Pamiętniki W drodze do szczęścia...
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

13 kwietnia 2014, 18:08

dzisiejszy dzień był dość nietypowy. cały dzień ogladalismy z mezem komedie romantyczne. było naprawdę cudownie. szczęśliwi jakbyśmy nie mieli zadnych trosk, zadnych problemów po prostu nic. i czuje się naprawdę szczesliwa. nie mamy praktycznie nic. nie mamy mieszkania, pieniędzy, samochodu nic. ale mamy cos czego nie ma wiele ludzi. mamy siebie. kochamy się ponad wszystko. mamy wspaniala coreczke co najważniejsze zdrowa i duzą.patrze pieniędzy ledwo starcza do 10 następnego miesiąca a sa miesiące ze braknie i to dość często. ale nie przeraza mnie to wogole. patrze na Piotrka i każdego dnia dziekuje bogu ze on znalazł mnie. teraz mam wszystko czego tak bardzo pragnęłam. mam osobe która naprawdę mnie kocha i niczego ode mnie nie wymaga. nie ma pretensji o wszystko i wyrzyca ze wszystko jest źle. pieniądze sa ważne lecz nie najważniejsze. raz sa raz ich nie ma takie jest zycie ale milosc i zrozumienie albo jest i zycie jest piękne albo mimo ze sa pieniądze a nie ma milosci zycie jest do dupy. wole nie mieć pieniędzy auta i mieszkania ale mieć JEGO I JĄ to oni sprawiają ze zycie nabiera sens i kolory.

15 czerwca 2014, 18:24

Witam wszystkie dziewczyny które tak jak ja silnie marzą o maleństwie. Dawno mnie tutaj w tych rejonach nie było muszę przyznać. Wiele rzeczy sie w moim życiu zmieniło w ten długi czas. Zmarła moja teściowa, szwagierka urodziła synka a ja jestem w tym samym mejscu - w czarnej dupie. Niestety brzydko powiedziane ale tak jest. Jestem już zrezygnowana bo od 1,5 roku jesteśmy z Piotrem w tym samym punkcie wyjścia. Szok. A ja rok temu naiwnie myślałam że już w te lato będę chodziła na spacer z wózkiem i dzidziusiem. Ale jednak moje życie zadecydowało inaczej. Ostatnią deską ratunku jaką dali lekarze w Złotowie to CLO. Niestety szybko wszystcy się przekonaliśmy ze 99% kobiet dobrze znoszące lek CLO to nic w poruwnaniu ze mna 1% reaguje na CLO negatywnie i oczywiście JA jestem w tym 1%. PPo zastosowaniu CLO dostałam krwawień. Lekarz natychmiast kazał odstawić i wypisał mi skierowanie do kliniki niepłodności w Poznaniu na Polnej 33. Gdy tam zadzwoniłam 20 maja dowiedziałam się ze może mnie pani zarejestrować na UWAGA 5 grudnia 2014r. godzina wogole nie byla do negocjacji tylko sztywno 8 rano koniec kropka. Tak sie w Polsce leczy niepłodność czeka sie najpierw 7 miesięcy. Przeraziłam się. Okresu jak nie miałam tak nie mam bez leków jak widać a jak o tym mowie to lekarze w Zlotowie uznaja to za standard w moim przypadku i wogole nie podejmują żadnych kroków. Szok. Załamuje mnie już to wszystko ale ja nadal chce walczyć i mieć dziecko. Postanowolismy z mężem ze gdy spłacimy kredyt ślubny zainwestujemy w in vitro ale do tego czasu czyli jeszcze 3 lata musimy czekać nietety. Smutne ale prawdziwe. Kochane staraczki odezwe się w grudniu po wizycie w klinice nieplodnisci zobaczymy co tam powiedza. caluski pa pa

16 czerwca 2014, 19:44

Wczoraj wieczorem wraz z mężem postanowiliśmy ze zapiszemy się na wizytę w klinice niepłodności. I tak o 8 rano zadzwoniłam i umówilam nas na wizyte 7 lipca bo akurat to jest 1 dzień naszego urlopu w pracy i dzieki temu nie będziemy musieli się tłumaczyć dlaczego chcemy wolne. Do poznania mamy 140km wiec sporo drogi przed nami ale ja się cieszę i to strasznie. Może któryś z tamtych lekarzy ugryzie nasz problem i moze za rok o tej porze bede już w ciąży. Oby tak było. za 3 tygodnie bede wiedziala na czym mniej wiecej stoimy. Nie spodziewam sie wspaniałych wiadomości bo w koncu oboje z mezem mamy problem tak wiec licze na pomoc ze strony kliniki.

postanowilam takze ze zaczne brac provere aby wywolac okres. nie bede czekala kolejne 2 miesiace jak na zmilowanie. przed wizyta w klinice jeszcze chce zrobic badania poziomu prolaktyny bo zaden z 8 lekarzy ktorzy starali sie mnie podleczyc nie wpadli na ten wspanialy pomysl wiec sama na niego wpadne. Moze akurat cos wykaze nie dobrego.

19 czerwca 2014, 11:12

Dziś wyjątkowo bolą mnie jajniki. Ogolnie czuje się wypompowana. Jak pomyśle ze jutro trzeba wstać do pracy to aż mi słabo. Ale za 2 tyg 3 tygodnie urlopu. W KOŃCU NADEJDZIE TAK DŁUGO WYCZEKIWANY MOMENT W ROKU :). Za 15 dni badanie w klinice invimed w poznaniu. A za 18 wizyta pierwsza nasza wspólna. Troche się już nie mogę doczekać. Pełna jestem nadzieji i jak naraze nie martwie się co będze dalej. Za kilka dni powinna przyjść @. Sama nie chciała więc musze ją lekko zmusisz do wizyty u mnie. :) Progesteron do dziś skutkował więc mam nadzieje ze i tym razem pomoże. Od następnego cyklu wracam do mierzenia tempki. Wyniki obserwacji napewno przydadzą się w klinice. Pozdrowienia kochane staraczki. Trzymajcie za mnie kciuki a ja trzymam za was. :)

23 czerwca 2014, 19:46

Jutro rano ostatnia dawka progesteronu. i czekanie. po 5 dniach powinna zjawic się z łaski swojej @. mam nadzieje ze leki zadzialaja jak dotychczas i będzie fajnie. za 11 dni wizyta w klinice niepłodności w poznaniu. troszkę się już denerwuje bo nie wiem co mnie tak czeka.. astanawiam się nad tym wszystkim i staram się być spokojna ale nie zawsze mi wychodzi. czasami mam gorsze dni i wszystko widze w czarnych barwach tak jak dziś. ale pewnie dużo z was tak ma. mija już 14 miesiąc staran i nadal nic nie mam pojęcia dlaczego to tak strasznie długo trwa.

30 czerwca 2014, 17:00

Do wizyty w invimedzie zostało 4 dni. masakra. najchętniej to bym to wszystko odwołała i miała świety spokój. to czekanie to po prostu najgorsze co może być. boje się w cokolwiek zaangazowac w tej sprawie bo boje się porażki, rozczarowania, i sama już nie wiem czego. boje się że usłysze od lekarza coś w stylu nigdy nie będą mieli państwo swoich dzieci. licze się z taka diagnozą lecz gdzies tam daleko w swojej podświadomości lecz gdy usłysze to naprawdę to nie wiem co wtedy będzie. chyba już całkiem się załamie. Mój mąż tak bardzo pragnie dziecka ze nawet dziecko z nasieniem dawcy go nie przeraza a mnie? ale i owszem. nie wiem jaka decyzje mam podjąc nie mam zieloneg pojęcia i do tego te potworne koszty leczenia. na nfz czekanie po 7 miesięcy w kolejce to po prostu nie zrozumiałe. boje się wszystkiego nawet swojego zachowania. to straszne

11 lipca 2014, 08:24

A wiec jesteśmy po 1 wizycie w invimedzie w Poznaniu. Nasz lekarz to dr. Michał Małek naprawde świetny lekarz. Zostaliśmy przyjęci w świetnych warunkach. klinika jest piękna, nowa i bardzo ale to bardzo fachowa. Klimat jaki tam panujejest naprawde rewelacyjny. Lekarz nie siedzi nadąsany i nie patrzy na zegarek ze wizyta trwa za długo o pare minut. Po wynikach męża nie ma za bardzo z czego się cieszyć. wyszły bardzo podobnie jak te poprzednie czyli nie zaciekawe. 80% plemników jest obumarłe ale lekarz prosił zeby sie nie denerwować bo nawet 20% do inseminacji mozna pobrac wiec jakas mała nadzieja jest. co do mnie? hm no nie ukrywał zdziwienia ze nie mam owulacji. bylo to dla niego dziwne. mezowi zapisał PROFERTIL 1*1 taletka dziennie a mnie duphaston 2*1 tabletka dziennie na wywołanie miesiaczzki. w 3 dc mam zobić testy na hormony az 7 ich kazał pan doktor zbadać aby ustalic jakia jet przycyna mojego skoku z miesiaczkami ze raz sa a raz ich wogole nie ma. Mam nadzieje ze badania cos wykażą i bedzie wiadomo co mi jest. Lekarz powiedział ze ma nadzieje ze uda sie moze zajsc w ciaze naturalnie z tad piotrka leki które nie ukrywajac w interncie stoja po 200 zł za opakowanie masakra. oby tylko mu pomogły. Nasstepna wizyta okolo 10 sierpnia zobaczymy bedzie monitorowac cykl na USG i zobaczymy jak tam jajniki oraz pecherzyki czy beda czy tez nie. wspominał tez cos o lekach a raczej zastrzykach na jajeczkowanie ale mowił ze narazie nie mam sie martwic. wiec juz z niecierpliwoscia czekam na kolejna wizyte. całuski

12 lipca 2014, 08:47

kochane moje staraczki. relacjomuje wam wszystko co sie u nas dzieje bo wiem jak bardzo wiedza jest potrzebna. byc moze któras kiedys z was tez bedzie miala podobna sytuacje i bedzie chciala wiedziec jak mozna zaradzic wiec dlatego tez opisuje wszystko w szczegółach łacznie z cenami za leki. caluski kochane.

14 lipca 2014, 18:40

Dziś zaczęlismy malowanie pokoju naszej córeczki Marcelinki. pokoj bedzie ieknie różowy z pieknymi naklejkami welurowymi na scianach. dodatkowo od wczoraj testy owulacyjne na +. sama nie wiem czym jest to spowodowane ale fajnie zobaczyc dwie kreseczki na tescie tylko szkoda ze nie ciazowym... tydzien urlopu za nami jeszcze dwa nam zostały a pozniej ostra charowka. ale jest z tego plus zarobimy z mezem wiecej pieniazkow i dzieki temu bedzie mozna dalej jezdzic do kliniki invimd w poznaniu. bo bez pieniazkow ani rusz ale trzymam kciuki zeby byly nadgodziny i zeby mozna bylo zimą odłożyc na inseminacje jezeli chormony nie pomogą. czasami chialabym spojrzec w przyszlosc i dowiedziec sie czy nasze starania w invimedzie cos pomogą. jestem juz czasami tym wszystkim zmeczona ale chce walczyc bo wiem ze dzieki temu może zwieksza sie nasze szanse na wspolne dziecko. oby tylko tak bylo. 2 dni duphastonu za mną. jeszcze tylko 8 i przyjdzie @. pozniej w 3 dniu cyklu badania hormonalne. ciekawa jestem jak wyjdą. czy cos wykarza czy raczej kompletnie nic. zobaczymy. tymczasem mam urlop i musze prubowac o tym nie myslec choc na chwile. caluski kochane

16 lipca 2014, 19:39

A wiec dziś juz mija połowa mojego urlopu. 1,5 tygodnia a mam wrazenie jakby to bylo zaledwie 2 dni. tak szybko ten czas ucieka. jutro bedzie 5 dni jak biore duphaston wiec jeszcze 5 dni i powinna przyjsc @. mam nadzieje ze się nie spozni za wiele bo mam w planach pojechac do kliniki a nie czekac łaskawie na @@@@@@@@ wrednego. juz za 2 tyg badania hormonow i wyjazd do poznania. jestem pełna nadzieji ze bedzie wszystko oki.

19 lipca 2014, 19:48

Dziś zadałam sobie sprawe ze na owu jestem juz 7 miesiecy. tak ten czas szybko zleciał ze poprostu az trudno w to uwierzyć. za tydzien kończy nam się urlop. szkoda. tak fajnie byc razem w domku niczym sie nie przejmowac i być zawsze razem. wszystko co piękne szybko się kończy. co mnie zastanawia od paru dni to to że w tym miesiacu jak nigdy przez te 7 miesięcy miałam piękną ovulację. nigdy tak pieknej owulki nie miałam testy wychodziły pozytywne do tego lekarz zastosował duphaston. wspolzylismy codziennie aby zmaksymalizowac szanse na poczecie. piotrek bierze leki na poprawe nasienia i przychodzi mi do głowy że może się udało. mozne doszlo do zaplodnienia. sama w sob ie karce sie za to ze znow robie sobie nadzieje i pozniej bede płakać ale tak sie zastanawiam z kad nagle taka zmiana i taka piekna owulka. strasznie mnie to intryguje. oj jak ja bym się cieszyła. strasznie bym chciała mieć to maleństwo. ciągle mam gazy i straszne wzdęcia. brzuszek mam jak w 3 miesiacu ciąży tak mnie wwysadziło. dodatkowo od dziś strasznie chce mi się wymiotowac choc to moze z jednej strony jeszcze pozostałości po jelitówce z wtorku wiec sama nie wiem co myslec w kazdym razie mam głęboką nadzieje ze może wkońcu los się uśmiechnoł i bedzie dzidzia. oby tylko się udało...całuski kochane

22 lipca 2014, 11:59

Dzis ostatnia dawka duphastonu i zobaczymy co bedzie dalej. najpozniej za 5 dni powinnam dostac miesiaczke. wtedy 3dc badania hormonalne i wizyta okolo 10 sierpnia w klinice. no chyba ze @ nie przyjdzie i bedzie dzidzia w co oczywiscie nie wierze. to by wsztsko byl zbyt proste zeby bylo prawdziwe. wraz z @ zbliza sie koniec naszego urlopu. od poniedzialku do pracy wiec wszystko znow sie zacznie od poczatku. jedyne co mi zostanie to opalenizna a jest nawet calkiem imponujaca wedle mnie oczywiscie. a potem bedzie harowka po 12 h w pracy ale zarobic sie chociaz da i to jedno pocieszajace. ogolnie jestem ze swojego zycia zadowolona. mam meza ktory mnie kocha i corke zdrowa i duzą do tego mam prace normalna jak na nasze polskie realia i kasy malo ale starcza od 1 do nastepnego miesiaca tyle dobre. a co do dziecka to jezeli bedzie a jezeli nie to trudno. przestalam sie juz dreczyc i ciagle pytac dlaczego to wlasnie my jestesmy tymi którzy maja takie problemy z poczeciem dziecka. mamy juz marceelke i jezeli bedzie sama to nie dlatego ze nam sie nie chcialo bo walczylismy ddo konca tylko dlatego ze los tak wlasnie chcial i sam zadecydował. przeestaje juz robic cos na siłe. co ma byc to i tak bedzie wiec czas cieszyc sie zyciem i tym co sie ma a nie tym co moze sie miec badz czego sie nie ma. czyz nie mam racji? caluski kochane pozdrawiam

23 lipca 2014, 10:17

no to od dzis zaczyna sie wielkie odliczanie. dzien bez duphastonu i zobaczymy czy @@@@ sie pojawi czy też nie. dobrze by bylo zeby nie ale pewnie jak na mnie przypada tak łatwo nie bedzie. zobaczymy nie ma co gdybac bo jak zmajstrowalismy cs to co ma wisiec nie utonie a jak nic nie zmajstrowalismy to @@@@ wpadnie na wizyte napewno juz duphaston o to zadbał bez wątpienia. tak twierdzi nasz lekarz z invimedu. a wiecteraz pozostaje nam tylko poczekac i wszystko niebawem sie okaze. a dzis wielkie srzatanie w moim domu jak co srode i sobote. kurze pranie sprzatanie gotowanie itd. pelen zestaw obowiazkow ale przynajmniej nie mam co narzekac chociaz zajecie mam hahahaha caluski kochhane :)

24 lipca 2014, 16:04

kolejny dzien juz prawie za nami. mijaja dni i juz urlop dobiegł konca. tylko ostatni weekend i caly rok ciezkiej pracy. niestety wszystko co dobre szybciutko się kończy. w niedziele testowanie. jest to 1 dzien spodziewanej miesiaczki wiec moze juz cos bedzie wiadomo a jak wyjdzie negatyw to poprawie sobie jeszcze pare dni pozniej. zastanawiam się jak to bedzie. co mnie spotka tego dnia. czy zwykła rytyna pod nazwa TO JESZCZE NIE TERAZ czy raczej wielka radosc na przeciw ostatnim złym wydarzeniom z ostatnich dni naszego życia. mowi sie ze rodzina powinna wspierac ale raczej rodzina mojego meza tylko ucieka sie do dokladania nam zmartwien a nie rqadosc i zamiast wspierac to kopie nas podczas gsy my lezymy na ziemi. to wszystko co stalo sie przez ostatni rok strasznie zmienił nasz zycie. czy na lepsze nie wiem lecz wiem ze to wszystko jeszcze bardziej nas do siebie zblizyło. i mam nadzieje ze nigdy zadna osoba nie zdoła nas rozdzielić.

25 lipca 2014, 19:33

w niedziele nasz wielki dzień. albo przyjdzie @ której wogole nie czuje jakby miala nadejsc albo bedzie ciąża a wiec sa jak zawsze dwa wyjscia. w niedziele rano po ra pierwszy zatestuje. moze sie udalo. pewnie nie ale gdzies we mnie jest iskierka nadzieji. moze jednak marzenia się spełniają kto wie? zobaczymy...dzis podjelismy wraz z mezem powazna zycowa decyzję. wyjezdzamy na stałe do niemiec. moj piotrekma obywatelstwo niemieckie wiec mieszkanie i pomoc ze strony panstwa to juz sprawa zalatwiona. nie chcemy juz mieszkac w polsce. jest w tym duza zasluga rodziny piotrka. tak nam zycie zgotowali ze poprostu wolimy wyjechac zeby sie od nich uwolnić...mam tylko nadzieje ze nam sie wszystko uda i bedziemy szczesliwi. oby tak wlasnie bylo. caluski kochane trzymajcie kciuki za niedziele oby sie udalo :)

27 lipca 2014, 10:55

No i nadzieje szlag trafił :( dzidziusia nie bedzie a mialo byc tak pieknie... no ale coz mozna sie bylo tego spodziewac przeciez lekarz powiedział ze łatwo raczej nie bedzie no ale pocieszylam sie chociaz chwilke ze mogloby byc pieknie...co nie zmienia faktu ze @ nie ma!!! nie dobrze to znak ze leki ktore zapisał lekarz w klinice nie pomogły. jutro czeka mnie tel do kliniki z zapytaniem co dalej mam zrobic...moj organizm płata takie figle ze juz nie mam na niego sił. miałam zrobić badania hormonalne a tymczasem badan nie bedzie bo okresu nie ma. do tego jeszcze czeka mnie cale mnustwo załatwiania formalnosci przygotowujace nas do emigracji do niemiec. cała machina ruszyła i czas pokaze jak to sie wszystko roztrzygnie. strasznie sie boję ze cos nie wypali i ze bede plakala i teskniła za polską. juz raz bylam w holandii rok i strasznie to wspominam moze tez dlatego ze bylam tam sama bez meza i corki a teraz bedziemy wszyscy razem JUZ SAMA NIE WIEM CO MYSLEĆ

28 lipca 2014, 21:36

dzis caly dzien probowalam z calych sil dodzwonic sie do swojego lekarza w klinice invimed ale na nic sie zdaly moje starania. najpierw doktor byl niedostepny bo pacjenci a pozniej nie szlo sie do niego dodzwonic bo mial wylaczony tel. czyli nic nowego sie nie dowiedzialam okresu jak nie ma tak nie ma i jestem w czarnej dupie jednym słowem. pani z recepcji stwierdzila ze jutro okolo 8 sprobuje sie ze mna kontaktowac przez tel z kliniki z recepcji a nie przez komorke. moze wtedy sie uda. oby bo sama nie wiem co robic wszystko znow sie skomplikowalo. ciagle mecza mnie mdłości ale ciazy nie ma dziwna sprawa bo @ tez nie. kompletnie nie wiem co sie dzieje. leki chyba nie pomogły bo stoimy w miejscu na to wychodzi. jutro dla pewnosci zrobie 3 test ciazowy zeby na 100% byc pewna ze ciazy nie ma mimo wszystko...zobacze co powie lekarz pewnie am sie zdziwi co sie dzieje. do czego to wszystko doprowadzi nie mam pojecia ale muze czekac nie ma wyjscia...

zaczelismy z mezem załatwiac juz formalnosci dotyczace meldowania w niemczech...aktu urodzenia slubu i ta cala papierologia sie zaczela na dobre. polowa ogarnieta ale jezcze sporo nas czeka. oby wszystko sie udalo a bedzie super... caluski kochane staraczki

29 lipca 2014, 17:54

a wiec lekarz nie zadzwonil. niestety nie wiem czy zapomnial czy nie chcial ale nie zadzwonil. juz mam dosc nagrywania mu sie na sekretarke najwidoczniej cos tam u niego nietak. kobiety z recepcji obiecaly ze zadzwoni dzis do mnie ale nie oddzwonił. juz sama nie wiem co teraz począć. kompletnie nie mam pojecia. czy czekac na @ az przyjdzie choc to moze potrwac ze 3 miesiace znajac zycie albo jechac tam na wczesniejsza wizyte. sama nie wiem szczerze mowiec. ale jechac 150 km w jedna strone i nie majac ani badan ani nic to wedle mnie chyba strata pieniedzy. juz sama nie wiem @ tez nie ma jak zwykle ahhhhhhh wszystko sie posypało

30 lipca 2014, 16:21

Dziś nareszcie udało mi się skontaktować z lekarzem z kliniki invimed i dowiedzialam sie ze w sobotę muszę pojawić się w klinice. lekarz jest zdziwiony ze leki nie poskutkowaly i @ nie nadeszła. kazał jeszcze dla pewności wykonac test ciążowy aby na 100% wykluczyć ciążę. na 10 rano wizyta zobaczymy co bedzie dalej. pewnie jakies leki mocniejsze zeby zmusić @ do wizyty i pozniej badania hormonalne. no chyba ze zdarzy sie cud i @ przybedzie do soboty to sprawa zalatwiona zrobie badania hormonow i dopiero pojade na wizyte do kliniki. szkoda tylko ze w jedna strone to 150km. ale co jak trzeba to innego wyjscia nie ma.

W pracy po urlopie masakra. dzis po dokladnym przeliczeniu naszych dochodow doszlismy z mezem do wniosku ze narazie ona sam musi wyjechac do niemiec bo we dwoje jak porzucimy prace to nie uciagniemy tego finansowo niestety. dlatego wstepny plan jest taki ze narazie to mąż pojedzie tam sam a my? nie wiem jeszcze kiedy ale to pewnie czas pokaze. zobaczymy jak to wszystko sie potoczy ale nic nie bede robila na siłe bo to nic nie pomorze a zaszkodzic moze jak najbardziej. mam metlik w glowie bo tyle sie dzieje ze w polowie tego poprostu nie ogarniam...caluski

31 lipca 2014, 21:43

Kolejny dzień za nami...kolejna kolezanka w ciązy jej radość i szczęście. szczerze mowiac już sama nie wiem czy jestem rozgoryczona zrezygnowana zła czy wściekła. nie mam pojęcia w jakim stanie jest moja psychika. niby się nie przejmuje biore zycie jakim jest ale w głębi serca rusza mnie kazda kobieta w ciąży. pewnie wiele z was tak ma po roku i 4 miesiącach nieustających staran ja w zyciu bym nie pomyslala ze zajście w ciaze okaze ssie takie mocno skomplikowane. człowiek dazy do czegos co za chwile okazuje się nie realne albo nie do przejścia i wtedy zycie się zatrzymuje. stoimy i patrzymy na mur jaki stoi przed nami. bycie matka jest piękne ale niestety dla niektórych bardzo nie realne. ja mam naszczescie dziecko i choć raz udało mi się posmakować macierzyństwa caluski
1 2 3 4