Lajla87_87 wrote:
LS, nie tak to miało wyglądać 🥺 Oby beta jeszcze pozytywnie zaskoczyła, a test sikany okazał się błędny 😔
Jeśli chodzi o zmianę kliniki, razem z mężem składacie oświadczenie o rezygnacji z Invimedu, z jednoczesnym wskazaniem kliniki, do której się przenosicie. Dokument trzeba podpisać w obecności pani koordynator, dlatego należy wcześniej umówić się telefonicznie na wizytę.
Równolegle możecie już zamówić dotychczasową dokumentację z Invimedu — jest ona udostępniana do odbioru na portalu pacjenta w ciągu 14 dni. W nowej klinice przedstawiasz całą dokumentację i przechodzisz ponowną kwalifikację.
Myślałaś już o jakiejś konkretnej klinice?
Dzięki @Lajla za informacje, dokończę cykl 15.01 i będę się pakować 😄
Właśnie miałam pytać, jak to wygląda z finansowaniem, żeby też nie wdepnąć w błoto 😄 Przypomniało mi się również, że klinikę można zmienić tylko dwa razy, więc trzeba to robić rozsądnie.
Szukałam rekomendacji dotyczących klinik, ale niestety z tych tematycznych wątków niewiele wynika. Albo ktoś chwali klinikę i lekarza, bo ciąża udała się za pierwszym razem (co moim zdaniem nie jest miarodajną oceną jakości lekarza — może co najwyżej kliniki, zwłaszcza embriologii), albo poleca miejsce ze względu na dobrą atmosferę, a ciąży nadal brak. Czyli w gruncie rzeczy nic nie wiadomo. Do tego wciąż przewijają się te same nazwy: jedni chwalą, inni narzekają 😄
Mówi się, że lekarz to nie wszystko, ale to jednak on dobiera sposób leczenia, więc stawiałabym przede wszystkim na lekarza.
Wiem też, że zazwyczaj pierwszą procedurę przeprowadza się w sposób dość klasyczny, a dopiero przy niepowodzeniu dodaje się rozszerzoną diagnostykę, zmienia schematy, kombinuje. Dlatego pomyślałam, że może zbyt wcześnie spisałam moją panią doktor na straty, być może teraz zachowałaby się inaczej i nie działała już tak schematycznie. Tyle że nic na to nie wskazywało. Miałam u niej IUI, stymulację, punkcję i dwa transfery - za każdym razem wizyta trwała dwie minuty i „do przodu”.
Nie jesteśmy z mężem osobami, które wypytują o wszystko, oczywiście zadajemy ważne pytania, ale uważam, że kluczowe informacje powinny wychodzić od lekarza. Chyba jednak muszę się nauczyć bardziej dopytywać, bo lekarzy, którzy sami wszystko dokładnie tłumaczą, jest coraz mniej.