klinika, immunolog, badania m.in.biopsja endo 🥶... kupione wszystkie leki...i im bliżej do celu, tym mój mąż gorzej się zachowywał, głównie do mnie, ale i do dziecka potrafił się odezwać w sposób dla mnie nie akceptowalny. Mimo prób uświadamiania mu, że na takie coś zgody nie ma, jakoś nie było poprawy. No i zdecydowałam, że żadnego transferu nie będzie. Bardzo mi z tym smutno, a dla niego był to kolejny powód do pretensji, choć wie, że to jego zachowanie doprowadziło do zmiany planów. Nawet miałam myśl, aby zrobić jednak transfer, i rozstać się jeśli nic nie będzie lepiej, bo i tak pomocy od męża się wielkiej nie spodziewałam. Jednak doszłam do wniosku, że nie tędy droga. Nadal mieszkamy razem, ale to byłoby na tyle. Zdarza się czasem dzień bez kłótni, ja już praktycznie nie reaguję, aby atmosfera była w miarę neutralna, dla spokoju małego. Jestem na etapie poszukiwania prawnika od spraw rozwodów itp. -
Co za typ ! Brrr. Jesteś moją mistrzynią w organizacji ! Że praca dziecko i jeczze truteń w mieszkaniu przeszkadzający pewnie tylko.Nowa na forum wrote:Cieszę się, że ktoś tu jeszcze o mnie pamięta ☺️
Ogólnie nadal pracuję zdalnie i jednocześnie mam młodego w domu. Lekko nie jest, stąd brak czasu.
Jesienią młody miał zabieg zaplanowany niedługo po urodzeniu, wszystko poszło dobrze, więc po pobycie w szpitalu zaczęliśmy przygotowanie do transferu, klinika, immunolog, badania m.in.biopsja endo 🥶... kupione wszystkie leki...i im bliżej do celu, tym mój mąż gorzej się zachowywał, głównie do mnie, ale i do dziecka potrafił się odezwać w sposób dla mnie nie akceptowalny. Mimo prób uświadamiania mu, że na takie coś zgody nie ma, jakoś nie było poprawy. No i zdecydowałam, że żadnego transferu nie będzie. Bardzo mi z tym smutno, a dla niego był to kolejny powód do pretensji, choć wie, że to jego zachowanie doprowadziło do zmiany planów. Nawet miałam myśl, aby zrobić jednak transfer, i rozstać się jeśli nic nie będzie lepiej, bo i tak pomocy od męża się wielkiej nie spodziewałam. Jednak doszłam do wniosku, że nie tędy droga. Nadal mieszkamy razem, ale to byłoby na tyle. Zdarza się czasem dzień bez kłótni, ja już praktycznie nie reaguję, aby atmosfera była w miarę neutralna, dla spokoju małego. Jestem na etapie poszukiwania prawnika od spraw rozwodów itp.
Bardzo mi przykro, że nic z transfery nie wyszło, bo poświęciłas dużo energii na to i no samo podjęcie decyzji łatwe na pewno nie było.
Często się zastanawiam co jest nie tak z tymi chłopami,tyle osób dookoła się rozwodzi. Od mojego też mogłabym oczekiwać większego zaangażowania tzn inicjatywy może w życiu codziennym, tymczasem planowanie posiłków, zakupy, organizacja czasu wolnego naszego itd to wszystko jest na mojej głowie i myślę, że gdyby jezvze doszło do tego, że wrócę na etat to mentalload będzie okrutny. Czy wasi faceci umieją samodzielnie coś ogarnąć przy dziecku ? Bo moj niby umie ale milion pytań do - a gdzie ubranie, a co dać do jedzenia, a o której, a co założyć. Ostatnio wyszlam na długo z dzieckiem i dałam zlecenie sprzątania to dzwonił zapytać gdzie znajdzie płyny do sprzątania itd chociaż od zawsze są w tym samym miejscu 🤷 a te wieczne pytania gdzie co jest mnie tak wkurzają że masakra. Jak trafi na mój czas przed okresem to od słowa do słowa i awantura gotowa . Naprawdę już dziecko lepiej wie gdzie co trzymamy 😅
-
No u nas daje radę ogarnąć mała sam, ja już byłam na przedłużonym wyjeździe nawet za granicą 🙂 widzę, że dużo robi podobnie, złapał schematy. Śniadania też proponuje do do wyboru, kolorowe jak ja to zawsze robię 😉 ubierze, nie pyta ale czasami jest śmiesznie 😆monester wrote:Co za typ ! Brrr. Jesteś moją mistrzynią w organizacji ! Że praca dziecko i jeczze truteń w mieszkaniu przeszkadzający pewnie tylko.
Bardzo mi przykro, że nic z transfery nie wyszło, bo poświęciłas dużo energii na to i no samo podjęcie decyzji łatwe na pewno nie było.
Często się zastanawiam co jest nie tak z tymi chłopami,tyle osób dookoła się rozwodzi. Od mojego też mogłabym oczekiwać większego zaangażowania tzn inicjatywy może w życiu codziennym, tymczasem planowanie posiłków, zakupy, organizacja czasu wolnego naszego itd to wszystko jest na mojej głowie i myślę, że gdyby jezvze doszło do tego, że wrócę na etat to mentalload będzie okrutny. Czy wasi faceci umieją samodzielnie coś ogarnąć przy dziecku ? Bo moj niby umie ale milion pytań do - a gdzie ubranie, a co dać do jedzenia, a o której, a co założyć. Ostatnio wyszlam na długo z dzieckiem i dałam zlecenie sprzątania to dzwonił zapytać gdzie znajdzie płyny do sprzątania itd chociaż od zawsze są w tym samym miejscu 🤷 a te wieczne pytania gdzie co jest mnie tak wkurzają że masakra. Jak trafi na mój czas przed okresem to od słowa do słowa i awantura gotowa . Naprawdę już dziecko lepiej wie gdzie co trzymamy 😅
Ale porządek w domu raczej na mojej głowie i tu już wysiadam. Powiem Wam, że jestem zmęczona.
Mam wrażenie, że ciągle coś robię dla/ przy młodej, jak tylko wyjdzie z kimś to lecę i sprzątam, jak śpi to w sumie też sprzątam. Tu akurat mam mało wsparcia ale mój mąż mówi, że wymyślam często 😔
A Ty monester wracasz do pracy? Jakie macie plany?
Generalnie jak dla mnie to jest full etat!
[/url] -
Na razie planów nie ma, jak się młody będzie nadawał do dzieci to wrócę do pracy. Czyli czas pokaże. Ale no właśnie wiem, że będzie kiepsko z tym ogarnianiem życia. No bo jak on wychodzi na spacer to ja ogarniam mieszkanie a jak ja wychodzę to on ma czas wolny.Hope_89 wrote:No u nas daje radę ogarnąć mała sam, ja już byłam na przedłużonym wyjeździe nawet za granicą 🙂 widzę, że dużo robi podobnie, złapał schematy. Śniadania też proponuje do do wyboru, kolorowe jak ja to zawsze robię 😉 ubierze, nie pyta ale czasami jest śmiesznie 😆
Ale porządek w domu raczej na mojej głowie i tu już wysiadam. Powiem Wam, że jestem zmęczona.
Mam wrażenie, że ciągle coś robię dla/ przy młodej, jak tylko wyjdzie z kimś to lecę i sprzątam, jak śpi to w sumie też sprzątam. Tu akurat mam mało wsparcia ale mój mąż mówi, że wymyślam często 😔
A Ty monester wracasz do pracy? Jakie macie plany?
Generalnie jak dla mnie to jest full etat!
-
Nowa, jak przykro to czytać... Akurat wczoraj rozmawialiśmy z mężem o tym, że choć nie odczuwa się tego na co dzień, to w dłuższej perspektywie jesteśmy rodzicielstwem trochę zmęczeni, to jest obciazenie dla układu nerwowego i dla małżeństwa też jest to wyzwanie. Wydaje się, że wieloletnie związki, gdzie to dziecko wystarane takie, podołają zmianom bez problemu, ale zmiana życia, jak ma się już swoje lata, swoje przyzwyczajenia, pasje, ale i bolączki różne, niesie też różne trudności.
Jesteś pewna, że nie ma co zbierać? Bo wydaje mi się, że wychodzimy teraz z tego najtrudniejszego okresu, odzyskujemy nocki, dzieci nabierają niezależności, zaraz będzie przedszkole... Wiadomo, że będą inne problemy, ale dla mnie np. najgorzej, jak się nie wyśpię, wtedy łatwo o frustrację.'89, PCOS, brak jajowodu po cp
Pierwsza stymulacja, wrzesień 2023: ❄️❄️❄️ (niebadane)
1 Transfer (4bb) - 10dpt 423 -> 14dpt 1981 -> 16dpt 3721
USG 22dpt - zarodek jest, serduszka jeszcze brak
USG 29dpt - jest ❤️
Synek na świecie
2 Transfer (4bb) ❌ beta 0
3 Transfer (3bb) ❌ biochem
Druga stymulacja, luty 2026: ❄️❄️❄️ (PGT-A ✔️)

-
Monester mój stary ogarnia co i jak i sprzątaniem domu też się zajmuje jak jest. Bardzo mnie wtedy odciąża od takich codziennych obowiązków,bo wtedy to jesteśmy razem we trójkę całe dnie. W sumie to byliśmy,bo teraz już tak nie będzie...
W ogólnie dawno mnie tu nie było,nie mam czasu zaglądać, życie mocno przyspieszyło. Zmiany nastąpiły... Nie miałam jeszcze wracać do pracy, ale trafiła się oferta dość spoko pracy i aplikowałam, później "modliłam się" żeby nie zadzwonili,a zaprosili na rozmowę i zaproponowali pracę 🫣 Udało się małego do żłobka przyjąć w kwietniu, jeszcze tydzień przed zaczęciem pracy zaczęliśmy adaptację najpierw po godzinie, później po dwie, kolejny tydzień był już od rana do 11:30- trzy dni bo się rozchorował 🫠 kolejne dni z moją mamą był bo akurat miała urlop, później teściowa, a wczoraj już tata. Tym razem adaptacja nie idzie tak fajnie jak przy podejściu we wrześniu. Mały płacze każdego dnia jak widzi, że nie wchodzę dalej ( pierwsze dwa dni wchodziłam na salę z nim)😞 łapie za nogę i nie chce iść 😞 Pierwsze dni na sali stał jak "sierotka" i nie wiedział co ma ze sobą zrobić 😞Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 maja, 20:41
👼👼👼 29+1 ,6+1, 8+3
16.12.23 IV FET 4AA ⭐ 5dpt 5,06 6dpt 9,62 11dpt 87,9 13dpt 339 17dpt 2061 18dpt 2605 19dpt 2870 GS 8,7mm YS 3,3mm 23dpt 7834 CRL 0,29 cm 💓
8.08.24 36+3 3280g, 55cm 🌈🩵
30.08.25 V FET 4BB ❌
27.09.25 VI FET 4BB 5dpt 7,63 9dpt 52,1 11dpt 91,9 13dpt 105 16dpt 51,1💔
12.11.25 VII FET 4BB ❌
Został 1❄ pgta 😊

-
Nowa, przykro mi bardzo że tak sytuacja wygląda.
Jestem Pod ogromnym wrażeniem że pracujesz z młodym człowiekiem u boku.
Ja do pracy 100% zdalnej wracam od października- dostanę bardzo oczekiwany awans i będę mogła pracować w 100 % z domu.
Czy się cieszę? Jestem
Przerażona i smutna, czuję że będzie mi bardzo trudno nie spędzać tego czasu z Młodym. Wiem też że kolejnego roku nie poczeka na mnie to miejsce bo bardzo kogoś tam
Potrzebują. Młody ma miejsce wwybranym żłobku- tam też pójdzie do przedszkola później. Rozglądam się też za kimś kto mógłby do niego przychodzić do nas do domu.
Mój mąż ma własną firmę i pracuje dużo, czasem bardzo dużo, ale prawie codziennie od 16/16.30 jest z nami, jemy też wspólnie obiad w ciągu dnia.
W domu codzienne ogarnianie jest na mojej głowie, nie przyjdzie mu do głowy żeby podlać rośliny w domu czy wytrzeć kurz- a drogę mamy szutrową więc jest co wycierać
Co jakiś czas ma jakieś zrywy i np wielkie sprzątanie garażu.
Gotowanie - jakieś 80% ja, ale to on piecze chleb dla nas.
Codziennie rano schodzę na parter z Młodym i ogarniam śniadanie dla Młodego, rozpakowuję zmywarkę, daję śniadanie kotom, nastawiam zupę dla młodego i odkurzam( od kilku dni z wielkim pluszowym hipopotamem pod pachą bo wg Młodego to Hipi odkurza 🤷🏻♀️
Jeśli chłopaki są sami to Młody głodny nie będzie ale w kuchni zostaje pobojowisko.
Totalnie mój mąż nie ma podzielnej uwagi i kiepsko planuje np czas przygotowania posiłkow- usmażył kotlety, więc zabiera się za obieranie ziemniaków 🤣🫣
-
Ale zmiany u Was. A jak Ty się czujesz Iza w tej sytuacji ? Właśnie mi się wydaje że nasze dzieci mają obecnie najgorszy czas na adaptację, bo jeczze nie są tak ciekawe innych dzieci a już dużo rozumieją i wiedza, że będą musiały zostać bez nas. I czy w związku z tym teraz pauzujesz z kolejnym transferem ?izabelka90 wrote:Monester mój stary ogarnia co i jak i sprzątaniem domu też się zajmuje jak jest. Bardzo mnie wtedy odciąża od takich codziennych obowiązków,bo wtedy to jesteśmy razem we trójkę całe dnie. W sumie to byliśmy,bo teraz już tak nie będzie...
W ogólnie dawno mnie tu nie było,nie mam czasu zaglądać, życie mocno przyspieszyło. Zmiany nastąpiły... Nie miałam jeszcze wracać do pracy, ale trafiła się oferta dość spoko pracy i aplikowałam, później "modliłam się" żeby nie zadzwonili,a zaprosili na rozmowę i zaproponowali pracę 🫣 Udało się małego do żłobka przyjąć w kwietniu, jeszcze tydzień przed zaczęciem pracy zaczęliśmy adaptację najpierw po godzinie, później po dwie, kolejny tydzień był już od rana do 11:30- trzy dni bo się rozchorował 🫠 kolejne dni z moją mamą był bo akurat miała urlop, później teściowa, a wczoraj już tata. Tym razem adaptacja nie idzie tak fajnie jak przy podejściu we wrześniu. Mały płacze każdego dnia jak widzi, że nie wchodzę dalej ( pierwsze dwa dni wchodziłam na salę z nim)😞 łapie za nogę i nie chce iść 😞 Pierwsze dni na sali stał jak "sierotka" i nie wiedział co ma ze sobą zrobić 😞 -
Dużo łez wylałam przez to wszystko... cały czas myślę czy dobrze robię ale ja zadeklarowałam w poprzedniej pracy, że nie wrócę,bo nie chciałam już tam wrócić. Pojawiła się oferta i stwierdziłam biorę to ,nie będę czekać i odkładać zmian bo przecież zaraz mogę być w ciąży,za dużo czasu już tak czekałam. Wiadomo za szybko nie podejdę do tego transferu bo jak od razu co chwilę wolne brać. W tym miesiącu mam konsultację w sprawie histeroskopii i mam nadzieję, że wyznaczenie terminu. Będzie co ma być. Nie łudzę się już, że za chwilę się uda, może gdybym miała dziecko z pierwszego tranferu i pierwszej ciąży to jeszcze byłabym w stanie uwierzyć.monester wrote:Ale zmiany u Was. A jak Ty się czujesz Iza w tej sytuacji ? Właśnie mi się wydaje że nasze dzieci mają obecnie najgorszy czas na adaptację, bo jeczze nie są tak ciekawe innych dzieci a już dużo rozumieją i wiedza, że będą musiały zostać bez nas. I czy w związku z tym teraz pauzujesz z kolejnym transferem ?
Jeszcze odnośnie żłobka młody idzie tam z uśmiechem jak mówię idziemy do dzieci,zasuwa po schodach migiem, w stronę drzwi sali też z uśmiechem do dzieci ale jak mama nie wchodzi to zaczyna płakać.😞 Serce mi się rozdziera.Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 maja, 22:20
👼👼👼 29+1 ,6+1, 8+3
16.12.23 IV FET 4AA ⭐ 5dpt 5,06 6dpt 9,62 11dpt 87,9 13dpt 339 17dpt 2061 18dpt 2605 19dpt 2870 GS 8,7mm YS 3,3mm 23dpt 7834 CRL 0,29 cm 💓
8.08.24 36+3 3280g, 55cm 🌈🩵
30.08.25 V FET 4BB ❌
27.09.25 VI FET 4BB 5dpt 7,63 9dpt 52,1 11dpt 91,9 13dpt 105 16dpt 51,1💔
12.11.25 VII FET 4BB ❌
Został 1❄ pgta 😊

-
izabelka90 wrote:Dużo łez wylałam przez to wszystko... cały czas myślę czy dobrze robię ale ja zadeklarowałam w poprzedniej pracy, że nie wrócę,bo nie chciałam już tam wrócić. Pojawiła się oferta i stwierdziłam biorę to ,nie będę czekać i odkładać zmian bo przecież zaraz mogę być w ciąży,za dużo czasu już tak czekałam. Wiadomo za szybko nie podejdę do tego transferu bo jak od razu co chwilę wolne brać. W tym miesiącu mam konsultację w sprawie histeroskopii i mam nadzieję, że wyznaczenie terminu. Będzie co ma być. Nie łudzę się już, że za chwilę się uda, może gdybym miała dziecko z pierwszego tranferu i pierwszej ciąży to jeszcze byłabym w stanie uwierzyć.
Jeszcze odnośnie żłobka młody idzie tam z uśmiechem jak mówię idziemy do dzieci,zasuwa po schodach migiem, w stronę drzwi sali też z uśmiechem do dzieci ale jak mama nie wchodzi to zaczyna płakać.😞 Serce mi się rozdziera.
Wszystko się ułoży ❤️
U nas po majoweczce, więc witamy się w gronie 2 latkow. To najpiękniejsze 2 lata mojego życia zdecydowanie chociaż nie przespałam żadnej nocy jeczze w całości 😅 przez te 2 lata jesteśmy prawie nierozłączni nie licząc wyjścia na zakupy w samotności albo sporadycznego fryzjera , ale nie zamieniłabym tych chwil na nic innego. Ogromne wzruszenie mnie ogarnia i chciałabym nam życzyć tylko zdrowia, bo reszte sobie sami ogarniemy.
Mas, Hope_89, Jenny93, Krakus, AnkaSłomianka, Nowa na forum, WiosnyFanka, izabelka90 lubią tę wiadomość
-
My tez po imprezce, a w zasadzie imprezkach😅monester wrote:Wszystko się ułoży ❤️
U nas po majoweczce, więc witamy się w gronie 2 latkow. To najpiękniejsze 2 lata mojego życia zdecydowanie chociaż nie przespałam żadnej nocy jeczze w całości 😅 przez te 2 lata jesteśmy prawie nierozłączni nie licząc wyjścia na zakupy w samotności albo sporadycznego fryzjera , ale nie zamieniłabym tych chwil na nic innego. Ogromne wzruszenie mnie ogarnia i chciałabym nam życzyć tylko zdrowia, bo reszte sobie sami ogarniemy.
Przez te dni zrezygnowała z drzemekz chyba z emocji, dziś odespała. Mam nadzieję, że wrócimy do naszej rutyny😊
monester, Nowa na forum lubią tę wiadomość
[/url] -
Cynamonka wrote:Nowa, jak przykro to czytać... Akurat wczoraj rozmawialiśmy z mężem o tym, że choć nie odczuwa się tego na co dzień, to w dłuższej perspektywie jesteśmy rodzicielstwem trochę zmęczeni, to jest obciazenie dla układu nerwowego i dla małżeństwa też jest to wyzwanie. Wydaje się, że wieloletnie związki, gdzie to dziecko wystarane takie, podołają zmianom bez problemu, ale zmiana życia, jak ma się już swoje lata, swoje przyzwyczajenia, pasje, ale i bolączki różne, niesie też różne trudności.
Jesteś pewna, że nie ma co zbierać? Bo wydaje mi się, że wychodzimy teraz z tego najtrudniejszego okresu, odzyskujemy nocki, dzieci nabierają niezależności, zaraz będzie przedszkole... Wiadomo, że będą inne problemy, ale dla mnie np. najgorzej, jak się nie wyśpię, wtedy łatwo o frustrację.
Tak myślałam po pierwszym roku, żadnej pomocy, ani razu mi dziecka nie podał nawet tuż po porodzie, chociaż widział, że ledwie się ruszam. Wtedy już jakieś dziwne pretensje były, raz lepiej, raz gorzej. Ale to, co zaczął mówić, o co mieć pretensje i w jakiej formie się wyrażać w ostatnich miesiącach przeważyło wszystko. Ja nie pozwolę, aby mój syn wychowywał się wśród przekleństw (bo wcześniej jeszcze starał się uważać co mówi, a ostatnio gdy bluzgał, bo inaczej tego nazwać nie można, i go upomniałam, to usłyszałam, że w dupie ma co ja myślę i najlepiej żebym się zamknęła), krzyków, obrażania mnie itp. Nawet jak ma "lepszy dzień", to zaraz próbuje zagadać o zmianie mieszkania i klinice, a na moje odpowiedzi, że to jego zachowanie wstrzymało wszystko, nie ma żadnych refleksji, tylko mówi, że w takim razie mam załatwić rozwód. No w takiej sytuacji, to faktycznie innego wyjścia nie ma. -
Bardzo mi przykro naprawdę, tyle przeszliście 😔Nowa na forum wrote:Tak myślałam po pierwszym roku, żadnej pomocy, ani razu mi dziecka nie podał nawet tuż po porodzie, chociaż widział, że ledwie się ruszam. Wtedy już jakieś dziwne pretensje były, raz lepiej, raz gorzej. Ale to, co zaczął mówić, o co mieć pretensje i w jakiej formie się wyrażać w ostatnich miesiącach przeważyło wszystko. Ja nie pozwolę, aby mój syn wychowywał się wśród przekleństw (bo wcześniej jeszcze starał się uważać co mówi, a ostatnio gdy bluzgał, bo inaczej tego nazwać nie można, i go upomniałam, to usłyszałam, że w dupie ma co ja myślę i najlepiej żebym się zamknęła), krzyków, obrażania mnie itp. Nawet jak ma "lepszy dzień", to zaraz próbuje zagadać o zmianie mieszkania i klinice, a na moje odpowiedzi, że to jego zachowanie wstrzymało wszystko, nie ma żadnych refleksji, tylko mówi, że w takim razie mam załatwić rozwód. No w takiej sytuacji, to faktycznie innego wyjścia nie ma.
[/url] -
Rozumiem. To, że facet nie sprawdza się jako ojciec, czasem można jakoś zaakceptować - ta rola mężczyzny stosunkowo niedawno zyskała nową definicję i niektórzy za bardzo zanurzeni są mentalnie w minionej epoce. Ale przykrej atmosfery i bluzgów nie da się przełknąć, bo to jest rzeczywistość, którą dziecko zapamięta i na podstawie której chcąc nie chcąc będzie kształtować swoje odruchy i przekonania o relacjach. Życzę Ci zatem dużo siły, żebyś wkrótce miała dom pełen miłości i harmonii. Moja mama mnie i brata wychowała praktycznie sama i powiem Ci, że nam obojgu dała wszystko co trzeba. Samodzielne mamy mają często wyjątkową, przyjacielską więź ze swoimi dorosłymi już dziećmi. Będzie dobrze ❤️
WiosnyFanka lubi tę wiadomość
'89, PCOS, brak jajowodu po cp
Pierwsza stymulacja, wrzesień 2023: ❄️❄️❄️ (niebadane)
1 Transfer (4bb) - 10dpt 423 -> 14dpt 1981 -> 16dpt 3721
USG 22dpt - zarodek jest, serduszka jeszcze brak
USG 29dpt - jest ❤️
Synek na świecie
2 Transfer (4bb) ❌ beta 0
3 Transfer (3bb) ❌ biochem
Druga stymulacja, luty 2026: ❄️❄️❄️ (PGT-A ✔️)

-
Masz całkowitą rację, zresztą sam fakt, że od samego początku byłaś zdana tylko na siebie już o nim mówi. A teraz potrafi się zająć dzieckiem ? Mają jakąś więz ? Niestety to jest bardzo częsty schemat, zwłaszcza u tych ktorzy latami czekali na dziecko.Nowa na forum wrote:Tak myślałam po pierwszym roku, żadnej pomocy, ani razu mi dziecka nie podał nawet tuż po porodzie, chociaż widział, że ledwie się ruszam. Wtedy już jakieś dziwne pretensje były, raz lepiej, raz gorzej. Ale to, co zaczął mówić, o co mieć pretensje i w jakiej formie się wyrażać w ostatnich miesiącach przeważyło wszystko. Ja nie pozwolę, aby mój syn wychowywał się wśród przekleństw (bo wcześniej jeszcze starał się uważać co mówi, a ostatnio gdy bluzgał, bo inaczej tego nazwać nie można, i go upomniałam, to usłyszałam, że w dupie ma co ja myślę i najlepiej żebym się zamknęła), krzyków, obrażania mnie itp. Nawet jak ma "lepszy dzień", to zaraz próbuje zagadać o zmianie mieszkania i klinice, a na moje odpowiedzi, że to jego zachowanie wstrzymało wszystko, nie ma żadnych refleksji, tylko mówi, że w takim razie mam załatwić rozwód. No w takiej sytuacji, to faktycznie innego wyjścia nie ma.






