Wielki TEST kobiecej płodności!

Sprawdź swoją płodność i otrzymaj spersonalizowane wskazówki

Rozpocznij test

Wielki Quiz o plemnikach!

80% odpowiada źle - sprawdzisz się?

🎁 Prezent - 40% rabatu na badanie nasienia
ODBIERZ TERAZ lub po quizie.

Rozpocznij
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Kiedy nie masz nic oprócz wiary, masz wszystko, czego potrzebujesz.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

31 stycznia 2021, 18:51

6. Tyle dni wiem że moje dzieciątko umarło.
4. Tyle dni wywołują mi poronienie do którego dalej nie doszło. Od tyłu dni nie widziałam się z moim synkiem.
34. Tyle tabletek już otrzymałam aby wywołać poronienie.
Najgorsze jest to czekanie. To bycie w zawieszeniu. To że już chciałabym móc pożegnać to dziecko. A nie potrafię rozpocząć żałoby wiedząc że ono jest ciągle we mnie.
Staram się tu jakoś trzymać ale coraz mi gorzej. Była u mnie Pani psycholog ale zamiast mi pomóc rozdrapala wszystkie rany. Może to jest sposób ale dla mnie chyba za świeża sprawa.
Kiedy pytają która ciąża i mówię że 5 to już mi się głos załamuje. Kiedy pytają czy mam jakieś dzieci i mówię że mam jedno to jednocześnie radość i ból. Synek już na zawsze będzie największym moim cudem.
Dziś w szpitalu był mój lekarz więc trochę bardziej się za mnie wziął w sensie że dostałam o jedną porcję tabletek więcej niż w ostatnie dni. Ale efekt jest taki jak wczoraj. Nie dzieje się nic. Już nawet przestałam krwawić. W pierwszy dzień faktycznie po tych pierwszych dawkach miałam krwawienie o nawet takie skrzepy odchodziły więc myślałam że coś z tego będzie ale jak na drugi dzień mnie zbadali i powiedzieli że ciąża ciągle w brzuchu to się podlamalam. Tym bardziej że od tego momentu krwawienie było coraz mniejsze a teraz nie ma już wcale. Więc to długa droga. A ja już chciałabym mieć to za sobą. Wrócić do domu. Przytulić męża i synka i moc w spokoju pocierpieć. Poukładać sobie to wszystko w głowie. Mój lekarz stara się mnie pocieszyć i mówi że tak mocno trzymam ta ciążę że to dobrze wróży na przyszłe ciążę. A ja w tym momencie zastanawiam się czy jeszcze kiedyś zdecyduje się na dziecko. Ja bardzo chciałam z resztą już to pisałam że chce żeby synek miał rodzeństwo. Ale ja nie wiem czy poradzę sobie z kolejną stratą. Na pewno dużo będzie zależało od wyników badań. Ale ja po prostu. Nie wiem niby funkcjonuje. Rozmawiam z rodziną przez telefon ale jakoś tak dziwnie się czuję jak w jakieś mgle? Nie wiem jakby to było nieprawdziwe. A jednocześnie ten ból jest aż za bardzo realny. Za ostry.
Muszę jeszcze dziś przyszykować kłamstwo do pracy dlaczego mnie nie było. Pewnie coś tam się domyślają. Ale nie chce o tym mówić z pracy. Za dużo pracuje tam osób z mojej miejscowości i nie chce aby o mnie plotkowano. Wytykano palcami. Oczywiście nie w sensie dosłownym ale wiem jako to był by świetny kąsek do opowiadania. Czy się tego wstydzę? Nie. Ale potrzebuje spokoju. A to mi nie przyniesie spokoju. Czuje się gorsza to prawda. Nie umie się pozbyć tego uczucia. Nie potrafię zawalczyć. Też czuje się osamotniona bo nie potrafię koleżanka o tym powiedzieć. Jedna niedługo ma rodzić więc nie chce jej dokładać takich stresów chociaż ona przeżyła podobne rzeczy jak ja. Kolejna która by mnie zrozumiała też jest w ciąży no nie potrafię do nich napisać. Mam wsparcie w najbliższych. To musi wystarczyć i pewnie wystarczy. Oh dobrze że jest ten pamiętnik to mógł choć trochę się wygadać.

1 lutego 2021, 14:56

Jestem po zabiegu i wracam dziś do domu.
Wczoraj jednak cze częstsze dawki trochę dały efektu bo w nocy dostałam mocnego krwawienia. Brzuch mnie też bolał ale wzięłam przeciwbólowe i przeszło. Tylko trochę się znów zmartwiłam jak nad ranem znów krwawienie całkowicie ustało. Rano kazali mi pozostać na czczo. Lekarz mnie zbadał i mimo że było jeszcze trochę skrzepów w macicy to płodu już nie było widać. Powiedział że nie ma sensu dawać dalej tych tabletek tylko mam czekać na zabieg. Że tyle co warte leki na ile działają na pacjenta a widocznie na mnie nie działały. Tak jak miały. Linka właśnie u mnie trochę był problem z tą szyjka bo się nie chciała rozszerzać. I dlatego tyle tabletek bylo. Zabieg pod narkozą. Trochę nie pamiętam jak na salę przyjechałam ale już doszłam do siebie. Obiad mi pozwolili zjeść. Czekam na wypis i jadę w końcu do domu. Teraz jeszcze trochę krwawię o trochę słaba jestem ale już nie mogę się doczekać aż wrócę do domu. Oddałam jeszcze wymaz z policza też do badań genetycznych. JJ byłam w profamilii. I właśnie dziś lekarz powiedział że te tabletki wiadomo bezpieczniejsze ale w końcu doszło do wniosku że nie można tego przeciągać w nieskończoność. Ogólnie lekarz też mówi że to nie jest dobre dla mojej psychiki. Także czasem trafi się lekarz człowiek. Nie mogę się doczekać domu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2021, 15:05

9 marca 2021, 12:45

Powrót do życia.

2dc/cykl bez starań

Zrobiłam się twarda. Coraz ciężej mnie złamać. Albo zrobiłam się nieczuła? Chyba każda strata zabrała coś bezpowrotnie z mojej duszy i coraz mniej tu jest miejsca na ból. Pamiętam pierwsze straty i jak tygodniami dochodziłam do siebie ile było łez. A teraz jakoś szybciej doszłam do siebie chociaż na dobrą sprawę to była najbardziej zaawansowana ciąża którą utraciłam. Tak więc to już wpisane w nasze starania. Liczenie sie ze stratą więc już nie jest to szokiem?... Nie wiem już. A może to zasługa synka przy którym wszystkie smutki znikają.
Odebrałam wszystkie wyniki i byłam wczoraj na wizycie.
Z Histopatologii wiadomo tylko że nie było raka... Badania genetyczne też nie wyszły. Próbka była słaba i nic nie wiem.
Lekarz znów mnie pocieszał że jak będzie zdrowa ciąża to jej nie stracę skoro tak ciężko było mi wywołać poronienie.
Na razie u mnie fizycznie wszystko wygląda ok. I wychodzi że psychicznie też. Chociaż usunęłam ze znajomych na FB i obserwowanych na insta fotografów specjalizujących się w sesjach ciążowych i noworodkowych...
Marzec to odpoczynek. I suplementy. Folian, b6,B12, pregna start, aspirin cardio.
Kwiecien przygotowanie do starań. Suplementy + encorton.
Maj prawdopodobnie starania. Chociaż na razie nie wybiegam tak do przodu. Na razie nie muszę się starać i nie chce. Może mi się w maju to zmieni więc nie mówię nie.
Zobaczymy jak to będzie. Wciąż czekam na pochówek zbiorowy.

26 marca 2021, 10:56

19dc/cykl bez starań

Pogrzeb

Wczoraj byliśmy na pogrzebie dziecka utraconego. A mówiąc dokładnie wczoraj byliśmy na pogrzebie naszego dziecka. Chyba najbardziej poczułam to kiedy szłam w kondukcie za urną. Ehhh jejku nawet nie wiem co mam o tym napisać jak tylko że było to bardzo ciężkie doświadczenie. Ale cieszymy się że tak byliśmy że mogliśmy to przeżyć. Pożegnać się. Pokazać swoją miłość do tego Maleństwa.
Najbardziej mnie poruszały słowa księdza że te dzieci utracone były ledwo zauważone. Że niewiele osób zauważyło ich krótkie życie. I taka jest prawda nie dość że nie mogły się urodzić to tak niewiele osób je zauważyło... Ale mama i tata zauważyli. Pamiętają i kochają.

U mnie cykl bez starań. Wiadomo. Aplikacja mi na dzisiejszy dzień wyznacza płodne przez te długie cykle a czuje że ja już dawno po owulacji. Także jak dojdziemy do starań to będziemy musieć się bardziej skupić na tych wcześniejszych dniach cyklu i na pewno wcześniej testować a nie czekać znów tak długo żeby znów nie było za późno.
Zbieramy siły.
Szkoda że znów nas zamykają. Znów te święta nie będą takie jak dawniej. Ale mam nadzieję że jak synek podrośnie i zacznie już pamiętać takie wydarzenia jak święta to będzie już wszystko normalnie.
Jest takim radosnym dzieckiem. Czy tylko mi się wydaje jak to moje dziecko jest mądre? I mimo że mówi na razie w swoim języku to nasz zna doskonale. Zna nasze nastroje. Jeszcze jakby chciał dłużej w nocy spać sam w łóżeczku było by super bo jak śpi z nami to strasznie się rozpycha. Chociaż w ta noc spał jak aniołek. Mam nadzieję że kiedyś będzie miał rodzeństwo i usłyszy jak ktoś go woła "braciszku"...

20 kwietnia 2021, 13:36

11dc/kolejny cykl bez starań

Ruszyłam oficjalnie z przygotowaniami do starań.
Mój zestaw dzienny to folian, b6,B12, encorton, pregna start, aspirin cardio.
Ćwiczenia prawie codziennie.
Spotkania ze znajomymi jak najczęściej.
Zdrowsze odżywianie ale z małymi grzeszkami bo w ciąży nie na wszystko będę sobie mogła pozwolić.
Na razie nie jestem zbzikowana na te starania i w ogóle. Cieszę się że mamy taki spokój na przygotowanie zajęcie się sobą. I innymi sprawami. Bo wiem że później dużo rzeczy zejdzie na drugi plan. Nie zastanawiam się też ciągle jaka będzie różnica między dziećmi. No nie mam na razie tego cieszę się. Cieszę się teraz moim życiem takim jakie jest a nie jakie mogłoby być być. Oby ten stan trwał jak najdłużej.

Synek ostatnio ma gorsze dni.
Ostatnio podejrzewałam ospę bo wyszła mu taka dziwna duża krosta na ramieniu. Ale mu przeszła. Jednak zaczął go boleć brzuszek. Miał biegunkę bo było aż 6 kup w ciągu dnia. Normalnie robi 2-3 co i tak jest dużo. Nie wiem czy nie muszę iść z nim do lekarza. Ostatnio też przesikiwal się i zmieniliśmy mu dady 4+ a dady 5. Akurat wtedy miał te biegunkę. Pupka cała odparzona. Więc kupiliśmy pampersy. I oczywiście ciągle teraz zmieniamy pieluchy. I rumianek. Pupka robi się lepszą ale znów jakaś wysypka na brzuszku wyszła. W ta noc strasznie się wiercił i płakał nie chciał spac. Jak nie on. I nie wiem czy go coś bolało czy ta pupka czy brzuszek. Ehhh. W takie dni mam czasem takie myśli czy odpowiednio dbam o swoje dziecko.
Po prostu nie wiem czy znów zmieniać te pieluchy. Czy iść do lekarza...

10 maja 2021, 15:14

4dc/znów cykl bez starań

Wyjątkowo jak dla mnie wcześniej dostałam okres. Ostatni cykl trwał 27dni! Nie wiem czy kiedykolwiek miałam tak krótki cykl. Chociaż mogłam się spodziewać bo czułam wcześniej owulację. Niestety w tym cyklu jednak nie będziemy się starać. Chociaż mąż już chce się starać o drugie dziecko. I ja też już bym chciała ale jednak chce jeszcze trochę poczekać. Niby już jestem gotowa ale chcę zapiąć pewne sprawy. Ogarnąć swoje ciało i zdrowie. Nie chcę robić tego tak na hura.

Niuniu już lepiej. Pupka się zagoiła. Wyniki wyszły ok. W końcu zaczął lepiej spać. I dzięki temu on ma lepszy humor i my.
Jest taki cudaczek. Ma bardzo silny charakterek. Ale to dobrze (tylko czasem źle).
Zastanawiam się nad żłobkiem. Moja mama się nim zajmuje jak jestem w pracy ale wydaje mi się że jednak by się to trochę przydało. Bo nie ma w okolicy zbyt dużo dzieci w jego wieku. W rodzinie są ale nie w tej najbliższej a dokładnie nie w tej w której ciągle się widzimy. Chciałabym żeby więcej miał kontaktu z innymi dziećmi.

8 czerwca 2021, 12:40

1dc/prawdopodobnie cykl bez starań ☹️

Dziś czuje się źle. Chyba to będzie ciężki okres. Mamy ostatnio dużo na głowie i mało czasu dla siebie. Kiedy to się skończy... Chciałabym trochę odpocząć. Przydał by się jakiś urlop najlepiej jakiś wyjazd.
Ostatnio byliśmy kilka dni w Bieszczadach z synkiem i że znajomymi także z małym dzieckiem. Było bardzo fajnie. Tylko trochę krótko. Chciałabym pojechac na takie prawdziwe wakacje. W tamtym roku nie byliśmy nigdzie na dłużej bo synek był mały i dodatkowo ta pandemia. I młodego bym gdzieś chciała zabrać i siebie i rodzinę najlepiej. Tylko z czasem ciężko. 😑
Coraz częściej myślę o drugim dziecku. Też wychodzi to w rozmowach ze znajomymi. No nie ukrywam bardzo bym chciała i bardzo mi jest źle bo ciągle myślę o tym jak wysoko już w ciąży bym była w tym czasie... Że przygotowywała bym się do porodu, do ujrzenia mojego dzieciątka.
Niestety życie jest jakie jest i jestem wdzięczna za to co mam. I chyba na tym powinnam się skupić. Na tym moim małym kochanym cudaczku, który zaskakuje mnie codziennie. I za to że mamy siebie.

15 lipca 2021, 23:16

4dc/ 1 cykl starań o drugie (???) Dziecko

Tak! W końcu. W tym cyklu będziemy próbować. I już na początku może być z tym problem. Mąż ma niedługo delegację na szczęście krótką ale ja nie wiem kiedy w tym cyklu wypadnie owulacja. Czy to będzie cykl krótki przez wczesną owulację czy długi jak ten ostatni. Ja też mam zaplanowane szczepienie za parę dni i nie wiem jak to będzie.
Ginekolog mówił żeby się szczepić. Że ta moja nadkrzepliwosc nie jest przeciwwskazaniem. Tylko nic dużo wody i że można się szczepić w trakcie starań i w ciąży że to nie ma znaczenia. A skutku uboczne występują niezwykle rzadko. Zobaczymy jak będzie.
Więc raczej nie będę się jakoś specjalnie nakręcać ale dobrze już w końcu ruszyć z tymi staraniami bo nie wiadomo ile one czasu zajmą.
Mąż się cieszy na te starania. Ja też jestem podekscytowana trochę.
A nasz Maluszek kochany to taki slodziaczek się zrobił ostatnio. No nie mogę narzekać. Apetyt ma. Raczej wszystko je. Ładnie chodzi spać. W nocy też śpi spokojnie mimo tych upałów. Uwielbia jak mu czytam książki. Lubi muzykę. Lubi też komórkę i tv ale akurat na to staram się mu nie pozwalać. Ale on już sam potrafi tv włączyć bez pilota... 🤦
Mówi praktycznie cały czas ale ciągle jeszcze w swoim własnym języku chociaż już coraz więcej słów udaje mu się powiedzieć.
Uwielbiam go!
Ostatnio ciężki czas. Dużo spraw na głowie i mało czasu i w sumie nie wiele mam mniej na głowie i czasu coraz mniej ale jakoś spinam się w sobie żeby wszystko ogarnąć. Już niedługo krótki urlopik więc będzie fajnie ♥️

31 lipca 2021, 18:04

20dc/1cs
Plamienia?

Miałam się w tym cyklu nie nastawiać na nic ale chyba po prostu mam tak z natury. W tym cyklu mało było starań. ♥️ Tylko w 8,11 i 14 DC. W ogóle nie czułam owulacji w tym miesiącu chyba że jest dopiero teraz. Co w sumie jest możliwe przy takich długich cyklach. Ale ja mimo długich cykli to owulację mam zawsze wcześniej. Po prostu drugą fazę cyklu mam dłuższą... A dziś zauważyłam trochę krwi w śluzie. Więc albo wracają dawne plamienia, albo to owulacja taka albo...?
Kurde kurde kurde a miałam się nie nakręcać. Ale jak typowa staraczka pewnie jakby nawet nie było żadnego ♥️ to żyła bym nadzieją. Pozostaj długie czekanie na testowanie. Aż się boje co to będzie. Jak tu się nie nakręcać... 😑

Oprócz tego to urlopik super udany. Niuniu bardzo grzeczny był i kochany. Jednak wyjazdy mu służą. I taki zadowolony że widział góry takie jak w Heidi. ☺️

2 sierpnia 2021, 10:01

1dc/2cs
Był stres.
Dziś rano dostałam krwawienia. I jakieś takie nadzieję że to było zagnieżdżenie przepadły. Dodatkowo zaczęłam się stresować że znów pozamaciczna. Bo z nią też tak było. Okresowe krwawienie wcześniej niż w terminie miesiączki. Ale wtedy był też okropny ból. Teraz nic nie boli.
Czyli co. Najnormalniej w świecie dostałam po prostu okres tylko duzo wcześniej. Czyli poprzedni cykl trwał 21 dni! Tylko dwa razy w życiu miałam krótszy cykl. Przy wspomnianej pozamacicznej i po poronieniu.
Teraz tak na spokojnie myślę że to mogło być przez szczepienie. I oby tak było. Tego się trzymam.
I nagle się okazuje że już mamy drugi cykl starań.

20 sierpnia 2021, 09:45

19dc/2cs

Najprzyjemniejszy czas cyklu za mną. Kurcze nie wiem dokładnie kiedy była owulacja ale jak już bym miała wybrać dzień to wychodzi na to że całkiem się nie strzeliliśmy w ten czas. Były starania ale takie bym powiedziała na 70%. Z jednej strony się cieszę że nie jesteśmy na tym etapie że dziś trzeba. Ale jak tak dalej będzie to będą się te cykle przeciągać. I tak będę żyć nadzieja że się może udało. Teraz to czekanie.
Pewnie mi nawet zleci bo dużo na głowie. Zaczęliśmy adaptacje w żłobku. Prawdopodobnie będzie trwała 2 tygodnie a później już będzie normalnie. Zobaczymy jak będzie. W pierwszy dzień byliśmy popołudniu tylko na chwilę żeby synuś poznał nowe "ciocie" w naszej obecności. A później był dwa dni po pół godziny. Wczoraj 45min. A dziś na godzinie. I miał być dziś na śniadanie. Wlasnie tych posiłków najbardziej się martwię i spania.
Bo zostaje ładnie. Bardzo chętnie wchodzi na salę nawet czasem nie chce wyjść. Tylko z jedzeniem taki problem ze musi mieć swoje auta to jedzenia albo jakaś książkę. Więc nie wiem czy to w żłobku przejdzie. Ze spaniem to też taki wrażliwy na hałasy więc nie wiem. Zobaczymy od przyszego tygodnia będziemy wydłużać czas w żłobku i jak się przyjmie to podpisujemy umowę.
Ehh chyba ja bardziej przeżywam niż on.

29 sierpnia 2021, 22:28

28dc/ 2cs
O tym jak życie potrafi zaskoczyć!
Pozytywny test dziś!!! ♥️
Nie planowałam go robić. Absolutnie. Ale wystarczyło że zabrałam się za mięso do obiadu tak mnie pociągało że parafie zwymiotowałam. A ja nie wymiotuję. A ostatni raz jak mnie ciaglo na wymioty przez mięso to była ciąża. Więc intuicja mówi zrób test. Co Ci szkodzi. Jak będzie biały to pośmiejemy. A jak nie?
No właśnie. Nie spodziewałam się kompletnie. Bo robić test przy prawie dwulatku jest trochę że tak powiem ekstremalne wiec jak zobaczyłam ta druga kreseczkę. Wcale nie jakiś bladzioch chociaż to był drugi mocz. No szok.
Jakiś kwadrans radości a później same zmartwienia.
Czy nie będzie znów powtórki z rozrywki...
W dodatku jestem chora. Taki mam kaszel że za chwilę z brzucha zrobi mi się sześciopak a płuca mi wyskoczą. Wcześniej brałam leki Synka bo to on choruje już tydzień i mnie zaraził. Ale wolał odstawić jak zobaczyłam ten test. A teraz nie wiem żeby ten kaszel nie zaszkodził w zadnieżdzeniu... ☹️
Muszę jutro iść do lekarza rodzinnego i na betę. Bo zastrzykow mi zostało tylko dwa.
I teraz wcale nie największym problemem jest to że musieliśmy przerwać adaptacje tylko jak mam ogarnąć pracę, chorego młodego, lekarza i najważniejsza najbardziej bezbronną istotkę w tej mojej chorobie. Trzymajcie kciuki! Ale muszę wierzyć że będzie dobrze. Teraz musi być!

30 sierpnia 2021, 22:21

29dc/2cs
Byłam dziś rano u lekarza rodzinnego żeby mnie przesłuchał bo po prostu ten kaszel mnie wykańcza. Już nie pamiętam kiedy tak bardzo mnie kaszlalo. Najważniejsze że osłuchowo jakiś tam syrop i dał i aerozol do nosa. Bo jak mu powiedziałam że w ciąży to powiedział że za bardzo nie ma mi co przepisać. Skierowania na betę też nie wypisał bo podobno nie może jako rodzinny. Więc zapłaciłam i oczywiście już na samym początku będę się stresować bo same znajome pielęgniarki. Więc podejrzewam że na naszej wsi szybko to pójdzie a na prawdę najchętniej bym powiedziała przed porodem albo i po.
No ale na razie mam to gdzieś najważniejsze żeby wszystko tym razem było dobrze.
Beta dziś 67,5. Wiadomo chciałoby się jak największy pewny wynik. Ten będę musieć powtórzyć wiadomo. Ale chyba jak na 29 DC to jest ok. Mój ginekolog jeszcze nie odpisał. A został mi tylko zastrzyk na jutro więc mam nadzieję że niedługo mi podeślę receptę. Trzymajcie kciuki. Ciężki teraz czas. W pracy ciężko, choroba moja, młodego. Mojego męża też coś nabiera. Obym zdążyła się wykurować zanim jego rozbierze. Oby wszystko było dobrze z tą małą iskierką ♥️♥️♥️

4 września 2021, 13:42

Iskierko, dlaczego nie zostałaś z mamusią? 💔
Wszystko szło dobrze, w środę beta wzrosła do 156. W czwartek dostałam antybiotyk na ten kaszel. Ginekolog wysłała mi receptę na neoparin, duphaston, encorton, acard. Nawet plamien nie było. Tylko raz i tyle.
A dziś cios. Beta spadła. 94. Jestem rozbita.
Ginekolog kazał jeszcze powtórzyć w poniedziałek bo mógł być błąd pomiarów. Hmm było by cudownie jakby to był błąd. Tylko pop prostu w to nie wierzę 😔
Nie wierzę że kolejny raz szczęście zostało odebrane.

W opisie mam, że kiedy nie masz nic prócz wiary masz wszystko czego potrzebujesz. A ja właśnie ten wiary nie mam...

8 września 2021, 11:29

Właśnie mija termin mojego porodu.
A nie dość że spędziliśmy ten dzień na cmentarzu na grobie naszego nienarodzonego dziecka musieliśmy pożegnać następne.
Boże daj siły.

14 września 2021, 13:12

"Pod górkę mam, ale na to się pisałam tak czy siak"

3dc/3cs
Wydaje mi się że już moja psychika powoli wraca na tory. Przez ostatnie dni zdążyłam przewertować cały internet z hasłami "spadająca beta a jednak ciąża" na szczęście w końcu przyszło krwawienie i moje szaleństwo zostało zatrzymane. A tak na prawdę to mój M mnie trochę naprostowal. Lekarz daje zielone światło na starania w tym cyklu. Więc co mi szkodzi. Szanse że zajadę w ciążę cykl po cyklu raczej żadne a przynajmniej mam jakiś cel.
Suplementacja:
Folian, B6, B12, Vit C, koenzym Q10, Pregna Start, Encorton dwa razy dziennie, olej z wiesiołka do owulacji, aspirin cardio na noc.
Mój Niuniu po tygodniu w żłobku z powrotem chory. Mam nadzieję że tym razem szybciej mu przejdzie. Ale też szybciej działam. Szkoda mi chociaż mówi że nie chce do żłobka. Pierwsze dwa dni były ok. Później coraz gorzej. W przedostatni dzień rozpłakał się na parkingu pod żłobkiem bo nie chciał iść, ale potem już się normalnie ładnie bawił i wszystko. A w piątek płakał całą drogę do żłobka. I rozstanie też nie było łatwe. Niby potem pisały że się uspokoił. I znów teraz będzie miał taką przerwę i nie wiem jak to potem będzie. Przez ten żłobek już chorował więcej niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Nie wiem czy dobrze zrobiłam go zapisując...
Powoli zabieramy się za meblowanie synkowi pokoju. Na jego urodziny musi być wszystko gotowe i koniec kropka!
Zajmę się tez ważnym projektem w pracy to może tak się sama nie będę nakręcać.
Po prostu oprócz tego że tak najnormalniej w świecie ciężko przeżyć taka stratę to nakręciliśmy się że będzie dziecko z maja jak mój M. Synek był na moje urodziny i zaczęliśmy już sobie wyobrazić jak na urodziny męża będzie drugi poród. Że to będzie 2,5 roku różnicy jak idealnie i że akurat w pracy też zawsze od maja jest mniej pracy więc odejdę w takim w miarę nie gorącym czasie. Że nie będę chodzić w ciąży na największych upałach. I bla bla bla mnóstwo planów w te parę dni zdarzylismy wymarzyć. Nie potrzebnie.
A tak przecież dlatego już w tamtym roku postanowiliśmy się starać o drugie po wiedzieliśmy że u nas nie będzie prosto. A tu się okazuje że prosto ale krótko. Nie wiem co gorsze.
Więc przemyślałam to wszystko i bardzo bym chciało po prostu w przyszłym roku jednak urodzić ale najważniejsze to zdrowe dziecko. Jak trzeba będzie dłużej na nie poczekać to poczekamy. Czy będzie łatwo pewnie nie. I pewnie nie raz będę wylewać następne żale. Ale będę walczyć. Na Niunia też musieliśmy chwilę czekać i swoje wcześniej przejść ale teraz jak na niego patrzę to wcale nie myślę o tym że mógł by mieć już prawie 4 lata czy coś. Cieszę się że go mam. Więc mam nadzieję że jeszcze doczekam się kolejnego cudu a wtedy wszystko co się przeszło i jak długo się czekało nie będzie mieć znaczenia.

24 września 2021, 13:42

13dc/3cs

Muszę tu trochę ponarzekać żeby dać jakiś upust emocjom może zrobi mi się lepiej. Bo jestem zła, smutna. Ten cykl miał być pełen działań i nawet nie nastawiałam się na efekty ale chciałam tego działania. A tu dupa za przeproszeniem. Dziś 13dc. Od wczoraj jajniki naparzają jak nigdy więc podejrzewam że dziś owulacja. A ostatnie seksy były w poniedziałek a dziś się nie zapowiadają. I jestem rozgoryczona. Kolejny cykl z lekami i sterydami idzie na marne. Trochę czuje że tylko ja się staram a do starania trzeba dwojga. Mój dziś z kumplami umówiony no ale co ja mam powiedzieć nie idź bo musisz spełnić małżeński obowiązek?! Już samej mi się odechciewa jak wiem że dziś trzeba bo nie mam na to humoru. Wkurzam się że tylko ja śledzę te cykle, pilnuje leków, sprawdzam objawy. I dobrze że mój ma chłodna głowę bo mnie czasem sprowadzi na ziemie jak trzeba ale w tym momencie czuje że on się w ogóle nie stara o dziecko. Wiem że to nie wyjdzie od razu. Ale jak ma się w tym cyklu nie udać to trudno ale chcę mieć pewność że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. Jakoś mnie nie bawi branie tych sterydów tyle czasu na darmo. A tu nawet nie ma starań 😔
Chyba tą nowennę do św Rity od spraw beznadziejnych zaczęłam w idealnym czasie.

Gdzieś się musiałam wyżalić.
Poza tym młody dalej chory.
Szykuje się wieczór z netflixem.

6 października 2021, 17:32

25dc/3cs

Chyba jestem jednak beznadziejnym przypadkiem bo Św Rita mnie wysłuchała.
Na październikowym forum dziś tyle nadzei więc mnie poniosła ta pozytywną energią wprost do WC z testem ciążowym. I oczom nie wierzę ale jest druga kreska.
Z jednej strony jak zwykle radość z drugiej o wiele większy strach i stres.
Nawet nie chce pisać myśleć że może znów to być krótki sen.
Idę jutro na betę dla pewności czy to nie jakiś fałszywy test.

7 października 2021, 16:17

26dc/3cs oby ten szczęśliwy.

Beta dziś 55,7! Tak się cieszę, serce mi tak boje jakby miało zaraz wyskoczyć. Oby dalej wszystko było dobrze.
Panie Boże proszę Cię!
Progesteron też fajny 27,4.
Gorsza sprawa z morfologia i żelazem. Praktycznie wszystko poniżej normy. Anemia jak nie wiem co.
Zawsze miałam z tym problem ale takich złych wyników to chyba jeszcze nie miałam...
Do gina już pisałam.
Od wczoraj jestem na lekach. Jednak dobrze że tak wcześnie zrobiłam ten test.
Trzymajcie kciuki. ✊🍀🍀🍀

9 października 2021, 16:11

Mamy przyrost! Beta dziś 221,1 🙏 więc mamy ponad 200%. Tak mi ulżyło. Pierwszy ciężki etap za mną. Drugi to będzie trzecia beta ponieważ ciągle obawiam się powtórki z poprzedniego cyklu 😔.
Mój M jest dobrej myśli.
Tak bardzo chcę zdrowia dla mojego nowego Maleństwa ♥️

Synuś już ponad miesiąc z domu. Musiałam już mu podać antybiotyk bo jednak kaszel przez miesiąc to za dużo. Myślałam że po weekendzie dam go w końcu do żłobka ale dostałam wiadomość że potwierdzonych przypadkach bostonki więc chyba jeszcze przetrzymam go chwilę w domu.

A dziś z mężem idziemy na imprezkę ze znajomymi. Po cichu będziemy świętować 🍀❤️
1 2 3 4 5