Pamiętniki Dwie kreski? Poproszę!
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Dwie kreski? Poproszę!
O mnie: Jestem niecierpliwa, nie lubię jak coś idzie nie po mojej myśli, nigdy nie patrzę na coś pozytywnie, wolę się nastawić na porażkę niż potem tą porażką się załamać. Wolę być załamana od razu 🤔 mam super męża, który trzyma wszystkie moje złe cechy charakteru pod kontrolą, gdyby nie on to bym zwariowała, wspiera mnie i pociesza, w przeciwieństwie do mnie patrzy na świat przez różowe okulary. Tez bym tak chciała... 🤷‍♀️
Czas starania się o dziecko: Od stycznia 2020.
Moja historia: Mam 26 lat, mój mąż 28, od roku staramy się o dziecko, od grudnia chodzimy do kliniki niepłodności. I czekamy. Na wyniki kolejnych badań, na dwie kreski na teście, na cud... U męża ŻPN, słabe wyniki nasienia, u mnie hormony ok, AMH 1,78, owulacje są, miesiączki regularne. Czuję, że to początek naszej drogi w badaniach i w leczeniu.
Moje emocje: Różnie. Nieraz o tym wcale nie myślę i nie stresuję się, czasem łapię totalnego doła i nic nie jest w stanie mnie pocieszyć. Innym razem zajmuję się czymś innym co tylko pozwoli mi oderwać myśli.

28 stycznia, 21:42

Dziś może od początku. Zrobiłam wszystkie badania hormonalne, wyszły ok, jedynie TSH zbijam do ciąży Euthyroxem, owulacja jest, miesiączki regularnie. Jedynie plamienia przed, nawet przez 3-5 dni. No i biocenoza leczona już dwa razy, bo za każdym razem wynik zły.
Dokładnie 11 stycznia odczytałam pierwsze złe wyniki z tych, które już zrobiliśmy, nasienie u męża. Słabe. Od razu umówiłam go do urologa, ten stwierdził żylaki powrozka nasiennego, między 1-2 stopniem, wydał skierowanie na operacje, ale uprzedził, że nie daje gwarancji na poprawę wyników, że mogą się nawet pogorszyć. Hormony u męża wyszły ok, jedynie prolaktyna wynik 20, 01 a norma do 13.
Faszeruję go suplementami i witaminami licząc, że to chociaż trochę poprawi wyniki bez konieczności operacji, do której nie jestem przekonana.

U mnie dziś 16 dc, pewnie owulacja już jest, i tak nici z tego. Już nawet nie robię sobie nadziei, że ten cykl będzie inny. 1 lutego jedziemy do kliniki omówić wyniki męża. Ciekawe czego się dowiemy i co teraz nas czeka. Może moja ginekolog da jakieś inne światło na sprawę. Oby.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia, 21:49

29 stycznia, 20:47

17dc.
Dzień lub dwa po owulacji. Ja jak zwykle na tym etapie już czuję bóle krzyżowe i lekkie pobolewanie w podbrzuszu. Niby nie powinnam być rozczarowana, a jednak jestem. Bo już wiem, że nic z tego i zbliża się to co nieuniknione. Okres.
Zaraz się zaczną bóle piersi, zachcianki na słodycze, ogólny wnerw. Narazie jest smutek. Co miesiąc przeżywam coś takiego, że w tym właśnie momencie cyklu mam takie złe nastawienie i spojrzenie na to wszystko, że najchętniej bym te starania rzuciła w kąt, i już do nich nie wracała.
Potem zaczynam nowy cykl i nową nadzieję.

Tak sobie myślę, że byłam szczęśliwa dopóki się nie staraliśmy o dziecko, byłam spokojna myślami, nic nie zajmowało mi tyle czasu co przebywanie na tym forum i szukanie rozwiązań. Nic nie zaprzątało mi głowy aż w takim stopniu. To miał być najlepszy czas w moim życiu.. Staranie o dziecko.. A tymczasem jest zupełnie inaczej. Heloł, co poszło nie tak?!?

1 lutego, 22:21

Byłam dziś na kolejnej wizycie w klinice niepłodności omówić moje badania hormonów (LH, FSH, Estradiol, Testosteron), wszystko wyszlo w normie, jedynie TSH po Euthyroxie N25 nie zmniejszyło się za bardzo (2,75), więc muszę zażywać większą dawkę.
Byłam omówić też przede wszystkim wyniki nasienia męża. Dowiedziałam się, że mimo słabej morfologii (1% prawidłowych plemników), obniżonej ilości plemników (koncentracja 6,4mln, całkowita liczba 20,48mln) nie jest źle, "mąż nie jest bezpłodny, jego płodność jest jedynie zmniejszona, takie wyniki mogą świadczyć o tym, że starania mogą się wydłużyć, ale odpowiednią dietą, suplementami, ograniczeniem używek można dużo polepszyć" to jej słowa, kazała powtórzyć za miesiąc badania, razem z fragmentacją i HBA, mówiła że często te drugie badania wychodzą o wiele lepiej niż pierwsze, oraz poleciła nam dobrego androloga, by skonsultować się raz jeszcze w sprawie ŻPN.

Znów jestem dobrej myśli, potrzebowałam takiego zastrzyku dobrych słów.

W czwartek jestem umówiona na badania przygotowujące do sprawdzenia drożności jajowodów. W tym test na koronawirusa.. 😑

Czekają nas spore wydatki w związku z tym natłokiem badań, ale czego się nie robi, by w końcu móc zobaczyć upragnione dwie kreseczki.

Narazie cieszę się tygodniowym urlopem, leżąc do góry tyłkiem, w końcu mam na wszystko czas 💇‍♀️👩‍🦯💃💅. 😁

1 lutego, 23:01

Porada
Nigdy nie zazywaj Aspiryny, przed lub w trakcie trwania miesiączki! Ja o tym totalnie zapomniałam, zażyłam w pierwszym dniu cyklu dwie tabletki, efekt był taki, że o mało nie dostałam krwotoku, w życiu nie przeżyłam czegoś takiego, byłam przerażona 😰 miałam tak obity okres, że nie mogłam się ruszyć z domu. I to na własne życzenie 🤷

5 lutego, 17:16

Pokłóciliśmy się z moim mężem. Chciałam umówić go do lekarza, którego poleciła mi moja Pani doktor, ale on stwierdził, że bez sensu, skoro był już u jednego urologa, który też zajmuje się płodnością, konsultował wyniki, miał badania, usg, więc po co tracić kasę na kolejnych lekarzy, którzy powiedzą to samo. Że można zrobić operacje ŻPN, która nie daje gwarancji, że cokolwiek się polepszy.

Powiedział w złości, że go wkurzam tym ciągłym naciskaniem i że o niczym innym nie mówię, tylko o tych lekarzach, badaniach i on ma tego dość już..
Co ja mam poradzić na to, że ciągle o tym myślę, szukam w kółko jakiegoś światła na sprawę, czegoś co nam pomoze poprawić jego wyniki nasienia bez tej cholernej operacji żylaków.. No i faktycznie ma rację, bo żadnego innego tematu w mojej głowie aktualnie nie ma. Jestem zdesperowana, smutna i znów plamienie przyszło, wredny okres się czai za rogiem 😡
Ale po jego słowach odpuszczam, niech robi co chce, nie chce to nie musi nawet badań powtarzać ani brać tych wszystkich witamin, mam to gdzieś. Muszę odpuścić te starania, bo się wykończę. Trudno, kupimy sobie drugiego psa, będę musiała być szczęśliwa bez dziecka.

Porobię resztę badań, które muszę zrobić, obniżę to TSH, prawdopodobnie w środę 17.02 będę miała sono hsg. Czekam tylko, żeby okres przyszedł w terminie i będę dzwonić do kliniki potwierdzać ten termin, bo mam już wstępnie godzinę zaklepaną.

7 lutego, 10:33

1dc.
Miesiączka nadeszła. Całe szczęście (co za ironia! 😒), bo 17.02 prawie będzie 11 dc. więc na spokojnie załapię się w terminie, żeby zrobić sono hsg.
Myślę, że w tym cyklu skorzystam z kubeczka, na forum dużo dziewczyn polecało, napewno nie zaszkodzi, a czy pomoże? Jak to mówią - tonący brzytwy się chwyta. Okres dopiero się zaczął, a ja już myślę co będzie w połowie cyklu 🙈 niestety, my staraczki żyjemy od owulacji do owulacji. Spokojnie mogliby nam przesuwać czas, żebysmy nie musialy tyle czekać na kolejną szansę.. 😑

12 lutego, 19:27

6dc
Byłam dziś na badania z krwi potrzebne do sono hsg i na covid, ostatnio nie robiłam, bo nie miałam jeszcze ustalonego dnia sono, a badanie na covid jest ważne tylko miesiąc. To do-nosowe badanie to jedna wielka masakra, łzy mi leciały, bolało jak cholera. Najgorszy ten termin ważności, bo jak sobie pomyślę, że jeszcze raz będę musiała to robić to chyba podziękuję.. Gdybym nie starała się o dziecko w czasach koronawirusa to byłabym bogatsza o 300zl i uboższa w okropne doswiadczenie 🙈

Faszeruję męża witaminami, łyka Wit z gr B, D3+K2, C, Magnez, no i Profertil, w którym pokładam ogromne nadzieje 🤔
Pierwsze badanie robiliśmy 10 stycznia, niby moja ginekolog mówiła żeby powtórzyć w marcu, ale sama nie wiem, skoro spermatogeneza trwa 3 miesiace to chyba bez sensu się dobijać, tym że nic się nie zmieniło. Chociaż ciekawość jest ogromna.

Ja w tym miesiącu wróciłam do wiesiołka, oprócz tego D3+K2, Wit B, i folik.
W środę idę sprawdzać, czy mam drożne jajowody, oby, bo to jeszcze bardziej utrudni sprawę.

Narazie mam weekend, i postanowiłam że przez te dwa dni będę mieć na to wszystko wyrąbane. (żeby mieć to chyba muszę się porządnie napić procentów w sobotę, a w niedzielę mieć kaca mordercę - będę wtedy myślała jak bardzo jest mi niedobrze, a nie ze nie mogę zajść w ciążę 😂) także taki mam pomysł na siebie na najbliższe dni, zawsze to jakiś plan... 👌😂😂

14 lutego, 20:33

Test na covid ujemny. Całe szczęście, w środę mogę na spokojnie zrobić sono hsg.

Powiedzieliśmy dziś rodzicom mojego męża, że mamy problem. Że się leczymy w klinice. Teściowa mówiła, że podejrzewała, że coś jest u nas nie tak, ale i tak widać, że byli w szoku.. W dodatku mówiła, że jak była z moim mężem jak miał 4 latka na badaniach to wtedy lekarz zwrócił uwagę, że już widać żylaki w jądrach, że to bardzo wcześnie jak na takie małe dziecko.. Super po prostu...

Myślałam, że poczuję ulgę jak się przyznamy, a tymczasem czuję się jeszcze bardziej przybita.. Tak jakby bardziej to wszystko do mnie dotarło. Mam doła totalnego.
Od razu przekazali nam pieniążki na badania, żeby nas wesprzeć finansowo, mówili, że możemy na nich liczyć. Jesteśmy wdzięczni, bo wszystko tyle kosztuje.. A jesteśmy tak naprawdę dopiero na początku badań.

Miałam mieć weekend i nie myśleć o tym. A pół dnia przesiedziałam i czytałam co jeszcze może nam pomóc. Co jeszcze zrobić aby dopomóc temu dziecku, którego uparcie nie ma. By się w końcu pojawiło.. Chcę mi się płakać. Łzy mi się cisną do oczu ale mąż siedzi obok, nie chce mu pokazać jak bardzo jest źle w mojej psychice w tej chwili. Może to już jakaś forma depresji.. Ale nieraz bywało naprawdę źle w moim życiu. Ze wszystkim sobie poradziłam. Poradzę sobie i z tym.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego, 20:47

17 lutego, 19:36

Miałam dziś sono-hsg, jajowody na szczęście drożne, siedziałam tam dwie godziny 😡 Boleć nie bolało tak mocno, taki ból miesiączkowy. No i plamię po, ale to normalne.

Jestem w 11dc, zdążyłam z tym sono idealnie, bo pęcherzyk ma już 19mm, no i dwa cykle mamy teraz przeznaczyć jeszcze na starania naturalne.
Mój mąż musi w marcu powtórzyć badania nasienia z HBA i chromatyną, ogólnie moja ginekolog mówiła, że trzeba już będzie podjąć jakieś decyzje, jeśliby się udało po odwirowaniu uzyskać chociaż 3mln plemników to spróbujemy z inseminacją, (jeśli będzie 1mln to nie ma szans), bo lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało niż od razu robic in vitro,ale też zobaczymy jak wyjdzie HBA i chromatyna teraz, czy jest w ogóle sens tą inseminacje robić jeśli te parametry też będą zaniżone. No, ale skoro reszta jest zaniżona to jak niby mają inne wyniki wyjść lepiej?

Tak powoli w myślach... nastawiam się już na to in vitro, wiem, że nie ma na co czekać, bo tylko tracimy czas, widocznie nie jest nam pisane żeby było inaczej.
Zamiast się ciszyć z tej super drożności to się dobiłam i powoli każdy powrót do tego tematu sprawia, że już nawet nie jest mi przykro.. Jedyne uczucie jakie mi teraz towarzyszy to wściekłość.. Jestem zdziwiona swoimi uczuciami, ale faktycznie... Jestem zła, nie smutna. Cholernie zła.

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego, 19:37

19 lutego, 22:22

Dziś wróciłam z pracy, czekała na mnie straszna informacja. Mąż zaczął temat, że musi mi coś powiedzieć, coś co nie będzie miłe. Zażartowałam, że nic na weekend nie chce wiedzieć, bo chce mieć święty spokój w wolne dni. Ale powiedział.
Mojej mamie wyszedł na usg guz na płucu. Od kilku dni miała wydzielinę zabarwioną krwią jak kichała lub kaszlała, lekarz zlecił usg i wyszło. W poniedziałek jedzie do szpitala na badania. Jest już obciążona, bo 10 lat temu miała raka macicy, była już jedną nogą po drugiej stronie, cudem się udało jej wymknąć śmierci. I teraz znów ta wizja przeszłości.. Czytałam już, że jeśli to rak płuc to rzadko się udaje wyzdrowieć, śmiertelność jest bardzo wysoka. Jestem totalnie w kawałkach, mieli się do nas przeprowadzać, tak się cieszyła z nowych mebli, nowych rzeczy.. A teraz mi mówi, że ma nadzieję, że zdąży jeszcze pomieszkać, bo chyba nie umrze? Boże, serce mi pękło...😥

A tak sobie myślałam, że chciałabym żeby zdarzyło się coś co odwróci w końcu moje uproczywe myśli od starań. I tu wpada takie powiedzenie "Uważaj, czego sobie życzysz...". Czy mogę to jeszcze wycofać, czy już za późno?...

Boże, życie jest takie krótkie. Skupiamy się na takich błahych rzeczach, nie zauważamy tego co nas otacza na codzień. Pojedyncze momenty, które mogą nam sprawić tyle radości gdybyśmy tylko umieli je wychwycić. Zanim będą wspomnieniem. 💔

24 lutego, 21:59

18 dc
Kręgosłup dziś mi tak daje o sobie znać (zawsze tuz po owulacji się zaczyna moje PMS) ale dziś to już przesada, okropnie mnie boli jak nigdy jezcze w takim dniu cyklu. Boli już jak na okres, a nie możliwe bo cykle mam zazwyczaj 25-28 dniowe, więc gdzie tam jeszcze. Pół biedy, że o dziwo piersi jeszcze nie zaczęły boleć, bo już by był komplet. Za to jajniki mnie kłują, może to przez sono hsg które miałam w tym cyklu...
Robilam sobie spore nadzieje, że po sono coś ruszy do przodu, ale jednak nie tym razem.. Więc czekamy na @,potem mąż robi badania nasienia i idę skonsultować wyniki z lekarzem. Pewnie już zapadnie decyzja, jeśli wyniki się nie pogorszyły to może zrobimy inseminację. Po drodze mamy jeszcze jeden cykl (napewno stracony) ale zobaczymy, czy cud się wydarzy czy nie 🤷

1 marca, 21:52

23dc.
Od soboty plamię. Normalka, w końcu okres się zbliża. Mam takie piękne niebieskie żyły na piersiach, jak nigdy. Jakby nie te plamienia to od razu bym sobie wkręcała, że te żyły to napewno przez ciążę. Tak samo jak kłucia w jajnikach, których nigdy nie miałam i dziś rano miałam mdłości. Psychika działa cuda, jednak ja już przez ten długi rok poznałam swój organizm na tyle, że wiem że lubi robić mi na złość. Teraz już jedyne o czym myślę i na co się nastawiam to in vitro. Już gdzieś tam w myślach się pogodziłam z tym, że naturalnie się nie da. Trudno.
Znów jak pod koniec każdego cyklu rozczarowanie uderzyło mnie w twarz.

7 marca, 14:05

5 dc.
Okres powoli się już kończy, 15 marca mąż powtarza badanie, więc już niedługo, jestem ciskawa czy te wyniki drgnęły chociaż trochę w dobrą stronę...
Musi zgłosić się też do lekarza, bo ostatnimi czasy ma strasznie wysokie ciśnienie (150/100), jego tata ma wadę serca, która może być dziedziczna także koniecznie musi się przebadać w tym kierunku.
Mama jutro ma badanie, które ma pokazać gdzie są komórki rakowe i czy nowotwór jest złośliwy, czy nie. Poderzewam, że jest bo wyszły nacieki w tomografii. Oby tylko nie było przerzutów... 😔

Zastanawiam się skąd wytrzasnąć kasę na in vitro.. Chyba trzeba rozbić bank, tyle że potem w więzieniu nikt mi in vitro nie zrobi, więc raczej plan nie wypali.. 🤷 Są tu osoby, które już miały in vitro i mogą podzielić się sumą kosztów? Naprawdę to aż 20 tys?

Mam głowę pełną myśli i zmartwień. Za oknem przybywa pięknej pogody, a u mnie przybywa problemów. Jak żyć??

15 marca, 22:44

Niestety. Mamy wyniki męża po dwóch miesiącach suplementacji. Pogorszyło się bardzo 😢 jestem zalamana, a mój to już w ogóle stwierdził, że jest bezużyteczny, do niczego się nie nadaje, pierwszy raz widziałam go w takim strasznym stanie, bo w naszym związku to zawsze on twardo stąpał po ziemi, a teraz nie umiem odnaleźć się w tej sytuacji, nawet nie wiem jak go pocieszyć, bo nie chce gadać na ten temat, zamknął się w sobie totalnie.. 😢 Nie mam już sił do tego, nie wiem kompletnie co teraz.. 😭

Wrzuce wyniki dla porównania, może jakaś mądra osoba mi coś doradzi 😢 niby ten czas abstynencji to jeden dzień różnicy, ale mówią że powinno się współżyć co dwa dni przy słabym nasieniu, a tutaj widać że przy trzech dniach tak słabo 🙁

Okres abstynencji było 4 dni, teraz 3 dni
Upłynnienie było 15 min, jest 25 min
Koncentracja była 6,4 mln, jest 4mln.
Liczba całkowita było 20,48mln, jest 10mln
Ruch postępowy % był 42, jest 41
Mln/ejakulat był 8,60, jest 4,10
Ruch całkowity % był 63, jest 61
Mln/ejakulat był 12,90, jest 6,10
Plemniki zywe % było 69, jest 73
Mln/ejakulat bylo 14,13, jest 7,30
Morfologia 1% cały czas
Koncentracja komórek okrągłych było 0,3, jest 1,4
MAR IG-G był 1%, jest 23% (podejrzenie niepłodności immunologicznej)
MAR IG-A nie dotyczy

Sama nie wiem, czy to przez tą różnicę w czasie abstynencji tak tragicznie wyszło, że te plemniki nie zdążyły się wytworzyć, ale jak się staramy co dwa dni to oznacza, że tak naprawdę nie ma w ogóle szans wtedy..
Te badania mnie wykończą 😢

20 marca, 15:47

18 dc.
Odpoczęłam w tym cyklu psychicznie. Odpuściłam starania, myślenie w kółko o jednym, doszukiwanie się objawów. Pomogła w tym wszystkim ta powtórka badania nasienia, nie mam już złudzeń, czeka nas in vitro. Pogodziłam się z tym, zaczęłam myśleć optymistycznie, że nie ważne jakim sposobem i ile ten sposób będzie kosztował, ważne żeby się udało.

Póki co, wczoraj miałam jednodniowe plamienie, które już zwiastuje miesiączkę, boli mnie brzuch i kręgosłup, i szczerze? Mam to gdzieś. W końcu! 🤷‍♀️

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca, 15:48

25 marca, 22:22

1 dc.
Rozkręciło się na dobre, znów musiałam ogarnąć siebie i swoje myśli i zacząć cykl od nowa. Chociaż tak czułam, że nic z tego. Jeszcze dziś dzwonili z kliniki potwierdzić wizytę 29 marca, ale nie odebrałam, bo byłam w pracy. Oddzwaniam, przedstawiam się a babeczka się mnie pyta, czy byłam umówiona na prenatalne, bo ona chciała termin potwierdzić. Roześmiałam się do telefonu. Już jej miałam powiedzieć, że bardzo bym chciała, ale raczej nigdy mnie to nie spotka.

Mama ma 12 kwietnia operacje usunięcia guza na płucu. Dopiero po operacji będzie wiadomo czy był złośliwy, czy nie. Mam nadzieję, że niczego nie odwołają przez covid.. 😑

Idą święta. Robię już porządki, w sobotę zamierzam porozkładać ozdoby Wielkanocne. Przynajmniej w domu będę miała wiosnę, bo na polu jeszcze nie bardzo 🤔

3 kwietnia, 18:49

Bylam dziś w klinice na podgląd owulacji, pęcherzyk ma 17mm, porobiłam od razu ostatnie badania i wymaz covid, no i we wtorek IUI.. Jutro czeka mnie zastrzyk Ovitrelle, dobrze że mąż się nie boi igieł, bo ja na to nie będę patrzeć 🙈 jeździ właśnie pół świata za tym, bo w żadnej otwartej aptece tego nie mają, akurat wypadły nam święta po drodze, więc wszystko jest utrudnione. Receptę też dostałam wypisaną tak, że żadnej nazwy nie było, moich danych, kodu kreskowego.. Tylko pieczątka lekarza. Pani w aptece mi wmawiała, że pewnie sama sobie to wydrukowałam i napisałam, bo tak to wygląda..

No i pytałam lekarza czy mamy jakieś szanse z takim nasieniem.. Odpowiedź była że "jakieś szanse są", i że się nie dowiem jak nie spróbujemy.. Nie mam dużych nadziei. Chociaż wiem, że jak przyjdzie już ten czas i dostanę okres to będzie załamka na maksa. Chciałabym podejść do tego na chłodno, a ja już oczami wyobraźni widzę te dwie kreski na teście, tą radość że się udało.

A życie powie mi głośne "pffff!".

6 kwietnia, 22:41

13 dc.
Ten dzień z IUI. Jestem już po, ale nie mam nadziei. Mieliśmy 9,5mln plemników przed preparatyką, zdecydowaliśmy się na płytkę Fertile Chip (fragmentacja u nas też jest słaba) , i po obróbce zostało ich zaledwie 1,2mln 😢 musiałam podjąć decyzję, czy robimy w ogóle tą IUI, ale stwierdziłam, że skoro czekałam 4 godziny w kolejce w sobotę, żeby się dostać na USG, wydałam kasę na badania w tym covid i dziś znowu czekaliśmy prawie 3 godziny, to zrobię tą cholerną inseminacje i nie będę sobie mogła zarzucić, że nie spróbowałam. W dodatku pęcherzyk ma 21mm, nie pękł jeszcze, w czwartek kolejne USG, żeby sprawdzić czy w ogóle pęknie, w niedzielę brałam Ovitrelle, więc najwyższy czas...

Jestem zdołowana, bez nadziei, zła, w dodatku kasa która miała być przeznaczona na in vitro stracona.. Wszystko jest dziś dla mnie bez sensu, mam ochotę narzekać ile wlezie! Jakby to jeszcze w czymś mogło pomóc 🙄

Więc to już pewne (tak, pewne!) :

🔜 IVF
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego