Pamiętniki Jak zaciążyć i nie zwariować .. ?
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

20 marca 2015, 07:06

Trafiłam wczoraj na fajną ginke, nie żebym zdradzała swoją prywatną ale jednak wybór w postaci badania za darmo a badania płatnego - rozsiewa moje wszelkie wątpliwości, przynajmniej na tym etapie.

Straciłam tylko dzień urlopu bo kobieta przyjmuje TYLKO w czwartki i TYLKO do południa, także lekka dupa, ale co tam.

Zapowietrzyłam się też w międzyczasie, za dużo chyba chciałam przekazać jak na pierwszy raz, aż się doktorka zdziwiła, no ale co poradzę ..

Dla niej 7 miesięcy starań to już kwalifikacja pod badania niepłodności, w naszym przypadku jeszcze da szanse bo wiadomo jak te starania wychodziły a raczej jak nie wychodziły.

Badania ogólne zrobione, macica ładna, mięśniak jak był tak jest i się nie powiększa, jajca są, jeden dominant też - 17mm-y. Powinnam wpaść w przyszłym tygodniu czy pękł czy nie ale nie chce mi sie za bardzo poza tym tyle łap żeby mnie obmacywało, grrr ..

Badania też zrobione, dla potomnych:

tsh 1,60 mU/l [ 0,27 - 4,2]
prl 221,8 mU/l [127 - 637]

Jeszcze mam jakieś chlamydie i inne bakteriologiczne, ale to między 10 a 20 dc.
To może jednak się wybiorę ...

Poza tym morfologia ok, alaty aspaty i inne wątrobowe ok.

Mąż po urologu, badanie hist-pat niczego w brodawczaku nie wykazało, za 3 miesiące powtórka badania nasienia a przez ten czas ZERO używek.

Hahahahahah ...

24 marca 2015, 06:45

Owulacja zbliża się wielkimi krokami, czuje to dość boleśnie. Choć nie wiem czy to bardziej nie jelita. Cholera wie.

Pani dr powiedziała że te bóle nie muszą wskazywać na to że jajco pęknie. Co mnie lekko zdziwiło bo przecież jakiś tam skok temperatury jest, druga faza ewidentnie wyższa, więc czemu miało by nie pęknąć ?

Z ciekawości zapisałam się jutro na monitoring i zobaczymy. Co prawda inny lekarz, ale co tam, może znów dowiem się czegoś nowego. No i dobrze by było gdyby zrobił mi posiew, jak to mam w zaleceniach ..

Temperatury nie mierze bo nie ma sensu. Nie chce mi sie poza tym. Całe te starania gdzieś są obok mnie, nie myślę o tym już tak intensywnie, nie zaśmiecam sobie tym głowy, nie przeżywam jak z początku. Psychicznie mi lepiej ..

W pracy też, do tego stopnia że chyba ciśnienie mam prawie 0, słabo mi od paru dni okropnie. Gdyby nie bdb wyniki mogłabym twierdzić że coś ze mną nie tak. A tak, do czego sie przyczepić ? Brak witamin ?

Przyznam że od miesiąca nic nie łykam. Wczoraj zaczęłam znowu - Mg z B6, prenatal, MACA, Koenzym Q10 .. może coś pomogą.

26 marca 2015, 07:08

Cała ta ciąża staje się dla mnie abstrakcją. Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie ..

Odklepałam monitoring. Wtorkowe BÓLE!! szczególnie po 19 były nie do zniesienia. Siedzieć ciężko, ruszać się jeszcze bardziej. Ale - ponieważ doktorek (uwaga!) NIE potwierdził owulacji :D tak, tak .. to mogła być nawet w poniedziałek a wtorkowe bóle były jakieś z dupy wzięte. Choć w poniedziałek też mnie bolało, ale nie tak jak we wtorek ..

Jest klops, a to z tego względu że: nie ma już dominującego pęcherzyka, są liczne w jajnikach ale tego z czwartku nie ma. Wynika że - mógł pęknąć. Jest płyn w zatoce, to też na plus. Nie ma za to ciałka żółtego, co jest klopsem i generalnie postawiono nade mną znak zapytania ..

Także tylko sie zmęczyłam żeby tam dojść.

Poza tym kazano się nie stresować i ponieważ mamy słaby staż staraniowy, jeśli zaczniemy w kwietniu to daje nam 12 miesiecy.

No japierdole ..

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2015, 07:12

2 kwietnia 2015, 07:31

http://i31.photobucket.com/albums/c385/ania_/swieta_zpsmov2tekp.jpg

8 kwietnia 2015, 13:09

Dzięki Bogu PO świętach !

Czuję się jak balon, szczególnie że krwawa przyszła wczoraj, także ostatnie dwa dni to nie wiedziałam czy jestem bardziej przeżarta czy spuchnięta przed okresem.

13 fl - jestem mega zadowolona. Teraz tylko żeby owu przyszła w weekend za tydzień i działamy. W każdym bądź razie bardzo na to liczę, Mąż mój nawet zaklepał miejsce w pensjonacie <3 i jak to matce swojej oznajmił - jedziemy kopulować.

No japierdole :P

Dacie wiarę że ja nigdy w górach nie byłam poza okolicami Żywiecczyzny skąd pochodzę .. ? masakra .. nie znam nic poza nimi. Także będziemy chodzić i się <3 OBY.

Trochę jestem sceptycznie na to nastawiona, wiadomo jak wyniki M. także może nie być tak kolorowo. Ale jestem dobrej myśli.

Cholera w ciąży nawet nie jestem a już na dziecko wydaje ..


A poza tym wszystkim mam nową koleżanką w biurze.
Za zaciążoną.
Jest taka jak ona .. nic nie robi.

9 kwietnia 2015, 07:30

Weszłam na wagę dziś i oniemiałam. Dodatkowo się wkurwiłam, złapałam doła i gdybym jeszcze umiała dałabym sobie po gębie.

Dziesięć kg muszę zrzucić. Na już !!

Kiedyś było prościej. Studia, pomimo że nawet nie bardzo aktywne, tu kawka z bitą smietaną, tam ciasta, chipsy a waga w normie. Czy nie mogło tak zostać ?

Wszystko przez tą pieprzoną pracę ;) Siedzisz na dupie 8h, czasami nawet nie mając czasu sie wysikać, potem dom, obiad na szybko i padasz jak długa w pozycji trumiennej bez większych aspiracji do jakiejkolwiek aktywności fizycznej.

Jeszcze w zeszłym roku siłownia po pracy 3x w tygodniu, choć może bez diametralnych efektów - ale była. Teraz się boję. Po 1 - moja chorsza noga nie lubi sportów siłowych, po 2 - PLECY. Jak mnie w czwartek ścisnęło podobnie jak w grudniu - o mało nie zeszłam na zawał. Niestey, nie wiem co mi jest. Zapisałam się za to do lekarza na 20-go to może ktoś mi w końcu zrobi rtg.

Wracając jednak. Robie plan żywieniowy. Obliczyłam zapotrzebowanie kaloryczne i 6 sierpnia powinnam ważyć 10 kg mniej. Akurat na wesele kuzyna ..

13 kwietnia 2015, 07:15

Miałam ostatnio chwile pewnego "przebłysku", że przecież jak już nie pracuję z EX.K. to może jak zaciążę to zostanę tutaj tak długo jak będę mogła .. ?

Niestety chyba COŚ jednak tego nie chce i następnego dnia dostałam obuchem w łeb, także mi się odechciało i dalej trwam w postanowieniu spierdolenia stąd jak najdalej i jak najszybciej się da ..

Kocham tą pracę nad życie. Uwielbiam to co robię, ale nie tym kosztem.
I wiem że wszędzie jest podobnie, znam realia, widzę co się dzieje, ale takiego czegoś to NIE MA nigdzie ;)

Niemniej ostatnio psychicznie mi trochę lepiej. Faszeruję się inozytolem więc może gdzieś tam działa, choć wielkiej zmiany nie zanotowałam. Skóra i paznokcie dalej suche, zaparcia są, włosy wypadają, tylko kwestie ewentualnych kłótni i wybuchów różnych nastrojów się poprawiły. Dość ciekawe uczucie mieć .. wyjebane, choć z drugiej strony M. się wkurza że to ja mam wszystko głęboko, a to nie przecież o to chodzi tylko po co mam się kłócić jak to niczego nie zmieni.

Chyba się starzeję ;)


14 kwietnia 2015, 15:01

Kiedy kolejna osoba się pyta - czy a może już COŚ a ja że NIE !!! i kolejne: nie myśl, WYLUZUJ !! i jak słyszę to wyluzuj to dostaje kurwicy ..

Co prawda znam przypadki osób które po bardzo długich bojach zaciążyły akurat w momencie zaprzestania starań - ale to są PRZYPADKI. Mogło się tak stać nie dlatego że akurat wyluzowali przecież ..

Poza tym - jeśli ma się jakiekolwiek problemy - to jak [??!] jeśli trzeba TAK CHOLERNIE uważać. Przecież jak wytargam M. zaraz po @ to nie dość że nic mu nie zostanie to nie bedzie mógł akurat w czasie kiedy powinien. To po pierwsze. Po drugie nie każda ma owu w czasie standardowym, jeśli ją zaskoczy w 2x dniu cyklu albo zaraz po @ ?

No to chyba trzeba sprawdzać .. testami, nie ? A jak się już sprawdza tzn. że ma się to w tyle głowy że jednak się starasz ..

A jak Ci dobija do 31 lat i chcesz mieć dwójkę i masz problem z choćby jednym, to co ?? kurwa mam luzować do pięćdziesiątki ??

Nie mówię tu też o skrajnych przypadkach siedzących na ovu 24h / dobę, zaznaczających każdy możliwy objaw, płaczących gdy suma <100 .. niezwracających w ogóle na nic uwagi. Takim to radzę trzepnąć się po twarzy i ogarnąć się w końcu.

Moje hormony czuję robią w organizmie spustoszenie. Tajfun jakiś czy inny cyklon. Mieszają tak że po ketonalu i tabl. p/bólowych zwykłych łeb mnie tak napindala że ledwo widzę na oczy.

9h w pracy, czas zwijać manatki ..

16 kwietnia 2015, 06:59

Migrena dzień 3. Ledwo żyje. Ketonal nie pomógł, ibuprofen też nie, solpadeine może w końcu. A tak chciałam przed owu nie faszerować się lekami .. Niestety, inaczej się nie da. Wczoraj 2h drzemki, myślałam że będzie ok ale dupa, jakby mi ktoś rył w czaszce. Noc nieprzespana, miotałam się na prawo i lewo :/

A tu na 6 do pracy ..

Mój Mąż za to jest przeświadczony że teraz się UDA ;) mam wrażenie że kwestia słabszego nasienia i owulacje wcale nie muszącej pojawić się w weekend jest dla niego nie do przyjęcia. Poza tym nie dochodzi do niego fakt że nie mogę sobie nacisnąć na guzik i o! pojawi się owu. Zawsze może wypaść akurat w jego nocki albo drugie zmiany ..

Cóż. Nie teraz to później .. bo co zrobić? skakać żeby jajo się szybciej wydostało? ;)

Wracając do wyluzowania i dzieci.
W mojej rodzinie jestem najstarsza jeśli chodzi o te młodsze pokolenie. Każdy liczył że pierwsza dam prawnuki, niestety młodsza kuzynka urodziła niedawno drugiego chłopaka. Niby ok, nie mam nic przeciwko, ale uważam że jednak 23-latki to za młode dziewczyny do rodzenia dzieci. Wiek dobry jakby nie patrzeć ale mentalnie i psychicznie nie bardzo.

Żeby nie było, nie chcę nikogo urazić ani z góry oceniać. Ale wiem co miałam w głowie 8 lat temu i wiem co mam teraz ;)

22 kwietnia 2015, 11:20

Moja głowa w tym miesiącu nie daje mi spokoju. Bolało przed owu, w czasie owu i po owu. Choć z różnym nasileniem i w różnych miejscach głowy. Przed owu strona lewa dawała o sobie znać z mocnym naciskiem na lewy oczodół. Teraz przeniosło się centralnie na środek, ale jeszcze nie z takim impetem żebym faszerowała się tabletkami ..

Cóż, może za miesiąc będzie spokojniej.

Weekend się udał. Serducho było ;) Jedno co prawda, ale ciesze się że w ogóle było to możliwe i że o właściwym czasie. Może dla niektórych jest to nie do pojęcia że się po prostu chłopu NIE CHCE, ale jak widać są i takie przypadki.

Zresztą, też tak miałam po śmierci Taty i to nawet dość długo więc rozumiem wszystko bardzo dobrze. I czekam cierpliwie ..

Co nie zmienia faktu że luteinę biorę od wczoraj. Szanse w sumie jakieś SĄ, więc dlaczego nie skorzystać. A że jeszcze mam ...

Efekty widać od razu na wykresie - pięknie podniosła mi temperaturę ;)

No to cóż, pozostało czekanie.
Na cud, albo @ w majówkę ;]

24 kwietnia 2015, 07:28

Porada
Dzisiaj trochę teorii ..

Powstanie komórki jajowej

Jajniki są gruczołami wydzielania wewnętrznego, mieszczącymi się w jamie brzusznej, poniżej pępka. Na powierzchni posiadają nabłonek płciowy, z którego jeszcze w okresie życia płodowego formują się pierwotne pęcherzyki jajnikowe. Nowo narodzona dziewczynka ma od 1 do 2 milionów komórek jajowych (czad!!) w jajnikach.
W okresie dojrzewania będzie ich miała 300 000, ale ostatecznie dojrzeje tylko ok. 400.

Za rozwój niedojrzałych pęcherzyków w obu jajnikach odpowiada wzrastający we krwi poziom FSH. To dzięki temu hormonowi w jajnikach rozwija się z nich tzw. pęcherzyk Graafa, który zawiera komórkę jajową (oocyt) wielkości 0,24 mm. Pęcherzyk, w którym znajduje się jama wypełniona płynem, stwarza dogodne środowisko do rozwoju jaja. Tylko jeden pęcherzyk osiągnie dojrzałość (możliwe jest jednak uwolnienie paru jajeczek z paru pęcherzyków).

!Bardzo istotne jest zachowanie dobrego stanu zdrowia przez trzy kolejne cykle miesiączkowe, aby wykształcić pełnowartościowy pęcherzyk, fizjologiczny stan zdrowia w sumie z 90 dni wpływa na możliwość wystąpienia owulacji bądź nie.

Dojrzewanie komórki

Kolejna faza, owulacyjna, trwa około 36 godzin. Po osiągnięciu dostatecznego stężenia estrogenów we krwi, wydzielanie FSH ulega zahamowaniu, co średnio przypada na 12-16 dzień cyklu.
Estrogeny pobudzają za to wydzielanie LH, które umożliwia przekształcenie pęcherzyka Graafa w ciałko żółte, a przez to sekrecję progesteronu i estrogenów.
Przysadka mózgowa jednorazowo wytwarza wysoką dawkę LH, która inicjuje końcowe procesy dojrzewania komórki jajowej, doprowadzając po 16-32 godzinach do jajeczkowania, czyli pęknięcia pęcherzyka Graafa (w tym czasie ma on ok. 20 mm) i uwolnienia komórki jajowej gotowej do zapłodnienia.
(...) USG robione na kilka dni przed owulacją może potwierdzić, z którego jajnika odbędzie się jajeczkowanie i czy w ogóle jest dominujący pęcherzyk.

W czasie owulacji może występować krwawienie do jamy otrzewnej z pękniętego pęcherzyka. To wywołuje podrażnienie i ból w dole brzucha. To tak zwany ból owulacyjny, a pojawia się na krótko przed, w trakcie lub po owulacji. Może trwać kilka minut, godzin, a nawet dni.
Najczęściej nie oznacza jednak samego momentu pęknięcia pęcherzyka. Ból nie informuje również, z jakiego jajnika odbędzie się czy odbyło jajeczkowanie. Jajniki mogą nabrzmiewać i boleć podczas indukcji owulacji lub z powodu poowulacyjnego ich powiększenia. Czasem dolegliwość ta jest także objawem endometriozy. Jednak bardzo wiele kobiet, które regularnie owulują, nie odczuwa żadnego bólu. Utrudnia to określenie czasu owulacji.

Brak synchronizacji - brak ciąży

Owulacja może być za wczesna albo za późna. Za zbyt wczesną byłaby uważana ta przed 10. dniem cyklu, za zbyt późną po 20. Przy regularnych późnych owulacjach kobieta ma możliwość zajścia w ciążę. Ale jeśli jajeczkuje późno, szanse na ciążę maleją. Dzieje się tak dlatego, że owulacje są rzadsze (np. przy cyklu wynoszącym 39 dni to tylko 9 jajeczek w roku, przy 28-dniowym - 13), istnieje również możliwość produkowania nieprawidłowych jajeczek (dotyczy to także owulacji zbyt wczesnych).

!!! To oznacza, że są nieodpowiednie do zapłodnienia i implantacji. Poza tym poziomy hormonów nie są zsynchronizowane. Endometrium może nie być gotowe na implantację, jeśli zbyt dużo (albo zbyt mało) czasu upłynęło od ostatniego okresu. Jajeczko może być zapłodnione, ale zarodek nie może się właściwie zagnieździć.

Problemem może okazać się też tzw. zespół luteinizacji niepękniętego pęcherzyka. Zazwyczaj w ciągu 38 godzin od wyrzutu LH pęcherzyk pęka, ale oocyt nie zostaje uwolniony. Może to być spowodowane problemami hormonalnymi - złą pracą przysadki i zbyt niskim stężeniem LH. Przyczyną może być również zespół policystycznych jajników. Zaburzenie to wykrywa się dzięki badaniom USG i testom na LH. Czasem niepęknięty pęcherzyk przekształca się w ciałko żółte bez uwolnienia jajeczka, dlatego też testy na progesteron w drugiej fazie cyklu mogą nie wykazywać nieprawidłowości, a w przypadku mierzenia temperatury podstawowej ciała obserwuje się hipertermię. Leczenie polega na podawaniu HCG, jeśli problem spowodowany jest zaburzeniami hormonalnymi. Pomaga też laparoskopia i „nakłuwanie" jajników.

Kiedy najlepszy czas na zapłodnienie?

Wykształcone jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny jajowód, co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Zapłodnienie może się dokonać w tzw. bańce jajowodu, jak też w każdym innym odcinku jajowodu. Są teorie, że komórka jajowa wydziela pewne substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie mają problemu z jej znalezieniem.

!!! Jajeczko zwykle żyje 12-24 godzin, choć podejrzewa się, że do zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6.

Badania wykazały, że stosunek tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie są zdolne do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy i przejścia przez proces tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczną dojrzałość.

Dlatego najlepszy czas na stosunek to dzień przed lub dzień po jajeczkowaniu. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią przeżyć nawet 5 dni. Płodnym okresem jest więc czas dwa dni przed owulacją i jeden dzień po. Ma to znaczenia w momencie, kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u kobiety łatwo rozpoznawalna.
Jedną komórkę jajową zapładnia jeden plemnik. Następuje zbliżenie jąder obu komórek i ostatecznie zapłodnienie - połączenie materiału genetycznego rodziców. Powstaje jednokomórkowa zygota (zapłodniona komórka).

Wędrówka i zagnieżdżenie zapłodnionego jaja

Zapłodniona komórka (zygota) to jeszcze nie początek nowego życia. Teraz przez parę dni wędruje przez jajowód, nieustannie dzieląc się, przy czym jednocześnie nie zwiększa swojego rozmiaru. To etap bruzdkowania, którego efektem jest wielokomórkowy zarodek. Przesuwany jest ruchami rzęsek pokrywających nabłonek jajowodów i skurczami mięśniówki jajowodów. Wydzielina produkowana przez nabłonek ułatwia poślizg komórki. W ostatnim stadium bruzdkowania powstaje blastocysta, czyli jajo płodowe - pęcherzyk składający się z dwóch warstw. Trofoblast pełni funkcje ochronne i odżywcze, z embrioblastu powstaje ciało zarodka. Przez kilka dni pobytu w macicy zarodek odżywia się tzw. mleczkiem macicznym - substancją wydzielaną przez śluzówkę. Jednocześnie enzymy wydzielane przez jajo powodują nadtrawienie błony śluzowej macicy. Zarodek zagnieżdża się w wytrawionym zagłębieniu, endometrium je obrasta.

Proces ten zwany implantacją lub zagnieżdżeniem rozpoczyna się mniej więcej po 6 dniach od owulacji, ale w zależności od tego, jak długo zarodek znajdował się w jajowodach, rozpocząć się może od 4 do nawet 12 dni od jajeczkowania.

Jajo płodowe usadawia się zazwyczaj w ścianie macicy niedaleko od ujścia jajowodów.
!!! Endometrium jest przygotowane do implantacji w ściśle określonym przedziale czasowym tzw. oknie implantacyjnym, w cyklach naturalnych oznacza to 16-22 dzień cyklu, w stymulowanym egzogennymi gonadotropinami - dzień 16-19.

Uwarunkowane jest to działaniem progesteronu i wpływem tego hormonu na strukturę, funkcjonowanie błony śluzowej macicy. Jednocześnie to endometrium odpowiada za wysyłanie sygnałów kontrolujących rozwój trofoblastu.

Ciałko żółte i produkcja hormonu utrzymującego ciążę

Z resztek pęcherzyka, z którego zostało uwolnione jajeczko, powstaje tzw. ciałko żółte (corpus luteum) - gruczoł wewnętrznego wydzielania. Następuje to ok. 28-32 godziny po owulacji. Ciałko żółte produkuje hormon potrzebny do utrzymania ewentualnej ciąży - progesteron - i w mniejszych ilościach estrogeny. Progesteron wstrzymuje dojrzewanie kolejnych pęcherzyków w cyklu.

Progesteron działa na tkanki narządu rodnego (szczególnie na macicę), które uprzednio były pod wpływem estrogenów. Faza ta, z racji wpływu, jaki ma na endometrium, nazywana jest sekrecyjną (lutealną) lub wydzielniczą. Śluzówka macicy grubieje, ulega rozpulchnieniu, gruczoły i naczynia krwionośne powiększają się i rozszerzają, co jest konieczne dla odżywiania się rozwijającego zarodka. Następuje nagromadzenie w komórkach glikogenu, lipidów, polisacharydów oraz białek. Gruczoły uzyskują spiralny przebieg. Wzrasta dopływ krwi do śluzówki, tętniczki kręte wzrastają na długość, osiągając powierzchnię błony śluzowej; zwijają się też i skręcają, tworząc tętniczki spiralne. Mięśniówka macicy ulega przekrwieniu i rozpulchnieniu. Na obrazie USG endometrium staje się trójlinijne.

Faza lutealna trwa średnio 12 do 16 dni, jej długość jest stała u każdej kobiety. Maksymalna sekrecja progesteronu wypada na 7 dni po owulacji. Wzrost produkcji tego hormonu działa hamująco na wydzielanie LH i FSH, stąd pozostają one na niskim poziomie.

Czyli tzw. spadek implantacyjny to bujda na resorach ;)

18 dni fazy lutealnej to już wysokie prawdopodobieństwo ciąży. Zarodek po implantacji zaczyna produkować hormon o nazwie ludzka gonadotropina kosmówkowa (HCG). Powoduje ona, że nie dochodzi do degeneracji ciałka żółtego, stymulując je do niesłabnącej produkcji estrogenów i progesteronu.

Prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka

Jeśli faza lutealna trwa mniej niż 10 dni (niektórzy lekarze uważają, że poniżej 12), mamy do czynienia z tzw. niedomogą ciałka żółtego. Może stanowić to problem z powodu mniejszej szansy na prawidłowe zagnieżdżenie zarodka. Słabej jakości ciałko żółte będzie produkować niewłaściwą ilość progesteronu, powodując, że śluzówka macicy będzie niedostatecznie przygotowana na implantację. Na szczęście, fazę tą można skutecznie przedłużyć przez podanie kobiecie odpowiednich leków. Jeżeli niski poziom progesteronu spowodowany jest słabą pracą ciałka żółtego (przy dobrym rozwoju pęcherzyka), to właściwym rozwiązaniem jest podawanie gestagenów. Jeśli natomiast niski poziom progesteronu związany jest ze złym rozwojem pęcherzyka przed owulacją, to lepszym rozwiązaniem jest stymulacja jego rozwoju odpowiednimi lekami.

Ogólnie: dobry rozwój pęcherzyka (ustala się to poprzez pomiary jego wielkości i poziom estrogenów) to dobra owulacja, a to także dobra praca ciałka żółtego.

Zdarza się, że błąd leży po stronie endometrium, które nie odpowiada właściwie za normalny poziom progesteronu we krwi. Implantacja prawdopodobnie nie powiedzie się, bo śluzówka nie będzie odpowiednio przygotowana. Niedomoga ciałka żółtego może pojawić się nawet, jeśli jakość pęcherzyka/ciałka jest dobra, a endometrium reaguje prawidłowo.

Z powodów do dziś niezrozumiałych faza lutealna czasem nie trwa tak długo jak powinna. Poziom progesteronu na 7 dni po owulacji może być niski, a nawet jeśli jest odpowiedni, spada nagle, prowadząc do zbyt wczesnego nadejścia menstruacji.

Ciąża biochemiczna i... kolejny cykl

Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, ciałko żółte powoli zaczyna zanikać (luteoza), przekształca się w ciałko białawe (corpus albicans). Produkcja progesteronu spada.

Endometrium degeneruje się, nie jest już pobudzane do wzrostu. Tętniczki spiralne zamykają się, zatrzymuje się dopływ krwi do powierzchni śluzówki. Rozpoczyna się faza niedokrwienna.

Dochodzi do zmian martwiczych i mechanicznego oddzielania warstwy czynnościowej śluzówki. Spadek hormonów doprowadza ostatecznie do menstruacji, czyli wydalenia narosłego endometrium w około 14 dni po jajeczkowaniu.

Gwałtowny spadek ich poziomów stanowi z kolei sygnał dla przysadki mózgowej do rozpoczęcia produkcji FSH, co tym samym zapoczątkowuje kolejny cykl hormonalny.

Czasem, mimo iż w organizmie kobiety nastąpiła implantacja, pojawia się okres (zła gospodarka hormonalna, nieprawidłowy rozwój zarodka, wady anatomiczne macicy itd.).

O tym, że kobieta była w ciąży dowiaduje się dzięki testom na hormon HCG z krwi lub moczu. To tzw. ciąża biochemiczna, bo badanie ginekologiczne nie było w stanie jeszcze jej potwierdzić. W rzadkich przypadkach może dojść do częściowego złuszczania endometrium, mimo ciąży.

Obserwuje się wówczas w czasie spodziewanych miesiączek plamienia czy krwawienia, lżejsze i krótsze jednak niż normalne menstruacje. Taki stan może trwać nawet przez kilka pierwszych miesięcy ciąży.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2015, 07:34

27 kwietnia 2015, 07:46

Ciąża luteinowa część 1

Nie od dziś wiadomo że jestem dość specyficznym przypadkiem odczuwającym wszystko ze wzmożoną siłą. Jak ciśnienie wzrasta / maleje - boli, jak pogoda się zmienia - boli .. Przy okresie - boli tragicznie, owu boli, wszystko boli ;)

Każdy mój cykl, czy to staraniowy czy nie - jest inny. Nie mam wyznacznika w postaci takich samych objawów z miesiąca na miesiąc. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, raz łagodniej, raz nie do wytrzymania.

W tym cyklu zaczęło się bólem głowy - przed owu i trochę po. Nie wiem dlaczego, przestało jak ręką odjął. Bóle okresowe standardowo tłumione ketonalem, owu bolesna i nieprzyjemna.

Dodatkowo wysyp przedowulacyjnych bąbli hormonalnych, tym razem tylko na dekolcie (jak by nie mogło kurwa na plecach czy nogach) albo i aż, bo mnie trzymają do teraz (8dpo) i swędzą. Wygląda to dość nieciekawie, czerwone półcentymetrowe kropki które zachodzą krwią. Niestety żaden lekarz mi nie jest w stanie pomóc, myślałam nawet że to alergia ale jednak nie ..

Może sama dojdę jak to zniwelować, o ile się w ogóle da. Hormony mam w normie, żeby nie było. Kwestia ewentualnej diagnostyki musiała by być chyba robiona w szpitalu z oznaczaniem hormonów przez xx dni i to ileś razy dziennie ..

Luteina w tym cyklu objawiła się tkliwością piersi, swędzeniem i bólem - ale tylko w pierwszych 2 - 3 dniach aplikowania. Zdarzały się balony przez całą II fazę, zdarzał się i ból, także cycki u mnie to na pewno nie wyznacznik ewentualnej ciąży, one sobie żyją własnym życiem i tak jak im pasuje.

Zmęczenie na tym etapie to już chyba standard. Godzina 21 wybija mi już w łóżku. Fakt - wstaje o 4:45 ale rozpoznaję zmęczenie zmęczenie a zmęczenie II fazy ;)
W czwartek na przykład i piątek po przyjściu do domu nie potrafiłam nic zrobić, a kiwnięcie palcem objawiało się prawie płaczem .. W sobotę pojechałam na zakupy i NIE WIEM jak dojechałam. Koncentracja na poziomie minus milion, zawroty głowy, jakbym w ogóle nie miała kontroli nad ciałem. Jedyne co powtarzałam sobie to - wdech wydech, oddychaj, tylko nie zemdlej ..

Pikanie jajników w tym cyklu dość intensywne - nawet w tej II fazie - nowy objaw ;) dość dokuczliwy i bolesny ale jakby ustał.

Jedyne co mnie zastanawia to kwestia pęcherza / macicy bo nie wiem co mnie bardziej uwiera i dlaczego. Nie mam zapalenia, a boli środek przy parciu. Choć przy mojej kamicy nerkowej to wszystko jest możliwe :)

Plecy zaczęły mnie znów boleć 2 dni temu. Bardziej jakby zakwasy, albo złe ułożenie w czasie snu, nie wiem. W maju mam ortopede więc się dowiem co mi jest i dlaczego mnie to co chwile łapie. Grudniowe zastrzyki mało co dały niestety ..

Wyspowiadałam się, dla potomnych i dla siebie.
Za 4 dni powinnam testować ale obawiam się że tylko zmarnuje test także poczekam na @ cierpliwie ..

4 maja 2015, 06:32

Ciąża luteinowa część 2 - ostatnia


Wyciorała mnie ta fl na maxa. O luteinie nie wspominając.
Źle sie czuje, źle wyglądam, chciałabym się zahibernować do czasu ewentualnej ciąży.

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2015, 06:33

13 maja 2015, 07:35

Owu czai sie za rogiem.
Mam problem ze siadaniem, także wiem że dziś lub jutro ..

Powinni mi dawać wolne na ten czas i na czas @ (dwa dni przynajmniej) również.
Że też żaden kandydat tego nie zaproponował, głosowałabym.

15 maja 2015, 12:47

wrona rozjebałaś system .. :D :D :D

Liczysz szybciej niż detektor ! smileys-smoking-402384.gif

ale bądź w pogotowiu bo jutro już w ogóle wszystko pójdzie na łeb na szyje a ja MUSZE wiedzieć przecież ile mam punktów !

Korzystając z okazji przymulenia pragnę poinformować iż owulacja nawiedziła mnie dość wcześnie bo w 11dc :] i pomimo zmian M. cośtam udało się potentegować także - M. wraca do sił !!

I tego się trzymajmy w tej końcówce cyklu w sensie II fazie bo przecież jeszcze jakieś 11 dni .. a że na ciążę nie liczę bo chłop się ogarnia, to i tak mamy krok do przodu.

18 maja 2015, 07:36

Generalnie to mogłoby być tak że jak się nie zaciąży to w ciągu 2 - 3 dni przychodzi @ i starania na nowo. Ja nie wiem jak wytrzymam jeszcze 9 dni II fazy, a jest coraz gorzej.

A zaczyna się od tego że w moim organizmie przełącza się pstryczek i tak z energicznej, pełnej werwy kobiety staję się melancholijną, ociężałą, śpiącą babcią. Nie mam na nic siły, nie mam ochoty nikogo oglądać, z nikim rozmawiać, nic mi sie nie chce robić, najchętniej zakamuflowałabym się w pościeli i wstała razem z @.

No.

Wyświadczając jeszcze przysługę bratu, dwie mieściny dalej, błądząc w międzyczasie bo przecież nie tylko ja jestem nieogarnięta - przeleciał mi nad głową bocian.

Dawno nie widziałam bocianów, tym bardziej tak nisko i tak blisko mnie. I od razu mi się żaróweczka zaświeciła - że czy aby to juuuuż ?

A potem przypomniałam sobie o kiepskim nasieniu i obuchem w łeb sfajfczył mi się humor do wieczora ;)

20 maja 2015, 07:18

7dpo, 6/7 dni to go ..

Kwestia regularnego suplementowania się doprowadziła mnie do wykresu nader ciążowego ;) nie mam gwałtownych skoków temperatur, idealny skok owulacyjny widoczny, wzrost temperatur w II fazie jest .. ale czy z tego coś będzie ?

No właśnie - dobre pytanie. Raz uważam że tak, drugi że nie ;) a tu jeszcze tydzień nie wiadomo czego. Do tego skrajne przemyślenia nt. testowania. Czy sie wkurwić na | kreske czy poczekać grzecznie na @ .. ? Tymbardziej że objawów ŻADNYCH !

***

Zostałam też wczoraj cudownie perfidnie poinformowana o narodzinach córeczki byłej dziewczyny mojego M. Nie było by w tym jeszcze nic strasznego gdyby nie fakt że to siostra mojej EX kiero ..

Tak wiem, wszystko zostaje w "rodzinie".

Nie zmienia to faktu że przyjęłam wiadomość oschle i bez większych emocji. Co z drugiej strony jest dość dziwne bo powinnam już odczuwać PMSa. Chyba że inozytol tak na mnie cudownie działa .. ?

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2015, 07:19

25 maja 2015, 06:33

Ku pamięci, mięci kupa ..

23dc, 12 dzień fl
od wczoraj plamię ..

Jeden plus krótkich cykli - szybko można zacząć od nowa.

Niemniej, zabraniam sobie! wierzyć w jakiekolwiek symptomy ciążowe, a w szczególności w: zaparcia, wzdęcia, kłucie w brzuchu, kłucie jajników, senność, zmęczenie, pragnienie, częstomocz oraz mdłości. Może jak mnie zaczną cycki boleć to zaświeci się lampeczka, ale przy luteinie to też częsty objaw więc w sumie, dupa blada.

Luteiny w tym cyklu nie brałam, temperatura piękna, ale to plamienie .. myślałam że wytrzymam choć te 11 dni fl. No nic, trzeba będzie wrócić do progesteronu.

Z drugiej strony jednak nie chce w ogóle mierzyć temp. w tym cyklu.
Czy więc opierać się tylko i wyłącznie na bólach owulacyjnych i brać lek na chybił trafił ? Nie chce mi się iść na monitoring. W ogóle to mi sie nic nie chce. Poza byciem w ciąży.

26 maja 2015, 07:20

No i przyszła franca. Wczoraj wieczorem na lajcie, dziś już powódź i maksymalna wścieklizna macicy.

Nie wiem tylko dlaczego wybiera sobie tak wspaniałe daty .. urodziny śp. Dziadka w zeszłym cyklu, dzień matki w tym.

W każdym razie, w zależności od szybkości owulacji możliwe zapłodnienie wypadnie w moje 31 urodziny. Nigdy nie spodziewałam się że w tym wieku nie będę miała jeszcze dzieci. No cóż ..

***

Poza tym bolą mnie piersi. Zamiast kurwa w II fazie to sie teraz obudziły księżniczki.
A na domiar wszystkiego wali mi dziś w biurze z okolicznych pól. No tak wali że sama zaczynam czuć się jak g.wno ..

28 maja 2015, 06:27

Wkurw z rana jak śmietana ..

http://www.tvn24.pl/jerzy-zelnik-i-maciej-malenczuk-w-tak-jest,546318,s.html

Życzę wszystkim takim 'Zielnikom', z całego serca oczywiście, żeby jedyną możliwą metodą posiadania potomstwa było in vitro.



1 2 3 4 5