Kochane moje dziewczyneczki!
Życzę Wam przecudownych Świąt Bożego Narodzenia! Dla wielu z nas będą to jedyne takie wyjątkowe Święta, z naszym maleństwem w brzuchu Cieszmy się więc i celebrujmy każdą chwilę, korzystajmy z tych kilku dni odpoczynku, relaksujmy się i troszkę poobjadajmy Życzę Wam samych magicznych momentów, cieplutkich chwil spędzonych z rodziną, zdrówka i wytrwałości na tej pięknej ciążowej drodze :* Prezentów Wam nie życzę, bo najpiękniejsze prezenty macie w brzuszkach lub już poza nimi :* :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2014, 17:13
miesiąc 9
29 dni do porodu
Jejuuuuu, jakie to były fajne leniwe 2 tygodnie Nic tylko odpoczynek, jedzenie, jacyś goście, jedzenie, odpoczynek, jedzenie... Ale z drugiej strony to nawet fajnie, że dzisiaj wróciłam już do normalności, chwilę popracowałam i generalnie złapałam normalny tryb dnia
U nas wszystko okej, robiłam dzisiaj badania: morfologia, mocz i GBS. Wszystko wydaje się być dobrze Żelazo mi tak pięknie podskoczyło do 12.1, że aż byłam w szoku, lekarz będzie ze mnie dumny I paciorkowców nie mam, ufffff
Jutro zaczynamy 37 tydzień. Za tydzień ciąża będzie donoszona. Jezuśku, jak cudownie Jak teraz patrzę wstecz, to niby te tygodnie z pierwszej połowy ciąży się tak ciągnęły, ale sama nie wiem kiedy to minęło od maja do teraz. 9 miesiąc brzmi tak abstrakcyjnie
Spakowałam w końcu ze dwa dni temu torbę. Wziął mnie przy tym taki stres od środka, że nie wiem To wszystko zrobiło się takie realistyczne. Te ubranka, pampersy, to wszystko... Tak się to kupowało, kompletowało, ale teraz to ma być w użytku! Kurde! Jestem podekscytowana i zestresowana jednocześnie tym, że to już tylko 4 tygodnie do terminu )) Ciekawe, kiedy urodzę. Czy przed terminem, w terminie czy po... Chciałabym tak zaraz przed, żeby się nie stresować za długo :p
Patrząc na zdjęcia, to przez te 2 tygodnie brzuch mi trochę jeszcze wyskoczył do przodu :p Ale jeszcze nie opadł, dalej ciężko się oddycha. Mąż stwierdził, że już mnie nie będzie puszczał nigdzie samej, szczególnie samochodem, ustawił nawet mój samochód w głębi garażu, zastawiając swoim, żeby mnie nie korciło :p Akurat jest teraz jeszcze na urlopie, więc zagoniłam go do odmalowania klatki schodowej. Oczywiście, jak zwykle, idzie to zaje*** szybko... ;] Sama już bym dawno pomalowała, a on jeszcze nawet nie zaczął :p a w sobotę chodzi u nas ksiądz po kolędzie, więc taki też dałam mu deadline
W piątek wizyta u lekarza, ciekawe czy potem zmieści mi jeszcze ze dwie wizyty, czy już tylko jedną. Za dwa tygodnie ma kilka dni urlopu, więc trzeba będzie nieźle manewrować, jakby chciał dwie wizyty jeszcze No i zobaczymy, ile mi się przytyło po tych Świętach i lenistwie Moja waga akurat pokazuje bardzo zadowalający wynik, w zasadzie bez różnicy od przed świąt, ale już się nauczyłam, że ona pokazuje co chce, więc nastawiam się na jakiegoś dodatkowego kilograma... :p
Byłam ze dwa razy u mojej siostry i jej córeczki, ślicznie rośnie, jest coraz piękniejsza Moja mama ma totalnego hopla na punkcie wnuczki. Nie ma co z nią przyjeżdżać, bo i tak nie mam szansy nawet dotknąć Marysi, moja mama nie wypuszcza jej z rąk No ale cóż się dziwić... Chociaż trochę obawiam się, co to będzie jak urodzi się Piotruś :p do siostry mama ma 100km, do mnie z 10, boję się, żeby za mocno z tego nie korzystała Utrzymuje niby wersję, że nie będzie się narzucać, tylko wpadać jak będzie nam potrzebna albo ją zaprosimy, ale jakoś jej do końca nie wierzę...
W ogóle to chodzi za mną jakaś wizyta u fryzjera, bo mi się znowu włosy zapuściły, ale jak to ja, mam dylematy - ciąć czy zapuszczać Mam ochotę zaszaleć, zrobić jakieś krótkie cięcie, tylko się boję Ale z drugiej strony, wygodnie jest mi już je związać, można zrobić koka, pokręcić, trochę się za tym stęskniłam... Więc chyba do porodu nic nie ruszam
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2015, 15:43
Byłam dzisiaj u lekarza. Ogólnie wszystko dobrze, jeszcze nic się nie zaczyna, szyjka zamknięta na cztery spusty Dziecko waży już 3.3 kg! Masakra, moja siostrzenica tyle ważyła jak się urodziła przepływy i inne takie super, ALE okazało się, że mam mało wód płodowych jak norma jest od 5 do 18 w skali AFI, to ja mam 5 mam pić przez tydzień hektolitry wody i za tydzień wbić się na USG. Jak się nie poprawią to lekarz wyśle mnie na oddział patologii ciąży na monitoring i podbicie poziomu wód. No nic, na razie nie ma co się martwić, będę pić i nie wychodzić chyba z kibelka, bo przecież będę sikać na potęgę
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 14:59
23 dni do porodu
Cisza w eterze, nic na razie się nie dzieje Piję grzecznie 3 litry wody dziennie + herbatkę, soczek, inne takie i czekam do piątku. Obsesyjnie pilnuję, czy Piotruś się rusza, na szczęście lubi się na matce wyżywać i nie szczędzi mi kopniaków i rozciągania :p Mam coraz częstsze skurcze przepowiadające i tak mnie nieraz napiera przez dłuższy czas w dole brzucha, ale tak poza tym to nic konkretnego
Wczoraj byliśmy w kinie, pewnie ostatni raz na jaaaaaaakiś czas
A to my w aktualnym tygodniu:
W przyszłym tygodniu przyjedzie chyba moja siostra z Marysią (no i mężem ) na kilka dni do rodziców Oczywiście pewnie Marysię pooglądam z daleka, bo babcia jej z rąk nie puści, ale dobre i to No, o ile nie wyląduję po piątku w szpitalu, jestem otwarta i gotowa na każdą ewentualność
I kilka zdjęć, żeby uwiecznić tę końcówkę
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 15:50
21 dni do terminu porodu
38 tydzień! Donosiłam Cię Syneczku!!
Jestem dumna z mojego szkraba, że tak dzielnie przeżył we mnie te 37 tygodni, silny chłopak, przeszliśmy to bez komplikacji (no nie licząc tej przygody z wodami na końcówce, ale to nie jego wina ), daliśmy radę! Teraz to niech już się dzieje, mogę rodzić, jestem gotowa psychicznie i chcę go już przytulić
Jutro dosyć decydujący dzień, zobaczymy jak tam sytuacja z wodami, czy ciągniemy ciążę dalej czy będziemy się już rozpakowywać
Brzuch już zjechał w dół, ciągnie też tak na dole, co jakiś czas przychodzą skurcze przepowiadające i taki lekki ból jak na okres. Ale taki ból, że jeszcze bólem bym tego nie nazwała Krzyż nie pozwala długo siedzieć i pracować, pozamykałam już praktycznie wszystkie projekty i czekam na rozwój sytuacji Pracoholizm chyba wreszcie odsunięty na bok
Mąż oczywiście nie skończył jeszcze malowania klatki schodowej, robi to baaaardzo na raty, no cóż, wyścig z czasem, zobaczymy czy nie będzie musiał przyspieszać
20 dni do terminu porodu
Wody nie przyszalały, urosły z 5 do 5.4 Ale jako, że jest to norma, dolna granica, ale norma, i tendencja zwyżkowa, to nie wysyła mnie lekarz jeszcze do szpitala. Mam siedzieć w domu, odpoczywać i czekać. Jakby mały się mało ruszał, to wtedy śmigać na Izbę Przyjęć. I kontrola za 2 tygodnie, chyba że wcześniej urodzę, to problem sam się rozwiąże :p
Pogadałam przy okazji z położną, która prawdopodobnie zjawi się na wizytę patronażową po porodzie, sympatyczna kobitka
Łukaszowi kamień spadł z serca, że to jeszcze nie teraz i bardzo się cieszy, że mamy jeszcze troszkę czasu Natomiast ja miałam cichą nadzieję, że może mnie wyśle do tego szpitala, moja mama to samo Aczkolwiek wiadomo, każdy tydzień w brzuchu jest dla dziecka dobry, no i lepiej zacząć naturalnie niż wywoływać, więc tak czy siak dobrze
15 dni do terminu porodu
Jeszcze nie rodzę, jeszcze się turlam :p
Lecimy zatem z kolejnym tygodniowym zdjęciem:
Mam powoli różne objawy zbliżającego się porodu, tak przynajmniej mi się wydaje W nocy z niedzieli na poniedziałek miałam skurcze co jakieś 10 minut, przeszło po czterech skurczach. Brzuch opadnięty, opinia publiczna też tak uważa Zaobserwowałam trochę więcej śluzu, takiego przezroczystego/białego, ale nie wygląda mi to jeszcze na ten czop. Dzisiaj rano miałam jednego skurcza takiego konkretnego. Tak to pobolewa mnie co jakiś czas podbrzusze, to chyba cały czas te Brixtony-Hicksy. Piotruś ciśnie w dół, ciągnie mnie w dole brzucha, kłuje mnie co jakiś czas szyjka, czuć, że chce mu się już chyba wyjść Naciska też na nerwy, bolą mnie pachwiny i luzują mi się stawy biodrowe, boli raz lewy raz prawy. I oczywiście boli mnie krzyż.
Żadnych oczyszczeń organizmu jak na razie nie ma, do kibelka mnie nie goni żadną stroną Co najwyżej często chodzę siku, bo naciska na pęcherz no i piję cały czas sporo wody. A i jeszcze cały dzień towarzyszy mi taki lekki ból żołądka.
Z jednej strony chciałabym bardzo, żeby już się zaczęło, a z drugiej boję się, że się zaraz zacznie Niepewność jest strrrrraszna, nie mam pojęcia, czy zacznie się w nocy czy w dzień, mam przeczucie że w nocy, z wieczora z resztą nasilają mi się te różne bóle i objawy, no ale nie przewidzę
Od poniedziałku odpoczywam, kompletnie nie pracuję, leżę, nadrabiam sobie serial "Suits", który porzuciłam ze dwa lata temu, oglądam odcinek za odcinkiem Pałętam się po domu, coś tam sprzątnę, puszczę pranie, chwilę poprasuję, coś ugotuję, ale staram się nie wysilać, bo wszyscy każą zbierać siły na ewentualny poród Nie nadaję się chyba na dłuższą metę do takiego nicnierobienia, po pierwszym wolnym dniu już się zastanawiałam we wtorek rano, czy to wtorek czy środa :p Ale wysypiam się, wstaję o 9-10-tej, jak nie ja Z domu praktycznie nie wychodzę, mam szlaban na prowadzenie samochodu i oddalanie się w samotności :p Nie nadaję się już z resztą na dłuższe dystanse, po pół godziny spaceru z psem wymiękam, wszystko mnie boli
No i czekamyyy, czekamyyyyyy....
Mam nadzieję, że nie będę musiała wrzucać już zdjęcia z końca 39 tygodnia, a tym bardziej z 40...
Dobra, powiem to głośno: BOOOOOOJĘ SIĘĘĘĘĘ! No ale niech się może zacznie, bo i tak muszę przez to przejść
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2015, 13:24
39 tydzień ciąży
14 dni do terminu porodu
Nadal nie rodzę
Dzisiaj mi jakoś tak ciężko. Obudziłam się o 4:30, poszłam standardowo siku, położyłam się z powrotem i nijak nie mogłam zasnąć. Bolał mnie krzyż, żołądek, na boku niewygodnie bo mi już wszystko drętwieje od tego leżenia na lewym boku, na plecach się podobno nie powinno. Tak się przewracałam z 1.5 godzinki i wstałam przed 6, gdyż mój piesek sobie zwymiotował i musiałam ocenić poziom zanieczyszczenia dywanu
Jak już wstałam to zjadłam śniadanie, obejrzałam odcinek serialu, wstał Łukasz, to ja walnęłam się jeszcze na jego miejsce (po jego stronie zawsze jakoś wygodniej ) i udało mi się jeszcze na szczęście zdrzemnąć, wstałam przed 10 Ale tak właśnie cały dzień boli mnie krzyż, że nie wiadomo czy siedzieć czy leżeć, żołądek tak cały czas ćmi i tak jakoś dziwnie mi, momentami jakby duszno, jakby mi się w głowie kręciło, takie atrakcje :p
Wczoraj wieczorem złapałam sobie za szydełko i zrobiłam maskotkę - króliczka Chodź już Piotrusiu, zobacz jaki fajny
I nie żebym Cię jakoś bardzo pospieszała, ale kończę oglądać trzeci sezon "Suits", został mi już tylko czwarty A nie wiem, co oglądać potem, więc jakbyś się tak wyrobił przez te 10 odcinków, to byłoby fajnie
39 tydzień
9 dni do terminu porodu
Nadal nic, czekamy
Nie chciało mi się już rozkładać z tłem do cotygodniowych zdjęć i odpalać komputera, na którym mam od tego pliki, więc w tym tygodniu zdjęcie troszkę bardziej prowizoryczne Ale jako rekompensata wrzucam też kilka dodatkowych
Oczekiwanie płynie sobie spokojnie, odpoczywam, leżę, czytam, oglądam... Skończyłam serial, zaczęłam nowy, tym razem "The Affair". Pierwszy odcinek mnie jeszcze nie zachwycił, ale zobaczymy dalej
Mam coraz częściej skurcze, ale cały czas nieregularne i przechodzą po kilku, po zmianie pozycji, itd. Aczkolwiek niektóre już są nieco mocniejsze, dajesz macica, dajesz! Poza tym podobne objawy cały czas - zawroty głowy, ból żołądka, zgaga, krzyż, stawy, siusiu, takie tam Czopa śluzowego też jeszcze nie zaobserwowałam. W ten piątek mam wizytę u lekarza, obstawiam, że do tego czasu nic się konkretnego nie zadzieje, więc u niego zobaczymy na czym stoimy. Ale JA CHCĘ JUŻ URODZIĆ
Śmiesznie taki spiczasty mam ten mój brzuch, jak przyczepiony Mój szwagier widząc mnie ostatnio w zeszłą środę stwierdził, że góra tydzień i urodzę. Chyba się tym razem pomylił w tym swoim prorokowaniu To ten sam, co wywróżył mi, że dwa miesiące po siostrze będę w ciąży i że oni będą mieć córkę a my syna, widać jego jasnowidztwo nie zawsze się sprawdza :p
40 tydzień ciąży
7 dni do terminu porodu
No i kurcze dobiłam do 40-stego tygodnia ciąży. Mam nadzieję, że przez te 7 dni, które mi zostały, Piotruś postanowi pojawić się na świecie, bo nie chcę przekraczać terminu, zestresuje mnie to tylko
Skurcze pojawiają się coraz częściej, kilka razy dziennie, najczęściej wieczorem, ale cały czas nieregularne i niezbyt bolesne. Wczoraj mi cały dzień świdrowało w brzuchu, jakieś lekkie rewolucje żołądkowo-pokarmowe, może to i dobry znak :p Zaczynam chodzić po schodach co drugi schodek, podskakuję troszkę na piłce, może Piotruś załapie sugestię Wczoraj pomyślałam, że może on jest jak jego tatuś - gdy wszyscy naciskają na niego, to on na złość nie będzie chciał wychodzić. Powinniśmy mieć go gdzieś, nie zwracać na niego uwagi, aż sam podejmie tę decyzję No ale łatwo powiedzieć :p Zobaczymy co jutro powie lekarz, z Łukaszem robimy zakłady ile już Piotruś waży. Ja optymistycznie mówię, że 3700-3800g, a on że co najmniej 4000g
Nudne jest to leżenie i odpoczywanie. Dobrze, że nie byłam na to skazana przez całą ciążę, ześwirować można :p Ale nadrabiam przynajmniej troszkę czytanie książek, wysypiam się i legalnie się opierdzielam, nikt nie może mi nic powiedzieć, ha
Nieeech się coś zacznie dziać, będzie przynajmniej o czym pisać...
6 dni do terminu porodu
No i jutro mam się zgłosić do szpitala na patologię ciąży, bo wody znowu spadły, AFI wynosi 4, więc już małowodzie rozwarcia nie ma, szyjka się już skraca, mały pcha się na świat bo mocno naciska na szyjkę przy tym poziomie wód bardzo możliwe, że będą mi robić cesarkę, ale to już w szpitalu zadecydują na podstawie KTG i innych bajerów. Na logikę to nie ma co tego długo ciagnąć, synek jest duży, waży 3800g Dopplery bardzo ładne, więc nie ma na razie zagrożenia bezpośredniego, ale trzeba monitorować.
Sztab cały został uruchomiony, znam nazwiska dwóch lekarzy, którzy mieszkają na mojej ulicy, więc jak któryś z nich będzie miał dyżur to lecimy z numerem na sąsiada bo chyba jakbym miała wybór to brałabym tę cesarkę. Rach ciach i z głowy, a tak rodzić "na sucho", jeszcze po oksytocynie, to oooojjj
Będę Wam dawać znać jak się toczą nasze losy
Dżizas, czy rodzenie musi być takie skomplikowane...
Dzięki dziewczyny za wsparcie :* Całą ciążę nastawiałam się na poród naturalny, ale jestem otwarta na wszystkie opcje, więc jak trzeba będzie, to z cesarką też się pogodzę, najważniejsze zdrowie dziecka Proszę o nieustające trzymanie kciuków
Podobno w tym szpitalu raczej stawiają na naturalny przebieg sytuacji niż wywołują. Ale moja szyjka jest już bardzo bardzo krótka, lekarz mówi, że to początek końca, zobaczymy co powiedzą dziś
Dzięki wielkie za wsparcie i kciuki, jesteście niezastąpione!! :* :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2015, 07:59
Jest dzisiaj bardzo miła położna na oddziale a ordynator przystojny i młody, ale taki trochę z olewającym podejściem
Leżymy i czekamy, niedługo ma wpaść Łukasz w odwiedziny
Dziś o 0:20 siłami natury na świat przyszedł sir Piotr Brzozowski 4000g wagi i 58cm długości, ma takie lekko kręcone włoski, po tatusiu
Rodziłam naturalnie, bez znieczulenia, mój mąż był bardzo dzielny, bez niego bym tam umarła na każdym kolejnym centymetrze :p
Szczegóły i zdjęcie wrzucę jutro bo musze odgrzebać ipada w torbie a jeszcze dobrze się nie rozhuśtałam, idę zaraz próbować zrobić pierwsze siusiu
Dziękuję dziewczyny za ogrom wsparcia z Waszej strony!! :* :* :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2015, 04:32
Wzajemnie kochana wszystkiego naj naj <3
Piekne zyczenia :) :* dziekujemy :* i wzajemnie :*
Wzajemnie kochana :-)
wesołych i dobrych Świąt :) :) :) dziękować !
Zdrowych,spokojnych świąt dla Was. Pozdrawiamy z Kacperkiem w brzuszku
Wzajemnie Wesołych Świąt;)
dziekujemy i wzajemnie!;)
nawzajem :-)
o też masz choinkę z niebieskimi ozdobami :D też mamy taką :D
czesc kochana, co u Was ???
Po pierwsze należy ci się opiernicz że tyle czasu nie pisałaś!!! Człowiekowi różne myśli chodzą po glowie. Po 2 faktycznie brzuchol Ci jeszcze urósł. Widać to dobrze. Co do nas to fakt niech Polcia Jeszcze posiedzi ze 2 tygtygodnie i niech wyskakuje :D pozdrawiamy
Po pierwsze należy ci się opiernicz że tyle czasu nie pisałaś!!! Człowiekowi różne myśli chodzą po glowie. Po 2 faktycznie brzuchol Ci jeszcze urósł. Widać to dobrze. Co do nas to fakt niech Polcia Jeszcze posiedzi ze 2 tygtygodnie i niech wyskakuje :D pozdrawiamy