Wizytę mamy 30.09 zarezerwowaną dzięki lekarzowi, bo powiedział mi, że zaczynają się problemy z pieniędzmi. Naturalnych starań nie wykluczam:-)
Żeby nie było, że tylko zrzędzę w tym wątku opowiem Wam historię z cyklu "trzeba całej wioski, żeby zrobić punkcję".
Miałam mieć punkcję na koniec maja między poniedziałkiem a środą. W międzyczasie okazało się, że nasza kotka ma mieć usuniętych kilka zębów i zapisaliśmy ją na operację na czwartek. Lekarz na monitoringu stwierdził, że jednak punkcja też w czwartek. Moja mama musiała jechać na kilka dni do szpitala na badania. Powiedziałam w lecznicy, że mam punkcję i weterynarz poprosiła techniczkę, żeby przyszła wcześniej do pracy i przechwyciła kota. Ja pojechałam pociągiem przed 6:00 do kliniki. Przed 8:00 partner złapał kota i odwiózł do lecznicy. Potem do kliniki i prosto do pokoju zwierzeń. Po moją mamę miała jechać moja przyjaciółka w piątek, ale pomyliła dni i przyjechała w czwartek. Na szczęście w piątek współpracownikowi mojego partnera popsuła się koparka, prace zostały przełożone i mógł odebrać mamę. Operacja kota się udała, ja przez to, że byłam wcześniej w klinice uratowałam grafik, bo jedna dziewczyna się spóźniła i poszłam za nią :-)