Forum Poronienie Aniołkowe Mamy [*]
Odpowiedz

Aniołkowe Mamy [*]

Oceń ten wątek:
  • ewcia21k Autorytet
    Postów: 1354 1088

    Wysłany: 31 marca 2014, 21:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny byłam u gin,mój dziwny @ to zasługa torbieli :(
    Doszliśmy z mężem do wniosku,że Bóg nie chce nam dać drugiego dziecka. :(
    Dostałam ovulastan i zaprzestajemy starań :(

    Nasz Madziulek kochany-zasnęła w 35tc.16.12.2013r.(*)
    aniolek-dziecko.gif
    Czekamy na Alicję :D
    ad68819281.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 31 marca 2014, 21:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja też jakoś z nowym tygodniem, nowe załamanie ... jakos nie mam sił ,,, na nic ,,,

    :(

  • heartbroken Debiutantka
    Postów: 15 3

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 08:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziś jest przewidywany termin porodu Naszego Aniołka. Siedzę w pracy i jestem załamana...
    Cały czas o niej myślę a łzy same płyną. Nie mogę doczekać się kiedy z tąd wyjdę i pójdę z mężem w odwiedziny do Naszego maleństwa.

    Ostatnio miałam, kłótnie z mężem - on twierdzi że mój dzień kręci się w okuł tego, kiedy pójdziemy do Gabrysi na cmentarz (chodzimy tam codziennie) - kazał mi porozmawiać z psychologiem, bo niedługo minie 2 miesiące, a ja zachowuje się jak by to było wczoraj...
    Nie daje sobie rady, niby na zewnątrz jak ktoś zapyta jest ok, ale w środku... wiecie - totalna załamka, a już dziś mam wyjątkowego doła.
    To miał być najszczęśliwszy dzień w moim życiu :(


    bfarxqpk2psjbc54.png

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 kwietnia 2014, 22:19

    Nasz Aniołek Gabrysia - (07.02.2014)- 32 tyg. "cudu"
    Gdyby Nasza miłość i łzy mogłyby wskrzeszać - dziś byłabyś z Nami [*]
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 11:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Heartbroken ... bardzo Ci współczuje i ściskam ...
    Rozumiem cię ale i Twojego męża również ... wiesz...mimo wszystko trzeba żyć dalej, życie przeszłością zniszczy w Was to co najpiękniejsze ... ja też czaseami fiksuje ... a jak dowiedziałam się w niedzielę że moja kuzynka jest w ciąży i termin ma na lipiec - tak jak ja bym miała to poczułam taką złość i niesprawiedliwość ... w tym samym czasie zafasolowałyśmy, dlaczego mi się nie udało ...
    żal zawsze w nas będzie ...

    Może ten psycholog to nie jest taki głupi pomysł ...

  • ewcia21k Autorytet
    Postów: 1354 1088

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 11:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    heartbroken wrote:
    Dziś jest przewidywany termin porodu Naszego Aniołka. Siedzę w pracy i jestem załamana...
    Cały czas o niej myślę a łzy same płyną. Nie mogę doczekać się kiedy z tąd wyjdę i pójdę z mężem w odwiedziny do Naszego maleństwa.

    Ostatnio miałam, kłótnie z mężem - on twierdzi że mój dzień kręci się w okuł tego, kiedy pójdziemy do Gabrysi na cmentarz (chodzimy tam codziennie) - kazał mi porozmawiać z psychologiem, bo niedługo minie 2 miesiące, a ja zachowuje się jak by to było wczoraj...
    Nie daje sobie rady, niby na zewnątrz jak ktoś zapyta jest ok, ale w środku... wiecie - totalna załamka, a już dziś mam wyjątkowego doła.
    To miał być najszczęśliwszy dzień w moim życiu :(


    bfarxqpk2psjbc54.png

    Wiem doskonale co czujesz niestety :(
    U mnie 3 i pół miesiąca minęło ale ból taki sam jak wtedy :(
    Ściskam Cie mocno i życzę duuużo siły na dziś i na następne gorsze dni :)

    Nasz Madziulek kochany-zasnęła w 35tc.16.12.2013r.(*)
    aniolek-dziecko.gif
    Czekamy na Alicję :D
    ad68819281.png
  • Magic Autorytet
    Postów: 3887 3147

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 12:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dołączam do aniołkowych mam... co prawda moja obecna ciąża która właśnie się roni sama trwała tylko 10 tyg. Nie była to wyczekiwana i wymarzona ciąża, ale planowana. Nie wiem co się stało, dlaczego tak się stało i nie chcę wiedzieć... bo wiem, że im bardziej będę drążyć ten temat robić badania to na lekarzy zacznę pracować a nie dla rodziny.. Opowiem Wam jak to wyglądało u mnie..
    W zeszłym roku we wrześniu nie przyszła @... uradowana, że po miesiącu starań już zaszłam..byliśmy szczęśliwi. Poszłam na wizytę do gin, bardzo szybko bo w 5 tyg. Na wizycie strzał w kolano - ciąża pozamaciczna, po 2 tyg dostałam takiego bólu i krwawienia, że się zwijałam z bólu.. Szpital - decyzja - robimy operację. Z mężem nie wyjechlismy na upragnioną podróż poslubną, bo trafiła się nam patologiczna ciąża. Lekarz prowadzący mnie nie zalecił żadnych badań tylko koniecznie mnie wysyłała na hsg(drożność jajowodów). Lecz to trwało 4 miesiące bo wciąż w posiewie wychodziła bakteria... co miesiąc leki antybiotyki i tak w kółko. w końcu wyszło, że jest ok- grudzień 2013 - idę prywatnie na hsg bo oczywiście na nzf to cud,że by się dostać. Lekarz przeprowadza wywiad ze mną i mężem (tu szok bo nigdy razem nie bylismy na wizycie) po długim wywiadzie lekarz oświadcza, że nie wykona mi tego ingerencyjnego zabiegu bo po piwrsze - jestem za młoda!!!!! 25 lat- po drugie nie mam wyników z lab co do posiewu - po trzecie, po jednej nie udanej próbie?? hsg odrazu??? spytał jaki lekarz tak robi?? który chce mi zmniejszyć szanse na dziecko(zabieg hsg zmniejsza o 15% szansę na ciąże!!!) ZAMARLISMY. Zrobił mi kontrolne usg i stwierdził, że jestem zdrową o prawidłowej budowie rodnej kobietą i dziwi się, że tu przyszłam na ten zabieg... Wychodzimy i płączemy z mężem, że mamy zielone światło do starań. rezygnuję ze swojego dotychczasowego lekarza. Po 2 msch starań jest z ciąża... Czekam na @ ale nie przychodzi z obawy, żeby nie powtórzyło się to z września robię test... o dziwo wychodzą dwie kreski, ale ja się nie ciesze. tylko serce mi wali, z obawy, że teraz było ok.
    Było. Do czasu.
    Znów w 5 tyg idziemy do bardzo dobrego lekarza(wizyta 250zł) i robi usg, no niestety nie ma ani pęcherzyka ani nic. Każe zrobić betę i wrócić za 3 dni. Ok. Robie betę i idziemy za kolejne 4 dni na wizytę. Beta pierwsza -1279- druga 2356- lekarz twierdzi, że jest dobrze, ale ja jestem załamana, bo słaby przyrost. Robi usg, jest pecherzyk i zarodek. Cudowne uczucie!!! Ciąża żywa w jamie macicy!!! Popłakałam się, lekarz woła męza i pokazuje mu obraz na usg, mąż usmiech od ucha do ucha, siadamy a lekarz przepisuje leki i badania do zrobienia (250 + 380 zł za wizytę i badania). Wizyta kolejna za 3 tyg.
    Poszliśmy za trzy tyg na wizytę spokojni i szcżęsliwi, że jest nasze maleństwo(5,7mm) lekarz na wizycie robi usg lecz oznajmia, że ciąza jest młodsza o 16 dni.... jestem załamana i juz wiem, że jest coś nie tak. Lecz lekarz nie daje poznac po sobie nic. Każe brac kolejne leki - okazało się, że mam tarczyce niedoczynnośc subkliniczną czyli ukrytą, a w ciązy ona się pojawia. Jestem zdenerwoana, lecz skoro lekarz nic nie mówi to chyba ok. Za dwa tyg idziemy do innego lekarza. Po bardzo długim i bardzo sympatycznym wywiadzie(1,5h) prosimy by lekarz prowadził naszą ciąże, zaprasza na na usg. Kładę się na kozetce, lekarz robi usg i tu strzał już nawet nie w kolano... prosto w serce... rozwój ciąży zatrzymany...załamałam się. Mąż miał w oczach łzy, ja też. Poszlismy do gabinetu lekarz wypisał juz skierowanie do szpitala na zabieg lub w celu podania tabletki poronnej. W akcie desperacji tego samego tyg poszlismy do naszego DROGIEGO lekarza i niestety potwierdził. Zarys zarodka zatarty czyli się rozkładał, brak akcji serca, zmniejszył się 10 mm do 3,4mm... nie płakałam w gabinecie, bo czułam, że cos jest nie tak. Mąż starała się trzymać. Dopiero jak wyszliśmy rozpłakałam się. Zapewnia, że będzie dobrze, ale moja wiara umarła tak jak nasze maleństwo i dochodzę do wniosku, że to nie dla mnie. Mój idealny czas na dziecko dawno minął... może uznacie to za głupie, ale wg mnie dla mnie czas na dziecko to jak miałam 21 lat, czyli 5 lat temu... teraz po tych dwóch przypadkach patologicznych boje się już ciązy,chcoiaż od zawsze kojarzyła mi się z 9cioma miesiącami obaw, strachu, łez i bólu... ja postanowiałam się poddać... nie starac się już wiecej...to za dużo jak na mnie. Podobno Bóg daję tylko tyle ile jestesmy w stanie udźwignąć... Pogodziłam się z tym, że taka była jego wola, że nie obdarzę swojego ukochanego męża upragnionym dzieckiem...od momentu jak się dowiedziałam o tym co się stało, coraz częściej zastanawiam się nad rozwodem.. nie chcę by nie miał dzieci,chće dla niego szczęścia.. Płaczę, czasami dużo, próbuję sobie to wytłumaczyć, udaje mi się. Lecz mam taka kuzyneczkę, która dopitnie szczyci się tym, że jak to ona mówi widząc co się dzieje(chyba tylko u mnie) ona jest szczęsliwa, że ma zdrową córkę... Zadzwoniła do mnie w tą niedziele, zapytała się jak się czuje, dużo osób się o to pyta, nie drażni mnie to, lecz ona drązy niesamowicie temat, zasugerowała nawet byśmy się zapisali do kliniki leczenia niepłodności...nie mam problemu z zajściem, lecz utrzymaniem i rozwojem ciąży...
    Na ślub dostaliśmy wiele rzeczy dla dziecka-pieluszki, smoczki,buciki, gryzak...postanowiałam spalic je wszystkie...dla rozładowania złych emocji. ale jednak wolę oddać je koleżankom które szczęsliwie są w ciązy lub już mają swoje dzieci na świecie. Boże nawet kupiłam sobie książkę" w oczekiwaniu na dziecko" ją to mam ochote porwać i spalić w piecu. JESTEM zła na cały świat, na siebie..
    A najgorsze jest w tym wszystkim to... że oddaliłam się od męża...boję się, że pójdzie do innej..chyba ja też pójdę do psychologa..bo nie wytrzymam.

    heartbroken, Joannka lubią tę wiadomość

    Lilianka 1.05.2015
    Oliwierek 17.08 2016
    Kornel 23.06.2018
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 13:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Magic <3

  • Gwiazdeczka27 Autorytet
    Postów: 1843 2261

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 16:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Magic wiem, że istnieją takie portale jak poronienie.pl lub portal dlaczego.pl możesz tam znaleźć duże wsparcie. Przeszliście z mężem naprawdę wiele tragicznych momentów. Bardzo Wam współczuję. Ja straciłam dziecko w 21 tygodniu ciąży, musiałam urodzić i to było coś koszmarnego, czytałam wpisy dziewczyn, które rodziły martwe dzieci, bo owinęły się pępowiną, czytałam straszne historie, gdzie nagle z niewiadomych przyczyn serduszko zdrowego dziecka przestało bić w 38 tygodniu ciąży. Czytałam o kobietach, które starały się o swoje upragnione dziecko przez wiele lat a jak w końcu zaszły w ciążę okazywało się, że dzieci mają wady letalne i trzeba było ciążę zakańczać. Jak widzisz sama ciąża to bardzo skomplikowany proces i na każdym jej etapie może coś pójść nie tak, a przecież strata dziecka nawet w 6 tygodniu ciąży jest dla kobiety strasznym przeżyciem tym bardziej jak się bardzo pragnie mieć upragniony Cud. To co Was spotkało nie jest ani Twoją winą ani Twojego męża. Masz prawo do żalu, masz prawo do smutku, masz prawo do złości... ale trzeba jakoś z tym walczyć, możecie oboje iść do psychologa, możecie jakoś wspólnie przez to przejść.
    Sa kobiety, które walczyły o dzieci przez wiele lat, tez zachodziły w ciąże , których nie donosiły, bo zarodek przestał się rozwijać, też przechodziły przez ciążę pozamaciczną ale w końcu urodziły zdrowe dzieci.
    Sama widzisz, że można dmuchać, chuchać, wydawać duże pieniądze na najlepszych lekarzy. Ale oni tez nie mają większego wpływu na to wszystko.
    Trzymam za ciebie bardzo mocno kciuki, mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że będziesz miała siły aby podjąć kolejną walkę o dziecko. Przeszłaś bardzo dużo i to już świadczy o ogromnej Twojej sile. Ludzie nie zdają sobie sprawy ile mogą wytrzymać dopóki nie spotka ich nieszczęście. Za to kiedy w końcu szczęście dopisze, potrafią to docenić z 10 -ciokrotną siłą.

    mhsvp07w3ex0n696.png
  • Magic Autorytet
    Postów: 3887 3147

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 18:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    maximka84 i Gwiazdeczka27 baardzo dziękuję za wsparcie i bardzo ciepłe i pocieszające słowa. Może kiedyś się z tym uporam, na razie szukam lekarza psychologa, bo myslała, że uda mi się samej z tym uporać, ale niestety... może przejdzie kiedy już przestanie sie ronić, boleć i krwawić to moooooże wtedy się uporam z tym... mój ukochany mąż wciąż powtarza, że Bój ma dla nas lepszy pomysł... wciąż mówi, że nasza ciąża musi być mnoga dlatego tak się dzieje.

    Lilianka 1.05.2015
    Oliwierek 17.08 2016
    Kornel 23.06.2018
  • ewcia21k Autorytet
    Postów: 1354 1088

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 18:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Magic wspieram Cie bardzo mocno,wierzę,że dasz rade sprostać wszystkim przeciwnościom losu i w końcu będziesz tuliła w ramionach swoje dzieciątko,tak jak każda z nas tutaj.Moja Madzia zasnęła w 35tc,staraliśmy się o nią 3 lata.
    My kobiety nawet nie zdajemy sobie sprawy ile mamy siły.
    Gwiazdeczka dobrze Ci radzi,mi tez te strony pomogły i oczywiście wsparcie męża i dziewczyn tutaj :)

    strumyk, heartbroken lubią tę wiadomość

    Nasz Madziulek kochany-zasnęła w 35tc.16.12.2013r.(*)
    aniolek-dziecko.gif
    Czekamy na Alicję :D
    ad68819281.png
  • ewcia21k Autorytet
    Postów: 1354 1088

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 18:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Magic wrote:
    maximka84 i Gwiazdeczka27 baardzo dziękuję za wsparcie i bardzo ciepłe i pocieszające słowa. Może kiedyś się z tym uporam, na razie szukam lekarza psychologa, bo myslała, że uda mi się samej z tym uporać, ale niestety... może przejdzie kiedy już przestanie sie ronić, boleć i krwawić to moooooże wtedy się uporam z tym... mój ukochany mąż wciąż powtarza, że Bój ma dla nas lepszy pomysł... wciąż mówi, że nasza ciąża musi być mnoga dlatego tak się dzieje.

    Może Twój mąż ma rację? :)
    Podwójne szczęście za te wszystkie krzywdy :)

    Nasz Madziulek kochany-zasnęła w 35tc.16.12.2013r.(*)
    aniolek-dziecko.gif
    Czekamy na Alicję :D
    ad68819281.png
  • strumyk Ekspertka
    Postów: 128 109

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 21:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    heartbroken wrote:
    Dziś jest przewidywany termin porodu Naszego Aniołka. Siedzę w pracy i jestem załamana...
    Cały czas o niej myślę a łzy same płyną. Nie mogę doczekać się kiedy z tąd wyjdę i pójdę z mężem w odwiedziny do Naszego maleństwa.

    Ostatnio miałam, kłótnie z mężem - on twierdzi że mój dzień kręci się w okuł tego, kiedy pójdziemy do Gabrysi na cmentarz (chodzimy tam codziennie) - kazał mi porozmawiać z psychologiem, bo niedługo minie 2 miesiące, a ja zachowuje się jak by to było wczoraj...
    Nie daje sobie rady, niby na zewnątrz jak ktoś zapyta jest ok, ale w środku... wiecie - totalna załamka, a już dziś mam wyjątkowego doła.
    To miał być najszczęśliwszy dzień w moim życiu :(


    bfarxqpk2psjbc54.png

    piszesz, że 2 miesiące a Ty zachowujesz się jakby to było wczoraj- Kochana żałoba trwa około roku, Ty musisz przejść żałobę, mi psycholog jeszcze w lutym mówiła, że dziwi się mi, że ja właśnie jestem taka "nawet do życia" (poroniłam w połowie października i również chodziłam na cmentarz), a teraz czekają mnie podobne dni do Twojego dzisiejszego....... miałam mieć swoje Szczęście w połowie kwietnia :(

    boję się , boję się nadal wszystkiego
    skąd w Was tyle nadziei i wiary?

    heartbroken lubi tę wiadomość

    czekamy na Henia :)
    Bąbelek 13.10.2013 (14tc)
    Maluszek 19.11.2014 (8tc)
  • strumyk Ekspertka
    Postów: 128 109

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 21:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Magic , wszystko jeszcze zbyt świeże... to wszystko potrzebuje czasu
    bardzo mi przykro

    czekamy na Henia :)
    Bąbelek 13.10.2013 (14tc)
    Maluszek 19.11.2014 (8tc)
  • strumyk Ekspertka
    Postów: 128 109

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 21:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    ewcia21k wrote:
    Dziewczyny byłam u gin,mój dziwny @ to zasługa torbieli :(
    Doszliśmy z mężem do wniosku,że Bóg nie chce nam dać drugiego dziecka. :(
    Dostałam ovulastan i zaprzestajemy starań :(

    a ja Wam serdecznie dopinguję i co ma być to będzie :)

    ewcia21k, Magic lubią tę wiadomość

    czekamy na Henia :)
    Bąbelek 13.10.2013 (14tc)
    Maluszek 19.11.2014 (8tc)
  • heartbroken Debiutantka
    Postów: 15 3

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 22:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dzięki dziewczyny za wsparcie.

    Ja wiem że powinnam przejść żałobę i że to trochę potrwa zanim się pozbieram.
    Najgorsze jest to że otoczenie w tym nie pomaga.
    Magic bardzo Ci współczuję i wieżę że dasz radę tak jak my wszystkie, a te trudne dni będziesz wspominać z uśmiechem tuląc w ramionach swoje dzieciątko.


    bfarxqpk2psjbc54.png

    Magic lubi tę wiadomość

    Nasz Aniołek Gabrysia - (07.02.2014)- 32 tyg. "cudu"
    Gdyby Nasza miłość i łzy mogłyby wskrzeszać - dziś byłabyś z Nami [*]
  • maja35 Autorytet
    Postów: 1141 921

    Wysłany: 1 kwietnia 2014, 22:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    heartbroken wrote:
    Dziś jest przewidywany termin porodu Naszego Aniołka. Siedzę w pracy i jestem załamana...
    Cały czas o niej myślę a łzy same płyną. Nie mogę doczekać się kiedy z tąd wyjdę i pójdę z mężem w odwiedziny do Naszego maleństwa.

    Ostatnio miałam, kłótnie z mężem - on twierdzi że mój dzień kręci się w okuł tego, kiedy pójdziemy do Gabrysi na cmentarz (chodzimy tam codziennie) - kazał mi porozmawiać z psychologiem, bo niedługo minie 2 miesiące, a ja zachowuje się jak by to było wczoraj...
    Nie daje sobie rady, niby na zewnątrz jak ktoś zapyta jest ok, ale w środku... wiecie - totalna załamka, a już dziś mam wyjątkowego doła.
    To miał być najszczęśliwszy dzień w moim życiu :(

    Kochana przytulam Cie mocno i wierze,że jest Ci ciezko zwłaszcza dzisiaj.Ja widziałam moich chłopców jak meli 18 tyg a Twoja Gabrysia 32,to pewnie jest Ci ciężej jak mi ale serce boli tak samo.To wszystko jest jeszcze swierze i potrzeba troche czasu.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 kwietnia 2014, 22:59

    heartbroken lubi tę wiadomość

    yn3dsvl.png
    córcie 17 lat i 19 lat.
    Moi 2 Anielscy synkowie [*] [*] 20.02.2014. (18tc)
    Ciocia aniołka Julci (*) 24.01.2015 (37tc)
  • Paulenka Znajoma
    Postów: 22 26

    Wysłany: 2 kwietnia 2014, 11:45

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dlaczego to własnie tak się stało? To pytanie na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi...
    :(
    Dziewczyny każda z nas piszących na tym forum ma swojego Aniołeczka.. I wiem, jestem tego pewna, że one nad nami czuwają!!! I specjalnie tak kierują losem. Czasem ktoś rzuca nam pod nogi kłody i sprawdza naszą wytrwałość, naszą siłę i wolę walki ale to tylko po to żeby zobaczyć czy jesteśmy gotowe na ten maleńki CUD!!
    Mój Aniołek ostatnio nie daje mojej rodzinie spokoju...Opowiem wam o tym.
    Ostatnio miałam chwile załamki.. Spóźniała mi się @ i cichutko marzyłam, że może się udało..?? Ale niestety przyszła:( Rozczarowanie, ból i ogólnie pojęta beznadzieja strasznie mnie przytłoczyły... Jeszcze ta wiosna i pełno tych kobiet spacerujących z tymi dużymi brzuszkami.. No załamałam się.. Beczałam cały wieczór, jeszcze w pracy straszą zwolnieniem... Postanowiłam wtedy odpuścić.. koniec starań.. koniec nadmiernego dbania o siebie.. FINITO!! I wytrwała w swoim postanowieniu przestałam liczyć, patrzyć, obserwować się itd.. I miałam sen, teraz jestem pewna że to jakiś znak, śniło mi się że tak bardzo się uśmiecham, że leże na szpitalnym łóżku, i tule w rękach malutkie dziecko takie śliczne.. I mąż siedzi przy nas i tak się oboje cieszymy... A to maleństwo tak słodko śpi...
    Wieżę w to że mój sen się spełni!! Teraz jestem tego pewna tylko po prostu teraz malutkie dzieci trafiają do innych rodziców a my musimy troszeczkę jeszcze poczekać. Nie nakręcam się.. Daje nam czas.. Nie liczę, nie sprawdzam, nie pomagam naturze.. BĘDZIE CO MA BYĆ!!!
    Moją mamę natomiast przestrzegł, ale ona nie posłuchała.. Sniło się jej, że rozbiła się figurka Aniołka którą mamy na cmentarzu a ona tak strasznie płakała jak to zobaczyła... I co? I dostała atak choroby:((miejmy nadzieję, że niebawem przejdzie, ale jakiś znak to był).

    Dlatego dziewczyny szukajmy szczęścia w małych rzeczach.. Może czasem warto odpuścić, może lepiej chwilę odpocząć.. A czas sam wszytsko rozwiąże... A jeśli któraś tego potrzebuje może warto zaglądnąć do psychologa, porozmawiać, czasem samo to, że człowiek opowie o tym obcej osobie bardzo dużo daje!!! Dlatego POWODZENIA!! Gorąco ściskam wszystkie Aniołkowe Mamy!!!

    inessa, ewcia21k, peppapig, strumyk, Magic, heartbroken lubią tę wiadomość

  • ewcia21k Autorytet
    Postów: 1354 1088

    Wysłany: 2 kwietnia 2014, 13:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A mi od jakiegoś czasu już nie śnią się dzieci,po porodzie co noc śniło mi się dzieciątko.Pamiętam w jednym ze snów byłam w szpitalu (nie wiem po co)Była tam kobieta,która dopiero co urodziła dziecko,była biedna,nie miała nic la tego dzieciątka,poszłam do niej a to dzieciątko leżało nago ,dałam jej pieluszkę,żeby go okryła mówiąc:proszę okryć dziecko bo mi już nie będzie potrzebna. :( Ten sen zapamiętałam najdokładniej.

    heartbroken lubi tę wiadomość

    Nasz Madziulek kochany-zasnęła w 35tc.16.12.2013r.(*)
    aniolek-dziecko.gif
    Czekamy na Alicję :D
    ad68819281.png
  • Magic Autorytet
    Postów: 3887 3147

    Wysłany: 3 kwietnia 2014, 11:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A wiecie ze te sny to jest racja. Snilo mi sie ze jestem w ciazy i bach jestem. Potem snilo mi sie oczywoscie po fakcie ze ciaza obumarla ze urodzilam cos w rodzaju wielkiego okraglego plastra watrobki z zarodkiem i bijacym sercem.. i niestety wczoraj to sie stalo. Odczulam ulge. Ze juz nie bedziemy cierpiec, plakac ale myslec nigdy nie przestane. Ewcia21k masz racje. Moj maz jest madry i wie duzo bo duzo przeslismy. Wierzymy, ze Bog ma wobec nas inny plan :) wiem ze to co powiem moze byc okrutne bo skoro ja po 11 tyg ciazy tak mocno to przezylam to nawet nie jestem w stanie wyobrazic sobie bol straty kiedy czujesz to dzieciatko w sobie, ruchy slyszysz serce.. moja kolezanka w zeszlym roku miala cesarke bo jej pani gin do 7 msca wmawiala ze bedzie dziewczynka a poszla na usg do innego gin i okazalo sie ze to bedzie chlopiec i w dodatku jelitka nie sxhowaly sie w brzuszku... natychmiast ja rozcieli. Maly urodzil sie 9/10 w skali App i mial zaplanowane dwie operacje. Po pierwszej strasznie sie jego stan pogorszyl a lekarze kazali przygotowac sje na najgorsze. Ale jak??? Bardzo dlugo bo ponad rok czekala na kolejna szanse. I udalo sie. Zaszlysmy prawie w tym samym momencie(dokladnie 2 tyg roznicy) i tak sie cieszylysmy :) i niestety pierw ja ja pocieszlam bo miala puste jajo plodowe a potem ona mnie bo mi malenstwo obumarlo. Mi lekarz powiedzial ze natura sama rozwiazuje problem z chorymj dziecmi. Dlatego tak sie dzieje...
    Paulenka powiem ci cos co uslyszalam od bardzo madrego lekarza. Ciaze ktore sa na wspomagaczach aa najbardziej narazone na strate. Jedynym lekiem jaki bede brac to na to cholerstwo zwane tarczyca. Zadnych lekow. Jedynie co to zmieniamy nasza diete. Jeslj chcecie to do kupienia jest wield ksiazek nt diety przyszlej mamy. Zawsze lepiej dostarczac naturalnych niz chemucznych witamin :) moja przyjaciolka brala tylko kwas foliowy. I ma 4letniegk zdrowego syna :)
    Ide spac kochane bo sie rozpisalam strasznie ;)
    Pozdrasiam Was z podwarszawskiej slonecznej miejscowosci ;)

    Lilianka 1.05.2015
    Oliwierek 17.08 2016
    Kornel 23.06.2018
  • Marlena Autorytet
    Postów: 831 646

    Wysłany: 3 kwietnia 2014, 15:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie wszystkie!
    Zaglądam tu po raz pierwszy, mojego Arka straciliśmy ponad dwa miesiące temu w 5tc.
    Widzę że wiele z Was mówi tu o Bogu i Boskich planach..
    Rozumiem że nie każdy jest wierzący ale bardzo polecam Wam książkę "Niebo istnieje naprawdę". Polecił mi ją znajomy ksiądz który (nie będąc tego chyba świadomym) pomógł mi pogodzić się ze śmiercią Arka.
    Ja zawsze byłam osobą bardzo wierzącą, choć teraz przeżywam kryzys wiary. Jednak ta książka dała mi nadzieję. Nadzieję że mój Maluch gdzieś tam jest i czeka na mnie.
    Niedługo w kinach pojawia się film na podstawie tej książki. To zwiastun filmu: http://www.filmweb.pl/video/trailer/nr+2+%28polski%29-32846
    Myślę że warto zobaczyć lub przeczytać.

    inessa lubi tę wiadomość

    [*] Arek - 19.01.2014

    3i499vvjojbctpry.png

    9ewnugpjmowidtwe.png
‹‹ 74 75 76 77 78 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Kalendarz dni płodnych - aplikacja - starania o dziecko

Postanowione - rozpoczynacie starania o dziecko. Mija pierwszy, drugi, trzeci miesiąc, a ciąży nie ma. Pojawia się lekki niepokój - co się dzieje? Tak rozpoczyna się historia wielu kobiet z OvuFriend, które używają aplikacji podczas starania o dziecko. Inteligentny kalendarz dni płodnych nie tylko szybko nauczy się Twojej płodności ale również wcześnie wykryje nieprawidłowości. Przeczytaj jak aplikacja pomoże Ci zajść w ciążę!  

CZYTAJ WIĘCEJ

Dieta Płodności w OvuFriend - jak otrzymać spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności?

Brak śluzu płodnego, endometrioza, nieregularne cykle, a może PCOS? Dieta Płodności w OvuFriend to spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności dopasowane idealnie do Ciebie i Twoich dolegliwości! Sprawdź instrukcję krok po kroku, jak otrzymać Dietę Płodności i zwiększyć szanse na zajście w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ

6 składników, które mogą wesprzeć Twoją płodność i zwiększyć szanse na zajście w ciążę!

Dowiedz się, które składniki są ważne i istotne w kontekście płodności. Jakie produkty mogą zwiększać szanse na zajście w ciążę i tym samym przyśpieszać starania o dziecko? Poznaj proste i sprawdzone przepisy na zastosowanie 6 składników wspierających płodność!

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego