ehh i by to takie proste było...
Wszyscy mi wmawiają że jestem za młoda że muszę najpierw coś w życiu osiągnąć żeby zapewnić dziecku godne życie... I nikt nie patrzy na to że dużo się nacierpiałam że dużo w życiu przeszłam i tak samo pragne jak inni i chcę mieć dziecko i kochać je, dać mu to czego ja nie miałam, dać mu miłość ciepło i rodzinę, i nikt mnie nie powstrzyma mimo że mam niecałe 18 lat będę dążyć do tego...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2014, 00:37
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią....
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja wierzę w życie po porodzie." ....
już mnie dobija wszystko...A jutro pieczemy ciasto i ciasteczka i pączki
i wielkie sprzątanie i malutkie przemeblowanie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2014, 22:10

Wapń i magnez
Niektóre badania naukowe wskazują na związek pomiędzy dietą kobiety przed i w czasie zapłodnienia a płcią dziecka. Według nich mamy, które rodzą dziewczynki, częściej stosują dietę niskokaloryczną, jedzą więcej produktów bogatych w wapń i magnez (jajka, sery, rośliny strączkowe, orzechy, kakao) oraz produkty mączne. Poczęciu dziewczynki sprzyjać ma także spadek glukozy we krwi, pomocne może być więc spożywanie pokarmów obfitujących w łatwo przyswajalne węglowodany (np. słodycze), po zjedzeniu których poziom glukozy gwałtownie podnosi się, a następnie równie szybko opada.
Seks przed owulacją
Wiadomo, że plemniki z chromosomem X, czyli te decydujące o poczęciu dziewczynki, są silniejsze, potrafią dłużej przetrwać w drogach rodnych kobiety niż te z chromosomem Y, ale… wolniej się poruszają. Jeśli zatem para będzie uprawiać seks 2-3 dni przed jajeczkowaniem, jest większa szansa na to, że to właśnie te wytrzymałe plemniki doczekają do spotkania z komórką jajową.
Pozycja klasyczna
Seks w pozycji klasycznej sprawia, że droga, jaką plemniki muszą pokonać, aby dotrzeć do jajowodu, wydłuża się. Dzięki temu zwiększa się prawdopodobieństwo, że bardziej wytrzymałe i odporne na kwaśne środowisko pochwy plemniki z chromosomem X "wyprzedzą" plemniki z chromosomem Y. Warto też wiedzieć, że okolice położone bliżej wejścia do pochwy są bardziej kwaśne niż miejsca w pobliżu szyjki macicy, jeśli więc penetracja nie będzie zbyt głęboka i nasienie dostanie się właśnie w te kwaśnie rejony, koncentracja "żeńskich" plemników będzie większa.
Brak orgazmu
Kobiecy orgazm zmienia środowisko pochwy z kwaśnego na bardziej zasadowe - w takich warunkach plemniki z chromosomem Y (chłopiec) poradzą sobie o wiele lepiej niż te z chromosomem X, a więc szanse na poczęcie dziewczynki spadną. Ponadto skurcze macicy podczas orgazmu ułatwią przesuwanie się nasienia w twoich drogach rodnych, dodatkowo pomagając "męskim" plemnikom. Brak orgazmu może zatem sprzyjać poczęciu córki.
Późniejsze macierzyństwo
Wraz z wiekiem środowisko pochwy robi się coraz bardziej kwaśne, a to z kolei ułatwia zadanie decydującym o poczęciu dziewczynki plemnikom z chromosomem X, które dłużej potrafią w nim przeżyć. Jeśli więc starasz się o dziecko po 30.-35. roku życia, bardzo możliwe, że będziesz miała córkę.
No i to tyle o córciach

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2014, 11:54
słucham piosenek verby i zamulam ;( ehhh to jest straszne....
To może zacznę od początku:
Wstałam o 5:30 zrobiłam Miśkowi śniadanko i kawusię, później kanapki do pracy, gdy wyszedł z domu poszłam dalej spać... O 8:40 przyszła teściowa po drobne na papierosy, zmierzyłam temp, później poranna wizyta w toalecie, śniadanko, kawa... Weszłam na ovu (chyba się uzależniłam od tego forum) uzupełniłam wykres, odwiedziłam inne wykresy i zaczełam czytać pamiętniki... Nie mogę uwierzyć w to jak los testuje młode i silne kobiety jak długo potrafią znosić ból i porażkę, nie mogę pojąć jak młode matki tracą swoje pociechy zanim się narodzą... popłakałam się gdy czytałam pamiętnik ewcia21k. To straszne że matka nie może przytuliś swojego dzieciątka, zmienić pieluszki, wychodzić na spacery, a jedynym miejscem gdzie może być blisko swojego potomka jest cmętarz gdzie ziemia otula malutkie ciałko które nie miało okazji trzymać mamusi i tatusia za rączke, nie mogło zobaczyć jak pięknie świeci słoneczko... Dlaczego los jest tak okrutny że pozbawia tak pięknej istotki tak szybko... Dlaczego jest taka niesprawiedliwość na tym świecie że jedne matki zabijają swoje dzieci zanim się urodzą lub pożucają zaraz po porodzie, a kobiety które pragną tego szczęścia muszą czekać na nie latami i jeszcze muszą tak cierpieć gdy się nie uda raz, drugi, dziesiąty? Przykro mi się robi gdy widze jak kobieta płacze nad grobem dzieciątka którego nigdy nie tuliła, które nigdy nie płakało... ;(
Znalazłam śliczny wierszyk i chciałam się nim z wami podzielić :
Serce Zmarłego Dziecka
Małe, chłodne, pochowane.
Przyczyny śmierci niezrozumiane.
Tak krótki był Jego żywot.
Odeszło bez żadnych przygód.
Te jego piękne, błękitne oczka,
promienna twarz-kompozycja słodka.
Rodzice nie długo się cieszyli,
a jednak bardzo się już z nim zżyli.
W szpitalu podbił wszystkie serca.
Miłość od Niego biła wielka.
Czy to dlatego serce stanęło?
Za dużo Dziecko na siebie wzięło?
Promiennym uśmiechem wszystkich obdarzało.
W swym ciężkim życiu często się śmiało.
Zdawało się wszystko rozumieć.
Wiedziało, że miało umrzeć...
Serca więc swego nie żałowało,
wszystkim po trochu je oddawało.
I gdy ostatni kawałek dał,
zabrakło serca-Niemowlak zmarł.
I jaki jest sęs tego że taka malutka kruszynka, która nic nikomu nie zrobiła, musiała odejść zanim zasmakowała okrutnego życia....
Jeszcze piosenka która bardzo dołuje ale jest śliczna:
http://www.youtube.com/watch?v=3I01Z_18QDo
Spoczywajcie w spokoju malutkie aniołki ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2014, 11:11
siedzą na chmurkach,
a każdy lekko jak piórko fruwa
i każdy czówa, cichutko czówa
nad tatą, który już płakać nie umie,
nad bratem, ktory nic nie rozumie,
nad babcią, dziadkiem, smutną czasami
i swoją mamą otuloną łzami
i każdy woła głośno z daleka:
MAMO już nie płacz...
ja czekam....
Jest mi jakoś dziwnie... Cycki dziwnie sa wrażliwe i bolą przy dotyku, ciągnie mnie coś w podbrzuszu, jest mi baaaardzoooo mokro i coś mnie łaskocze koło pempka... Nie wiem co się dzieje ;/
Mam postanowienie... Nie zrobie testu ciążowego do końca marca przynajmiej do 30... to tylko 20 dni
dam rade i tak pewnie @ przyjdzie....

Kochane na szczęście, żeby każdej z was przyniósł taką maleńką fasolkę

Chech i mam też coś dla tatusiów aż się popłakałam

List do świeżo upieczonego Taty
Brawo! Przebrnąłeś przez dziewięć trudnych miesięcy. Starałeś się stanąć na wysokości zadania. Musiałeś dbać nie tylko o swoją kobietę, ale też o tego małego Ktosia, który w niej rósł. Dzielnie znosiłeś zmiany nastroju. Częściowo byłeś na to przygotowany, bo przecież ciągle słyszy się anegdotki i opowiastki o zachciankach ciążowych. Czasem zdarzały się chwile, że nic już nie rozumiałeś. Jak można aż tak rozpaczać nad takim bzdetem. Byłeś przerażony, skąd w niej tyle agresji, a już za chwilę patrzyłeś z niedowierzaniem jak łka przed telewizorem - to tylko jakaś głupia reklama... Zdarzało się, że włączał Ci się odruch obronny i powiedziałeś coś, czego nie chciałeś powiedzieć. Tylko święty by wytrzymał. Z drugiej strony tylko Ty wiesz ile razy wstrzymywałeś oddech i powtarzałeś sobie "to nie ona, to hormony". Z każdym miesiącem patrzyłeś jak się zmienia, jak każdego dnia coraz bardziej kogoś przypomina... może... mamę? Tak ona już dawno pokochała to maleństwo. Była gotowa oddać za nie swoje życie, może od momentu pojawienia się kreski na teście, może od pierwszego USG, może od pierwszego ruchu. W Tobie miłość dopiero zaczyna się rodzić.
Co poczułeś, kiedy po raz pierwszy zobaczyłeś tego pomarszczonego, sinego, umazanego potworka - najpiękniejszą istotę na świcie? Strach, szczęście, odpowiedzialność, ulgę, przerażenie? A może wszystkiego po trochę.
Teraz jest ich dwoje do kochania. Nareszcie. Myślisz, żeby jak najszybciej zabrać ich do domu... sielanka? Jeszcze nie!
Pomyśl - ta cała burza trwała dziewięć miesięcy. Dziewięć miesięcy zmian. Twoją kobietą targały wszystkie możliwe emocje. Zaszły ogromne zmiany w jej ciele. Teraz ten proces musi się odwrócić! Tak, musisz przejść to jeszcze raz! Są jednak pewne różnice. To co trwało 3/4 roku teraz skompresuje się i potrwa ok. 6 tygodni. To już nie burza, to prawdziwy huragan! Poza tym do tej pory była skupiona na sobie, a dokładniej rzecz ujmując, starała się zapewnić Waszemu dziecku wszystko, co najlepsze jedynym znanym sposobem - dbając o siebie. Teraz obok niej leży istotka oddzielna, a zarazem tak mocno od niej zależna. Teraz Twoja kobieta jest matką. Sama jeszcze tak mocno obolała, musi zaspokoić wszystkie potrzeby Waszego dziecka.(Czy wiedziałeś, że ludzkie ciało może wytrzymać do 45 jednostek bólu? Przy porodzie kobieta wytrzymuje ich 57. Można to porównać do łamania 20 kości w tym samym czasie).
Czego możesz się spodziewać (choć nie zawsze)? - Będziesz zmęczony, ale ona będzie padać ze zmęczenia. Będziesz zagubiony, ale ona będzie sfrustrowana. Będziesz przygnębiony, ale ona będzie załamana. Poczekaj, dasz radę, przecież tylu przechodziło to przed tobą. Mamy dla Ciebie kilka rad, jak przetrwać ten trudny czas:
Będzie się na Tobie wyładowywać. Nie bierz tego do siebie. Ona tak nie myśli - to hormony i zmęczenie. Na kim ma się wyładować, jak nie na swoim mężczyźnie - ostoi, człowieku, na którym zawsze mogła polegać.
Będzie popełniać błędy, ale kto ich nie popełnia. Ty tych błędów nie wypominaj, to nic nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę. Lepsze efekty osiągniesz chwaląc ją. Mówiąc, że świetnie się sprawdza w nowej roli. To naprawdę ciężka praca.
Jeśli to możliwe weź kilka dni wolnego. Ona oczekuje, że spędzicie razem czas. Będzie miała pomoc i wsparcie, a Ty poznasz lepiej nowego członka rodziny.
Zapytaj ją, co myśli o tym, by odwiedzali Was goście. Jeśli sobie tego życzy, trzymaj gości od niej z daleka. To nie czas na wymądrzanie się osób trzecich. Niech się dowiadują o zdrowie jej i maluszka (może telefonicznie), ale niech nie męczą wizytami.
Nie licz, że po powrocie z pracy dostaniesz podany ciepły obiadek - Ona jeszcze nie wyszła z pracy. Jeśli spotka cię miła niespodzianka i zastaniesz zupę - uciesz się i pochwal ją. Jeszcze przyjdzie czas na dbanie o dom.
Nigdy, przenigdy nie porównuj jej z Twoją mamą. To dla niej ogromny cios. Twoja mama jest wspaniałą kobietą i na pewno też przechodziła trudne chwile, ale jej czas na bycie mamą niemowlaka minął. Teraz niech będzie babcią. A babcie mają zdecydowanie inne zadania.
Być może Twoja kobieta oczekuje pomocy rodziców i teściów. Ona tę pomoc widzi jednak trochę inaczej niż Oni. Nie chce, by ktoś tulił i uspokajał Wasze dziecko. Znacznie bardziej ucieszy ją przyniesiony obiad własnej roboty, czy stos wyprasowanych ubrań. Dobrze jeśli od czasu do czasu ktoś zabierze maluszka na spacer. A ona w tym czasie nie będzie myła podłóg, tylko weźmie prysznic wymaluje się, poczyta, czy po prostu godzinęsię prześpi.
Znajdź sobie zajęcie przy dziecku - taką chwilę tylko dla Was. Dobrym pomysłem jest kąpiel. Mężczyźni radzą sobie z tym świetnie (znacznie lepiej niż kobiety, ale o tym ciiiii), a dziecko czuje się bezpieczniej w silnych rękach taty.
Seks? Hmmm, no właśnie seks..... Z jednej strony powinieneś dać jej trochę czasu na wygojenie się ran. Dobrym rozwiązaniem jest zaczekanie do pierwszej kontrolnej wizyty u lekarza. Z drugiej strony, będzie oczekiwała bliskości. Przytulenia, pocałunku, masażu. Jeśli będziesz tego unikał, pomyśli, że jest brzydka, zaniedbana a może nawet że się jej brzydzisz (pamiętaj-hormony)!
Prawie każda kobieta przychodzi tzw. Baby-blues. To normalne. Gdy zauważysz, że ten stan się przeciąga, a ona sobie nie radzi, może być to już stan patologiczny - tzw. depresja poporodowa, która może wymagać konsultacji ze specjalistę. Ty też możesz pomóc swoim wsparciem, ale czasem tylko wizyta u psychologa/psychiatry da szybkie i wymierne rezultaty. To żaden wstyd - wiele kobiet (a właściwie całych rodzin) cierpi z tego powodu
To wszystko brzmi przerażająco, wiem, ale to tylko przejściowe kłopoty. W dużej mierze od Ciebie zależy, czy szybko sobie z nimi poradzicie. Czujesz, że ten mały berbeć zabiera Ci ją. Ten mały berbeć jest Waszym dzieckiem, ale szczególnie potrzebuje właśnie jej. Minie trochę czasu i role się odwrócą. To tata stanie się autorytetem i towarzyszem najlepszych zabaw. Pozwól jej być matką, wspieraj ją, a zobaczysz jak szybko zatęskni za byciem kobietą, Twoją kobietą.
W dodatku bolą mnie cycki, plecy i wg tak mi jakoś dziwnie 
Mam nadzieję że to dobre znaki

Brak miesiączki -> ............ to się dopiero okaże

Wrażliwe piersi -> aż bolą przy dotyku...
Rozdrażnienie -> strzelanie focha na miśka o NIC
Niechęć do używek -> nie pale bo mi nie smakują...
Nudności -> + wymioty...
"Dziwny" apetyt -> kawa nie smakuje, wciskam serek (którego nie bardzo lubie)
Częste odd. moczu -> nigdy nie wstawałam w nocy żeby oddać mocz teraz robie to conajmiej 2 razy w nocy

Przebarwienia -> śluz mocno kremowo-wodnisty i ostatnio ta plamka...
Wyższa temperatura -> żadko kiedy po połódniu mam 37,15

Oczy przymknięte, policzki różowe
Wszystko dla niego jest świeże i nowe
Uśmiech tak cudny, pełen miłości
I oczka piękne, pełne czułości
Gdy spojrzysz na nie, jak się uśmiecha
Zapadasz w mały, króciutki letarg
Tuląc do siebie, głaszcząc leciutko
Poczujesz małe bijące serduszko
I wiesz już gdzie jest skarb tego świata
To jego życie - więc bądź mu tatą
Kiedy zapłacze - bądź mu miłością
Obdarz największą ludzką czułością
Mów wciąż do dziecka, ono zrozumie
Rozróżnić smutek z miłością umie
I jedno czego pragnie od Ciebie
Żebyś je kochał i był w potrzebie
TATA- pierwszy bohater syna, pierwsza miłość córki....
Popłakałam się jak sobie wyobraziłam mojego skarba z maleństwem w ramionach jak próbuje go uspać, jak okazuje mu swą ojcowską miłość i troskę.... Zaczełam się zastanawiać, jak ten malutki urwis przewróci nasze życie do góry nogami, jak będzie gawożyć i śmiać się w głos, jak przyniesie zabawki i powie "tatusiu pobawimy się" albo jak wstanie rano cichutko i będzie próbować ubrać się żeby nas nie budzić...
Chcę doczekać się tego dnia, jak nasz maluch zacznie stawiać pierwsze kroczki, mówić pierwsze słowa i pokazywać nam świat z innej perspektywy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2014, 13:44
Pięćdziesiąt twarzy Greya
Ciemniejsza strona Greya
Nowe oblicze Greya
czytam już 2 raz ciemniejszą stronę Greya i jestem zachwycona
wciąga bardzo
Ojcze Niebieski, Twoja Miłość jest wieczna. W Twoim oceanie Miłości zbawiłeś świat przez Twojego Jednorodzonego Syna, Jezusa Chrystusa. Spojrzyj teraz na Twojego Syna na krzyżu, Który nieustannie krwawi z miłości do swojego ludu i dla wybaczenia światu. Oczyść i ochrzcij nienarodzone dziec. Najdroższą Krwią i Wodą, Które wypłynęły ze świętego boku Twojego Syna Jezusa Chrystusa, Który umarł na krzyżu także dla ich zbawienia w imię Ojca + i Syna + i Ducha Świętego+
Niechaj przez Śmierć Jezusa Chrystusa, Twojego Syna otrzymają życie wieczne; przez Jego Najświętsze Rany zostaną uzdrowieni a przez Najdroższą Krew zostaną napojeni, by radować się wraz ze Świętymi w niebie. Amen.
http://www.papilot.pl/historie-czytelniczek/4295/Wasze-listy-Smierc-lozeczkowa-zabila-mojego-chrzesniaka.html
Kochane prosze was przeczytajcie ten artykół i strzeżcie swoje pociechy!!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2014, 11:46
http://www.papilot.pl/historie-czytelniczek/4295/Wasze-listy-Smierc-lozeczkowa-zabila-mojego-chrzesniaka.html
Kochane prosze was przeczytajcie ten artykół i strzeżcie swoje pociechy!!!!!!
żeby wszystko co jest napisane w internecie było takie proste.. :( Hmm życie byłoby bajką..
ale niestety trzeba walczyć i być cierpliwym...
no dokładnie.. musimy walczyć !
Bez walki było by zbyt prosto :) więc trzymam kciuki :)