Pamiętniki "Life is a rollercoaster, just gotta ride it"
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

9 listopada 2014, 13:12

Dzisiaj termin @. Czekam na Ciebie, przychodź i miejmy to z głowy. W środę dyżur i muszę być w formie.
Wracając do tego cyklu, jejku, jakie miałam nadzieje...myślałam, że wreszcie moje marzenia o macierzyństwie i pełnej rodzinie się spełnią i do tego w pięknym stylu. Gdyby się udało (zawsze to 'gdyby' wrr) to dzidziuś by był lipcowy czyli akurat na 3 rocznicę ślubu, 30 urodziny męża i moje 29 :) Pięknie prawda? Myślałam, że może los gotuje nam taką piękną niespodziankę. A tu jak zwykle...Oczywiście wielkie rozczarowanie i smutek...ale szybko się ogarnęłam i doszłam do siebie. Jest ok. Martwi mnie, że robię się dobra w tym 'dochodzeniu do siebie', to trochę smutne, pokazuje, że w głębi czułam, że to jednak zbyt piękne aby było prawdziwe i nie bardzo w to wierzyłam, nie zaskoczyło mnie AŻ tak bardzo. Stałam się niedowiarkiem...
Wiem, że kiedyś będę mamą, naturalnie czy nie ale będę. Najgorsze jest to 'kiedyś' bo nie wiem kiedy nastąpi i powiem szczerze trochę mnie to wkurza. Nie ukrywajmy, niepłodność (jak to brzmi...) jest smutna, tak po prostu, to nie jest coś o czym się chce gadać, myśleć i niestety, nie ma się czym chwalić. Każda z nas na swój sposób radzi sobie z tym ciężarem, który dźwigamy. Nie wiem jak Wam, ale mi bywa bardzo ciężko...Ja przykładowo, po 1.5 roku starań przygarnęłam kociaka po części sfrustrowana kolejnym niepowodzeniem (i jestem mega szczęśliwa z tego powodu!), pojechaliśmy na wymarzone wakacje (myśląc, że chociaż to będziemy mieć z życia) a aktualnie zgłosiłam się na dyżur w Wigilię i ...jestem szczęśliwa, że ominie mnie składanie życzeń (wszyscy życzą dziecka a nawet jak o tym nie mówią to o tym myślą), widok szczęśliwych rodzin czy Pasterka, która mnie smuci bo jest taka rodzinna. Chciałam jeszcze Sylwestra żeby w ten dzień nie myśleć o tym, jak to znów kolejny rok nie spełniły się moje marzenia, jakim jestem niewypałem... ale niestety nie dostałam...
No i właśnie wkurza mnie, że przez te starania nic nie mogę zaplanować bo MOŻE SIĘ UDA! Marzy mi się znów podróż (tyle mojego) po nowym roku i co? nie mogę nic zaplanować bo przecież no... nie mogę zaplanować tej ciąży!! W tym konkretnym momencie to jest rzecz, która mi najbardziej przeszkadza! To oczekiwanie, na co, po co, kiedy, jak? Tyle pytań i brak odpowiedzi...Czy chociaż się doczekam???? Czuję, że muszę gdzieś jechać, poczuć, że coś robię w życiu co jest fajne, poczuć radość. Coraz mniej we mnie smutku co raz więcej złości, że nie mogę żyć tak jak chcę! Nie wiem, chyba pora aby ruszyć z życiem, bez planów bo to tylko wszystko komplikuje. Kupić bilety i...niech się dzieje. Mam plan B. Chyba czas na plan B :)
Powodzenia kobietki!

13 listopada 2014, 01:32

Długi weekend zaliczam do bardzo udanych. Nawet @, która się jak zwykle bezczelnie wprosiła nie zepsuła mojego świetnego humoru. Jestem z siebie dumna :) Godzę się z naszą sytuacją, z tym jaki niesprawiedliwy jest los (jakbym już tego nie wiedziała, przecież widzę to codziennie w pracy...) i dobrze mi z tym. Jestem dziwnie pewna, że wiem jak skończy się ten cykl. Zawsze chciałam ciążę z zaskoczenia to może kiedyś to marzenie się spełni - to będzie wielkie zaskoczenie jak w końcu w nią zajdę :D
Póki co jest dobrze. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że jeśli przez najbliższe kilka cykli nam się nie powiedzie to jednak zapukamy do Kliniki. Wolę czuć, że zrobiłam wszystko żeby urodzić dziecko przed 30' (a ona niestety zbliża się wielkimi krokami) niż później żałować, że zdecydowaliśmy się na pomoc tak późno. Właśnie ten upływ czasu nie daje mi spokoju, bardzo chciałam urodzić chociaż w miarę wcześnie :( Najpierw przed 27, a później rok po roku poleciał i teraz już wiem, że przed 29 też się nie wyrobię. Bardzo to głupie ale trochę mi wstyd z tego powodu :< Nic na to nie poradzę.

16 listopada 2014, 22:38

Dzisiaj humor gorszy ... w końcu roller coaster,to do czegoś zobowiązuje. Ciężko bywa na sercu czasami. Tyle pytań bez odpowiedzi. Dlaczego tyle par nie może mieć dzieci? W moim otoczeniu zdecydowanie zbyt wiele. Znajomi starają się od 4 lat, zdrowi, młodzi, super ludzie, zawsze chcieli mieć dużo dzieci...W mojej pracy dwie koleżanki bezdzietne, wątpię by z wyboru. Wiele, wiele par. W szpitalu co tydzień 10 kobiet robi hsg, a to tylko jeden szpital, w tym mieście jest ich dużo. Niepłodność jest potężnym problemem, o którym nie mówi się zbyt wiele. No chyba, że w kontekście kontrowersyjności in vitro czy ludzkich światopoglądów. Wtedy też wypowiadają się etycy, księża czy ludzie, którzy zwyczajnie mają dzieci i po prostu nie mogą zrozumieć...Bo Ci, których to dotyczy bezpośrednio, czyli MY nie idziemy z tym do mediów, w telewizji śniadaniowej nie rozmawiają niepłodne celebrytki na temat badań czy niepowodzeń. One przychodzą już z zaokrąglonym brzuszkiem czy chwalą się drogim wózkiem. Ktoś znany już prędzej przyzna się do aborcji (jakie to straszne) jakby to było bardziej zrozumiałe dla społeczeństwa niż niepłodność...Ludzie bezpłodni są na marginesie, wykluczeni - przecież nie mamy się czym chwalić, nikt nie będzie chciał nas wysłuchać bo to TAKIE SMUTNE. O czym tu mówić? Jak źle jest? Jak ciężko? Jak to jest dostać ZNÓW okres? My dopiero w zaciszu domu płaczemy w poduszkę czy w ciszy serca pytamy 'dlaczego'? Należę do osób, które nie lubią publicznie rozmawiać o swoich intymnych problemach a takim jest dla mnie nasz brak dziecka. Ale uważam, że powinno się mówić o niepłodności bo to wielki i, niestety, coraz większy problem naszych czasów. Ogromny problem wielkiej rzeszy ludzi a jakby go nie było...

23 listopada 2014, 11:36

30.11.2013 zaczęłam swój pierwszy cykl na OF. Pierwszy raz pomiary, obserwacje. Jak by podsumować ten rok?
Emocjonalnie: raz lepiej, raz gorzej. Nadzieja mieszająca się z rozczarowaniem. Ostatnio coraz większa stabilizacja nastroju.
Fizycznie dobrze :) Cykle regularne, średnio 29 dni, owulacyjne. W ciągu tego roku: monitoring x2, hormony, HSG. Od cyklu biorę duphaston z powodu niskiego progesteronu w 7 dpo.
Plany na przyszłość? Tzw. "opcje" - do zastanowienia.
Chyba zmieniłam się na plus. Przestałam tak bardzo się przejmować, analizować. Wydoroślałam, spokorniałam, cierpliwie czekam, poznałam siebie. Czasami sama siebie zaskakuję...W tym cyklu przeszłam samą siebie. Gdy pojawiła się @ poszłam do drogerii, kupiłam czerwoną szminkę, pomalowałam usta i...było mi lepiej ;) Cóż...nigdy nie twierdziłam, że jestem całkowicie normalna :P Nauczyłam się czerpać radość z małych rzeczy skoro te wielkie są jak na razie poza zasięgiem :) Może to dziwnie zabrzmi ale trochę jestem dumna z siebie - z tego, że się nie załamałam (chociaż bywało ciężko) i wciąż mam siłę czekać na cud.
Bardzo bym chciała za rok o tej porze napisać, że nie mam zbyt wiele czasu by tu zaglądać bo mój mały Wojtuś czy mała Ktosia są zbyt absorbujący ale ... no właśnie :)
Ciekawi mnie co przyniesie ten kolejny rok?

25 listopada 2014, 21:11

Porada
Z przeciwności rodzi się cierpliwość

Z cierpliwości wytrwałość

Z wytrwałości kształtuje się charakter

Dzięki charakterowi pojawia się nadzieja

Nadzieja daje siłę

a siła jest niezbędna do osiągania celów!!

29 listopada 2014, 13:47

Ostatnie kilka dni w pracy i wczorajszy dyżur rozkładają mnie na łopatki...dzisiaj po raz pierwszy umierało mi dziecko i nie mogłam nic zrobić. Po raz pierwszy słyszałam zwalniające serduszko, które przyspiesza w odpowiedzi na błagania matki, że jeszcze nie pora...takie sytuacje są rzadkie...gdy pozwalamy dzieciom po prostu odejść...I chyba tym trudniejsze...Będę się za Ciebie modlić aniołeczku.
To wszystko sprawia, że myślenie o własnych problemach zeszło na inny plan. Czuję, że z tego cyklu nici, nawet się nie łudzę. Zresztą, po takim stresie i zmęczeniu chyba nie może być inaczej. Biorę dupka, mam po nim lekko wrażliwe piersi i sporo kremowego śluzu. Czekam na @. Dzisiaj nie mam siły na pozytywne nastawienie...może innego dnia.

2 grudnia 2014, 16:02

U mnie nic ciekawego ostatnio. Nawet "objawów" nie ma zbyt wiele, to i nie ma co sobie wkręcać ;) Zaczynają się powoli lekkie bóle @ co jest u mnie normą, do tego po duphastonie mam tkliwe piersi,dużo kremowego śluzu - ot wszystko.
Widać to nie nasza pora. W końcu rodzicielstwo to powołanie. Wciąż marzę o naturalnej ciąży chociaż wiem, że w każdej klinice chętnie by nam zrobili inseminację to chyba jeszcze poczekam. W tym momencie jest ok, nic sobie nie wkręcam, wiem, ze za parę dni znów @ i jestem z tym pogodzona. Nie robię testów, niczego. Dosyć tego. Mam w szafie ostatni, który wykorzystam kiedy naprawdę będę miała szansę ujrzeć dwie kreski. Póki co mamy grudzień, cieszy mnie wizja świąt, sylwestra w gronie rodziny, fajnie że będzie okazja się spotkać bo zbyt rzadko się widujemy. W pracy teraz spokojniej, też mnie to cieszy, spokój się przyda :)A prywatnie odkryłam (w sumie już jakiś czas temu ale ostatnio na nowo) fajne, polskie i do tego naturalne kosmetyki - tołpa. Polecam wszystkim, które mają dość sztucznych Garnierów, Lorealów i innych. Fajna odmiana :)

5 grudnia 2014, 17:04

To sobie ponarzekam, co mi tam, w końcu to mój pamiętnik ;) Dzisiaj skończyłam Duphaston. Uff, jednak nie lubię tego leku. Chociaż w tym cyklu i tak było mniej objawów ciążowych po nim niż w poprzednim. Mam też wrażenie, że nie podniósł mi temperatury tak jak ostatnio (dzisiaj rano 36.80 i do tego temp może być zaburzona ponieważ obudziłam się wcześniej przed mierzeniem). Jeśli się uda to jutro postaram się zmierzyć ale jak nie to trudno, i tak wiem, że zacznie spadać. A właśnie miałam narzekać... właściwie pomyślałam, że wkurza mnie to czekanie na małpę! Jeszcze tyle a tyle dni, ciągle tylko na nią czekam i czekam a ona ciągle przyłazi. Nawet jak luzuję, nie nastawiam się, żyję normalnie to gdzieś tam myślę, że jednak mimo wszystko może jej nie będzie. Ten scenariusz znam na pamięć... za każdym razem takie chociaż tyci rozczarowanie. I teraz też tak będzie. Zła jestem, już wiem jak będą wyglądały najbliższe dni - z czekaniem na to aż się łaskawie pojawi bo to tylko żeby zacząć od nowa...

9 grudnia 2014, 08:16

Ciąża rozpoczęta 10 listopada 2014
La vita è bella!!

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2015, 12:59

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2 3 4