Rozumiem, czyli jeszcze nie podpisaliście papierów w klinice. ja w sumie znając swoje parametry nawet nie zastanawiałam się nad tym co stanie się z nadmiarowymi zarodkami bo uznałam, że to się po prostu nie wydarzy. Jedynie głowiłam się czy testować, ostatecznie z 5 punkcji był cały jeden zarodek, który okazał się nieprawidłowy po testowaniu. I oczywiście, że teraz mam myśli czy to testowanie w ogóle miało sens, czy nie pogrzebałam jedynej szansy - tyle że nie dowiem się tego już nigdy. Myślę również o tym, czy nie za szybko poszliśmy do kliniki, zamiast starać się jeszcze naturalnie, choć realnie pewnie nie miało to dużego znaczenia bo skończylam już wtedy 39lat. Doskonale wiem co masz na myśli jeśli chodzi o lekarzy, ja chodzę tam już z olbrzymią niechęcią, choć mój nie jest z tych specjalnie komentujących ale mam to poczucie, że każdy w klinice patrzy na mnie jak na wariatkę, która liczy na niemożliwe ale póki płaci to gramy w jej grę. Trzymam kciuki, żeby się udało poprawić wyniki a jeszcze lepiej zajść naturalnie.