Aha, i test owu negatywny. Powtórzę jeszcze po południu, ale nie liczę na wiele.Teraz właściwie pozostaje tylko czekać i nie zwariować z nakręcania. Co ma być to będzie. Przecież nic nie wskóram zamartwianiem się...gdyby tylko to było takie łatwe.
No nic, jutro szybki wypad do Malborka na miniwycieczkę przed wyjazdem męża. Trzeba się zrelaksować i nacieszyć sobą
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2015, 10:17

Dziś jest 3dpo, a nie czwarty. Czekamy, co przyniesie los...
Od jakiegoś czasu mam głupie sny. Dziś śniło mi się, że chodziłam po szpitalu w ciąży, później się okazało, że tylko udawałam, że w ciąży jestem, a na koniec jeszcze nosiłam na rękach "wymyślone" dziecko i wszystkim je pokazywałam. Totalne wariactwo
Wczoraj pobolewały mnie jajniki (podobnie jak przed ostatnim okresem).
Z męża wyjazdem nie wiadomo co, bo jeszcze nie dostał potwierdzenia, że kogoś potrzebują. Trochę lipa, bo siedzi jak na szpilkach i się dołuje. Z jednej strony chciałabym jak najdłużej mieć go przy sobie, ale jeśli nie będzie miał pracy to trochę bryndza. I znów - poczekamy, zobaczymy. Modlę się codziennie i to mi daje siłę i wytrwałość.
ech, to teraz nie zwariować przez te 9 tygodni, zebrać się do kupy, rzucić w wir pracy i spokojnie czekać 
Dziś niższa temperatura, ale nie ma się co dziwić, jak mierzona o czwartej rano. Do zignorowania.

A w sobotę idę po nowe buty do biegania. Mam dwa miesiące, żeby zrobić z siebie laskę
Czasem sobie myślę, że nie mam już siły i nie dam rady więcej. A potem wstaję następnego dnia i jakoś jadę dalej. Nie umiem po prostu usiąść i czekać na cud. Muszę wszystko sprawdzić, a może w końcu się dowiem w czym tkwi problem. Jeszcze trochę...
miałam mieszane uczucia co do laboratoriów Diagnostyki, ale było OK. Dostałam kartę stałego klienta i od razu zniżkę. I wyniki już sobie sprawdziłam w necie.Wyszła mi za wysoka prolaktyna. No to trochę więcej już wiemy. Jeszcze tylko estradiol w trakcie owulacji i progesteron między 21 a 25 dniem cyklu i mam nadzieję, że coś podziałamy z panią doktor. Powoli, ale zawsze do przodu
Kazała dalej się badać według zaleceń, ale zapytana czy mogę brać ziółka powiedziała, że nie zaszkodzi.
Tak więc zakupiłam Castagnus i zaczynam od jutra. Dalej się obserwuję i zapisuję wszystko, potem reszta badań i znów na konsultacje.
Ech, kolejne światełko w tunelu. Oby było coraz większe i jaśniejsze
Dwumiesięczna rozłąka z mężem to było coś okropnego. Dużo mogłabym pisać o tym, co czułam w tym czasie i jak się te moje uczucia zmieniały...ale to już nieważne. Mąż wrócił i teraz na nowo przyzwyczajam się do mieszkania z nim

Po jego wyjeździe jakiś czas spędziłam z rodziną, między innymi opiekowałam się dziećmi brata (3 latka i rok). Po tygodniu spędzonym na ciągłym zajmowaniu się chłopcami stwierdziłam, że chyba niekoniecznie mam na coś takiego ochotę. Niby dzieci grzeczne, ale to praca 24/7. Zdałam sobie sprawę, że jest mi dobrze tak jak jest. Mam czas dla męża i siebie i jest OK.
W niedzielę zmarła moja koleżanka z pracy. Zostawiła męża i trzyletniego synka...
Wczoraj dowiedzieliśmy się, że znajomi spodziewają się dziecka. Uznali, że dawno w ich życiu nic się nie działo i sobie zrobili...
Mam wrażenie, że tak niewiele od nas zależy, że nie chce mi się nic robić. Mam ochotę po prostu płynąć z prądem. Cieszyć się tym, co mam, a nie gonić ciągle za jakimś celem, który może okazać się nieosiągalny. Nie chcę, żeby pewnego dnia okazało się, że przez skupianie się na zajściu w ciążę coś przegapiłam. Możliwe, że nigdy się nam nie uda i powoli zaczynam się oswajać z tą myślą.
Siedzę sobie w domku, piję kawkę i planuję fajny obiadek...a potem serducha 
Będzie fajny wieczór jak mąż wróci z pracy...tylko nie mogę się pozbyć myśli, że pewnie i tak się nie uda. Blee
Z jednej strony mam ochotę usiąść z butelką wina i przeryczeć cały wieczór, tydzień, całe życie...z drugiej czuję, że muszę dalej walczyć, że powinnam zrobić coś inaczej, skoro to, co robiłam do tej pory nie działa. Nienawidzę tego stanu
Owulacji nadal brak, ale przyszła jakaś infekcja gardła. Za słaba niestety, żeby dostać L4, przynajmniej od mojego lekarza. Więc, po porannym serduchu, dupa w troki i jazda do pracy.
Ale choróbsko zelżało, więc chociaż tu jest poprawa