X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Listopadowa mama 2015, lipcowa mama 2019 ❤
Dodaj do ulubionych
‹‹ 4 5 6 7 8

14 września 2014, 20:09

Testu jutro nie robię.
Bo wiem, że nic mi nie pokaże. Zrobię w środę,będzie bardziej pewny, nawet jeśli ciąży by nie było,Dawid mi tak mówi.Posłucham go, bo zazwyczaj ma racje.
A może jednak okres idzie.. zrobi mi usg i będzie widziała.
Choć ciągle mi coś wierci w brzuchu, ciągnie, wzdyma mnie..ach i przez to nastrój psuje..Od bólu pleców dostaje na łeb powoli.. a nie chce brać tabletek..
Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień.

Pozdrowienia z wyra:)

15 września 2014, 14:47

Tak sobie myślę,ze bardzo bolał mnie w nocy brzuch z 8 na 9 dpo..strasznie bolał, moze to bylo zasiedlenie :)? wiem, durna jestem hahaha ale teraz tak sobie rozmyslam;)
na 17 u gin wizyta, wczesniej musze isc na poczte oplaty porobic. Po wizycie idziemy na romantyczna randke do sklepu bo musze kupic sobie jeansy :) hahaha ;)
za 15 min.koncze prace ;) yeha

do pozniej :)
i dzieki za kciuki!

15 września 2014, 18:26

11dpo.

Już po wizycie. To była najlepsza wizyta w moim życiu.

Zacznę od tego, że mam :
-endometrium 10.01mm :)
-jajnik prawy 34,8 mm z pęcherzykiem 16mm
-jajnik lewy -torbiel z ciałkiem krwotocznym , po pękniętym pęcherzyku 19mm !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czyli pęcherzyk ładnie urósł i pękł :) !

Ale nadal mamy się starać,bo nie wiadomo czy teraz się udało.
Nawet pomimo złego śluzu, po przy pcos nigdy nic nie wiadomo, tym bardziej że pęcherzyk w prawym jajniku ma 16mm. Ależ ja jestem szczęśliwa.. Mam przed sobą najpiękniejsze usg w moim życiu :)

Powiedziała, że mam nie robić testu sikanego, tylko w poniedziałek rano pójść na betę.
Po południu z wynikiem. Jeśli +POZYTYW, to dostanę dupka na podtrzymanie, a jeśli -NEGATYW to dupek na wywołanie okresu;)
A plecy mnie bolą od tej burzy hormonów:)

Wiecie co.. jestem taka szczęśliwa , och jak się cieszę, że mam takie ładne jajniki.
Już nie ma napisane na kartce z usg : obraz jajników pcos :)
Gin była w szoku, że tak wszystko odczuwam, że tak szybko zaczęło się coś dziać.
Tak więc wszystko jest GIT :) Jest czym się cieszyć, bo to dla mnie ogromny sukces :)
Dzięki za kciukolce:*

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2014, 14:46

16 września 2014, 14:46

12dpo.

Zaraz idę do pracy i przeogromnie mi się nie chce.
Miałam dziś trochę roboty w domu, z resztą jak zawsze.. Zdążyłam się zdrzemnąć na 30 minut po południu- Tyle co z całego dnia zrobiłam dla siebie + to pofarbowałam włosy :)

Cycki są już ponad stanik. Wyłażą. Bolą coraz bardziej, już nawet nie mogę przyśpieszyć kroku do sklepu.. Ziemniaki obieram na szeroko trzymając ręce, bo ciężko jest mieć tak ściśnięte do siebie.. plecy bolą, ale do zniesienia. Uczucie delikatnego ciągnięcia w podbrzuszu mam, ale też znośnie, najgorsze są skurcze 4-6 sekundowe, gdzie muszę się podeprzeć i oddychać głęboko.

19 września 2014, 13:04

Nie wiem ktory dpo, nie licze juz.
Cycki dalej bolą. Ale co z tego, bolec mogą.
Testu od tamtej pory nie robilam, co ostatnio.
W poniedzialek na te bete, ale pewnie klapa.
Ciągle jem.Ogolnie bardzo cierpię/cierpialam z powodu braku miesiaczek, bo wpierdalam wszystko.Boje sie juz na wage wchodzic. Te 5 kg, ktore zrzucilam, juz pewnie dawno wrocilo.
Ale zawsze w pierwszym dniu miesiaczki mam tak, ze przestaje jeść, i gadam do siebie ze mam diete i juz tyle nie jem bo jak tak mozna ciagle cos wpierdzielac. I nie jem.. az nie zaczne brac dupka ..

Zauwazylam, ze łapią mnie skurcze w srodku, tak jakby macica, jak np. siedze i wstaje zeby cos zrobić..za kazdtm razem jak wstaje.. no i tez jak stoje, ale częściej właśnie jak się podniose.
i czemu? Ktos mial takie bóle?

20 września 2014, 18:06

Na ovu bije nudą. Kazdy cos robi, a ja w pracy siedze i juz mam takie nerwy, że nie podchodź. Juz mam dość ciagle wstawac i siadac bo mnie boli :( a co chwile ktos wchodzi... i trzeba sie podnosic i zrywac.
Zaraz bede sprzatac, bo za 2godz. zamykam.

z chęcią bym sobie cos kupila.. nie mam butów, jeansow, no i upatrzonej sukienki na slub.
w ogole jestem w dupie, mialam nadzieje ze dostane ponad 1000zl chorobowego bo naciagalam sobie u rodzinnej, a tu kiszka- dostalam 350zl! a myslalam ze za chorobowe kupię obraczki.. Teraz wiem, jakie zarobki mi wpisala na papier.. Niech się nażre durna.
Jeszcze troche i pierdolne to wszystko jak sie wkurwie.

Pocieszam sie tym, ze jeszcze ze 2 lata i bedziemy mieli juz swoj dom, swoje podwórko, ogród,zwierzęta...wszystko takie jakie chcemy.

Ostatnio problem, bo buraki nie przyprawione! Ludzie.. przeciez burak gotowany tak dobry, ze az szkoda go przyprawiac i zabijac jego smak. Wszystko smakuje tak samo. Wszystko musi smakowac tak jak ona chce. A mnie to szczerze jebie.

Wczoraj pozno wrocilismy z pizzy, zajechalismy jeszcze na loda do mc donalda.

Masakra, lozko nam piszczy.Wczoraj tak skrzeczalo, ze co chwile miusielismy sie przesuwac na inne miejsce ;)

Pis&Love

21 września 2014, 13:33

dziś - 17dpo.

Czuję się świetnie.Trochę czuję się tak, jakbym była już po okresie!

Humorki zniknęły, skręty brzucha minimalnie odczuwalne.Plecy nie bolą, sutki też nie, jedynie zostały większe,bolące nabite piersi. Brak chęci na sex już przeszło..

Nie objadam się, nie pcham do buzi co popadnie.. I jakoś już od 2 dni mam świetne libido, wręcz wspaniałe..a wczoraj był znów ogień.. Wspaniale.. Ach!

W nocy obudził mnie straszy ból pleców+ troche podbrzusza.. Ale masakra, myślałam,że zdechnę! Byłam blada, spocona.. Wzięłam 2 apapy, nie chciałam budzić Dawida, ale okropnie bolało. Po 20 minutach zasnęłam.

Nie wiem co przyniesie jutro.
Niby temperatura jest, piersi bolą, ale to wszystko! nic juz nie czuje, żadnego jajnika, żadnego wzdęcia, żadnego niczego . No jutro zobaczymy,ale nie nastawiam się , bo czuje się wyśmienicie, dosłownie jak inna ja niż tydzień temu, no mówie- jak po okresie.

21 września 2014, 22:28

TO CHYBA BYŁA CISZA PRZED BURZĄ...

W minutę rozbolały mnie plecy, zaraz zaczął ciągnąć brzuch, okropne skręty.. Lewy jajnik z którego była owulka boli! Poszłam do toalety i patrzę
PLAMIENIE
Papier różowy ze śluzem, pewnie zaraz się rozkręci..
Matko bosko kochano jedyno - ja plamię. Jak mnie bolllllli:( plecy pękają, brzuch jak balonik.
Okropnie! Mam nadzieję, ze na SOR nie będzie trzeba jechać po zastrzyk... Mam Tramal w domu, ale nie wiem czy mogę go wziąć bo.."a jeśli to nie na okres". Dobra, nie wezmę.
Chętnie bym wstała do toalety,ale nie mam siły nawet tam dojść, a mam do pokonania schody.

Pocieszam się tym, że w razie co, moja fl nie jest krótka, bo chyba lepiej mieć dłuższą.

Jest git:)
Super, że wreszcie mam SWÓJ okres, nie z tabletkami, tylko mój mój mój!
Pomimo, że ciąży brak, jestem bardzo happy !


ostatnio mieliśmy niezły ubaw z tego gościa:

https://www.youtube.com/watch?v=xuWTj22ZNRg

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2014, 11:32

25 września 2014, 10:24

Dziś fajowy dzień, bo po 15 jade odebrać moj nowy kochaniutki aparat i lece dzisiaj w plener ! Wreszcie bede mogla sie realizowac i poswiecac czas na to, co lubie.
Masakra, jeszcze 3 miesiace do slubu a ja nic nie mam ! Kase wydaje sie na zupelnie cos innego, czego w nie ma w planach:) Dobra, ciul, jakos to bedzie :) odkurzacz musimy kupic dzisiaj jeszcze bo sie zepsul.

Śpiący dzien dzis bardzo,a nuuuudny ..
jeszcze 4,5 godziny i do domu:)

/idę w srode na monitoring:)

2 października 2014, 07:59

Wczoraj na wizycie u gin , zdębiałam jak zapytała która to doba cyklu. Zapomniałam , nawet nie wiedziałam, bo nie śledzę.. ale po paru minutach za i przeciw ,wreszcie doszłam że 10dc :)
Jedyne co jest okej, to endo 6,5mm , a pęcherzyka dominującego nie ma, ze 3-4małe w jednym. Chciała żebym przyszła w poniedziałek na monit, ale stwierdziłam,że to za wcześnie (nie ma to jak poprawiać lekarza) więc będzie w środe.
Och, tak prze okropnie nie chce mi się mierzyć temperatury.Może zacznę od przyszłego tygodnia.

Zrobiłam sobie trochę przerwę od ovu, może dlatego, że wszystko już tu przeczytałam :) Ale w pamiętniki zaglądam, może nie zostawie komentarza, ale czytam:)

Wczoraj był ostatni dzień w pracy, ponieważ zamykają sklep. Nie mam pojęcia gdzie będę pracować, bo dojazd jest ciężki, a nawet jeśli autobusem, to trzeba mieć z 500zł na bilety, bo przejazdówki nie wykupie, bo nie mam meldunku tu. Jakoś to będzie.

Nie wiem czy już wstawać, czy kłaść się dalej spać .... :)

6 października 2014, 17:03

Pardon, że mnie nie było, ale nawet nie chciało mi się włazić na owu, chyba jeszcze bardziej wyluzowałam :) Oczywiście starać się nie przestajemy, z wyra lecą wióry :)

Byłam już w poszukiwaniu sukienki na ślub- w takich tam zwykłych sklepach, bo od czegoś trzeba było zacząć. Przypominam , że to ślub cywilny.. jedne głosy są takie, że : a bo to cywilny, to nie musi być biała.. no ale ja chcę! Tak mi przykro było, jak łaziłam po tych sklepach, że wstyd.
I mówię, nie no ..ludzie.. bez jaj.. nie pójdę przecież ubrana jak do cioci na imieny..
Ceny sukienek typowo ślubnych są kosmiczne i według mnie to trochę strata kasy, no bo kto przecież ode mnie tę sukienkę kupi później..
DECYZJA PADŁA WSPÓLNA!
Znalazłam! Powiedziałam, że koniec z chodzeniem i sukienkę zamawiam, wystarczy podać wymiary i już :) bez stresu, bez chodzenia, bez nerwów :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/063a6bee0e9f.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/51ea06bb3d47.jpg

Jest piękna :) i sądzę, że nigdzie bym nawet takiej nie znalazła :)
Buty planuję niebieskie, kwiaty również..no i coś we włosy biało-niebieskiego :)
( sukienka będzie biała, a na zdjęciu jest w kolorze ecru )

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2014, 17:05

8 października 2014, 15:00

Dziś wodnistego śluzu jest bardzo dużo. To jest to.
Tak jak w tamtym cyklu, na tydzień przed wysypało mi plecy . Dziś już też zaczyna boleć mnie prawa pierś i lekko ćmią plecy. Jak przyduszę górę kości łonowej, to boli z lewej strony.
Sądzę że jestem tuż przed przed owulką. Co pokaże monit? Zobaczymy.
No i jak zawsze- nie myliłam z tym, żeby przyjść na usg w środę.

So excited!



Jestem po wizycie, ale musiałam załatwić sobie usg na JUŻ, bo na drzwiach kartka :
do 31.10 z powodu choroby gabinet nie czynny !
Masakra. I weź tu monitoruj cykl ..

Dobra, załatwiłam.. jakiś secesyjny sprzęt, zapłaciłam 50 zł (u swojej 30zł).. i nawet nie dostałam wydruku z usg, tylko kartkę, na której jest to napisane ile co ma. Dziwnie.
Przechodząc do szczegółów - jajnik lewy 16,5mm, endo 9,2 .. czyli jeszcze ze 2 dni ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2014, 17:54

22 października 2014, 13:50

Tak się zastanawiam czy czasem nie przestać chodzić do lekarza..
Jakoś mam takie myśli od dłuższego czasu..
Ach, niech dzieje się co chce.. Ona i tak dopiero zaczyna przyjmować od 31 października, ale weź się teraz do niej zapisz, jak miesiąc był zamknięty gabinet.. a miała już każde terminy pozajmowane.. i teraz jeszcze ja miałabym się tam wcisnąć bez umawiania , między pacjentkami i czekać po godzinie w kolejce ? Wkurza mnie to i nie przemawia to do mnie.

Ale oczywiście starać się dalej będziemy, bo bardzo chcemy mieć dziecko.

45 dni do ślubu:)

7 listopada 2014, 20:40

Zostało 29 dni.

Najbardziej wyczekiwany dzień, choć wiadome było od zawsze, że ze sobą będziemy.
Nie potrafię bez niego żyć, nawet jak wyjdę gdzieś na pół dnia, co rzadko się zdarza, to tylko myślę o tym, żeby wrócić do niego, do domu. Boziu, jak my się znamy na wylot !
Nikt lepiej go nie zna jak ja, nawet jego Matka.

Z organizacji wszystko już mamy pozałatwiane.
W czwartek idziemy do mojej koleżanki ugadać się co do zdjęć.
W przyszła niedzielę jedziemy dać menu do restauracji. Ach, jak z tym menu było ciężko. Każdy chciał co innego.. Ależ buzowało mi wszystko w środku! Bo wybieraliśmy "wspólnie".

A w środę moja Babcia, Mamy Mama, ma 70kę.
Jak ja ją kocham. Chciałabym żeby była z nami zawsze.

Garnitur mamy, na sukienkę jeszcze czekam, będzie w połowie miesiąca. A szpilki mam boskie.
Ślicznie wyglądają na nodze :) będę miała później do jeansów :)
Byłam odebrać ostatnio bolerko, to tak się strasznie zezłościłam że ***** !
Miał być rozmiar M, długi rękaw. Babka zmierzyła mnie w biuście i dł.ramienia, myślałam,że to " tylko tak poglądowo " , ale takie uszyli, że aż w szoku byłam.
Zapięcie było tak wysoko, w połowie szyi, oczywiście miało być pod szyją, normalnie .
Rękaw za długi, a w biuście to by jeszcze ze 4 cycki weszły takie duże !
No nic, miała dać do przerobienia, zobaczymy jak im wyjdzie. Wrr.

Trochę na początku niektórym nie po nosie była data/termin ślubu.
Bo to przed świętami, bo to remont, bo to to, bo tamto.
Ale wytłumaczyłam również rodzicom, że KAŻDA PORA NA WYDATEK JEST ZŁA ! Że ile jeszcze mamy czekać? Kolejne 6 lat?
Mama przyznała mi rację, bo zawsze byłoby coś na przeszkodzie. Szkoda mi ich, bo są już długo w budowie/remoncie , długo.. i ciągnie się to i ciągnie, a tu jeszcze ślub. No ale nie mogę ciągle na to patrzeć, bo nigdy byśmy w takim wypadku ślubu nie wzięli, bo nie wiem ile to jeszcze potrwa.

Oni nas rozumieją i bardzo im za to dziękuję.
Rodzice są dla mnie wszystkim. Mama całym życiem. Aż się poryczałam no!


......





Mam nadzieję, że już za rok będziemy mogli kupić nasz dom.

Marzę wciąż .



Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2014, 20:40

7 listopada 2014, 20:40

Zostało 29 dni.

Najbardziej wyczekiwany dzień, choć wiadome było od zawsze, że ze sobą będziemy.
Nie potrafię bez niego żyć, nawet jak wyjdę gdzieś na pół dnia, co rzadko się zdarza, to tylko myślę o tym, żeby wrócić do niego, do domu. Boziu, jak my się znamy na wylot !
Nikt lepiej go nie zna jak ja, nawet jego Matka.

Z organizacji wszystko już mamy pozałatwiane.
W czwartek idziemy do mojej koleżanki ugadać się co do zdjęć.
W przyszła niedzielę jedziemy dać menu do restauracji. Ach, jak z tym menu było ciężko. Każdy chciał co innego.. Ależ buzowało mi wszystko w środku! Bo wybieraliśmy "wspólnie".

A w środę moja Babcia, Mamy Mama, ma 70kę.
Jak ja ją kocham. Chciałabym żeby była z nami zawsze.

Garnitur mamy, na sukienkę jeszcze czekam, będzie w połowie miesiąca. A szpilki mam boskie.
Ślicznie wyglądają na nodze :) będę miała później do jeansów :)
Byłam odebrać ostatnio bolerko, to tak się strasznie zezłościłam że ***** !
Miał być rozmiar M, długi rękaw. Babka zmierzyła mnie w biuście i dł.ramienia, myślałam,że to " tylko tak poglądowo " , ale takie uszyli, że aż w szoku byłam.
Zapięcie było tak wysoko, w połowie szyi, oczywiście miało być pod szyją, normalnie .
Rękaw za długi, a w biuście to by jeszcze ze 4 cycki weszły takie duże !
No nic, miała dać do przerobienia, zobaczymy jak im wyjdzie. Wrr.

Trochę na początku niektórym nie po nosie była data/termin ślubu.
Bo to przed świętami, bo to remont, bo to to, bo tamto.
Ale wytłumaczyłam również rodzicom, że KAŻDA PORA NA WYDATEK JEST ZŁA ! Że ile jeszcze mamy czekać? Kolejne 6 lat?
Mama przyznała mi rację, bo zawsze byłoby coś na przeszkodzie. Szkoda mi ich, bo są już długo w budowie/remoncie , długo.. i ciągnie się to i ciągnie, a tu jeszcze ślub. No ale nie mogę ciągle na to patrzeć, bo nigdy byśmy w takim wypadku ślubu nie wzięli, bo nie wiem ile to jeszcze potrwa.

Oni nas rozumieją i bardzo im za to dziękuję.
Rodzice są dla mnie wszystkim. Mama całym życiem. Aż się poryczałam no!


......





Mam nadzieję, że już za rok będziemy mogli kupić nasz dom.

Marzę wciąż .



http://naforum.zapodaj.net/thumbs/45011336cdb8.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2014, 20:46

18 listopada 2014, 00:04

18 dni do ślubu!

Czy podejmę wyzwanie i będę wyglądać zniewalająco?
Odmówiłam fryzjera! ani nie zapisałam się na makijaż! bo wiem,że zrobię to lepiej..
Cały arsenał kosmetyków mam, i to z górnej półki.. no i nie boję się że coś zepsuję:)
Bolerko? Tak, odebrałam, może być z przymrużeniem oka, ale lepiej wygląda ..rozpięte.
Nie chciałam już wyrażać swojego zdania na głos,żeby sobie oszczędzić słuchania
..dobra, jakie jest takie będzie:)

Jutro jedziemy podpisać umowę na przewóz gości, wybrać ciasta i tort:)

Sukienka będzie wysłana w środę, na piątek powinna już być!!!!!

A ! Miałam swoje a'la panieńskie :) Poszłam ze świadkową na balety, wcześniej kolacja z naszymi dżentelmenami, którzy mieli strach w oczach kiedy nas zawozili pod klub.
Kaca nie miałam, wypiłam może 4 drinki i wściekłego psa, a w domu ze 3 drinki.
Czułam się tak 'akurat' :) Dostałam w prezencie od świadkowej kartę podarunkową do Douglasa, teraz czekam na kuriera:P
No i oczywiście mój (jeszcze) narzeczony był ze mnie dumny, bo byłam trzeźwa , a nie byłam zwłoki :) hahaha ! noooo..ja czasem tak potrafię! ale uczę się ciągle i idzie mi coraz lepiej:)szczerze? brak umiaru został mi ze szkoły średniej:P


Fajnie jest. Mam nadzieję, że z roku na rok będziemy kochać się jeszcze bardziej,tak jak jest teraz. Nie wiemy co to znaczy przyzwyczajenie i chyba nie chcielibyśmy wiedzieć :)




3 grudnia 2014, 21:58

Po po jutrze ślub!
__________________
Zbierałam się chyba z 8 czy 9 dni do wpisu ;P

Wchodzę na ovu w przyjaciółki, bo chyba ze 2 tyg. w nie nie wchodziłam i klapa- nie ma nawet komu gratulować.
Nikt w ciążę nie zachodzi, jakiś plagiat, czy co.
Ani ja w ciążę zajść nie mogę, ale niech dzieje się co chce, dziecka zaadoptować nawet kiedyś, kiedyś w przyszłości, chyba bym się nie odważyła. Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić, wolałabym zdać się chyba na los :) No ale różni są ludzie i zdania podzielone w tym temacie :)

__________________

Wszystko już gotowe, w sumie nic szczególnego robić nie trzeba było..największy mój wysiłek to naklejki na butelki i kokardki :) Buty, sukienka, garnitur,czekają na wyciągnięcie z szafy i wywieszenie,uszykowanie do wyjścia. Jutro idę na paznokcie, w piątek trzeba pojechać zawieźć kwiaty dla rodziców, do restauracji.
Do stresu jedynie zaliczyć mogę niechcianych gości na twarzy, jakieś syfki - modlę się,żeby nie było ich dużo :/ Okres na szczęście pojawił się, mam nadzieję, że do soboty się skończy.
Od poniedziałku po południami mamy ciągle gości, jutro jedynie ja będę gościć się u kogoś:)

Pojawił się plan nowej, stałej pracy, tylko jest problem z dojazdem, ale no jeżeli się nie spróbuje to mogę żałować. W piątek mogę przynieść dokumenty i pewnie od środy mogłabym już pracować..Ale zobaczymy:D
Kolejna praca, jako praca dodatkowa związana będzie z makeupem, wizażem i asystą.
13 i 14 grudnia mam dwie sesje "ciążowe" (mejkapowe), i już nie mogę się doczekać.Jak na razie za darmo, bo wiadomo, trzeba się pokazać, trenować na różnych twarzach- sesje również są darmowe. Będę współpracować z bardzo fajną dziewczyną, mamą dwójki dzieci, która ma fajne, realne plany otworzenia studia fotograficznego w przyszłym roku,która sama zaproponowała mi współprace. Nie mogę się doczekać! :)


Ostatnio polubiłam robić drożdżaka, z czymkolwiek co mam na stanie, nawet smarowałam dżemem i kładłam jabłka. Ale chwila - moment i po blaszce, rozchodzi się w mig. Dostawałam wiele uwag (od teścio***)typu " a moja mama jak robiła " , na co ja "ale ja robię po swojemu" - jak ja tego nienawidzę ! gdy ktoś podważa moje umiejętności, nie daje mi zrobić tak, jak ja chce. nosz kuźwa.co mnie to.
_____________________________________________________________________________________________


A ślubu już doczekać się nie mogę ! jestem szczęśliwa, a w małżeństwie będę chyba jeszcze bardziej :)

Buziaki !

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2014, 22:18

6 grudnia 2014, 00:27

Spontaniczny wpis,żebym nie zapomniała nigdy, co robiłam dzień przed ślubem :)

Wstałam wcześnie rano, ogarnęłam kuchnię, wypiłam jedną kawę, później drugą podczas makijażu (jak co dzień:) ) no i dopiero po, zjadłam kromkę chleba, przyjechała moja Mama na chwilę. O 11 przyszedł nasz świadek, spakowaliśmy wędliny, wódki, balony, szampany i wazony do samochodu, był mega ścisk. Zajechać musiałam do bankomatu, tyle że wypłacać można tylko wielokrotność 50 zł, więc musiałam wejść do banku w kolejkę, bo potrzebowałam wybrać wszystkie pieniądze :)
Daję kartę do bankomatu,a pani mówi : poproszę dowód - i tu zonk ! Ja dowód w domu zostawiłam, bo leży już od tygodnia, żebym ja go nie zapomniała :) tak się wytłumaczyłam, na szczęście babeczka bardzo wyrozumiała, wyśpiewałam jej pesel, bo powiedziała że nie może obsłużyć konta bez dowodu :)
Oczywiście pożyczyła nam szczęścia i miłości na do widzenia :) Poleciałam pędem do kwiaciarni po kwiaty dla rodziców, no świetne te wiązanki zrobiły ! I przełożyłam swój bukiet ślubny na dziś, na godz. 17, bo jutro nikt specjalnie gonić nie będzie :) a więc załatwiliśmy wszystko i pojechaliśmy na miejsce.
Balony. Balonów wzięłam 22szt., wydawało mi się, że to tak akurat, a On wcale balonów nie chciał wcześniej żeby zakładać, a wyszło na to, że musiał jechać szukać balonów, bo postanowił dokupić, no bo TAK MU SIĘ SPODOBAŁY :) No i wyszło nam pięknie :)
W drodze powrotnej do domu, pojechaliśmy po moją wiązankę. Cena- kosmos. No ale dobra.
Jaka ja byłam zła na te kwiaty, już nic się nie odzywałam, no nie podobały mi się wcale.. do czasu jak nie przyszłam do domu, stanęłam przed lustrem, założyłam ten grzebyk z kwiatami z wiązanki we włosy, kwiaty wzięłam w rękę - NO CZARY ! ależ pięknie:) Butonierka też jest śliczna:)


Ogólnie nie dawaliśmy zaproszeń do urzędu osobom niezaproszonym na przyjęcie,bo każdemu z osobna trzeba by było dawać zaproszenie, ale jak ktoś chce, niech przyjdzie, przecież drzwi otwarte są.
I taka ciekawość - kto będzie, bo rodzina duża.. I jak później dupsko obrobią, bo to w ich stylu.
Jakby nie było-to źle.
Boziu, ja nie wiem od czego jutro mam zacząć:)
I jeszcze na dodatek mój mężu przyszły się rozchorował,bo przemarzł i teraz się mam, o.
Ale mam nadzieje że jutro będzie mniejszą marudą niż dziś:)


Łał. Ślub. Ależ się cieszę że to juuuuuuż !

_____________________________________________________________________________________________

Nasz zaprzyjaźniony Ksiądz niestety odebrał wyniki, wyniki znacznie się pogorszyły i ma nawrót raka krwi. Jedzie/albo nawet już jest w drodze/ do Strasburga na leczenie. Powiedział, że albo wróci, albo zostanie już tam .. Ze świąt się nie cieszy, chyba już go nic nie cieszy, ale pogodzony jest z losem. Dałam mu małego, szklanego słonika na szczęście,którego dostałam kiedyś od Mamy,ale jemu bardziej się teraz przyda. Mamy kontakt przez messengera, więc ma dzwonić co jakiś czas. Szkoda faceta, bo z niego to na prawdę dobry człowiek,który ma zawsze coś mądrego do powiedzenia.

______________________________________________________________________________________________



IDĘ SPAĆ BO BĘDĘ MIAŁA ZMARSZCZKI :P HA!




19 grudnia 2014, 01:43

Dziękuję Wam wszystkim,które trzymały kciuki i życzyły wszystkiego naj :*

Oj ociągam się, ociągam ze zrobieniem wpisu, bo czasu mi brak,choć zajęć nie tak dużo, brak jakiegoś wyciszenia, spokoju.

Co do ślubu.. Było super:) Jakieś szczęście mnie przepełnia jak sobie przypomnę i nie wiem co mam pisać :) Teść, który jest z reguły niepijący- nachlał się w 3 dupy, zdychał 2 dni :) Za to mój Tata- z reguły pijący, nieodmawiający - nie pił ani grama:) pokazał klasę i bardzo mi się to podobało. Tego wieczoru stwierdził : NIE SZTUKĄ JEST SIĘ NAPIĆ; SZTUKĄ JEST NIE PIĆ, GDY CZŁOWIEK PIJĄCY !
Chyba nawet nie wie, jak mi zaimponował:) Oj, ten Tata:)

Mamy się popłakały na ślubie, ja nie uroniłam ani łezki! (no bo przecież nie po to godzinę się malowałam :) ) ale jakoś bardziej się cieszyłam, że to wreszcie się dzieje, może dlatego:)
Dawid dzień przed -rzygał, w dniu ślubu -też! i powiedział mi,że coś mu stanęło na żołądku:)
Uwierzcie mi,że On sam nie wiedział,że był zdenerwowany! bo nigdy chyba się tak w życiu nie stresował! Poszedł umyć samochód wtedy i jak wrócił,czuł się już lepiej:)

A dziś postanowiliśmy z szafy na ciuchy zrobić komodę na ciuchy ! Na taki genialny pomysł wpadłam;)
No bo po co kupować nową, skoro ta jest dobra :D
ale niestety po docięciu drzwiczek z drzwi, wyszło na to, że nie będą nam zawiasy pasowały hahahaha! A innych nie dało rady zamontować, więc jutro jadę po materiał zasłonowy i komoda nie będzie miała drzwiczek, a jedynie zasłonki ..Zawsze takie zasłony podobały mi się w meblach kuchennych, no coś to w sobie ma!
A ! i odpadł mi mój ślubny tips i wciągnęłam go odkurzaczem .. hahaha!

Każdy kolejny dzień mam już zaplanowany aż do świąt.
Jutro jedziemy po zasłony, mam nadzieję że do wieczora uszyję.
W sobotę jedziemy do jego kuzyna, może na drinka?
W niedzielę do 13.00 mam makijaż do sesji fittnes, później luzuję się w chacie.
W poniedziałek na 16.30 jedziemy z teściową na paznokcie.
We wtorek idziemy na roczek do koleżanki (na kawę, bo nie chcieliśmy imprezować z jej całą trudną rodziną), kupiłam jej tygryska z Winne the Phoo, którego jak się potrząśnie to fajnie gra i daje odgłos brykania.
Środa- wigilia i prezenty.

Mój już leży pod choinką i mam zakaz go dotykania! Rozumiecie! Zakazał mi go dotykać,a co najlepsze? Mówi do mnie, że on musi leżeć w poziomie, nie wolno go przewracać! I jak mam żyć? Że ja nie wiem co to jest? Ja? Ja wszystkowiedząca ? No MASAKRA, on chce mnie wykończyć:)

Jemu kupiłam figurkę Hoplity, spartańskiego wojownika (lubi takie klimaty i zawsze kupuje mu coś, na co może popatrzeć że jest) i koszulkę z medicine, która spodobała mu się na wystawie. Ale ja go w konia robię i mówię mu, że kupiłam mu coś innego co chciał, bo chciałam coś od siebie sama kupić i żeby też mi się to podobało, a co mi tam-niech się pomartwi:)

Idę już spać,bo dwutygodniowy mąż mój już dawno chrapie :)

21 grudnia 2014, 15:39

Jak ja lubię takie dni, kiedy nie chce mi się jeść. Ani słodkiego, ani mięsa, no nic.Mogłabym same jogurty i wodę.
‹‹ 4 5 6 7 8