W oczekiwaniu na poronienie
-
WIADOMOŚĆ
-
Nie wiem. W szpitalu nie robili mi już badań z krwi.Dawdler34 wrote:@Agat39 a wiesz z jakiej bety schodziłaś?
Wczoraj zrobiłam badania kontrolne i betę ale nie mam jeszcze wyników.
Niestety w ogóle psychicznie to słabo to znoszę… muszę ciągle coś robić by za dużo nie myśleć, a i tak zdaję sobie sprawę że to już był dla mnie ostatni moment na dziecko … i więcej nie będzie.Wiadomość wyedytowana przez autora: 17 maja, 21:57
-
Agat39 wrote:Nie wiem. W szpitalu nie robili mi już badań z krwi.
Wczoraj zrobiłam badania kontrolne i betę ale nie mam jeszcze wyników.
Niestety w ogóle psychicznie to słabo to znoszę… muszę ciągle coś robić by za dużo nie myśleć, a i tak zdaję sobie sprawę że to już był dla mnie ostatni moment na dziecko … i więcej nie będzie.
Czytałam Twoja historię jestem w podobnej sytuacji, miesiąc temu przekroczyłam magiczne 40 lat.
Chyba nie da się do końca nie myśleć
Agat39 lubi tę wiadomość
Ona: 36l
Amh: 4,26
Tsh: 2,33 (0,270-4,200) 0.8 do zbicia (letrox 125, strumektomia 12.2018)
Fsh: 4,19
Lh:6,67
Prl: 15.85
Jajowody drozne (hsg maj 2022)
Monitoring owulacji okey
Miesiniak (w niczym nie przeszkadza)
On: 39l
Testosteron: 4,33
Fsh: 2,68
Lh: 3,74
Slabe parametry nasienia
Koncentracja 15,57 mln/ml > 16mln/ml
Numer plemnika 70 M/Proba > 70M/Proba
Ruch postepowy 18% > 32%
Ruchome 40.71% > 40%
Morfologia 4.95% > 4%
Żywotność 60,81% > 60
Kariotypy oboje ok
12.2022 gonal 150, menopur 75->100, orgalutran, gonapedryl+ovi.
11pobranych -> 7 do zaplodnienia
05.01 transfer 5 dniowy swiezaczek 3.2.1.🤞
Na feriach zostały ❄❄ 5.2.1 i 4.3.1. Z 6 doby
8dpt 60.8
11 dpt 126
13 dpt 330
18 dpt 1796
07.25 FET 5.2.1. ❌
02.2026 FET 4.3.1.
7dpt 29.7
9dpt 93.4
11dpt 185.8
14dpt 997.5
04.2026 aspiracja prozniowa

-
Hej dziewczyny, bardziej tu czytam niż piszę. Po prawie 3 latach starań udało mi się zajść naturalnie, mam 37 l., wyleczyłam helicobacter, uregulowałam posiłki, bo się okazało, że mam hipoglikemię reaktywną, mąż miał operację żylaków powrózka i chwilę po tym udało mi się zajść w ciążę, ale właśnie… beta 25 dc 84 (dzień okresu) -> 135 (po 48 h) -> 129 teraz (po 60 h). To był mój pierwszy pozytywny test ciążowy i tak się cieszyłam tylko po to żeby teraz zalać się łzami. Nie mam już siły się starać, nie mam siły zacząć ivf również, jestem w rozsypce psychicznej, targają mną skrajne emocje. Wiem, że to niepożądane co napiszę, ale nie potrafię się cieszyć, że komuś się udało, ciężko mi na ulicy w te piękne wiosenne dni patrzeć na kogoś z wózkiem czy w ciąży. Ciężko pamięta się historie ludzi, którzy się chwalili, że wyszło im po 4 miesiącach a u mnie koszmar. Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe i jak w ogóle można zachować jakąś wolę dalszej walki… teraz zastanawiam się czy organizm sam się oczyści czy może coś gorszego… przepraszam za wylewność, ale wiem, że to dobre miejsce
-
@Incognito, bardzo mi przykro, przytulam.
Rozmawiałaś z lekarzem o tych wynikach? Nie wiem jak to wygląda na tym etapie z „oczyszczaniem” ale może warto jeszcze sprawdzić jeszcze raz betę po 48 h.
Trafiłaś w dobre miejsce, społeczność na tym forum jest niesamowita. Śmiało możesz się zawsze wyżalić, jest też drugi wątek Nowy początek gdzie na pewno znajdziesz wsparcie dziewczyn, zwłaszcza przy kolejnych staraniach jeśli na takie się zdecydujecie.
Pozwól sobie na wszystkie emocje. Ja jestem 6 tygodni po stracie i widzę, że czas trochę pomaga, ale nie wymazuje tych ran i pewnie nie wymaże. Chyba najważniejsze jest dać sobie prawo do przeżywania tego po swojemu, bez presji, że trzeba szybko „wrócić do siebie” albo szukać siły na kolejne starania.
Edit: Dodam jeszcze że Fundacja Ronic po ludzku udziela bezpłatnych konsultacji psychologicznych po poronieniu. Sama nie korzystałam, ale w razie czego zostawiam info, wiem że takie wsparcie może być bardzo pomocne.Wiadomość wyedytowana przez autora: 22 maja, 14:01
Incognito888 lubi tę wiadomość
🙎♀️ 36 👨34
⌛️ starania od 8.2024
IUI 8.2025 ❌
IUI 2.2026 (lametta +ovi) ✅
4.2026 💔 (9 tydz) -
Niecierpliwa_ wrote:@Incognito, bardzo mi przykro, przytulam.
Rozmawiałaś z lekarzem o tych wynikach? Nie wiem jak to wygląda na tym etapie z „oczyszczaniem” ale może warto jeszcze sprawdzić jeszcze raz betę po 48 h.
Trafiłaś w dobre miejsce, społeczność na tym forum jest niesamowita. Śmiało możesz się zawsze wyżalić, jest też drugi wątek Nowy początek gdzie na pewno znajdziesz wsparcie dziewczyn, zwłaszcza przy kolejnych staraniach jeśli na takie się zdecydujecie.
Pozwól sobie na wszystkie emocje. Ja jestem 6 tygodni po stracie i widzę, że czas trochę pomaga, ale nie wymazuje tych ran i pewnie nie wymaże. Chyba najważniejsze jest dać sobie prawo do przeżywania tego po swojemu, bez presji, że trzeba szybko „wrócić do siebie” albo szukać siły na kolejne starania.
Edit: Dodam jeszcze że Fundacja Ronic po ludzku udziela bezpłatnych konsultacji psychologicznych po poronieniu. Sama nie korzystałam, ale w razie czego zostawiam info, wiem że takie wsparcie może być bardzo pomocne.
Niecierpliwa_, Dziękuję za wsparcie❤️. Właśnie dziś robiłam betę i czekam na wyniki. Mam mini plamienie raz dziennie. Widzę, że byłaś dalej niż ja w swojej ciąży przed poronieniem, bardzo współczuję. I spojrzałam, że też masz problem z ferrytyną - ja 2 miesiące temu miałam 7, teraz „skoczyło” (szumnie powiedziane) do 16. Wchłanianie żelaza zaburzała mi H.Pylori, którą zwalczyłam antybiotykami i dopiero po tym ferrytyna ruszyła. Zastanawiam się czy to poronienie to nie wina ferrytyny albo tego, ze nie wzięłam heparyny a miałam (mam mutacje Leiden, ale w heterozygocie i jeden lekarz kazał brać inny nie…). Znasz u siebie przyczynę? -
@Incognito, daj znać w takim razie jak będzie wynik.
Dziękuję Ci bardzo - ja nie wiem niestety co było powodem, nie udało się przebadać zarodka. Najbardziej sensownie brzmi że wada genetyczna - jakość komórek po 35 r życia wiadomo jest jaka jest, a u nas jeszcze dochodzi słaba morfologia nasienia. Ale nie wiem, ciąża rozwijała się książkowo, przyrosty bety były super, czasem się zastanawiam czy to jednak nie cos innego, już się raczej nie dowiem. Infekcji żadnej nie miałam, stresu w sumie też bo ciąża się przestała rozwijać jak się okazało w tygodniu kiedy wzięłam zwolnienie ze względu na peak mdłości ciążowych.
Kariotypy mamy ok, wyszło mi jedynie mthfr hetero i pai 1 hetero ale to też nie mogło być powodem. Jeszcze czekam na wyniki zespołu antyfosfolipidowego.
Hp też badam teraz, bo mam ewidentnie problem z wchłanianiem. Ferrytyna jeszcze jako tako ale b12 dramat, nawet przy dużych dawkach i metylowane formie mi słabo przyrasta.
Sama ferrytyna myślę, że raczej nie była problemem. Mutacje Leiden to może faktycznie jeszcze warto podrazyc, nie wiem czy na tak wczesnym etapie mogło mieć to znaczenie natomiast nie chce wprowadzać w błąd, w tym temacie się nie edukowałam. Na profilu food Medicine był niedawno post z opisem tydzień ciąży a poronienie i tam przy 4-5 tyg pisała, że wtedy najczęściej jakość komórki/plemnika albo wada zarodka jest problemem.
🙎♀️ 36 👨34
⌛️ starania od 8.2024
IUI 8.2025 ❌
IUI 2.2026 (lametta +ovi) ✅
4.2026 💔 (9 tydz) -
Niecierpliwa_ wrote:@Incognito, daj znać w takim razie jak będzie wynik.
Dziękuję Ci bardzo - ja nie wiem niestety co było powodem, nie udało się przebadać zarodka. Najbardziej sensownie brzmi że wada genetyczna - jakość komórek po 35 r życia wiadomo jest jaka jest, a u nas jeszcze dochodzi słaba morfologia nasienia. Ale nie wiem, ciąża rozwijała się książkowo, przyrosty bety były super, czasem się zastanawiam czy to jednak nie cos innego, już się raczej nie dowiem. Infekcji żadnej nie miałam, stresu w sumie też bo ciąża się przestała rozwijać jak się okazało w tygodniu kiedy wzięłam zwolnienie ze względu na peak mdłości ciążowych.
Kariotypy mamy ok, wyszło mi jedynie mthfr hetero i pai 1 hetero ale to też nie mogło być powodem. Jeszcze czekam na wyniki zespołu antyfosfolipidowego.
Hp też badam teraz, bo mam ewidentnie problem z wchłanianiem. Ferrytyna jeszcze jako tako ale b12 dramat, nawet przy dużych dawkach i metylowane formie mi słabo przyrasta.
Sama ferrytyna myślę, że raczej nie była problemem. Mutacje Leiden to może faktycznie jeszcze warto podrazyc, nie wiem czy na tak wczesnym etapie mogło mieć to znaczenie natomiast nie chce wprowadzać w błąd, w tym temacie się nie edukowałam. Na profilu food Medicine był niedawno post z opisem tydzień ciąży a poronienie i tam przy 4-5 tyg pisała, że wtedy najczęściej jakość komórki/plemnika albo wada zarodka jest problemem.
Beta po 48 h 129 ->71, jutro idę do ginekologa i zobaczę co powie. Zmieniam lekarza, bo poprzednia zbagatelizowała progesteron 17, który spadł jeszcze do 11 po 48 h i musiałam ją sama prosić o luteinę.
To mogą być faktycznie problemy z wadą zarodka tak jak piszesz, moj mąż był 11 dni po zabiegu na żylaki podwrozka (wlasnie przez słabsze parametry) o trochę wcześnie zaczęliśmy wiec złożyło się może jego i moje i tak wyszło… szkoda
Jeśli chodzi o Helicobacter to zachęcam Cię do zbadania tego, bo ona lubi „podjadać” z organizmu żelazo i właśnie B12. Ewentualnie może masz zaburzone coś z wchłanianiem jeszcze z innego powodu jelitowego jak celiakia albo ogółem gorszy stan śluzówki jelit (ale często to właśnie H.P.). Ogółem antybiotykoterapia na to jest bardzo nieciekawa, ale po przetrwaniu jej uważam, że warto, bo u mnie ferrytyna się podniosła po 2 miesiącach jednak i to bez wielkiej suplementacji.
Ja też się ciągle dokształcam ciągle w tym temacie i końca nie widać. Na jakość komórek jest dobry Ubiquinol i NAC, ale to pewnie wiesz.
-
@Incognito888 bardzo mi przykro, że dołączyłaś do tego wątku
ale i tutaj i tak jak Niecierpliwa_ pisze, na "Nowy początek" dostaniesz duuuużo wsparcia i porad. Dziewczyny posiadają ogromną wiedze. Miło by było jakby lekarze też taką posiadali 
Wierze, że i dla każdej z Nas zaświeci jeszcze słoneczko 🤞🫂🫂👩💼91' 🧑💼80' + 🐕
01.11.2025 - odstawienie antykoncepcji
08.03.2026 - ⏸️
28.03.2026 - 0.48cm ❤️ 6w
04.04.2026 - 0.51cm 💔
10.04.2026 - poronienie zatrzymane (farmakologia, 7/8w) 💔👼
🌈jeszcze będzie pięknie 🤞 -
Incognito, dobry lekarz to podstawa, także mam nadzieję że już teraz będziesz w dobrych rękach!
HP właśnie badam, celiakię też już mam skierowania, także zobaczymy co tam się dzieje jeszcze.
Suplementację mam już mocno obstawiona, już mi się tabletki w tych pojemniczkach na leki nie mieszczą
Ja suplementację dobierałam na podstawie polecanej tu na forum książki „it’s starts with the egg” i oczywiście analizując niedobory moje. Na lekarzy tu nie miałam co liczyć bo u mnie wszyscy interniści których testowałam twierdzili że b12 na poziomie 200 to dobry poziom bo w normie
🙎♀️ 36 👨34
⌛️ starania od 8.2024
IUI 8.2025 ❌
IUI 2.2026 (lametta +ovi) ✅
4.2026 💔 (9 tydz) -
nick nieaktualnyDziewczyny,
Robiłam betę w poniedziałek i wynosiła 144, następna w czwartek 172. Bardzo się boję co dalej, objawy dalej mam, ale wiem, że czas się żegnać z maluszkiem (chociaż to dopiero 5 tc to już się bardzo zżyłam).
Walczyłam o to od 2 lat i kolejne operacje, zabiegi i leczenie mnie przerażają. Chciałabym móc płakać z czystym sumieniem, ale po wczesnym negatywnym tescie odstawiłam progesteron i chyba zrobiłam tym krzywdę mojemu maluchowi. -
FiFi wrote:Dziewczyny,
Robiłam betę w poniedziałek i wynosiła 144, następna w czwartek 172. Bardzo się boję co dalej, objawy dalej mam, ale wiem, że czas się żegnać z maluszkiem (chociaż to dopiero 5 tc to już się bardzo zżyłam).
Walczyłam o to od 2 lat i kolejne operacje, zabiegi i leczenie mnie przerażają. Chciałabym móc płakać z czystym sumieniem, ale po wczesnym negatywnym tescie odstawiłam progesteron i chyba zrobiłam tym krzywdę mojemu maluchowi.
Niestety beta bardzo słabo przyrasta... ja w grudniu straciłam swoją ciążę w 7tc, ale z usg ciąża zatrzymała.sie właśnie w 5tc... dlaczego odstawiłaś progesteron ? Wydaje mi sie ze jak sie bierze i wyjdą 2 kreski to raczej nie powinno się odstawiac😭👱♀️30
🧔♂️30
18.12.2025 💔
7tc poronienie samoistne
25.05.2026 ⏸️ (30dc)
31.05.2026 5 tc CB -
nick nieaktualny
-
FiFi wrote:Odstawiłam bo nie wychodziły dwie kreski w terminie okresu, a wiem, że jak biorę to okres się nie pojawi. Odstawiłam i dalej nie przychodził, więc poszłam na betę i zdziwienie, bo sikańsce negatywne, a beta 144
Aaa rozumiem wszystko jasne👱♀️30
🧔♂️30
18.12.2025 💔
7tc poronienie samoistne
25.05.2026 ⏸️ (30dc)
31.05.2026 5 tc CB -
nick nieaktualnyBialekwiaty96 wrote:Umow sie do swojego lekarza może luteina by jeszcze pomogła? W końcu beda nie spada tylko jest maly wzrost a ciaza jeszcze wczesna !
Od poniedziałku biorę 3 razy dziennie i na luteinie taki mały przyrost, dziś mam mieć teleporadę, a wizytę niestety dopiero w poniedziałek -
Cześć dziewczyny!
Jestem nowa i niestety przytrafił mi się smutny początek. 😞 Wszystko wskazuje na to, że poroniłam w 5 tc.
A jeszcze na początku tego tygodnia była radość z ⏸️, w dodatku dowiedziałam się o ciąży dzień przed Dniem Matki. To był mój pierwszy pozytywny test w życiu. Czułam się dobrze, objawów prawie żadnych. Coś czułam, że to chyba zbyt idealne. 😞 I tak, 2 dni po drugiej dobrze-przyrostowej becie dostałam dużego krwawienia, zaczął boleć mnie brzuch i jajniki.
Pojechałam do szpitala, lekarka zrobiła usg i wysłała mnie na kolejną bete. Stwierdziła, ze nie da się jeszcze określić czy to poronienie czy nie, ale że nie widać widma zarodka i żebym nie robiła sobie nadziei. 😞
Jest mi tak przykro, przez kilka dni byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Lekarka uspokajała mnie, że poronienie tak wcześnie mogło oznaczać, że dziecko miało wady/coś było nie tak i że nic złego nie zrobiłam, bo po prostu organizm się sam wyczyścił i że to lepiej teraz niż później. Ale to i tak boli. 😞 Moim pocieszeniem jest w tej chwili mąż. Już zaczynam się stresować, że jak znowu się uda to będzie to samo 🥺
Wysyłam do was dużo wsparcia i ciepła, chociaż sama przeżywam teraz potworne chwile 😞Wiadomość wyedytowana przez autora: 31 maja, 21:14
-
Cześć dziewczyny. Piszę bo mam sporo zagwostkę a mianowicie pół.roku temu poroniłam w 7tc. Od kilku miesięcy sie staraliśmy znowu i w maju mialam 2 kreski. Natomiast dzisiaj mialam isc na bete i progesteron , ale wczoraj wieczorem zaczęłam krwawić. Na poczatku delikatnie ale rano sie rozkręciło. Wiem ze poroniłam bo jest to krwawienie ze skrzepami , podobne do tego które miałam przy ostatnim poronieniu. Zresztą nie mialam.objawow ciazy , tylko ciągły bol krzyża no i pozytywne testy ciążowe. Poszlam dzisiaj na te badania. Zeby przede sszytskim potwierdzić ze beta spada i sprawdzić poziom progesteronu czy to w nim jest problem . Natomiast pytanie czy ja powinnam się teraz zgłaszać do lekarza ? Czy moge przeczekać to w domu, krwawienie jest znośne i nie mam bólu nie do wytrzymania. Czuję sie jak na miesiączkę. Tylko zastanawiam sie czy moge to przeczekać i pójść na kontrole po zakonczeniu krwawienia? Niby ciaza bichemiczna nie wymaga leczenia wiec juz sama nie wiem ...👱♀️30
🧔♂️30
18.12.2025 💔
7tc poronienie samoistne
25.05.2026 ⏸️ (30dc)
31.05.2026 5 tc CB -
Ja miałam taką sytuacje, ze 2 kreski, potem badania bety - nie zaczęłam krwawić szybko, dopiero jak beta zleciała (choć nie badałam czy do 0 akurat, ale była już nisko). Generalnie masz rację w tym, że organizm sam się oczyszcza, szczególnie w tak wczesnej ciąży jest to łatwiejsze, ale zawsze istnieje jakieś niewielkie ryzyko pozamacicznej - ale jak piszesz nie masz tragicznego bólu itd. to wygląda na zwykły okres i to, że Twój organizm przeszedł szybko do nowego cyklu. Ta sytuacja jest o tyle specyficzna, że w przypadku pozamacicznej tak wcześnie nie zobaczą jeszcze nic na USG, bo jest za malutkie. Pewnie każą Ci obserwować czy narasta ból, złe samopoczucie itd. i i tak pozostaniesz z niewiadomą, ale wygląda to raczej normalnie. Ja bym pewnie poszła do lekarza jeśli znasz kogoś kompetentnego, ale jeśli nie chcesz i czujesz się zwyczajnie to chyba nie ma się co spinać tylko trzeba obserwować czy wszystko okBialekwiaty96 wrote:Cześć dziewczyny. Piszę bo mam sporo zagwostkę a mianowicie pół.roku temu poroniłam w 7tc. Od kilku miesięcy sie staraliśmy znowu i w maju mialam 2 kreski. Natomiast dzisiaj mialam isc na bete i progesteron , ale wczoraj wieczorem zaczęłam krwawić. Na poczatku delikatnie ale rano sie rozkręciło. Wiem ze poroniłam bo jest to krwawienie ze skrzepami , podobne do tego które miałam przy ostatnim poronieniu. Zresztą nie mialam.objawow ciazy , tylko ciągły bol krzyża no i pozytywne testy ciążowe. Poszlam dzisiaj na te badania. Zeby przede sszytskim potwierdzić ze beta spada i sprawdzić poziom progesteronu czy to w nim jest problem . Natomiast pytanie czy ja powinnam się teraz zgłaszać do lekarza ? Czy moge przeczekać to w domu, krwawienie jest znośne i nie mam bólu nie do wytrzymania. Czuję sie jak na miesiączkę. Tylko zastanawiam sie czy moge to przeczekać i pójść na kontrole po zakonczeniu krwawienia? Niby ciaza bichemiczna nie wymaga leczenia wiec juz sama nie wiem ...
-
Kasiakk7 wrote:Cześć dziewczyny!
Jestem nowa i niestety przytrafił mi się smutny początek. 😞 Wszystko wskazuje na to, że poroniłam w 5 tc.
A jeszcze na początku tego tygodnia była radość z ⏸️, w dodatku dowiedziałam się o ciąży dzień przed Dniem Matki. To był mój pierwszy pozytywny test w życiu. Czułam się dobrze, objawów prawie żadnych. Coś czułam, że to chyba zbyt idealne. 😞 I tak, 2 dni po drugiej dobrze-przyrostowej becie dostałam dużego krwawienia, zaczął boleć mnie brzuch i jajniki.
Pojechałam do szpitala, lekarka zrobiła usg i wysłała mnie na kolejną bete. Stwierdziła, ze nie da się jeszcze określić czy to poronienie czy nie, ale że nie widać widma zarodka i żebym nie robiła sobie nadziei. 😞
Jest mi tak przykro, przez kilka dni byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Lekarka uspokajała mnie, że poronienie tak wcześnie mogło oznaczać, że dziecko miało wady/coś było nie tak i że nic złego nie zrobiłam, bo po prostu organizm się sam wyczyścił i że to lepiej teraz niż później. Ale to i tak boli. 😞 Moim pocieszeniem jest w tej chwili mąż. Już zaczynam się stresować, że jak znowu się uda to będzie to samo 🥺
Wysyłam do was dużo wsparcia i ciepła, chociaż sama przeżywam teraz potworne chwile 😞
Witaj z klubie
miałam bardzo podobną sytuację i czas poronienia co Ty - i tłumaczenie i pocieszanie również, że lepiej tak szybciej jeśli miało wady. I to też była najszczęśliwsza chwila mojego życia, która została brutalnie odebrana - jak wszystkim dziewczynom tutaj
Mój mąż chyba sam już ledwo daje radę z tym tematem, ale też mnie wspiera. Ja mam z kolei myśli, że się nie uda ponownie prawdopodobnie, a jak się uda to będzie to samo. Trwoga… po prostu lekarze traktują 1 poronienie bardzo lekko, dopiero potem zaczynają drążyć. Pocieszenie jest jednak takie, że to mózg szuka analogii i jak coś się stało to sądzimy, że będzie tak ponownie a natura tak nie działa. Może faktycznie maleństwa miały wady i taki przypadek losu a następny będzie szczęśliwy, trzymam kciuki za to
Dawdler34, Niecierpliwa_ odpisałam wam rozbudowana odpowiedź i mi się skasowało, bo zacytowałam coś dalej, nie umiem jeszcze tego forum tak dobrze😅 Dawdler więc generalnie co do kompetencji lekarzy to jest dla mnie sedno problemu. Więcej dowiaduję się na forum niż w gabinecie - mimo że mają dostęp do mojej dokumentacji medycznej i badań na bieżąco.
I tak jak piszesz Niecierpliwa_ faktycznie wada zarodka jest najbardziej prawdopodobna, ale np zrobiłam homocysteine przy spadającej becie i była 12 - i teraz się zastanawiam, bo 1 lekarz, że mam brać heparynę, drugi, że nie. Chodziłam już do profesorów, lekarzy ze świetnymi opiniami i już nie mogę patrzeć na lekarzy do tego stopnia, że teraz sama leczę zapalenie pęcherza (2 dni przed owulacją) furaginą i sokiem z żurawiny licząc na to, że nie zaszkodzę staraniom, bo ewentualnego zarodka jeszcze nie ma. Racja, że normy funkcjonalne a normy ciążowe to 2 różne kwestie - uwaga mi kiedyś jedna lekarka powiedziała, że mogę tsh 3,4 jest ok, potem inny lekarz włączył Eurhyrox,l
Ja też już mam mocno ogarniętą suplementację, ale ferrytyna 16 (to i tak sukces, bo było 7) to dla lekarzy nie problem. A ja widzę holistycznie, że to jest problem, bo pogarsza tsh, fazę lutealna, progesteron i homocysteine. Zainteresuję się Twoją książką, może jeszcze czegoś się dowiem, choć to rola lekarzy. Mam wrażenie, że niektórzy mają te doskonałe opinie od ludzi z bezproblemowymi ciążami - zaszła szybko, nosiła bez komplikacji, urodziła bez komplikacji, bo już nie wiem jakim cudem moje postrzeganie tak się różni od opinii np na znany lekarz
-
Incognito888 wrote:Ja miałam taką sytuacje, ze 2 kreski, potem badania bety - nie zaczęłam krwawić szybko, dopiero jak beta zleciała (choć nie badałam czy do 0 akurat, ale była już nisko). Generalnie masz rację w tym, że organizm sam się oczyszcza, szczególnie w tak wczesnej ciąży jest to łatwiejsze, ale zawsze istnieje jakieś niewielkie ryzyko pozamacicznej - ale jak piszesz nie masz tragicznego bólu itd. to wygląda na zwykły okres i to, że Twój organizm przeszedł szybko do nowego cyklu. Ta sytuacja jest o tyle specyficzna, że w przypadku pozamacicznej tak wcześnie nie zobaczą jeszcze nic na USG, bo jest za malutkie. Pewnie każą Ci obserwować czy narasta ból, złe samopoczucie itd. i i tak pozostaniesz z niewiadomą, ale wygląda to raczej normalnie. Ja bym pewnie poszła do lekarza jeśli znasz kogoś kompetentnego, ale jeśli nie chcesz i czujesz się zwyczajnie to chyba nie ma się co spinać tylko trzeba obserwować czy wszystko ok
Wyniki bety mialam 15 i progesteron 0,4. Krwawie juz 2 dzień dość mocno ze skrzepami , cos podobnego jak przy ostatnim poronieniu , także myślę ze sie oczyszcza wszystko. Jak skoncze krwawić to zrobię jeszcze raz bete chovisz lrzy takiej wartosci to nawet nie wiem czy jest sens i umowie sie na kontrole ... fizycznie czuje sie dobrze , brzuch pobolewa jak przy okresie ... psychicznie wiadomo ... nie spodziewałam sie ze drugi raz mnie to spotka ...👱♀️30
🧔♂️30
18.12.2025 💔
7tc poronienie samoistne
25.05.2026 ⏸️ (30dc)
31.05.2026 5 tc CB



