Dzień Matki w OvuFriend!

Jeżeli wykupisz abonament Premium w OvuFriend i zajdziesz w ciążę, będziesz mogła wykorzystać swój abonament w BellyBestFriend, w niesamowitym, w pełni spersonalizowanym, inteligentnym kalendarzu Twojej ciąży!

Promocja trwa do 31 maja 2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
Pamiętniki Kiedy nie masz nic oprócz wiary, masz wszystko, czego potrzebujesz.
Dodaj do ulubionych
1 2 3

25 stycznia, 14:20

"Żyjemy tylko przez określony czas, więc musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby jak najlepiej wykorzystać dane nam lata. Nie powinniśmy ich marnować na czekanie na coś, co wydarzy się w odległej przyszłości albo nie wydarzy się w ogóle."

29dc/13cs

Czas na zmianę! Zmieniłam tytuł pamiętnika. Już nie będę w ciągłym oczekiwaniu, ponieważ tak jak cytacie powyżej nie chcę marnować życia w oczekiwaniu na coś co może nigdy nie przyjść. Nikt nie jest panem swojego losu. Pan Bóg już i tak wszystko zaplanował. To nie znaczy, że pragnę mniej dziecka. Absolutnie. Z każdym dniem chyba pragnę bardziej. Ale nie chcę już więcej marnować czasu na oczekiwanie. Cały mój pamiętnik był oczekiwaniem, które nic na razie nie przyniosło. I to odliczanie. Dodatkowo dodaje stresu. Koniec z tym. Miałam tak zaplanowane kiedy które dziecko. Ale tego nie można sobie zaplanować. Tzn. niektórzy z moich znajomych tak zaplanowali i im się wszystko tak udało jak chcieli, ale w moim wypadku jest to niemożliwe. Więc na ten rok planuję to na co w jakimś stopniu mogę mieć wpływ. Np. na jakiś urlop. Postanowione w przyszłym miesiącu zaplanowany urlop w górach i nowość wiem w jakie dni kalendarzowe a nie w jakie dni cyklu! :) Postępy małymi kroczkami.

Objawy: PMS na całego! Cycki bolą, brzuch też trochę, jajniki bardzo albo to macica, ciężko powiedzieć. Ale na razie nie plamię. Jutro albo w niedzielę pewnie @. Niedobrze bo na 30go wizyta u gin.Z. Zdecydowanie wolałabym na niej być bez @. Ale chyba nie będę jej odkładać ponieważ na monitoringu nie ma tyle czasu pogadać co na zwykłej wizycie. Ale nie lubię badania podczas @.

31 stycznia, 14:47

"Hope is a dangerous thing for a woman like me to have"

1dc/14cs

Nadzieja.
Przecież dobrze wiedziałam, że w poprzednim cyklu nie było szans. Że ewidentnie PMS wskazuję na @. Ale wystarczyło aby ta wredna @ się spóźniała i już nadzieje się budzą. Testy ciążowe idą w ruch i chociaż wychodzą negatywnie to dalej wiara jest, że mimo wszystko się udało.
Plus taki, że na wizycie u gin nie miałam jeszcze @. No ale wizyta...
Nie miałam w sumie jako takiej wizyty. Lekarz stwierdził, że wszystko mam porobione na bieżąco, że szkoda mnie dodatkowo męczyć. Jeszcze 3 razy próbujemy stymulacji a dalej będziemy myśleć nad inseminacją.
Nic nowego w sumie.
Mam nadzieje że coś zaskoczy w najbliższym czasie! Tego się będę trzymać. A na razie wszystko boli. Ledwo żyję ale dziś mam zamiar świętować. Planuję wypić lampę wina pod ten nowy cykl ;)

12 lutego, 09:29

"26tc :D"

13dc/14cs

Wczoraj byłam na kontroli owulacji. Jeden pęcherzyk w lewym jajniku 20x20mm. Dobrze, że choć jeden ale chyba te leki na mnie nie działają. Od razu po wizycie zastrzyk Ovitrelle i jeszcze działania. I teraz czekanie i już nic ode mnie nie zależy co ma być to będzie. Jak to się łatwo mówi. Tak jak w temacie zaczynam jakiś 26 tydzień ciąży. (Mam nadzieje, że nie urojonej jak co miesiąc). Tak właśnie wyliczyłam że jakoś już 26 tygodni żyłam jakbym była w ciąży (bo może akurat się udało) a później jest jak jest. Chociaż nie powiem bo kilka z tych tygodni na prawdę byłam w ciąży, ale tak krótko to było, że czasem się zastanawiam czy to była prawda. Dobrze, że mam teraz kilka rzeczy zaplanowane na najbliższe dni więc może nie będę tak myśleć i doszukiwać się objawów.
W tym tygodniu wyjazd do Zakopanego na narty z moim M i moją siostrą i jej chłopakiem :)
Na pewno będzie wesoło! W tym roku chcę mieć cudowne walentynki! Nie tak jak w tamtym roku. Ten rok ma być lepszy!

19 lutego, 15:16

"Goniąc za tym, czego pragniesz, możesz stracić to, czego potrzebujesz."

20dc/14cs

Urlop udany! Ale się wyluzowałam! Pojeździliśmy na nartach. Aż mnie nogi bolały. Ale nie oszczędzałam się bo może akurat się udało. Byliśmy na termach w Chochołowie. Super polecam. Obskoczyłam chyba wszystkie sauny. Nawet nie pogardziłam grzańcem. Jedyny minus taki, że po powrocie do domu zauważyłam że żelazko zostawiłam włączone. Na szczęście nic się nie stało... :)
Teraz znów mnie czeka kilka dni delegacji, więc to też pomoże w "niemyśleniu o ciąży".
Kolejna rzecz która w tym pomaga to zepsuty telefon. Mój M przez przypadek strącił mój telefon i się rozleciał. Na razie używam zastępczego. I bardzo dobrze bo na moim miałam moje kalendarze owulacyjne i codziennie zapisywałam tam wszystkie objawy. Oczywiście każdy dzień cyklu porównywałam z tym wrześniowym w którym byłam w ciąży. A teraz skoro ich nie mam przynajmniej się dodatkowo nie nakręcam.

Objawy na razie żadne. Może coś tam w lewym jajniku jakby jakieś małe ukłucia. Ale nic nie poza tym. Nie wiem, może sama sobie trochę wkręcam takie słabe objawy.
Mój M mówi, że w tym cyklu się na nic nie nastawia. Chyba przez to że ja jakoś nie wariuję i nie zachowuję się jakby nam się udało.
Coraz lepiej udaje mi się skupiać na życiu a nie na wiecznych staraniach i oczekiwaniach.

Pozytywne rzeczy:
Walentynkowy wyjazd do Zakopanego -super! O niebo lepsze walentynki niż te z tamtego roku. :)

25 lutego, 13:48

26dc/14cs

Życie lubi rzucać kłody pod nogi. Czasem małe czasem duże. Ile jeszcze dam radę przeskoczyć? Te małe widać jeszcze jakoś przeskakuję. Tak jak Wam pisałam poprzednio byłam w delegacji, więc miałam mieć zajętą głowę i nie myśleć o sprawach ciążowych ale psikus. Z racji tego że pracuję w rodzinnej firmie to na delegację akurat pojechałam ja, mój M który też ze mną pracuje i jeszcze jeden kolega z pracy. I już na samym początku kiedy meldujemy się w hotelu:
Pani z recepcji: Dla państwa trójka, tak?
Ja: Nie dwójka.
Pani: Hmm, ja tu mam zapisane, że dla Pana jedynka a dla Państwa trójka.
Ja: Nie jesteśmy we dwójkę.
Pani: A dziecko?
Ja: <wymowna mina> Jesteśmy tylko we dwójkę.
Pani: Dobrze, przepraszam za pomyłkę.
Wchodzimy do pokoju. Nie powiem bo bardzo fajny pokój ale pod oknem co stoi? Łóżeczko dla dziecka! Serio. Ale powiem Wam, że jakoś w pierwszym momencie mnie to rozśmieszyło. Ogólnie mieliśmy z tego polewkę. Porobiliśmy sobie śmieszne zdjęcia z tym łóżeczkiem i powysyłaliśmy do znajomych, np. jak niby kołyszę dziecko a w środku butelka piwa. Tak na pocieszenie. Takie nasze życie. I tu jest plus. Wcześniej bym się pewnie załamała tym faktem że mamy pokój z łóżeczkiem a teraz wyjątkowo mnie to nie obeszło. W ostatni dzień nawet nie zwracałam na nie uwagi.
Kolejny punkt tygodnia to dzieciaki z rodziny mojego M, które przyjechały do nas "na ferie". Kiedy nagle masz w domu trójkę dzieciaków jest ciekawie :) Nieskromnie powiem, że dzieciakom się u nas strasznie podobało a najmłodsza Emilka powiedziała na koniec że jestem fantastyczna! :) Urosłam! :) Kolejny plus.
Na koniec przyjechała kuzynka mojego M z mężem i ich prawie rocznym synkiem. Mój jest ojcem chrzestnym. A ten mały bardzo lubił być u mnie na rękach. I nie było żadnego przygadywania. Chyba już podejrzewają, że coś nie tak z nami. Bo widzę ich wzrok kiedy mam dziecko na rękach. Ale przynajmniej nie muszę się tłumaczyć. I nie boli mnie widok tego dziecka. Nie wierzę kolejny plus.
Na koniec jeszcze powrót do pracy. Pytam co tam się działo jak mnie nie było. Nowina. Kolega z pracy będzie miał dziecko! Gratulacje. Wyjątkowo nie zazdroszczę.
Ogólnie przetrwałam ostatni czas bez świrowania że może jestem w ciąży. Wypiłam piwo, skakałam na trampolinach. Pewnie dlatego, że organizm wie że nic się nie święci.

Objawy:
Lekki ból jajników i brzucha, dodatkowo jakby na @, trochę śluzu.
Za dwa dni potwierdzenie przypuszczeń.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego, 13:49

28 lutego, 10:09

Wczoraj
28dc/14cs -> beta: 284!

Taka niespodzianka. Nie chciałam wczoraj jechać na to badanie. Nie dość, że rano dostałam lekkich plamień to ogólnie samopoczucie na @. Ale niestety muszę sprawdzać bo przez trombofilię muszę brać zastrzyki. Przez parę godzin czekania na wynik było ok. Ale od 15:00 zaczęłam się denerwować i sprawdzać co 5 min czy już są. Później powiedziałam sobie w duchu: Uspokój się i nastaw na negatywny wynik. I wtedy właśnie ta niespodzianka!
Jeszcze nigdy nie miałam tak wysokiego wyniku bety i to w 28dc. Więc nie jest źle. Nie jest to jakiś niepewny wynik.
Teraz stres w jaką stronę to pójdzie. Niestety doświadczenie życiowe jest jakie jest i takie myśli od razu się pojawiają.
Muszę jakoś wytrzymać do jutra i jeszcze raz zbadać betę. Żeby chociaż na chwilę się uspokoić.
Trzymajcie kciuki!

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego, 10:20

1 marca, 21:19

"Dzisiaj jestem szczęśliwa a o jutro będę się martwić jutro."

30dc/14cs

Beta 750! Progesteron 48,60. Jest dobrze.
Oby tak dalej.
Już nie ważne że rano musiałam czekać 2 godziny na pobranie krwi bo nie wzięłam bilecika dla uprzywilejowanych. Nie ważne że w pracy wszystko było przeciwko mnie: komputer, zszywacz, kserokopiarka. Nie ważne że mi psinka uciekła i musiałam za nim jeździć. Nie ważne że musiałam wieczorem jechać do gina po recepty i że wydałam ponad 300zł na leki. To wszystko to nic.
Dziś szczęśliwy dzień. Jak mój M. się cieszy.
Mam wielką nadzieję że teraz w końcu nadszedł ten nasz czas. Że teraz w końcu będzie dobrze.
Wierzę i modlę się o zdrowie dla tego Maleństwa i o szczęśliwe rozwiązanie.

Objawy: Bolące piersi, lekkie bóle podbrzusza, ogólnie samopoczucie jak na @. Plamien na razie brak!

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca, 10:09

14 marca, 15:09

"Czasem trzeba po prostu dać czasowi trochę czasu."

6t+1d

Huśtawka nastrojów i samopoczucia. Tak, jestem strasznie szczęśliwa i czasem nie wierzę, że oto jestem w ciąży i wszystko jest ok. Każda ciemniejsza kropla śluzu, każde dziwne ukłucie u brzuchu lub w jajnikach, każda opuchlizna po zastrzyku mnie stresuje, ale zaraz sama siebie ganię, że taki stres też nie jest dobry i w niczym nie pomoże. Robię co mogę, biorę wszystkie leki (acard, duphaston, encorton, foliany i witaminy) robię zastrzyki codziennie. Oszczędzam się. Leżę popołudniami jak tylko wracam z pracy. Nic więcej zrobić nie mogę. To małe Maleństwo polecam Matce Bożej. Od pozytywnej bety ruszyłam z Nowenną Pompejańską. Muszę grzecznie wytrzymać do pierwszej wizyty do 26go! Długo ale co poradzić. Chyba dopiero po niej się trochę uspokoję.
Oprócz mojego M i mojej najbliższej przyjaciółki tylko wy wiecie o tej ciąży :) Chce poczekać na razie bo tak na prawdę jeszcze nic nie wiadomo. Po wizycie się zastanowimy komu dalej powiemy. Chociaż czuję, że niedługo niektórzy mogą się zorientować. Ale to nawet mnie nie interesuje. Jedynie co to chcę w końcu się dowiedzieć od lekarza, że wszystko jest w porządku.
Mam nadzieje, że jakoś te 2 tygodnie szybko zlecą.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca, 15:11

3 kwietnia, 15:15

8t6d

To miał być pierwszy wpis na fioletowej stronie! (z przyczyn technicznych jest tutaj)

Tak długo się do tego zabierałam i w końcu jestem.
Po miesiącach walki, rozczarowań, strat jestem w tym upragnionym miejscu i nie potrafię do końca się cieszyć. Co jest nie tak?
Pierwsze tygodnie ciąży przeżyłam, chociaż to ich się najbardziej bałam bo zawsze na samym początku traciłam ciąże. Ale ogólnie bez przeszkód idę na pierwszą wizytę ciążową do której nigdy nie zdołałam dotrwać i dalej stres. Chyba nigdy w życiu tak się nie bałam. Na USG wszystko dobrze na ten etap. Dzieciątko jest, serduszko bije.
To pora aby powiedzieć w rodzinie a ja mam znów jakieś obiekcje. Cały czas czuję, że to za wcześnie.

Ile ja razy sobie wyobrażałam jak przekażemy TĄ NOWINĘ, a gdy przyszło co do czego nie potrafiłam wydusić słowa. Mąż załatwił tą sprawę. Moja siostra płacze, rodzice się cieszą przytulają. Rodzina męża zachwycona. Mała siostrzenica modli się "o dziudziusia i żeby to była dziewczynka". A ja co? Nie potrafię do końca się cieszyć.

Już mój M. mi mówi, że powinnam być bardziej szczęśliwa. Niby tłumaczę, że będę po prenatalnych ale to nie prawda. Po prenatalnych pewnie będę czekać na połówkowe i tak w kółko.

Muszę jakoś zmienić swoje myślenie i zacząć się cieszyć tym co mam.
Bo plan na to wszystko i tak jest u Boga.

23 maja, 13:03

"It`s a boy!!!"

16t0d

Dawno mnie nie było, chociaż staram się czytać wasze pamiętniki. Starałam się oswajać z sytuacją.
Zamiast się cieszyć jak ciągle miałam jakieś takie chwile nerwów i zamartwiania, ale starałam się cały czas wierzyć, że wszystko tym razem będzie dobrze.
Nawet po prenatalnych, na których wszystko wszyło dobrze, dalej się stresowałam. Mój M tak się cieszył, całemu światu chciał opowiadać o naszej ciąży, a ja z przerażeniem przyjmowałam gratulacje.
Odpuszczam już. Wiem, że muszę o siebie dać i o maluszka, ale wszystko jest powierzone Niebu. Tam jest plan a ja muszę się dostosowywać. Jesteśmy teraz bardzo wdzięczni za ten plan bo na razie idzie wszystko po naszej myśli i po naszych nadziejach.
Dzidziuś jest zdrowy i ładnie rośnie. Ja czuję się już bardzo dobrze. Czasem tylko rosnący brzuch mi przypomina o innym stanie. Cieszę się tym brzuszkiem chociaż to głównie opuchlizna od zastrzyków. Ale Dzidziuś też swoje tam waży. :)
Będziemy mieć Synka. <3 Chociaż było to dla nas obojętne. Z każdego wariantu bylibyśmy tak samo szczęśliwi. Więc teraz cieszymy się synkiem. Już miesiąc temu lekarz tak nam mówił ale wolałam się jeszcze upewnić. Teraz już nie było żadnych wątpliwości.
Z lekarza jestem bardzo zadowolona, czuję się zaopiekowania. Jest bardzo konkretny i wszystko mi tłumaczy.
Oby tak dalej.

Plan na życie: więcej się cieszyć!
1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)