Pamiętniki W oczekiwaniu na cud
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››

18 września 2020, 18:29

Wczoraj mialam prenatalne..maluszek rosnie..nic złego sie nie dzieje..a ja? Ja odliczam kazdy dzien, kazda minute ktora przybliza mnie do porodu..wierze ze porod bedzie o wlasciwym czasie..wiem juz ze na 100% bedzie cc choc mialam nadzieje na porod sn...dzisiaj ogarniaja mnie czarne mysli odnosnie cc..mialam juz jedna i wiem jak to mniej wiecej wyglada ale teraz jakos tak strach mnie ogarnia...durna jestem bo do porodu jeszcze daleko a ja zaprzatam mysli takimi glupotami... :/ Boze daj mi prosze siłe aby przejsc to wszystko..

4 października 2020, 09:12

I tak mija mi dzień za dniem...jutro skończę 16tc, a we wtorek zacznę 17tc... 17tc...na tym etapie podobno zatrzymała się moja J.. ;( zbliżają się te straszne dla mnie tygodnie ale wierzę z całego serca w to że tym razem będzie inaczej. Los musi w końcu nam wynagrodzić cały ból. Jeśli o mnie chodzi czuję się dobrze..aż za dobrze..niby mam cukrzycę ale cukier dobry nawet jak wczoraj zjadłam 2 kawałki tortu także już sama nie wiem jak to jest... ciśnienie (odpukać) idealne..niech tak będzie do końca! W mieście w którym będę rodziła znowu pozamykali szpitale na porody rodzinne...jejku co to się wyprawia :/ ogólnie boję się cholernie pobytu w szpitalu ale dam radę. Dla tego malucha zniosę wszystko. Po CC jest się 2-3 doby w szpitalu i mam nadzieję że tylko tyle będę tam siedziała.. 16.10 mam wizytę..podejrzę maluszka..wiem że wszysto jest dobrze :) mam tylko nadzieję że nabrał masy i nie odstaje wagowo bo to mnie martwi najbardziej.. za chwilę połowa ciąży...czas leci tak szybko! Oby do początku marca!

5 października 2020, 19:43

Ogarnął mnie dzisiaj ogromny strach. Staram się racjonalnie podchodzić do 👑 ale jak czytam i słyszę że znowu wstrzymują poeody rodzinne..zaraz wstępu na oddział neonatologiczny...jedna z dziewczyn na innym forum opisywała jak urodziła wcześniaka w maju..leżał na neonatologii 2 miesiące a ona nie mogla go zobaczyć ani razu! Raz na tydzień położna przesyłała jej zdjęcie dziecka...nie potrafię sobie wyobrazić co czuła taka matka. Czy ten chory system oszalał do końca?! Przecież wcześniak najbardziej na świecie potrzebuje właśnie matki! Gdy moja P była na oiom a ja się rozchorowałam i przez 3 dni nie byłam w szpitalu-chodził sam M to małej tak serduszko telepało że lekarze się bali...jak ja przyszłam od razu się wyciszyła i od tamtej pory nawet jak byłam nadziębiona to ubierałam maseczkę i do niej szłam chociaż na 10 minut..rozdzielanie matki z dzieckiem moim zdaniem jest barbarzyństwem! Jak dzisiaj sobie o tym pomyślałam to ogarnął mnie strach jak nigdy wcześniej w tej ciąży :( wiem że do marca jeszcze 10 razy się wszystko zmieni ale człowiek tyle już przeszedł że siedzi i myśli...analizuje.. kiedy świat w końcu wróci do normalności?!

17 października 2020, 18:33

Za chwilę będzie skończony 18tc...czas mija...mijaj, mijaj byle do marca!
Cukry są w normie..póki co wahań nie ma nawet po czekoladzie - sprawdzałam cukier po pół h po zjedzeniu, po 1h i po 2h...wszystko ok choć wiadomo że słodyczy praktycznie w ogóle nie jem chyba że najdzie mnie naprawdę mega ochota... ciśnienie..hmmm.. niby jest w normie ale wcześniej było w granicy 110/70 teraz ok 130/80.. niby cały czas dobre ale rozmawiałam na ostatniej wizycie o tym z ginekologiem więc dla mojego uspokojenia dał skierowanie do kardiologa na holter ciśnieniowy, uspokoiło mnie to mimo wszystko bo po tym będzie wiadomo czy napewno nie są potrzebne leki na ciśnienie... a tak poza tym cały czas czuję się ok..martwi mnie sytuacja która panuje w kraju ale pocieszam się tym że do marca jeszcze trochę i mam nadzieję że do tego czasu wszystko się w miarę unormuje... kolejna wizyta 29.10 zobaczymy co u Okruszka słychać bo na wizycie wczoraj dowiedziałam się tylko że serduszko bije prawidłowo...lekarz na nfz robi mi tylko takie mega szybkie podglądy czy dziecko żyje a ważniejsze parametry dowiaduję się już u prywatnego lekarza no i na prenatalnych...póki co maluch jest cały czas o tydzień do tyłu ale tym się nie martwię bo jest tak od samego początku więc najwidoczniej owulacja się przesunęła...zresztą co ja piszę..nie wiem czy się przesunęła bo nie wiem kiedy była skoro podobno jej wcale nie było :p
No nic...czekam z nieciepliwością na kolejną wizytę tym bardziej że to będzie dzień w którym mamy także rocznicę ślubu więc mam nadzieję że maleństwo zrobi rodzicom niespodziankę i w końcu powie jakiej jest płci :)
Odliczamy do 29.10.... stawiam sobie małe cele..przybliżone daty..tak mi łatwiej.. teraz 29.10 później 13.11....24.11(prenatalne) i tak od wizyty do wizyty...
Okruszku rodzice kochają Cię najbardziej na świecie! ❤I Twoje siostrzyczki też ❤👼👼

21 października 2020, 15:28

Kurde od dzisiejszej nocy kłuje mnie w pochwie..ćmi delikatnie podbrzusze... nie jesg to mocny ból ale jednak go czuję...poczekam i zobaczę czy będzie tak jutro jak tak to zapiszę się do ginekologa...bo do wizyty 29.10 nie wytrzymam...ehh...oby to nie znaczyło nic zlego :(

28 października 2020, 20:01

Wynik holtera ciśnieniowego nie wyszedł bardzo źle, ale dobrze też nie. Wierzę że dopegyt pomoże i nie położą mnie na kilka miesięcy do szpitala. Posranowiłam po 01.11 zrobić sobie reżim łóżkowy..muszę wytrwać choć do 35tc, po prostu muszę. Jutro wieczorem wizyta u ginekologa. Oby tylko były dobre wieści...

5 listopada 2020, 12:34

Mija kolejny dzień...teoretycznie jestem w 20+3 a praktycznie w 19+3 bo lekarz ostatnio przesunął termin porodu o tydzień, gdyż maluch o ten tydzień od początku jest mniejszy...kto w brzuchu mieszka? Dobre pytanie..nadal nie wiem..na ostatnim usg maluch skulił się w kłębek i tyle z tego było..obejrzałam tylko wyraźny kręgosług w literkę C..chciałabym móc już spakować dla malucha torbę do szpitala tak w razie W a tu dupa..nie chce się pokazać 🙈 jutro planuję kupić 1 paczkę pampersów + chusteczki nawilżające i niech już leżą i czekają.. dopegyt póki co ładnie działa i ciśnienie jest w miarę urwgulowane ale też dużo leżę...wszystkie sprawy, które muszę załatwić staram się zrobić do 11-12 i później już tylko łóżko..no nic te kilka miesięcy wytrzymam :) wczoraj stwierdziliśmy że jak będzie dziewczynka to będzie Gaja :)

10 listopada 2020, 19:08

Psychika mi siada. Wiedziałam że będzie ciężko ale nie sądziłam że aż tak...każdy dzień jest udręką. Próbuję kompletować wyprawkę, staram się na wszystkie sposoby nie myśleć ale to pomaga na chwilę. Próbowałam dostać się do psychologa ale w dobie covid jest to wnet nierealne..mogłabym mieć ewentualnie teleporadę ale ja tak nie umię, nie chcę...będę szukała kogoś kto się ze mną spotka.. codziennie ledwo co otworzę oczy a już myślę o tym aby dzień minął i aby nic złego się nie stało...odliczam dni do piątku - wizyta u ginekologa...gdyby ten dzieciak chociaż chciał współpracować i dał się zmierzyć...ostatnia wizyta to był niewypał..wydałam 300zl za to aby się tylko dowiedzieć że serduszko bije i to wszystko...maluch skulił się w kłębek i tyle go widzieli..gdybym się dowiedziała że waga odpowiada mniej więcej tygodniowi ciąży, że z wodami i blizną wszystko ok to może choć na chwilę bym się uspokoiła...mój M non stop mi gada że mam się uspokoić bo wszystko będzie dobrze ale ja wiem że tak mówi a w rzeczywistości też się trzęsie..udaje twardego a pod tym względem jest miękki jak gąbka..
Połowa za mną..jeszcze tylko kolejne tyle i będzie dobrze. Będzie dobrze. BĘDZIE DOBRZE.

12 listopada 2020, 15:00

Jutro piątek 13. Oby był szczęśliwy!

14 listopada 2020, 06:50

Jestem w szpitalu. Jest źle. Znowu łożysko nie daje rady...moja maleńka - tak, będzis trzecia córeczka nie rośnie prawidłowo...waży zalwdwie 157g a powinna ok.300g. Co jest ze mną do cholery nie tak?! Jestem obstawiona lekami wzdłuż i wszesz a mimo to nadal jest źle. Jest mi ciężko psychicznie ale wiem że muszę dać radę. Mam dla kogo. Nie wytrzymam jeśli cokolwiek złego stanie się temu maluchowi. Nie dam rady psychicznie. Błagam o modlitwę za mnie i moją córeczkę. Modlitwa ma wielką moc dlatego jeśli któraś z Was ma chwilę niech pogada z tym na górze żeby się nade mną zlitował i sprawił że łożysko będzie dostarczało odpowiednią ilość pożywienia mojej córeczce. Powtórne usg w niedzielę...

14 listopada 2020, 20:12

Czuję się psychicznie wrakiem człowieka. Nie daję sobie rady. Przecież ciśnienie unormowane, cukry unormowane, wszystko jest ok...więc dlaczego? Panie Boże dlaczego?!😭 błagam zlituj się i nie zabieraj mi trzeciego dziecka! Ja tego nie przeżyję, nie dam sobie po prostu rady 😭😭 staram się myśleć pozytywnie ale to wszystko jest dla mnie za ciężkie... byla lekarka...wyniki są ok tylko jeden wynik trochę podwyższony który odpowiada za np stan przedrzucawkowy...jutro mam mieć badania ponowne żeby sprawdzić czy to badanie to moze po prostu jednorazowy wyskok... malenstwo moje mamusia zniesie wszystko tylko walcz, walcz malenka! Juteo kolejne badanie usg...zobaczymy co z przeplywami...oby tylko sie nie pogorszyly..

19 listopada 2020, 20:54

Wyszłam dzisiaj ze szpitala. Strach jest przeogromny...tam czułam się bezpieczniejsza. Od jutra będę sprawdzała ❤ bo doszedł mi detektor od jednej z kochanych forumowiczek ❤ nigdy bym nie przypuszczała że jakieś obce dziewczyny które mnie nie znają w realu będą takim wielkim wsparciem...że nie znając mnie zupełnie zaufa mi i pożyczy detektor..jestem Wam tak ogromnie wdzięczna że brakuje mi słów wdzięczności!
Zaczęłam odliczanie od poniedziałku do poniedziałku bo właśnie w tym dniu będę zaczynała zawsze nowy tydzień... wierzę, że wytrzymamy, że maleńka będzie z nami tutaj- w domu, w swoim łóżeczku.. z polecenie dziewczyn z wątku o hipotrofii zaczęłam się dodatkowo suplementować i wiecie co? Jestem tak strasznie wkurwiona na lekarzy! Np.taka cholina...dla kobiet w ciąży dawka to 450mg a w prenatalu duo jest 125mg ! Lekarze mi mówili że prenatal duo wystarczy...ja głupia nie pomyślałam aby to wszystko posprawdzać! A cholina jest bardzo ważnym składnikiem...
Odliczamy...dzisiaj jest 21+3.
Córeczko rodzice czekają zna Ciebie! Jesteś naszym marzeniem, cudem, spełnieniem marzeń ❤ głęboko wierzymy że już w kwietniu będziesz z nami w domku ❤

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2020, 20:55

23 listopada 2020, 20:58

Jutro o 11 wizyta. Cała się trzęsę. Panie, nie pozwól, aby było gorzej niżeli poprzednio. Mocno wierzę, że dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych!

24 listopada 2020, 17:09

Jestem po wizycie. Mała nic nie urosła 😭 nie mam już sił...Boże jak możesz nie mieć dla nas litości? Cośmy Ci takiego uczynili?
Jestem wnet zrezygnowana, brak mi sił do walki ale wiem że muszę walczyć choćby z całym światem o to dziecko. Mamusia zrobi wszystko co tylko będzie w jej mocy... w poniedziałek jadę do Warszawy na echo ❤ nie spodziewam się usłyszeć tam cudów choć i one się zdarzają, prawda? Plan jakiś jest tylko ta mała żaba no musi urosnąć choć do 500g... Panie, co to dla Ciebie? Zlituj się!
Czekam właśnie za jakąś babą która ma przyjechać do mnie i zrobi mi test nifty czy jakoś tak. Dzwonił do niej mój prowadzący. Chce sprawdzić czy mała nie ma żadnej wady genetycznej bo jak jest zdrowa to mamy większe pole manewru...podobno.. w planach ma wysłanie mnie na Karową do Warszawy..idę jeszcze raz do niego 10.12 i wtedy pewnie da skierowanie..jak nie da to i tak tam pojadę.. napisalam tez do fundacji Ernesta...czekam az odpisza bo na czacie mi jakas pani odpisala ze skosultuje moj przypadek ze specjalistami i mam czekac na info zwrotne, wiec czekam...
Co czuje? Strach,rozżalenie, bezradność... dwa razy już zadawałam pytania bez odpowiedzi...już aż 2 razy pytałam dlaczego Bóg zabrał moje dwie dziewczynki...teraz kolejne pytanie bez odpowiedzi...dlaczego Boże kolejny raz mi to robisz? Jestem w stanie wiele znieść...już nie raz przejechał po mnie czołg... ale tym razem się nie podniosę, po prostu nie dam już rady..

25 listopada 2020, 22:25

Kochane, ponieważ na tel nie potrafięnodpisywać w komentarzach chciałam Wam z całego serca podziękować w osobnym poście. Natalia czytając Twój komentarz łzy same leciały mi po policzkach. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczą takie gesty, ile dodają sił! Dziękuję z całego serca! Czekamynadzidzie modlę się do św.Rity codziennie, odmawiam także do niej nowennę, wierzę że pomoże..proszę także Jana Pawła II o wstawiennictwo.. modlitwa i wiara (choć ta jest ostatnio jak w kalejdoskopie) trzymają mnie przy sile i walce.
W piątek jadę na konsultację do Warszawy do dr. Michała Lipy z pośrednictwa fundacji Ernesta wierzę, że usłyszę tam choć odrobinę pokrzepienia..
Jeszcze raz dziękuję za każdą modlitwę!! ❤❤

28 listopada 2020, 22:31

Czasami zastanawiam się ile człowiek jest w stanie znieść psychicznie i fizycznie? Dzisiaj dotarło do mnie że najgorsze dopiero przede mną...walka o moje dziecko trwa lecz poród wydaje mi się najgorszy bo to będzie zamknięcie jakiegoś rozdziału w moim życiu...gdybym tylko mogła to bym chodziła w tej ciąży jak słoń żeby tylko ta Iskierka urosła do bezpiecznej wagi...wiem że nic już nie zależy ode mnie...tutaj pomoże już tylko wiara, modlitwa i .... czas. Przerażenie powoli sięga zenitu.. tak, znowu w oczy zagląda mi strach, bezsilność i wizja śmierci.. franco jedna nie oddam Ci ani mojego dziecka ani siebie! W poniedziałek kolejny raz nie spodziewam się żadnych rewelacji po echo serca ale liczę na to że podadzą mi wagę małej która będzie ponad 200g! 💪

30 listopada 2020, 20:48

Na echo serca nie dowiedzialam sie niczego nowego...lekarz znowi gadala ze mala juz jest na skraju wydolnosci, ze mamy sie szykowac na to ze jej serduszko przestanie bic...ja dokladnie wiem jakie moga byc konsekwencje braku wzrostu bo juz 2 razy to przechodzilam ale mozna by sobie troche oszczedzic... plus taki ze serduszko jest zdrowe, bez wad.. zle informacje pogłębiają moją depresję ale wiem że dla tej malej Istotki muszę walczyć...z drugą córcią też tak było..chcieli mi ją usuwać a ona dała radę...z całego serca wierzę że ta malutka jest tak samo waleczna..dzisiaj łzy po policzkach płyną mi same, bezwarunkowo...bezsilnosci, strach...to wszystko co sie dzialo wczesniej znowu wraca... w piątek kolejna wizyta w Warszawie, tym razem na Starynkiewicza..maja mnie skonsultowac pod kątem podania tabletek eksperymentalnych...jestem w stanie spróbować wszystkiego nawet swoim kosztem.. po co to tutaj opisuję? Bo za rok tu wrócę, przeczytam i będę wiedziała, że to był tylko zły epizod..złe wspomnienie..bo finał będzie szczęśliwy, musi być.

2 grudnia 2020, 09:14

Zaczął się kolejny dzień...dzień jak na tykającej bombie... człowiek je te tabletki, suplementy, robi zastrzyki, leży, żyje z dnia na dzień odhaczając kolejny dzień...a taka pinda jedna z drugą zachodzi w ciążę bez problemu, pali, pije, ćpa, ma wszystko w dupie i rodzi zdrowe dziecko, które często jest zaniedbane..gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość? Przecież my tak bardzo pragniemy, aby ta nasza Iskierka była z nami...damy jej wszystko co najlepsze! Ile jeszcze człowiek musi przejść dróg kolczastych, aby to cholerne farum nas opuściło i dało choć odrobinę szczęścia?
MAKINO dziękuję za polecenie tych grup na fb..wczoraj dopiero mnie przyjęto...tam jest tak ogromna wiedza, że szok! Już wiem że można jeszcze spróbować podać jeszcze jeden lek który dziewczyny dostawały w Lublinie...będę o niego pytała w piątek... zapisałam wszystkie możliwe suplementy które dziewczyny brały na wzrost dziecka...fakt ja jestem w tragicznej sytuacji co do wagi ale dlaczego ma się nie udać? Będziemy próbowali wszystkiego choć muszę przyznać że boje się o swój żołądek i wątrobę przy takiej ilosci chemi... ale to nic, mamusia dla Ciebie zniesie wszystko!

4 grudnia 2020, 21:22

Jestem po konsultacji w Warszawie. Zostałam zakwalifikowana i mam we wtorek stawić się na oddział. Powinnam się cieszyć ale jakoś nie jestem na 100% przekonana...być może dlatego że jednak te statyny są w ciąży odradzane... podczas badania okazało się że dzisiaj jest już bezwodzie 😭 pytałam o dolanie wód,powiedzieli że to nic nie da i chyba to mnie jakoś zniechęciło...ale walka trwa..poczytałam,popytałam i w poniedziałek udało mi się dostać na konsultację do dr. Szaflika w Łodzi. On dolewa wody przy bezwodziu, pojadę i zapytam..wiem też że próbował metody eksperymentalnej na wiagrze, podobno z powodzeniem.. wierzę że zgodzi się nam pomóc, jeśli stwierdzi że nic jie da się zrobić to pojadę we wtorek do tej Warszawy. Mała dzisiaj ważyła 215g...maleńka urosłaś ok 40g w 4 dni czy to znowu błąd pomiaru? Niby to prawie nic, ale jednak już nie ma 1 z przodu a 2... fakt jest już/aż 23tc więc waga tragiczna ale ja wierzę w cuda! Dobijemy do 31tc z wagą choćby 700g...

6 grudnia 2020, 21:18

Dzisiaj pierwszy raz nie potrafiłam opisać swoich uczuć...każdego dnia odliczałam pieniądze aby tylko wystarczyło nam na badania, dojazdy itp... w pierwszej kolejności myśleliśmy z M aby zrobić wszystko aby ratować tę maleńką Istotkę...nie lubimy prosić o pomoc..staramy się radzić sobie sami ale tak, trzeba przyznać że w tym miesiącu tak na raz wydatki przerosły nasze możliwości..rodzina pomogła, każdy tyle ile mógł.. wiedzieliśmy, że jutro jest nasza ostatnia szansa bo na inne konsultavje nas juz po prostu nie stac a czas ucieka...najgorsza bezsilnosc dla rodzica...i nagle stal sie cud...dostalismy prezent od przecudownych dziewczyn z tego wlasnie forum..nigdy bysmy sie tego nie spodziewali! Myslalam ze " na szczescie" dostanę koniczynkę albo obrazem z osobą świętą...już sobie wyobrażałam jak trzymam to mocno w ręku na każdym kolejnym badaniu a tymczasem.. otwieram prezent a tam..pieniadze od dziewczyn na badania! Nie potrafilismy z M powstrzymac łez..mój M płacze baaaardzo rzadko a dzisiaj płakał jak małe dziecko bo wiedział że dostaliśmy kolejną szansę na ratunek naszego dziecka...ciężko opisać uczucia których doświadczyliśmy..radość, szczęście, niedowierzenie, ale i....wstyd..
Kochane tak bardzo Wam dziękujemy! Dzięki Wam możemy dalej walczyć!
Gajusia będzie z nami na świecie i już ma najlepsze ciotki ❤
1 2 3 4 5 ››
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego