Pamiętniki Kiedy nie masz nic oprócz wiary, masz wszystko, czego potrzebujesz.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

31 stycznia, 18:51

6. Tyle dni wiem że moje dzieciątko umarło.
4. Tyle dni wywołują mi poronienie do którego dalej nie doszło. Od tyłu dni nie widziałam się z moim synkiem.
34. Tyle tabletek już otrzymałam aby wywołać poronienie.
Najgorsze jest to czekanie. To bycie w zawieszeniu. To że już chciałabym móc pożegnać to dziecko. A nie potrafię rozpocząć żałoby wiedząc że ono jest ciągle we mnie.
Staram się tu jakoś trzymać ale coraz mi gorzej. Była u mnie Pani psycholog ale zamiast mi pomóc rozdrapala wszystkie rany. Może to jest sposób ale dla mnie chyba za świeża sprawa.
Kiedy pytają która ciąża i mówię że 5 to już mi się głos załamuje. Kiedy pytają czy mam jakieś dzieci i mówię że mam jedno to jednocześnie radość i ból. Synek już na zawsze będzie największym moim cudem.
Dziś w szpitalu był mój lekarz więc trochę bardziej się za mnie wziął w sensie że dostałam o jedną porcję tabletek więcej niż w ostatnie dni. Ale efekt jest taki jak wczoraj. Nie dzieje się nic. Już nawet przestałam krwawić. W pierwszy dzień faktycznie po tych pierwszych dawkach miałam krwawienie o nawet takie skrzepy odchodziły więc myślałam że coś z tego będzie ale jak na drugi dzień mnie zbadali i powiedzieli że ciąża ciągle w brzuchu to się podlamalam. Tym bardziej że od tego momentu krwawienie było coraz mniejsze a teraz nie ma już wcale. Więc to długa droga. A ja już chciałabym mieć to za sobą. Wrócić do domu. Przytulić męża i synka i moc w spokoju pocierpieć. Poukładać sobie to wszystko w głowie. Mój lekarz stara się mnie pocieszyć i mówi że tak mocno trzymam ta ciążę że to dobrze wróży na przyszłe ciążę. A ja w tym momencie zastanawiam się czy jeszcze kiedyś zdecyduje się na dziecko. Ja bardzo chciałam z resztą już to pisałam że chce żeby synek miał rodzeństwo. Ale ja nie wiem czy poradzę sobie z kolejną stratą. Na pewno dużo będzie zależało od wyników badań. Ale ja po prostu. Nie wiem niby funkcjonuje. Rozmawiam z rodziną przez telefon ale jakoś tak dziwnie się czuję jak w jakieś mgle? Nie wiem jakby to było nieprawdziwe. A jednocześnie ten ból jest aż za bardzo realny. Za ostry.
Muszę jeszcze dziś przyszykować kłamstwo do pracy dlaczego mnie nie było. Pewnie coś tam się domyślają. Ale nie chce o tym mówić z pracy. Za dużo pracuje tam osób z mojej miejscowości i nie chce aby o mnie plotkowano. Wytykano palcami. Oczywiście nie w sensie dosłownym ale wiem jako to był by świetny kąsek do opowiadania. Czy się tego wstydzę? Nie. Ale potrzebuje spokoju. A to mi nie przyniesie spokoju. Czuje się gorsza to prawda. Nie umie się pozbyć tego uczucia. Nie potrafię zawalczyć. Też czuje się osamotniona bo nie potrafię koleżanka o tym powiedzieć. Jedna niedługo ma rodzić więc nie chce jej dokładać takich stresów chociaż ona przeżyła podobne rzeczy jak ja. Kolejna która by mnie zrozumiała też jest w ciąży no nie potrafię do nich napisać. Mam wsparcie w najbliższych. To musi wystarczyć i pewnie wystarczy. Oh dobrze że jest ten pamiętnik to mógł choć trochę się wygadać.

1 lutego, 14:56

Jestem po zabiegu i wracam dziś do domu.
Wczoraj jednak cze częstsze dawki trochę dały efektu bo w nocy dostałam mocnego krwawienia. Brzuch mnie też bolał ale wzięłam przeciwbólowe i przeszło. Tylko trochę się znów zmartwiłam jak nad ranem znów krwawienie całkowicie ustało. Rano kazali mi pozostać na czczo. Lekarz mnie zbadał i mimo że było jeszcze trochę skrzepów w macicy to płodu już nie było widać. Powiedział że nie ma sensu dawać dalej tych tabletek tylko mam czekać na zabieg. Że tyle co warte leki na ile działają na pacjenta a widocznie na mnie nie działały. Tak jak miały. Linka właśnie u mnie trochę był problem z tą szyjka bo się nie chciała rozszerzać. I dlatego tyle tabletek bylo. Zabieg pod narkozą. Trochę nie pamiętam jak na salę przyjechałam ale już doszłam do siebie. Obiad mi pozwolili zjeść. Czekam na wypis i jadę w końcu do domu. Teraz jeszcze trochę krwawię o trochę słaba jestem ale już nie mogę się doczekać aż wrócę do domu. Oddałam jeszcze wymaz z policza też do badań genetycznych. JJ byłam w profamilii. I właśnie dziś lekarz powiedział że te tabletki wiadomo bezpieczniejsze ale w końcu doszło do wniosku że nie można tego przeciągać w nieskończoność. Ogólnie lekarz też mówi że to nie jest dobre dla mojej psychiki. Także czasem trafi się lekarz człowiek. Nie mogę się doczekać domu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego, 15:05

9 marca, 12:45

Powrót do życia.

2dc/cykl bez starań

Zrobiłam się twarda. Coraz ciężej mnie złamać. Albo zrobiłam się nieczuła? Chyba każda strata zabrała coś bezpowrotnie z mojej duszy i coraz mniej tu jest miejsca na ból. Pamiętam pierwsze straty i jak tygodniami dochodziłam do siebie ile było łez. A teraz jakoś szybciej doszłam do siebie chociaż na dobrą sprawę to była najbardziej zaawansowana ciąża którą utraciłam. Tak więc to już wpisane w nasze starania. Liczenie sie ze stratą więc już nie jest to szokiem?... Nie wiem już. A może to zasługa synka przy którym wszystkie smutki znikają.
Odebrałam wszystkie wyniki i byłam wczoraj na wizycie.
Z Histopatologii wiadomo tylko że nie było raka... Badania genetyczne też nie wyszły. Próbka była słaba i nic nie wiem.
Lekarz znów mnie pocieszał że jak będzie zdrowa ciąża to jej nie stracę skoro tak ciężko było mi wywołać poronienie.
Na razie u mnie fizycznie wszystko wygląda ok. I wychodzi że psychicznie też. Chociaż usunęłam ze znajomych na FB i obserwowanych na insta fotografów specjalizujących się w sesjach ciążowych i noworodkowych...
Marzec to odpoczynek. I suplementy. Folian, b6,B12, pregna start, aspirin cardio.
Kwiecien przygotowanie do starań. Suplementy + encorton.
Maj prawdopodobnie starania. Chociaż na razie nie wybiegam tak do przodu. Na razie nie muszę się starać i nie chce. Może mi się w maju to zmieni więc nie mówię nie.
Zobaczymy jak to będzie. Wciąż czekam na pochówek zbiorowy.

26 marca, 10:56

19dc/cykl bez starań

Pogrzeb

Wczoraj byliśmy na pogrzebie dziecka utraconego. A mówiąc dokładnie wczoraj byliśmy na pogrzebie naszego dziecka. Chyba najbardziej poczułam to kiedy szłam w kondukcie za urną. Ehhh jejku nawet nie wiem co mam o tym napisać jak tylko że było to bardzo ciężkie doświadczenie. Ale cieszymy się że tak byliśmy że mogliśmy to przeżyć. Pożegnać się. Pokazać swoją miłość do tego Maleństwa.
Najbardziej mnie poruszały słowa księdza że te dzieci utracone były ledwo zauważone. Że niewiele osób zauważyło ich krótkie życie. I taka jest prawda nie dość że nie mogły się urodzić to tak niewiele osób je zauważyło... Ale mama i tata zauważyli. Pamiętają i kochają.

U mnie cykl bez starań. Wiadomo. Aplikacja mi na dzisiejszy dzień wyznacza płodne przez te długie cykle a czuje że ja już dawno po owulacji. Także jak dojdziemy do starań to będziemy musieć się bardziej skupić na tych wcześniejszych dniach cyklu i na pewno wcześniej testować a nie czekać znów tak długo żeby znów nie było za późno.
Zbieramy siły.
Szkoda że znów nas zamykają. Znów te święta nie będą takie jak dawniej. Ale mam nadzieję że jak synek podrośnie i zacznie już pamiętać takie wydarzenia jak święta to będzie już wszystko normalnie.
Jest takim radosnym dzieckiem. Czy tylko mi się wydaje jak to moje dziecko jest mądre? I mimo że mówi na razie w swoim języku to nasz zna doskonale. Zna nasze nastroje. Jeszcze jakby chciał dłużej w nocy spać sam w łóżeczku było by super bo jak śpi z nami to strasznie się rozpycha. Chociaż w ta noc spał jak aniołek. Mam nadzieję że kiedyś będzie miał rodzeństwo i usłyszy jak ktoś go woła "braciszku"...

20 kwietnia, 13:36

11dc/kolejny cykl bez starań

Ruszyłam oficjalnie z przygotowaniami do starań.
Mój zestaw dzienny to folian, b6,B12, encorton, pregna start, aspirin cardio.
Ćwiczenia prawie codziennie.
Spotkania ze znajomymi jak najczęściej.
Zdrowsze odżywianie ale z małymi grzeszkami bo w ciąży nie na wszystko będę sobie mogła pozwolić.
Na razie nie jestem zbzikowana na te starania i w ogóle. Cieszę się że mamy taki spokój na przygotowanie zajęcie się sobą. I innymi sprawami. Bo wiem że później dużo rzeczy zejdzie na drugi plan. Nie zastanawiam się też ciągle jaka będzie różnica między dziećmi. No nie mam na razie tego cieszę się. Cieszę się teraz moim życiem takim jakie jest a nie jakie mogłoby być być. Oby ten stan trwał jak najdłużej.

Synek ostatnio ma gorsze dni.
Ostatnio podejrzewałam ospę bo wyszła mu taka dziwna duża krosta na ramieniu. Ale mu przeszła. Jednak zaczął go boleć brzuszek. Miał biegunkę bo było aż 6 kup w ciągu dnia. Normalnie robi 2-3 co i tak jest dużo. Nie wiem czy nie muszę iść z nim do lekarza. Ostatnio też przesikiwal się i zmieniliśmy mu dady 4+ a dady 5. Akurat wtedy miał te biegunkę. Pupka cała odparzona. Więc kupiliśmy pampersy. I oczywiście ciągle teraz zmieniamy pieluchy. I rumianek. Pupka robi się lepszą ale znów jakaś wysypka na brzuszku wyszła. W ta noc strasznie się wiercił i płakał nie chciał spac. Jak nie on. I nie wiem czy go coś bolało czy ta pupka czy brzuszek. Ehhh. W takie dni mam czasem takie myśli czy odpowiednio dbam o swoje dziecko.
Po prostu nie wiem czy znów zmieniać te pieluchy. Czy iść do lekarza...

10 maja, 15:14

4dc/znów cykl bez starań

Wyjątkowo jak dla mnie wcześniej dostałam okres. Ostatni cykl trwał 27dni! Nie wiem czy kiedykolwiek miałam tak krótki cykl. Chociaż mogłam się spodziewać bo czułam wcześniej owulację. Niestety w tym cyklu jednak nie będziemy się starać. Chociaż mąż już chce się starać o drugie dziecko. I ja też już bym chciała ale jednak chce jeszcze trochę poczekać. Niby już jestem gotowa ale chcę zapiąć pewne sprawy. Ogarnąć swoje ciało i zdrowie. Nie chcę robić tego tak na hura.

Niuniu już lepiej. Pupka się zagoiła. Wyniki wyszły ok. W końcu zaczął lepiej spać. I dzięki temu on ma lepszy humor i my.
Jest taki cudaczek. Ma bardzo silny charakterek. Ale to dobrze (tylko czasem źle).
Zastanawiam się nad żłobkiem. Moja mama się nim zajmuje jak jestem w pracy ale wydaje mi się że jednak by się to trochę przydało. Bo nie ma w okolicy zbyt dużo dzieci w jego wieku. W rodzinie są ale nie w tej najbliższej a dokładnie nie w tej w której ciągle się widzimy. Chciałabym żeby więcej miał kontaktu z innymi dziećmi.

8 czerwca, 12:40

1dc/prawdopodobnie cykl bez starań ☹️

Dziś czuje się źle. Chyba to będzie ciężki okres. Mamy ostatnio dużo na głowie i mało czasu dla siebie. Kiedy to się skończy... Chciałabym trochę odpocząć. Przydał by się jakiś urlop najlepiej jakiś wyjazd.
Ostatnio byliśmy kilka dni w Bieszczadach z synkiem i że znajomymi także z małym dzieckiem. Było bardzo fajnie. Tylko trochę krótko. Chciałabym pojechac na takie prawdziwe wakacje. W tamtym roku nie byliśmy nigdzie na dłużej bo synek był mały i dodatkowo ta pandemia. I młodego bym gdzieś chciała zabrać i siebie i rodzinę najlepiej. Tylko z czasem ciężko. 😑
Coraz częściej myślę o drugim dziecku. Też wychodzi to w rozmowach ze znajomymi. No nie ukrywam bardzo bym chciała i bardzo mi jest źle bo ciągle myślę o tym jak wysoko już w ciąży bym była w tym czasie... Że przygotowywała bym się do porodu, do ujrzenia mojego dzieciątka.
Niestety życie jest jakie jest i jestem wdzięczna za to co mam. I chyba na tym powinnam się skupić. Na tym moim małym kochanym cudaczku, który zaskakuje mnie codziennie. I za to że mamy siebie.
1 2 3 4
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego