A ta jesień będzie dla mnie wyjątkowa, wiem to! 
Od ponad pół roku mam silne przeczucie, że zajdę w ciążę w październiku tego roku :)Czuję też od kilku lat już, że będę miała synka
Nawet nie potrafię myśleć o swoim dziecku jak o córeczce, chociaż wolałabym mieć dziewczynkę ;P ale zawsze z tyłu głowy mam to przeświadczenie, że będzie chłopak
Moje przeczucia w 90% się sprawdzają, np. od stycznia czułam, po prostu skądś wiedziałam, że znajdę pracę w kwietniu i 2 kwietnia dostałam telefon a 7 kwietnia zaczęłam pracować
tak samo mam z ciążą... Po prostu wierzę, że Bóg do nas mówi, trzeba tylko nauczyć się Go słyszeć i słuchać 
W czwartek mam wizytę u ginekologa w związku z moją cudowną torbielą ;P lokalizacja: lewe podbrzusze (zapewne jajcor, bo miesiąc temu na usg jej nie było - obstawiam niepęknięty pęcherzyk), wielkość: 3,5 cm... No nie mała, ale tragedii też nie ma
Jeśli ginek będzie chciał mi przepisać antyki na nią, to go pogryzę, przysięgam! To właśnie przez to świństwo mam teraz problemy!Wykresu nie prowadzę bo stwierdziłam, że temperaturka tak mi skacze, że nawet nie ma sensu próbować jej zapisywać i cokolwiek z niej wywnioskować ;P
A w międzyczasie czeka mnie jeszcze załatwienie szpitala, bo przede mną operacja - wycinanie woreczka żółciowego - kamica to mój najnowszy nabytek ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2014, 13:41
Wczoraj kłótnia z P., na szczęście już zażegnana, ale czasem robi takie rzeczy, może nawet nieświadomie mnie rani, że zdarza się, że się zastanawiam: "Co ja tu robię? Czy takiego życia chciałam?..." ;( ehhh..... ;/
Jutro ginek, boję się kurcze, że powie, że muszę odłożyć starania na X czasu, albo co gorsza, że mam jakieś pieroństwo typu endometrioza czy coś i że nie mogę mieć dzieci... Chociaż po wczorajszej kłótni to może i byłoby tak lepiej?... ;( Do tego kierunek - szpital i może uda mi się wcisnąć na operację jeszcze w tym roku ;P
Życie niech biegnie swoim rytmem, nie planuję, nie marzę bo ono i tak to zweryfikuje, a P. ma olewczy stosunek do wszystkiego więc i ja będę miała ;P wczoraj po kłótni wypiłam dużą lampkę wina. Jak to mówi mój kolega z pracy: "Alkohol nie daje odpowiedzi, ale pozwala zapomnieć pytanie." Hm, coś w tym chyba jest

Ogólnie - do dupy, zlewka całkowita, niech Bóg zadecyduje... ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 09:39
Nie mogę powstrzymać łez, już nie potrafię dzisiaj dłużej ich utrzymać... Byłam dzielna rano w pracy, byłam dzielna gdy teść pytał kiedy zostanie dziadkiem ale już nie mogę! Ja wiem, wiem, że to dopiero 3 miesiąc starań, ale ja o dziecku marzę dniami i nocami od 10 lat, odkąd wiem, że tego właśnie pragnę najbardziej na świecie. I mimo, że pierwsze starania w życiu rozpoczęłam w czerwcu to czuję się, jakbym czekała na dziecko i starała się o nie już te 10 lat....
Dół... A jeszcze jutro zobaczymy co gin zadecyduje.... Da mi nadzieję czy zniszczy mój świat?
Boże, proszę, Ty wiesz... Znasz każdą moją myśl, każde uderzenie mego serca... Wiesz, że kocham już od dawna moją fasolkę. Wiesz, że będę dobrą matką. Proszę Cię.... Ty wiesz....
Jestem SUPER ZDROWA A MÓJ UKŁAD ROZRODCZY WYGLĄDA WRĘCZ KSIĄŻKOWO!!!
po prostu lekarz internista, który robił mi usg na kamicę pomylił z torbielą... mój lewy jajnik! o_O idiota!!! tyle stresu się przez niego najadłam! Jak można nie odróżnić jajnika od torbieli?! Owszem, ten jajcor był powiększony bo był świeżo po owulacji!!Później byłam w szpitalu i... operacji też nie będę miała
nie ma wskazań a pani doktor, która dała mi skierowanie, jest przewrażliwiona ;PŁazienka już skończona, właśnie ją ogarnęłam ufff

To był dzień dobrych wiadomości
całe popołudnie spędzę sama, bo P. ma popołudniówkę ;PTak coś od wczoraj mam jednak przeczucie, że za łatwo mi poszło z tym wszystkim, że to podejrzane ;/ no i przejrzałam moje wcześniejsze usg i endometrium w 30 dc miałam zaledwie 6 mm, mało...
wczoraj jak rozmawiałam z ginkiem, że chcę szybko zajść w ciążę to nic nie mówił, że mam endo za małe, ale dziewczynki z Ovu potwierdziły moje obawy. Zatem dziś zakup migdałków, orzeszków, winko czerwone mam w domku i reperujemy endo żeby mogło przyjąć mojego skarbka :* a po wczorajszym
w 15 dc wszystko jest możliwe....
a u mnie 20 dc i od 4 dni bóle takie jakby @, takie skurcze i tylko macica, jajniki spokój. Czyżby się udało? Trzymajcie kciuki!
P. poszedł na badanie tsh, jutro idzie do swojej pani doktor z wynikami i żeby go pokierowała do urologa albo może dała jakieś skierowanie... Stwierdził, że mam rację, tym bardziej kiedy gin powiedział mi, że ze mną wygląda na to, że wszystko jest ok.Macica mnie kłuje dziś takie jakby igiełki mi ktoś wbijał i jest "ociężała", tzn. czuję ją dokładnie, mogłabym sobie flamastrem na skórze wyrysować miejsce, gdzie jest ;P P. stwierdził, że chyba jestem w ciąży bo jestem bardziej humorzasta niż zwykle ;P no zobaczymy, czy ma tatusiowe przeczucie czy bredzi ;P Zgodnie z moimi przeczuciami, za 9 dni powinna przyjść @ a kolejny cykl powinien być tym szczęśliwym
ale czy tym razem moja intuicja od maja podpowiada mi dobrze? Czy to cichy głos Boga w odpowiedni na moje jęki i dziecko, czy mój mózg? Heh Bóg da mi dziecko dla świętego spokoju, żeby tylko mnie więcej nie słuchać haha
coś na zasadzie: "No dobra już dobra, masz to dziecko tylko błagam zamilcz wreszcie!" xD hahahaha
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2014, 07:55
Tyle wspaniałych chwil jeszcze przede mną! Nie wiem, kiedy zostanę matką, ale wiem, że zostanę! Że te wspaniałe momenty takie jak dwie kreseczki, pierwsze ruchy, pierwszy uśmiech mojego synka (no znowu samo mi się napisało, że synek ^^) to wszystko przede mną. Doświadczę tego! Najważniejsze, że już podjęliśmy decyzję, że weszliśmy na tę wspaniałą drogę i że z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej tego najwspanialszego dnia 
Poza tym podjęliśmy decyzję o założeniu firmy, prawdopodobnie jeszcze w tym roku
W końcu coś się dzieje
Nie udało się, nigdy się nie uda, bo i dlaczego by miało? Za 9 dni przyjdzie wredna @, wyniki nasienia P. będą pewnie złe biorąc pod uwagę jego nadwagę, choroby i palenie papierosów ;( psychicznie czuję się jak rzygi Trolla ;P Tak bardzo i od tak dawna marzę o ujrzeniu II kreseczek, że wydaje mi się to odległym marzeniem, historią przeczytaną w książce, nie umiem sobie wyobrazić tego momentu, kiedy widzę dwie wyraźne krechy, nie umiem wyobrazić sobie tego uczucia. Wizja siebie w ciąży jest za mgłą, odległa o całe milion lat świetlnych... ;(
Ależ dziś huśtawka! o_O kurcze musi się udać, no nie ma bata no! Nie, nie mówię o tym cyklu, nie liczę na niego tym bardziej, że chyba mi się przyplątał jakiś stan zapalny bo badaniu u gina w czwartek - coś opuchnięta troszkę i lekko "wrażliwa" jestem "tam" ;P ehh ja to w ogóle mam tendencję do infekcji ;P więc ten cykl oficjalnie spisuję na straty, te kłucia @ to nie wiem co to jest, nie istotne ;P wpieprzam migdałki, piję winko żeby podreperować endo na przyszły cykl i... czekam. Jezu, czekam, Ty wiesz...
nawet liście na drzewach już się czerwienią
październiku przybywaj! 
Wczoraj przeżyłam coś w rodzaju katharsis, takie pół godzinne ryczenie na klęczkach przed Krzyżem. Chyba tego potrzebowałam, bo dziś czuję się o niebo lepiej. Wczoraj wieczorem po raz pierwszy od baaaardzo dawna rozmawiałam z P. a nie wykrzykiwałam lub wyburkiwałam słowa w jego kierunku. Odnalazłam spokój, mam nadzieję, że nie tylko na chwilę ;P A co idzie za odnalezieniem spokoju - odnalazłam wiarę i nadzieję. Nadzieję, że mój "wyczuty" październik sprawdzi się tak jak kwiecień+praca
Czekam na ten październik, a konkretnie jego 15 dzień, jak na coś pewnego; jak np. na przyjazd kogoś albo czyjeś urodziny. Nie potrafię tego wyjaśnić słowami... Dla mnie przeczucie o październiku jest tak silne, że nie traktuję tego jak coś w rodzaju "Może w październiku zajdę w ciążę". Nie. Ja mówię: "Ale wiesz, bo w październiku będę w ciąży" albo "Przecież ja w czerwcu rodzę, nie możemy nigdzie jechać..." itp. ;P wiem, wariatka ze mnie, ale to uczucie jest tak silne, że samo mi się tak mówi ;P tak samo, jak zawsze mówię P., że będzie z synkiem robił to czy tamto ;P Heh ta "pewność" pozwala mi jeszcze funkcjonować. Ufam Bogu. Wiem, że spełni moje - nasze - największe marzenie, po prostu wiem. W chwilach zwątpienia podsyła mi znaki, jak np. ostatnio dwie noce z rzędu śniło mi się, że trzymam mojego synka w ramionach, przed wczoraj śniło mi się, że rodzę w szpitalu. A co śmieszniejsze, konkubina mojego wujka dowiedziała się w 6 miesiącu, że jest w ciąży. Zgadnijcie na kiedy ma wyznaczony termin porodu? - 15.10 ;)dzień, który w moim śnie (oby proroczym) był dniem, w którym zobaczyłam dwie kreski na dwóch testach ciążowych
powiecie: "wariatka, to był tylko sen, nic nie znaczący zwykły sen" Może. Ale ja wierzę, że Bóg do nas mówi, trzeba tylko nauczyć się Go słyszeć i słuchać :)Jak dotąd jeszcze się na Nim nie zawiodłam
Chcecie poprawić parametry nasienia? Weźcie zimny prysznic 30 minut przed gorącą nocą. Zimna woda stymuluje ciśnienie krwi i poprawia ruchliwość plemników.
Brzuch nadal boli a przed chwilą zauważyłam na bieliźnie małą plamkę brązowej krwi, na papierku nie ma nic... Chyba @ jest już tuż za rogiem, a może to jednak nie ona?...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2014, 14:01
Dziś 23dcA wczoraj spędziłam bardzo miły wieczór z moim mężulkiem
graliśmy w chińczyka, śmialiśmy się, wygłupialiśmy, rozmawialiśmy i było tak miło, jak już dawno nie. Właściwie odkąd postanowiliśmy, że robimy naszą wersję mini to jakoś tak stres się wkradł w nasz związek i zaczęły być kwasy
a teraz doszliśmy do wniosku, że nic na siłę, że na spokojnie (ciężko jest mi przyjąć taką postawę, bo pragnę Maluszka jak niczego innego na świecie, ale spróbuję). Może jak oboje wyluzujemy i przestaniemy o tym myśleć i się spinać to się szybciej uda? Tak niechcący, niepostrzeżenie, przy okazji ;POczywiście witaminki i badania nadal aktualne, ale zakładamy firmę więc troszkę na pewno nasze myśli się odciągną od tego wszystkiego
Będzie dobrze, musi być
Bóg nad nami czuwa
Dziś 23dcA wczoraj spędziłam bardzo miły wieczór z moim mężulkiem
graliśmy w chińczyka, śmialiśmy się, wygłupialiśmy, rozmawialiśmy i było tak miło, jak już dawno nie. Właściwie odkąd postanowiliśmy, że robimy naszą wersję mini to jakoś tak stres się wkradł w nasz związek i zaczęły być kwasy
a teraz doszliśmy do wniosku, że nic na siłę, że na spokojnie (ciężko jest mi przyjąć taką postawę, bo pragnę Maluszka jak niczego innego na świecie, ale spróbuję). Może jak oboje wyluzujemy i przestaniemy o tym myśleć i się spinać to się szybciej uda? Tak niechcący, niepostrzeżenie, przy okazji ;POczywiście witaminki i badania nadal aktualne, ale zakładamy firmę więc troszkę na pewno nasze myśli się odciągną od tego wszystkiego
Będzie dobrze, musi być
Bóg nad nami czuwa
wiem, jestem wredna i okropna, ale jak czytam ciągle tylko o tym, jak nie mają na nic siły, jak im nie dobrze, jak leżą cały dzień i się lenią to mnie to wkurza! kocham je wszystkie i bardzo się cieszę, że się im udało, i pewnie taka sama będę jak mi się uda ale mam dość
to nie pomaga i nie jest miłe
czuję się niezrozumiana, gorsza? sama nie wiem... nawet odpisywać mi się dziś nie chce... ;PChyba muszę na jakiś czas znów odpocząć od ovu, zająć się założeniem firmy, poprawą relacji z mężem, niczym nie skrępowanym seksem kiedy tylko chcę i spełnianiem swoich marzeń bo póki co czuję, że najlepsze lata mojego życia spędzam albo przed telewizorem albo podporządkowując wszystko ciąży, której nawet nie ma! Dość tego! Będę się malować nie przejmując się tym, że może jest we mnie dzidziuś i mu to zaszkodzi! Będę nosić szpilki nie bojąc się, że upadnę i poronię bo może jestem w ciąży! Będę jeść niezdrowo bo.... no nie, nie będę bo mam kamicę ;P a już na pewno nie będę mierzyć temperatur, sprawdzać co 5 minut jaki mam śluz ani spać z kalendarzykiem pod poduszką! ZNIEWOLENIU UMYSŁOWEMU MÓWIĘ DOŚĆ!!! Bóg i tak wie co robić i da mi dziecko, kiedy będziemy z P. na to na prawdę gotowi! ogólnie to chyba PMS bo coś gryzę od rana ;P



Ja znow caly czas jestem pewna, ze bedzie corka hehe:-)
A ja nie mam żadnych przeczuć :) To chyba dlatego że będzie chłopiec i dziewczynka, kto wie... :) Życzę powodzonka <3