Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: W ciągłym oczekiwaniu

Autor: Moni**
1 października, 15:19

"Pierwszy raz"
31dc 9cs czyżby szczęśliwa 9?

Na pewno szczęśliwa ponieważ pierwszy raz w życiu mój wynik bety urósł!
beta HCG - 40
Progesteron 25,20
To dalej bardzo niski wynik. Czy to dobry przyrost? Normy:
1-10 tydzień 202 - 231 000 Więc nawet wychodzi na to że nie jestem w pierwszym tygodniu.
Pewnie w środę znów powtórzę.
Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę.
Dzięki, że trzymałyście kciuki. :* <3

Od piątku i tak biorę fraxiparinę chociaż lekarz mi napisał żeby najpierw sprawdzić czy beta wzrasta. Ale jakbym nie wzięła i by przez to znów spadła? Dobrze zrobiłam, że jednak biorę te zastrzyki. A nie zaczęłam brać jeszcze encortonu czy mam teraz zacząć? Tyle pytań.
Chciałabym się umówić do ginekologa ale to chyba jeszcze za wcześnie ale będę musieć bo zastrzyki mam tylko do niedzieli.
Kurczę nie wybuchłam radością jak zobaczyłam ten wynik. Jestem na razie spokojna wiem, że muszę powtórzyć.

5 komentarzy (pokaż)
3 października, 21:10

Napisałam dziś post na fioletowe stronie Ale niestety chyba nie był widoczny. Nie mam abonamentu i nie mogę dodać ciąży.
Tak dobrze czytacie. Jestem w ciąży. Aż boję się co to będzie jak powiem to na głos. Oboje z mężem boimy się mówić, że jesteśmy w ciąży i że się cieszymy. Tonujemy emocje. Ale od początku.
Dziś rano zrobiłam betę 92! Więc tak. Przyrost w normie. Lekarz do mnie dzwonił i mówił że przyrost jest dobry. A kiedy mu napisałam dzisiejszy wynik napisał po prostu "Super ".
Pisze jeszcze raz bo mi pół posta ucielo.
Dziękuję za wsparcie. Jutro napiszę więcej bo na razie moje myśli są strasznie rozbiegane.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października, 21:11

3 komentarze (pokaż)
4 października, 12:45

34dc
Gdybym nie wiedziała jaką mam betę właśnie stwierdziłabym, że zaczyna mi się okres...
Pojawiło się plamienie zabarwione na różowo. Jestem załamana. Tak strasznie się boję.
Napisałam do mojego gina. Mam nadzieje, że szybko odpisze.
Nie wiem co mogę zrobić :(

9 komentarzy (pokaż)
5 października, 15:52

35dc.
Obudziłam się dziś wcześniej niż zwykle. Siku. I od rana stres bo znów plamienia. Brązowo czerwone. Pojechałam na betę potem miałam zamiar pojechać do lekarza żeby mnie przyjął bez kolejki. I tak miał mi wypisać receptę na fraxiparine. Ok przyjął mnie choć Pani w rejestracji nie była zadowolona. Przepisał mi fraxiparine i duphaston. Mam się nie przejmować plamieniami dopóki nie ma bólów brzucha i żywej krwi bo beta ładnie rośnie. Ok uspokoiłam się. Wyszłam z gabinetu pojechałam do domu. Kroki... Sprawdzam wyniki beta dziś 19. Nie wiem jak dojechałam do domu. Ale dałam radę jeszcze napisać do lekarza czy jest sens brać te lekarstwa. Nie odpisał jeszcze są co to zmieni. Miałam je brać w ciąży. Jest mi nie dobrze. Nie dam rady więcej na razie pisać.

5 komentarzy (pokaż)
7 października, 15:01

37dc
W piątek po tych tragicznych wiadomościach poszliśmy z mężem do spowiedzi. Trafilismy na super księdza. Oczywiście zapytałam go o tego mojego małego aniołka. Uspokoił mnie ten ksiądz. Przypomniał mi o książce która sama kiedyś czytałam "Niebo istnieje na prawdę " tam mały chłopczyk w trakcie bodajże śmierci klinicznej znajduje się w niebie i poznaje swoją siostrę. Mama tego chłopca nigdy mu nie mówiła że kiedy poronila. Ksiądz mi zasugerował że te moje Aniołki czekają w Niebie. To jest bardzo duże pocieszenie. Ze jest się tą mama tylko nie tu na ziemi.
Wczoraj wesele kuzyna. Wiadomo nikomu nie mówiliśmy żeby nie psuć takimi informacjami ich dnia. Alko wiadomo nie piłam bo dalej biorę encorton więc połowa rodziny zaczynała mi gratulowac ciąży więc musiałam tłumaczyć że jestem chora. I zniosła to bez zajakniecia. Zniosłam z uśmiechem pytania wujkow o dzieci. Tańczyłam cały czas. Uśmiechała się. Wyszłam praktycznie jako jedni z ostatnich
Dziś się plamienie zatrzymało. I znów strach. Co to się dzieje. Przy ostatniej ciąży biochemicznej szybko zaczęłam krwawic. A teraz nie wiem co się dzieje. Boje się bo nie chce iść do szpitala. To czekanie na poronienie jest ciężkie. Ale wyplakalam to. Zaakceptowalam. Aż trochę jestem przerażona jak mi to dobrze poszło. Nie myślcie sobie że jestem jakaś nie czuła.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października, 15:01

2 komentarze (pokaż)
9 października, 15:15
PoradaKomentuj | Lubię (1)

"Opłacz to, wykrzycz to, a później weź się w garść, stań na nogi i zacznij żyć. Możesz żyć tak szczęśliwie, że głowa mała."
— Adam Szustak

2 komentarze (pokaż)
15 października, 22:39

15 październik- dzień dziecka utraconego.
Tego października miało się urodzić moje dzieciątko niestety szybko odeszło. W dodatku musiałam pożegnać następne. Jest im raźniej razem. Za to im rodzicom jest ciężej.


Tęsknię ♡

2 komentarze (pokaż)
16 października, 13:52

Muszę opisać Wam mój wczorajszy dzień i się was poradzić.
Wczoraj 15.07
9dc, 10cs (mamy dwu cyfrówkę;)

"Dwie wizyty u ginekologów."

Może jestem przewrażliwiona. Ale po tym jak ostatnio mój ginekolog, nazwijmy go gin.Z nie odpisał mi na smsa o moim spadku bety a parę minut wcześniej byłam u niego po receptę i mówił żebym się plamieniami nie przejmowała to że tak powiem straciłam do niego zaufanie. Dlatego Zapisałam się do innego ginekologa nazwijmy go gin.W, który ogólnie strasznie był zachwalany przez moją ciotkę i kuzynkę i podobno pomógł tylu dziewczyną które latami starały się o dzieci lub wcześniej miały poronienia. I do nowego gin.W byłam wczoraj zapisana przedpoludniem a po południu miałam już wcześniej zaplanowaną wizytę i mojego gin.Z która miała być pierwszą ciążową. :/

Wizyta u gin.W
Ogólnie bardzo luźna atmosfera i u położnej i u samego lekarza. Chociaż wywiad u położnej mnie zdenerwował. Po pierwsze standardowe pytania, czy już rodziłam, czy były poronienia musiałam odpowiadać przy panu który przyjechał po krew do badań :/ serio może dla nich to chleb powszedni ale mi ciężko mówić o tym na głos i jeszcze przy świadkach. W wywiadzie np nikt mnie nie zapytał o termin ostatniej miesiączki! Dla mnie to trochę dziwne. Wizyta u gin.W. przeglądał moje wyniki nie zapytał nawet w którym tygodniu poroniłam (a to chyba istotne). Przeglądnął dokładnie moje wyniki badań i powiedział, nawet trochę się śmiał, że po co przyszłam jak wszystko mam. Wszystkie potrzebne badania mam zrobione nic nowego on nie wymyśli, że jestem dobrze prowadzona, że tak tak dotychczas to taki jest schemat postępowania w moim przypadku, jedynie co to może jednak w ciazy zwiększyć dawkę folianów i heparyny. I się mnie zapytał czy zdaję sobie sprawę, że tak kuracja jest skuteczna tylko w 50%? Pierwszy raz o tym słyszałam gin.Z nigdy tego mi nie mówił.
Badanie ginekologiczne u gin.W trwało może 6 sekund a usg to przepraszam za wyrażenie ale ledwo włożył to już wyciągnął i jakoś nic mi nie skomentował co tam zdążył (czy nie zdążył) zobaczyć. Po wizycie wyszedł ze mną do położnej i kazał jej pobrać mi krew na badania immunologiczne, które mam zrobione ale żeby zobaczyć jak się zmieniły po tym ostatnim poronieniu. I dał jeszcze mężowi zlecenia na badanie nasienia na seminogram i chromatynę plemnikową (bo może ona może być przyczyną). Jak będą winiki to żebym przyszła i się zastanowimy nad lekami czy trzeba zmieniać czy coś dokładać.
Koszt: wizyta + moja krew = 440 zł + badanie mojego M.

Odczucia średnie. No bo co to za pytanie: Z czym przychodzę skoro mam wszystko zrobione? No może z tym że mam wszystko, jedne są dobre wyniki, na złe biorę leki, postępuję według schematu a dziecka brak? No ale chyba mój wzrok wyraził co chciałam powiedzieć. I nawet się nie dowiedziałam czy możemy się już starać czy lepiej poczekać ale stwierdziłam po tej wizycie że lepiej poczekać. Może jest on dobrym lekarzem, a ja mam jakieś wygórowane oczekiwania ale ja po tej wizycie nie rozumiem tych zachwytów nad jego osobą.

Popołudnie wizyta u starego gin.Z
Naturalnie od razu będę porównywać. Wchodzę do położnej i rozmowa jest za zamkniętymi drzwiami (na szczęście). "A więc jest Pani w ciąży" słyszę. A ja że nie. Dziwna mina tej Pani. Pewnie miała zapisane że mam przyjść na wizytę ciążową. (pewnie wyglądają inaczej, nie wiem bo nie miałam jeszcze okazji mieć takiej). Kiedy była ostatnia miesiączka? (W końcu ktoś dziś o to zapytał!) 7.10 więc 9dc cyklu. Skserowała ostatnią cytologię ( mam nie za dobrą :/) lekarz już jest. W gabinecie jest pacjentka Pani jest następna. Owa pacjentka oczywiście w ciąży wysoko a że wszystko jest dobrze i radości i ach słyszałam przez drzwi.
Wizyta u gin.Z
-Witam Panią i jak przeszły te krwawienia?
-Tak ( no już jestem po okresie)
-No to dobrze, czyli ostatnia miesiączka 1 września...
-No nie, 7go października.
Zdziwiona mina.
I tłumaczę mu że beta spadła, że już heparyny nie biorę że encorton dalej. Że dwa dni po spadku bety dostałam krwawienia. Był zdziwiony. No ale pociesza mnie, że dobrze, że chociaż w te ciążę zachodzę no ale rozumie, że ciężko zachować spokój. No to badanie. Badanie ginekologiczne trwa chyba 5 razy dłużej niż u gin.W. Czy tu mnie boli, czy tam... I nagle on do mnie przecież ta beta Pani dobrze rosła tam na początku było chyba 10 ale potem szła ładnie w górę (przypomniał sobie!). Tak było 8,40,92 i potem 19... A on do mnie, że już miał wtedy taką nadzieje, ze będzie dobrze... (mi to mówisz?)
Usg: Trwało chyba z 10 min, serio: Zaczął mnie badać i się mnie pyta znów to kiedy była ta ostatnia miesiączka? no 7go. Czyli dziś 9dc. "Hmmm no tego się po Pani nie spodziewałem"
No ja też. U niego w gabinecie jest bardzo duży ekran przed tym łóżkiem żeby pacjentka dokładnie widziała co on widzi na usg. Więc już się trochę znam. :D Jak już zaczął namierzać jakieś punkty i się tak zastanawiać wiedziałam, że coś jest nie tak. Widoczne ciałko żółte w lewym jajniku, więc jestem już po owulacji! Dlatego się tego po mnie nie spodziewał. Jak zawsze miałam bardzo późno owulację 15-17dc. A tu 9dc a ja już po. I mówi że nie takiego obrazu się spodziewał. Pytał kiedy było współżycie. 7dc... I to jest najgorsze. Możliwe, że jest szansa.
Wnioski: mam za 14dni zrobić betę (dostałam skierowanie nie będę musieć płacić)
Leki: acard dalej brać, Folian dalej brać, B6 i B12 dalej brać, Vigantol dalej brać, encorton dalej brać, dodatkowo przepisał duphaston brać przez 14 dni jak beta będzie pozytywna to dalej a jak nie to odstawić, i jeszcze estrofem na śluzówkę bo trochę ciemna brać przez 10 dni.
Powiedział, że jestem wyjątkową pacjentką (no bo nic ze mną nie jest ok).
Mam mu napisać smsa jak zrobię betę. I mówi powodzenia.
Koszt 150 zł wizyta + 98 zł leki.

Wieczorem rozluźniałam się na jodze i tak myślałam, którego lekarza wybrać po czym sobie uświadomiłam, że nie muszę wybierać bo nie jestem w ciąży więc nie muszę się określać kto mnie będzie prowadził.
Ale przed wizytami sobie wyobrażałam, że ten W będzie taki super że się mną przejmie że mi od razu powie coś takiego że pójdę do Z i mu powiem jaki mam żal że mnie wtedy nie zbadał i mi nie powiedział że już po wszystkim tylko dowiedziałam się z wyników krwi. A tu wychodzi na to, że bardziej się przejął Z.
Nie wiem co wy myślicie?
Jeszcze ta przesunięta owulacja. I te nasze sobotnie baraszki. Kurczę tak na pewniaka bo do płodnych tyle czasu. Ale jak teraz tak myślę to faktycznie pod koniec @ bolał mnie tak dziwnie brzuch. Gdyby to był środek cyklu to bym była pewna że to owulacja. A tak to mi do głowy nie przyszło. Ale dlaczego tak się stało?
Zdajecie sobie sprawę, że ja przez 2 tygodnie będę miała cały czas nadzieje, że jestem w ciąży? I będę udawać, że wcale nie a głowa i tak swoje będzie wiedzieć. A mój M nie jest lepszy bo on czuje że coś z tego będzie... Boje się rozczarowania kolejnego.

4 komentarze (pokaż)
25 października, 12:36

"Poronienia nawykowe"

"Poronienia nawykowe to takie poronienia, kiedy do samoistnego przerwania ciąży dochodzi przynajmniej trzy razy pod rząd."

Powiedzmy, że nie liczę ciąży pozamacicznej, to na pewno liczę tą lutową, tą ostatnią no i prawdopodobnie tak samo było w sierpniu. Przynajmniej tak podejrzewam. Już nie chcę wiedzieć ile mogło być takich o których myślałam że okres się spóźnia bo znów plamienie i takie tam rzeczy w przeszłości. Więc 3 mamy. :(

"W większości przypadków etiologia poronień nawykowych jest niejasna i trudna do ustalenia. Za poronienia nawykowe mogą odpowiadać m.in. takie czynniki, jak:

zaburzenia chromosomowe, (zbadane, mamy dobre kariotypy)
nieprawidłowa budowa anatomiczna macicy, (zbadane, macica ok)
mięśniaki macicy, (zbadane, nie mam)
problemy z łożyskiem, (Nie wiem nic na ten temat)
zaburzenia endokrynologiczne (zwłaszcza zaburzenia funkcji tarczycy i niedobór progesteronu), (progesteron ok, tarczyca ok)
infekcje wirusowe, np. różyczka, cytomegalia, (zbadane, nie mam)
zaburzenia immunologiczne.(zbadane, wszystkie wyniki w normie)."

" przypadku, gdy dana kobieta nie posiada dotąd potomstwa, natomiast ma za sobą trzy poronienia, prawdopodobieństwo donoszenia ciąży do terminu wynosi około 50%. "

Wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy jak te niepowodzenia wpływają na przyszłość. Miałam nadzieje i dalej mam, że w końcu się uda. Tylko niestety te statystyki mnie trochę przerażają...
Chyba łapię doła. :(

Dziś 19dc/10cs
Zero objawów. Nic kompletnie. W poniedziałek mam iść na betę, może przez to fiksuję bo jakąś tam nadzieje mam na pozytywny wynik a rozum też dochodzi do głosu że to byłby taki strzał szczęścia, że nie takie rzeczy w moim przypadku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października, 13:04

9 komentarzy (pokaż)
27 października, 11:16

"Urodziny"
Skończyłam 28lat!
Oczekiwania: jedno dziecko i staranie o drugie.
Rzeczywistość: jeden pies i staranie o dziecko w Ogóle.

Rok temu strasznie przeżywałam negatywny test ciążowy. To był dla mnie dramat. A większym dramatem jest chyba to że kolejny urodzinowy negatywny test nie dziwi. Ten ostatni rok był bardzo ciężki. Dużo bólu. Rozczarowań. Strat.

Mam nadzieję że i bardzo chciałabym w wieku 28 lat zająć w ciążę. Bardzo tego potrzebuje. Czuje się nie spełniona przez brak dziecka. Mój instynkt macierzyński jest strasznie rozbudzony.

Mimo negatywnego testu zostaje mi świętować piwem bezalkoholowym. W poniedziałek i tak pójdę na krew skoro mam skierowanie. Przynajmniej bez oczekiwań. Czekam na następny cykl i działanie.

Mój M. Dał mi piękny prezent. Ale on kochany. ❤ dostałam dużo wspaniałych życzeń. Mam tyle kochanych ludzi wokół mnie. Nie załamie się. Nie poddam. Próbujemy dalej! Mam nadzieję. Mam wiarę że w końcu się uda.

8 komentarzy (pokaż)
9 listopada, 18:55

"II stymulacja"

10dc/11cs
Dziś byłam na kontroli owulacji. Od 5-9dc brałam Aromek. Pęcherzyk na 15mm w jajniku prawym. Zaskoczenie bo od 3 dni mam kłócie z drugiej strony
13dc wieczorem mam sobie zaaplikowac ovitrelle. 20dc zbadać progesteron jak chce A 27dc iść na betę. Jak pozytywna to zastrzyki fraxiparine. A jak nie to zaczynamy zabawę od nowa.
Ogólnie lekarz stwierdził że mamy wszystkie argumenty żeby być w ciąży tylko teraz potrzeba czasu. Teraz najprzyjemniejsza faza cyklu. I nie powiem bo od kilku dni regularnie kochamy się z mężem. I to tak na prawdę bo mamy ochotę A nie że trzeba. Obydwoje mamy cały czas ochotę. Więc to na prawdę będą ciekawe dni. Będzie pracowity długi weekend.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada, 18:56

4 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)