Pamiętniki Każdy pragnie dotrzeć do celu, by zaspokoić serca głód...i wszystko przez endometriozę !
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
Każdy pragnie dotrzeć do celu, by zaspokoić serca głód...i wszystko przez endometriozę !
O mnie: Na tabliczce przeznaczenia napisano, że będę wklejona tutaj, w ten ludzki kształt...31 lat, no prawie 32. 2013 - laparoskopia - endometrioza, 2016 - laparoskopia zwiadowcza (słabo drożny lewy jajowód), 2017 - ciąża zakończona w 13 tc (zatrzymanie serduszka), 2019 - HSG (słabo drożny lewy jajowód). Nieustanna walka o małe rączki i nóżki, które są największym skarbem w całym życiu...
Czas starania się o dziecko: Leczenie od 2013 roku. Intensywne starania od 2015 roku.
Moja historia: Zwykła, kontrolna wizyta u lekarza ginekologa. Diagnoza: cysta prawego jajnika, lewy jajnik (coś jest nie wiadomo co), nadżerka...propozycja laparoskopii. Rozpacz i łzy (przecież nic mi nie dolega, nie było żadnych niepokojących objawów). Lekarz kazał zgłosić się za tydzień w celu powtórzenia badań w innym gabinecie(z lepszym sprzętem). To "coś" po lewej stronie okazało się ciałkiem żółtym zanikającym, cysta z prawej strony nadal była...otrzymałam leki "Primorut-Nor", jednak lekarz odrazu powiedział, że to i tak nic nie pomoże, cysta (endometrioza, wypełniona krwią) tego rodzaju kwalifikuje się tylko na zabieg... ok. 1.5 miesiąca przyjmowania leku, kolejna wizyta i kolejna rozpacz - LAPAROSKOPIA (cysta zmniejszyła się może ok. 1mm)... badania, zabieg, nerwy, stres...diagnoza=CYSTA ENDOMETRIALNA (endometrioza), udało się pięknie usunąć torbiel i ponacinać zrosty na jajowodach...szczęście i nadzieja... 8 miesięcy przyjmowania visanne, dobre samopoczucie, kontrolne wizyty u lekarza, zero nawrotów choroby (między czasie nadżerka samoistnie "zeszła"). Po zakończonym okresie przyjmowania leku, ok. 3 miesiące oczekiwań na wyregulowanie cyklu. Po podanym czasie - światełko,można starać się o maleństwo. Początkowo podchodziliśmy na luzie do "tematu", uda się to się uda - nie to nie, nie było nacisku. Współżycie przed owulacją (planowanie płci). Jednak po kilku cyklach stwierdziliśmy, że trzeba konkretnie zacząć działać i ...tak działamy (bezskutecznie)... ostatnio okazało się, że coś zaczyna się dziać, jakaś cysta się pojawia, cykl się rozregulowuje.... jednym zdaniem- NIE MAM SIŁ NA DALSZĄ WALKĘ !a może ktoś z Was miał podobną historię? ....
Moje emocje: Emocje mieszane: ogromna złość i czarna rozpacz przeplatająca się z otępieniem, smutkiem .... ile jeszcze ?

29 października 2016, 13:32

Stare chińskie porzekadło mówi..."Obyś cudze dzieci uczył...", w moim przypadku odzwierciedla to brak posiadania własnych (mimo najszczerszych chęci)... tak bardzo to boli.

"Komu niebiosa były wrogiem, uczyniły go pedagogiem" :)

5 listopada 2016, 09:28

Miałam potrzebę pisania pamiętnika, a teraz? nawet nie wiem co napisać... siedzę i myślę w otępieniu - to mój ostatni stan emocjonalny - otępienie.
Wczoraj w przedszkolu dziecko zarzuciło mi rączki na szyję i przytuliło się do mnie (bezinteresownie), piękne i niezapomniane uczucie. Pragnęłabym własnego/naszego dziecka ale to marzenie wydaje się nie spełnić....
Miłego dnia dla wszystkich
ps. Walczę z ostrym zapaleniem zatok... :)

8 listopada 2016, 18:09

Dzisiejsza wizyta u lekarza ... no cóż, odnawia się endometrioza a dokładnie cysta endometrialna ... nie wiem czy się śmiać czy płakać? Kolejna wizyta za 2 tygodnie i zobaczymy co to będzie, jaki plan działania...lekarz zastanawia się nad laparoskopią drożności jajowodów lub HSG, laparo lepsza (podobno) a ja sama już nie wiem :( a ponadto owulacja już była, to się nazywa mieć szczęście, akurat wówczas kiedy męża brak a tym samym współżycia :P
a tymczasem jutro wielki dzień w przedszkolu - PASOWANIE NA PRZEDSZKOLAKA I STARSZAKA. Trzeba się przygotować :)

9 listopada 2016, 19:19

Impreza przedszkolna udana, rodzice oraz dzieci zachwyceni! nawet mi się udziela bardzo dobry humor :) siedzę i kleję śnieżynki (czas zmieniać dekoracje z jesiennych na zimowe) ! Dziś 13dc, niby po owulacji ale nadal zielone światełko świeci, tym samym działać trzeba:) Może pomimo problemów się uda? ...

14 listopada 2016, 20:31

Kolejny dzień cyklu, kolejny dzień oczekiwań ..na cud?Kolejne myśli: a może mimo wszystko tym razem się udało? .... Samopoczucie dziś zdecydowanie lepsze niż podczas weekendu, chyba za dużo miałam wolnego i tym samym myślałam, dodatkowo się dołując. Odczuwam lekkie kłucie raz z prawej raz z lewej strony, czasami ból podbrzusza - być może to coś "złego" a być może to moja wyobraźnia, i odczucia, których tak naprawdę nie ma.
Ile jeszcze mam czekać na zmianę w życiu, na dobre wiadomości ? :( czasami brakuje mi sił, a myśli przyprawiają mnie o omdlenia i mocne uciski w żołądku.
Trzymajcie się cieplutko ! u mnie już od 2 dni biało wokoło, jednym słowem: zima zawitała :)

20 listopada 2016, 14:08

Dziś według cyklu i ovufriend powinnam mieć @ . Na chwilę obecną - jej brak. Sama nie wiem co myśleć,ale znając życie niebawem się pojawi. Nie mam żadnych objawów okresowych oprócz wrażliwych piersi. Widocznie w wyników stresów się przesunie. Temperatura rano 36.9 .
Idę kończyć gotować obiad (dziś opóźnienie, gdyż wczoraj zarwaliśmy noc i trzeba było odespać - a co :)
Miłej niedzieli.

21 listopada 2016, 19:34

No i zaczyna się plamienie..złudne marzenia znów trzeba porzucić i po raz setny wziąć się w garść...i znów dobry humor zmienia się w rozczarowanie, a rozczarowanie w załamanie. Za bardzo się nakręciłam, za bardzo uwierzyłam w interpretację wykresu.
Miałam robić dekoracje do sali przedszkolnej ale...nie mam już WENY!

22 listopada 2016, 10:05

Test negatywny...
Lekkie plamienie...

22 listopada 2016, 18:39

+ wiadomości z ostatniej chwili.
Ciąży brak - za 2 tygodnie laparoskopia kontrolna drożności jajowodów oraz usunięcie cysty endometrialnej, która oczywiście się zrobiła.
Nie wiem jak sobie poradzę przez te dwa tygodnie, mam kompletnego doła - chce przespać ten czas.... a coś czuję, że czarne chmury dopiero nadciągają.

25 listopada 2016, 16:49

Piątek :) zamiast się cieszyć odrobiną odpoczynku, siedzę,czytam, myślę. Boję się zabiegu a raczej diagnozy,tego co usłyszę po ... nic w życiu nie potrzebuję - tylko zdrowej siebie, drożnych jajowodów, wówczas jest szansa na nowe życie!
Wstępnie 5 grudnia idę do szpitala, 3 dni zwolnienia i do pracy. Muszę pracować aby nie zwariować.

7 grudnia 2016, 14:07

Jestem po laparoskopii..obolała ale szczęśliwa, iż mam to za sobą. Szału nie ma ale ogólnie jest dobrze. Miałam duże problemy z wybudzeniem ale żyję ! :) Samopoczucie dobre, wczoraj przespałam cały dzień. Dziś się regeneruje i wracam do życia. Zgłosiłam się do szpitala 5 grudnia o 15.00, o 18.00 miałam zabieg, a kolejnego dnia 6 grudnia o 12.00 dostałam wypis do domu. Może teraz już wszystko będzie dobrze?
Modle się o to ...!
Pozdrowienia dla Was !

8 grudnia 2016, 15:16

Regeneruje się, regeneruje:) jutro idę do pracy. Wiem, oszalałam ale nie mam wyjścia...Dyrekcja już chodzi podminowana, że musi zastępstwa załatwiać - oj nie ma lekko w dzisiejszym świecie.
Może jakoś dam radę, i nic poważnego się nie stanie.... :)

9 grudnia 2016, 16:53

Po wszelkich przejściach, stresach i przeżyciach dziś dopadła mnie okropna chandra.... chce mi się beczeć, nie mam sił i ochoty na nic ! :( Ciężki i przygnębiający dzień... chyba hormony zaczynają o sobie przypominać.
W szkole tak sobie, masa pracy a ja bez sił i ochoty... może jutro będzie lepszy dzień ?

18 grudnia 2016, 12:43

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... z jednej strony się cieszę, a z drugiej mi tak bardzo smutno,że kolejny rok odchodzi w przeszłość a w Naszym życiu za wiele się nie zmieniło.
Po ostatnim zabiegu nadal nie mogę dość do siebie, stanowczo za dużo pracuję... ostatni tydzień siedziałam codziennie w przedszkolu od 7.00 do 18.00 ... i mam dość..wczoraj zamiast odpoczywać sprzątałam gotowałam, biegałam po sklepach. Z tego wszystkiego nawet nie wiem co i jak, a zrobił mi się na brzuchu krwiak... lekarz dobrej myśli, ja niby także - ale przerażenie jest :(
Szwy mam ściągnięte - ranki się goją, antybiotyk nadal łykam ale nie mam spokojnego odpoczynku i nie umiem się zregenerować. Dziś dostałam planowo @ :) chyba się w tym cyklu wykrwawię...po operacji praktycznie tydzień krwawiłam (zaraz po wybudzeniu dostałam krwotok)..ogólnie nie mogli mnie wybudzić....po rozintubowaniu nie byłam wstanie złapać samoistnie powietrza..przez 15 minut pielęgniarki i lekarze starali mi się pomóc...przez 3 razy wkładali mi rurę do gardła i odsysali flegmy, którymi się dławiłam a tym samym nie umiałam zacząć oddychać...w ogóle masa rzeczy się działa ale nie mam sił po prostu już o tym pisać - grunt, że żyję... :)
Boli mnie prawa strona, bolą mnie "krzyża" i wogóle znów zaczynam mieć dziś czarne wizje :(
czy zaświeci w końcu dla mnie prawdziwe słońca?
idę na obiad ! :)

3 stycznia 2017, 18:39

Nowy Rok..... Rok bez żadnych celów i marzeń...
Cykl mi szaleje.... 17 dni temu miałam okres i obecnie znów mi się zaczyna, no chyba się załamię.... plamienia, ból piersi, ból podbrzusza...ehhh i jak tu się cieszyć Nowym Rokiem :D
tłumaczę to faktem laparoskopii, organizm musi się wyregulować (oby moje myślenie było prawdą).

14 stycznia 2017, 11:37

Kolejna sobota..za oknami pada śnieg :) Zabieram się za sprzątanie i gotowanie. Siedzę, czytam Wasze pamiętniki i zastanawiam się nad ziołami ojca Sroki, kto mi dokładnie wytłumaczy na co te ziółka się piję, gdzie można je nabyć?
Chętnie bym się na nie skusiła - Wasze wypowiedzi są bardzo pozytywne w tej kwestii, więc dlaczego nie ? :) spróbować można :)

25 stycznia 2017, 11:58

Dopadała mnie znowu jakaś załamka, od pewnego czasu już nie mam sił buntować się przeciwko światu i swojemu cyklowi, czekam na kolejny okres (będzie niebawem), chyba nigdy nie doczekam się pozytywnego testu ciążowego...wychodzi na to, że muszę się pogodzić z wolą nieba. Dziwne uczucie... niby tak prosta rzecz czy sprawa - zajść w ciążę, a ja tego nie potrafię, nie umiem i nie wiem już jak to ugryźć aby było dobrze.Wszystko jest dobrze, a ciąży jak nie było tak nie MA !!!! Myślałam, że zaczynając pisać pamiętnik przeleje swoje emocje na piśmie, a tym samym będę czuła się lepiej - niestety nie umiem nawet pisać, hehe - paradoks - tego tez nie umiem (pisać) ! Zamówiłam ziółka ojca Sroki, trochę się obawiam czy aby na pewno mi nie zaszkodzą, spróbuję jeszcze tego sposobu, skoro wszystko inne zostało już przetestowane.

27 stycznia 2017, 18:53

I....przyszła @ ..... No nie umiem zajść w ciążę - to jest jedyne wytłumaczenie... ileż można starać się, zabiegać, pracować ? - efekty marne. Zamówiłam zioła o.Sroki, niestety nie dotarły jeszcze do mnie i chyba zacznę je pić od kolejnego cyklu (w tym nie zdążę, a szkoda, bardzo na nie liczyłam - moja ostatnia deska ratunku)...
Trzymajcie się dziewczyny !

30 stycznia 2017, 19:11

Mąż zabrania mi wchodzić na tą stronę i czytać wszelkie pamiętniki, zdecydowanie to źle na mnie działa (moje samopoczucie), ale ja jestem chyba już lekko uzależniona! :) Lubię czytać Wasze historie, dają dużo do myślenia - i są tak bardzo prawdziwe...tutaj ukryte jest prawdziwe życie żadna sielanka. Zjadłam 2 jabłuszka i jestem gotowa do przygotowań na dzień jutrzejszy.
Dostałam dziś przesyłkę z apteki z paskami owulacyjnymi, czeka nas cykl mieszenia liczenia...szkoda, że ziółka ojca Sroki jeszcze nie dotarły.

9 lutego 2017, 10:46

Jak nigdy w tym cyklu lewy jajnik kłuje, szczypie itp., bardzo ale to bardzo go odczuwam...wręcz muszę się pochylać podczas "skurczu" - widocznie ostro jajnik pracuje. Testy owulacyjne, temperatura i śluz wskazują na owulację, więc coś tam z mężem działamy:)ale...lewa strona nie jest zbyt dobra, słaby przepływ przez jajowód, zrosty (ponacinane) itp., nie nastawiam się na cuda (chociaż w głębi serca liczę na ten CUD).

1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.