W oczekiwaniu na poronienie
-
WIADOMOŚĆ
-
Kasiakk7 wrote:Cześć dziewczyny!
Jestem nowa i niestety przytrafił mi się smutny początek. 😞 Wszystko wskazuje na to, że poroniłam w 5 tc.
A jeszcze na początku tego tygodnia była radość z ⏸️, w dodatku dowiedziałam się o ciąży dzień przed Dniem Matki. To był mój pierwszy pozytywny test w życiu. Czułam się dobrze, objawów prawie żadnych. Coś czułam, że to chyba zbyt idealne. 😞 I tak, 2 dni po drugiej dobrze-przyrostowej becie dostałam dużego krwawienia, zaczął boleć mnie brzuch i jajniki.
Pojechałam do szpitala, lekarka zrobiła usg i wysłała mnie na kolejną bete. Stwierdziła, ze nie da się jeszcze określić czy to poronienie czy nie, ale że nie widać widma zarodka i żebym nie robiła sobie nadziei. 😞
Jest mi tak przykro, przez kilka dni byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Lekarka uspokajała mnie, że poronienie tak wcześnie mogło oznaczać, że dziecko miało wady/coś było nie tak i że nic złego nie zrobiłam, bo po prostu organizm się sam wyczyścił i że to lepiej teraz niż później. Ale to i tak boli. 😞 Moim pocieszeniem jest w tej chwili mąż. Już zaczynam się stresować, że jak znowu się uda to będzie to samo 🥺
Wysyłam do was dużo wsparcia i ciepła, chociaż sama przeżywam teraz potworne chwile 😞
No niestety takie słowa chyba zawsze sie słyszy od lekarzy przy pierwszym poronieniu... traktuje sie to troche jako normę ... jak przy poprzednim razie troche pozniej bo w 7tc trafilam z krwawieniem , próbowali jeszcze podtrzymać, bo nie z takimi krwotokami podobno kobietą udaje sie donosić ciążę... ale niestety po kilku dniach w szpitalu poroniłam samoistnie . Bardzo źle wspominam pobyt w szpitalu bo akurat trafilam na nieempatycznego ginekologa a to była moja pierwsza ciąża... dlatego tym razem jesli moge to tak nazwać to "ciesze" sie ze stało sie to tak wcześnie- właściwie szłyśmy widzę łeb w łeb- bo omija mnie cała ta szpitalna otoczka. Eh... trzymam za Ciebie kciuki - statystycznie po tym pierwszym poronieniu sie udaje ! Ja nie byłam niestety ta szczęściara wiec czekają mnie liczne badania...👱♀️30
🧔♂️30
18.12.2025 💔
7tc poronienie samoistne
25.05.2026 ⏸️ (30dc)
31.05.2026 5 tc CB -
Cześć Kasiakk,Kasiakk7 wrote:Cześć dziewczyny!
Jestem nowa i niestety przytrafił mi się smutny początek. 😞 Wszystko wskazuje na to, że poroniłam w 5 tc.
A jeszcze na początku tego tygodnia była radość z ⏸️, w dodatku dowiedziałam się o ciąży dzień przed Dniem Matki. To był mój pierwszy pozytywny test w życiu. Czułam się dobrze, objawów prawie żadnych. Coś czułam, że to chyba zbyt idealne. 😞 I tak, 2 dni po drugiej dobrze-przyrostowej becie dostałam dużego krwawienia, zaczął boleć mnie brzuch i jajniki.
Pojechałam do szpitala, lekarka zrobiła usg i wysłała mnie na kolejną bete. Stwierdziła, ze nie da się jeszcze określić czy to poronienie czy nie, ale że nie widać widma zarodka i żebym nie robiła sobie nadziei. 😞
Jest mi tak przykro, przez kilka dni byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Lekarka uspokajała mnie, że poronienie tak wcześnie mogło oznaczać, że dziecko miało wady/coś było nie tak i że nic złego nie zrobiłam, bo po prostu organizm się sam wyczyścił i że to lepiej teraz niż później. Ale to i tak boli. 😞 Moim pocieszeniem jest w tej chwili mąż. Już zaczynam się stresować, że jak znowu się uda to będzie to samo 🥺
Wysyłam do was dużo wsparcia i ciepła, chociaż sama przeżywam teraz potworne chwile 😞
Bardzo mi przykro, że dołączyłaś do tego grona
Możesz liczyć na Nasze wsparcie, zapraszam Cię również na wątek "Nowy początek", dziewczyny tam też dają wiele wsparcia, a także poradzą co i jak, nauczone niestety swoim doświadczeniem:(👩💼91' 🧑💼80' + 🐕
01.11.2025 - odstawienie antykoncepcji
08.03.2026 - ⏸️
28.03.2026 - 0.48cm ❤️ 6w
04.04.2026 - 0.51cm 💔
10.04.2026 - poronienie zatrzymane (farmakologia, 7/8w) 💔👼
🌈jeszcze będzie pięknie 🤞 -
@Incognito, rozumiem Cię bo mam w sobie podobną frustrację jeśli chodzi o lekarzy (niezależnie czy prywatnie czy NFZ) plus jeszcze dodatkowo o cały nasz system opieki zdrowotnej na NFZ (mam to szczęście że nie muszę z niej korzystać za wiele, ale jak korzystam czy widzę jak to wygląda to w większości przypadków załamuje ręce), temat rzeka.
A u Ciebie poziomy kwasu foliowego i b12 są ok? Bo faktycznie dość wysoka ta homocysteina. Na forum jest duży wątek na ten temat, poczytaj może bo dziewczyny tam opisywały jak sobie radziły z obniżeniem.
U mnie wyszedł ten helicobacter… trochę mnie to załamało, jak poczytałam o antybiotykoterapii, a miałam zaraz ruszać z ivf. Ciesze się jednak że prawdopodobnie znalazłam przyczynę problemów z niskim b12 mimo końskich dawek - oczywiście żaden z lekarzy nie widział w tym problemu
Jak u Ciebie wyglądało to leczenie? Jak to przechodziłaś? Czytałam że różnie to ludzie znoszą…🙎♀️ 36 👨34
⌛️ starania od 8.2024
IUI 8.2025 ❌
IUI 2.2026 (lametta +ovi) ✅
4.2026 💔 (9 tydz) -
Niecierpliwa_ wrote:@Incognito, rozumiem Cię bo mam w sobie podobną frustrację jeśli chodzi o lekarzy (niezależnie czy prywatnie czy NFZ) plus jeszcze dodatkowo o cały nasz system opieki zdrowotnej na NFZ (mam to szczęście że nie muszę z niej korzystać za wiele, ale jak korzystam czy widzę jak to wygląda to w większości przypadków załamuje ręce), temat rzeka.
A u Ciebie poziomy kwasu foliowego i b12 są ok? Bo faktycznie dość wysoka ta homocysteina. Na forum jest duży wątek na ten temat, poczytaj może bo dziewczyny tam opisywały jak sobie radziły z obniżeniem.
U mnie wyszedł ten helicobacter… trochę mnie to załamało, jak poczytałam o antybiotykoterapii, a miałam zaraz ruszać z ivf. Ciesze się jednak że prawdopodobnie znalazłam przyczynę problemów z niskim b12 mimo końskich dawek - oczywiście żaden z lekarzy nie widział w tym problemu
Jak u Ciebie wyglądało to leczenie? Jak to przechodziłaś? Czytałam że różnie to ludzie znoszą…
Niecierpliwa, b12 mam 604 pg/ml(187-883) a foliowy jakoś 6,5 ng/ml (3.1-20,5). Ale wyszłam od sytuacji sprzed 1,5 roku gdzie oba wyniki miałam przestrzelone ponad normy, bo nie wiedziałam, że mam mutacje i muszę brać metylowane, więc sobie wesoło krążyły w organizmie nie wchłaniając się, od roku biorę już właściwie i chyba jest ok. Dziś kupiłam regulatory homocysteiny aliness i zobaczymy.
Rozumiem Cię bardzo, człowiek chce już po prostu żeby się udało a tu znowu coś wychodzi i wtedy jest załamka w stylu „ile jeszcze mam znieść
?”
Jest to dość ciężkie leczenie antybiotykiem Pylera i lekami zobojętniającymi kwas żołądkowy. Ale to 14 dni leczenia a pomyśl sobie, co to jest 14 dni w relacji do lat starań i niepowodzeń spowodowanych m.in przez to. Leczenie jest do przeżycia i dużo ludzi się na nie decyduje i przeżywa jakoś kuracje a potem wraca do siebie w miesiąc jak nie lepiej. Jest ona po prostu niefajna, bo są to duże dawki antybiotyku i trzeba dość ściśle się ich trzymać godzinowo (pamiętam, że jakoś co 3 h chyba), mogą być jakieś dolegliwości na żołądku itd.
Do ivf ta eradykacja nie jest chyba konieczna(?), ale z drugiej strony jeśli wysysa Ci witaminy czy pierwiastki to może to osłabić szanse na powodzenie niestety a jeśli się uda zajść i donosić pomimo tych warunków to najczęściej zarażasz dziecko jak się urodzi. Moja gastrolog mówiła również, że lepiej ją eradykować, bo nieleczona może przyczyniać się do raka żołądka w późniejszym wieku.Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 czerwca, 16:34
-
Trzymam kciuki, żeby udało Ci się szybko uregulować homocysteine w takim razie

Ja się zapisałam już do gastrologa, będzie trzeba przeżyć te antybiotyki. Słyszałam że można próbować też naturalnymi metodami, no ale chyba nie mam już na to czasu.
Incognito888 lubi tę wiadomość
🙎♀️ 36 👨34
⌛️ starania od 8.2024
IUI 8.2025 ❌
IUI 2.2026 (lametta +ovi) ✅
4.2026 💔 (9 tydz) -
Niecierpliwa_ wrote:Trzymam kciuki, żeby udało Ci się szybko uregulować homocysteine w takim razie

Ja się zapisałam już do gastrologa, będzie trzeba przeżyć te antybiotyki. Słyszałam że można próbować też naturalnymi metodami, no ale chyba nie mam już na to czasu.
Dzięki, suplementuje i liczę na efekty
Tak, masz rację są takie alternatywne naturalne kuracje, mówili mi o nich w laboratorium, w którym się badałam i nawet taka ogarnięta babeczka to prowadziła. Z tego co mówiła trwają one jednak kilka miesięcy (chyba nawet do pół roku) i dlatego uznałam, że pójdę w antybiotyk, choć też nie jestem zwolenniczką mocnych metod. -




