X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania minionki rozrabiają
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

27 lipca 2015, 10:15

Jajnik jeszcze trochę pobolewa, ale to już tylko takie ćmienie. Właściwie wczoraj wieczorem już prawie nie bolał, więc myślę, że owulacja była jakoś późnym popołudniem, kiedy skręcało mnie z bólu. Dziś temperatura trochę niższa niż wczoraj i serducho znowu z rana :) Aha, i test owu negatywny. Powtórzę jeszcze po południu, ale nie liczę na wiele.

Teraz właściwie pozostaje tylko czekać i nie zwariować z nakręcania. Co ma być to będzie. Przecież nic nie wskóram zamartwianiem się...gdyby tylko to było takie łatwe.

No nic, jutro szybki wypad do Malborka na miniwycieczkę przed wyjazdem męża. Trzeba się zrelaksować i nacieszyć sobą :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2015, 10:17

29 lipca 2015, 08:13

No i ovufriend wyznaczył mi owulację na 16 dzień cyklu biorąc pod uwagę tylko temperaturę. Ale ja wiem, że to nieprawda, bo inne objawy wskazują na 17 dzień. No cóż, to tylko narzędzie, maszyna. Maszyna stwierdziła też, że mój mąż ma azoospermię, którą za jakiś czas wykluczył człowiek. Dlatego traktuję ten program jako "pomagacz" w zapisywaniu notatek, a swoje i tak wiem ;)

Dziś jest 3dpo, a nie czwarty. Czekamy, co przyniesie los...

Od jakiegoś czasu mam głupie sny. Dziś śniło mi się, że chodziłam po szpitalu w ciąży, później się okazało, że tylko udawałam, że w ciąży jestem, a na koniec jeszcze nosiłam na rękach "wymyślone" dziecko i wszystkim je pokazywałam. Totalne wariactwo :P

30 lipca 2015, 06:33

Niemądra maszyna przesunęła mi dzień owulacji na 18...hmm, może wcale nie taka niemądra. No nic, poczekamy, zobaczymy.

Wczoraj pobolewały mnie jajniki (podobnie jak przed ostatnim okresem).

Z męża wyjazdem nie wiadomo co, bo jeszcze nie dostał potwierdzenia, że kogoś potrzebują. Trochę lipa, bo siedzi jak na szpilkach i się dołuje. Z jednej strony chciałabym jak najdłużej mieć go przy sobie, ale jeśli nie będzie miał pracy to trochę bryndza. I znów - poczekamy, zobaczymy. Modlę się codziennie i to mi daje siłę i wytrwałość.

31 lipca 2015, 05:50

No i pojechał :( ech, to teraz nie zwariować przez te 9 tygodni, zebrać się do kupy, rzucić w wir pracy i spokojnie czekać :)

Dziś niższa temperatura, ale nie ma się co dziwić, jak mierzona o czwartej rano. Do zignorowania.

3 sierpnia 2015, 19:40

25dc - brzuch "pobolewa" jak na okres. Poza tym nastrój zmienny mocno jak przy klasycznym PMS-ie.

6 sierpnia 2015, 14:58

28dc, 10dpo - małpa daje znać, że wkrótce znów mnie odwiedzi. Nie ma co sobie wkręcać - PMS na całego, wkurw na wszystko i wszystkich, dół, zmęczenie, w podbrzuszu coraz mocniej odczuwalne charakterystyczne "pulsowanie", prawie już ból miesiączkowy. No i temperatura spada, więc dla pewności przetestuję się jeszcze dziś wieczorem albo jutro rano, a potem kupię wino i będę się mocno odstresowywać.

6 sierpnia 2015, 21:11

Test zrobiony - negatywny oczywiście. W głowie dziwny spokój, ale chęć spożycia procentów nie minęła. Dobrze, trzeba się jutro odstresować i przepłukać gardło przed koncertem coby się lepiej śpiewało ;)

A w sobotę idę po nowe buty do biegania. Mam dwa miesiące, żeby zrobić z siebie laskę :)

10 sierpnia 2015, 22:59

No i wczoraj zaczął się nowy cykl...

Czasem sobie myślę, że nie mam już siły i nie dam rady więcej. A potem wstaję następnego dnia i jakoś jadę dalej. Nie umiem po prostu usiąść i czekać na cud. Muszę wszystko sprawdzić, a może w końcu się dowiem w czym tkwi problem. Jeszcze trochę...

11 sierpnia 2015, 16:20

Poszłam dziś rano się ukłuć :) miałam mieszane uczucia co do laboratoriów Diagnostyki, ale było OK. Dostałam kartę stałego klienta i od razu zniżkę. I wyniki już sobie sprawdziłam w necie.

Wyszła mi za wysoka prolaktyna. No to trochę więcej już wiemy. Jeszcze tylko estradiol w trakcie owulacji i progesteron między 21 a 25 dniem cyklu i mam nadzieję, że coś podziałamy z panią doktor. Powoli, ale zawsze do przodu :)

12 sierpnia 2015, 20:40

Dziś wysłałam maila z wynikami do mojej pani doktor. Zadzwoniła i opisała mi, co tam się w tych moich hormonach dzieje. Poza, oczywiście, podwyższoną prolaktyną, niby wszystko w normie jeśli patrzeć na każdy osobno. Ale jak wziąć pod uwagę staranie się o dziecko, to już nie tak różowo. TSH i estradiol za niskie, a FSH niższe od LH, a powinno być odwrotnie. A wszystko przez tę podwyższoną prolaktynę, która wpływa na pozostałe hormony.

Kazała dalej się badać według zaleceń, ale zapytana czy mogę brać ziółka powiedziała, że nie zaszkodzi.

Tak więc zakupiłam Castagnus i zaczynam od jutra. Dalej się obserwuję i zapisuję wszystko, potem reszta badań i znów na konsultacje.

Ech, kolejne światełko w tunelu. Oby było coraz większe i jaśniejsze :)

26 sierpnia 2015, 06:49

Nie wiem, czy udało mi się uchwycić dzień owulacji gdy badałam poziom estradiolu. Ovufriend już drugi raz przestawił mi dzień jajeczkowania. Mam to gdzieś. Może w przyszłym miesiącu będzie lepiej. Ogólnie psychicznie z różnych powodów czuję się chujowo...ale o tym może innym razem.

10 października 2015, 10:12

Jestem z powrotem po paru tygodniach, w ciągu których wydarzyło się kilka rzeczy, które zmieniły moje podejście do pewnych spraw.
Dwumiesięczna rozłąka z mężem to było coś okropnego. Dużo mogłabym pisać o tym, co czułam w tym czasie i jak się te moje uczucia zmieniały...ale to już nieważne. Mąż wrócił i teraz na nowo przyzwyczajam się do mieszkania z nim ;)
Po jego wyjeździe jakiś czas spędziłam z rodziną, między innymi opiekowałam się dziećmi brata (3 latka i rok). Po tygodniu spędzonym na ciągłym zajmowaniu się chłopcami stwierdziłam, że chyba niekoniecznie mam na coś takiego ochotę. Niby dzieci grzeczne, ale to praca 24/7. Zdałam sobie sprawę, że jest mi dobrze tak jak jest. Mam czas dla męża i siebie i jest OK.
W niedzielę zmarła moja koleżanka z pracy. Zostawiła męża i trzyletniego synka...
Wczoraj dowiedzieliśmy się, że znajomi spodziewają się dziecka. Uznali, że dawno w ich życiu nic się nie działo i sobie zrobili...
Mam wrażenie, że tak niewiele od nas zależy, że nie chce mi się nic robić. Mam ochotę po prostu płynąć z prądem. Cieszyć się tym, co mam, a nie gonić ciągle za jakimś celem, który może okazać się nieosiągalny. Nie chcę, żeby pewnego dnia okazało się, że przez skupianie się na zajściu w ciążę coś przegapiłam. Możliwe, że nigdy się nam nie uda i powoli zaczynam się oswajać z tą myślą.

18 października 2015, 20:58

Taaa, jasne. Mogę sobie pogadać, że się oswajam...następnego dnia po ostatnim wpisie miałam strasznego doła. Po prostu nie umiem się pogodzić z tym, że wciąż nam się nie udaje. Nie podoba mi się to jakim człowiekiem się staję - nie umiem cieszyć się szczęściem koleżanki, nie umiem współczuć innej, która niedawno poroniła...nie lubię siebie takiej :(

20 października 2015, 20:41

Na początku tego cyklu znów zbadałam sobie hormony (po dwóch miesiącach brania Castagnusa). Prolaktyna spadła z 34,18 do 27,91 (norma jest do 23,30). Zmieniły się proporcje FSH i LH (teraz FSH>LH czyli tak jak powinno być). Spadł też poziom TSH i estradiolu, a to akurat nie wiem czy dobrze. Ale najważniejsze, że coś się zadziało. Biorę ziółka jeszcze do końca tego cyklu, a potem przerwa i konsultacje z lekarzem.

22 października 2015, 13:08

Dziś miałam okresowe badania do pracy i ciężko byłoby dojechać na czas do szkoły, a że tylko dwie lekcje dziś miałam, to dyrektor dał mi wolne :D Siedzę sobie w domku, piję kawkę i planuję fajny obiadek...a potem serducha ;)
Będzie fajny wieczór jak mąż wróci z pracy...tylko nie mogę się pozbyć myśli, że pewnie i tak się nie uda. Blee :(

24 października 2015, 09:38

18 dzień cyklu, a owulacji ani widu ani słychu. Temperatura wyjątkowo niska, nic nie boli, nie ma pryszczy, nie ma śluzu, testy negatywne...tylko chcica jest. Ale ubiegły tydzień był bardzo ciężki. No nic, może po 12 godzinach snu coś mi się ruszy ;)

25 października 2015, 17:06

Nadal ani śladu owulacji i nic nie zapowiada, że przyjdzie. Dołująca niedziela dobiega końca. Mam wrażenie, że jestem w tym wszystkim sama, że mąż nie wspiera mnie tak jak powinien. Stało się to, czego się bałam. Od dłuższego czasu kochamy się tylko po to, żeby zajść w ciążę. Zero spontaniczności, a co gorsza, zero inicjatywy ze strony męża :( Z jednej strony mam ochotę usiąść z butelką wina i przeryczeć cały wieczór, tydzień, całe życie...z drugiej czuję, że muszę dalej walczyć, że powinnam zrobić coś inaczej, skoro to, co robiłam do tej pory nie działa. Nienawidzę tego stanu :(

26 października 2015, 06:53

Powiedziałam mężowi, co mnie boli (nie pierwszy raz zresztą) i pojechałam na próbę. Pośpiewałam, wyżyłam się trochę...i wróciłam do domu z chorym gardłem. Właściwie to już wcześniej mnie coś brało, może dlatego byłam taka marudna.
Owulacji nadal brak, ale przyszła jakaś infekcja gardła. Za słaba niestety, żeby dostać L4, przynajmniej od mojego lekarza. Więc, po porannym serduchu, dupa w troki i jazda do pracy.

27 października 2015, 06:33

Jajniki nadal śpią. Z tego wszystkiego zrobiłam dziś test ciążowy, choć temperatura nadal w dole. Negatywny oczywiście. Ech, takiego cyklu to ja jeszcze nie miałam.
Ale choróbsko zelżało, więc chociaż tu jest poprawa :)

28 października 2015, 18:40

Test owulacyjny wreszcie pozytywny. Działamy dalej :)
1 2 3 4