Starania 35+
-
WIADOMOŚĆ
-
Dziewczyny, nie byłam na tym wątku, ale wpiszę krótko co moim zdaniem pomogło najbardziej. Może komuś się przyda moja historia i stopka jako, że jestem grubo po 35.
Starania na poważnie zaczęliśmy późno, jak miałam prawie 37 lat i trwały jakieś 2,5 roku do pierwszego pozytywnego testu.
Moje wnioski są takie:
Kliniki niepłodności nie szukają przyczyn, tylko zlecają IVF. Trzeba samemu wszystkiego pilnować.
Każdej dziewczynie, która nie korzysta a ma jakieś tam szanse naturalnie, polecam testy owulacyjne. Serio myślałam, że znam swój cykl, obserwuję od lat, bo mam wyraźny śluz etc. Bzdura. Jak dodałam mierzenie temperatury i testy (najlepiej działały Clear Blue ale ja robiłam też innych firm równolegle z ciekawości) to wyszło, że owulacja jest później niż myślałam.
Jakaś dziewczyna po 40 tu polecała je na forum, zaczęłam jakoś we wrześniu z tymi Clear Blue. Drogie, ale warto.
Druga sprawa, jeśli macie niską ferrytynę i/lub witaminę D to mocno to miesza w jakości komórek.
Ja większość życia miałam ferrytynę poniżej 20 mimo supli, ostatni rok namieszał mi w jelitach i diecie, ale ferrytyna wzrosła do 37 i udało się
. Idealnie powinna być około 50 chyba. Raczej taką to zobaczę przy menopauzie dopiero ale ok
Witamina D także najlepiej, aby pod 50 dobijała.
Trzecia sprawa, oczywista ale mało się mówi. Nadwaga nie pomaga jakości komórek jajowych. Tak samo jak insulinooporność. Szczególnie jeśli tak jak ja macie cechy PCOS. Mi też ewidentnie posłużyło odstawienie nabiału wymuszone przez jelita (generalnie kocham nabiał i po dobroci nie dałabym radę zrezygnować na pewno).
Czwarta sprawa to mężczyzna lepiej żeby nie kąpał się w bardzo ciepłej wodzie
. Niby wszyscy wiemy, a jednak męskie odczuwanie ciepła potrafi być inne niż nasze i panowie potrafią nieświadomie przesadzać. Polecam zerknąć co mężczyzna uznaje za prysznic ciepły, a nie gorący
.
Chyba tyle. Jeśli macie jakieś pytania dawajcie znać.
Trzymajcie proszę kciuki, aby nasz Cud trwał
Życzę Wam powodzenia, niepłodność to niesamowicie paskudna droga. Oby być na niej jak najkrócej
.
Gilli, LS, _Qlka_, Natkusia, Nessie, Plumplum lubią tę wiadomość
👩🏻 86'
AMH - około 3,5
hiperandrogenizm (cechy PCOS, hirsutyzm)
miesiączki raczej regularne
brak zleconego monitoringu owulacji
niski progesteron w fazie lutealnej
poprawa cytokin między kwietniem a grudniem Wskaźnik TNF/Il10 spadł z 13,0( 24.04.2025) na 2,9 (18.12.2025)
cross match(FCXM) wzrósł z 32,5(22.05.2025)- 36,3 (18.12.2025)
hormony i cytokiny uregulowane dietą i stylem życia
jesień 2025 - testy owulacyjne pokazały, że owulacja jest później - 18-19dc.
KIR AA
👨🏻🦱 84'
Wyniki dobre, po suplementacji gorsze,
nadrabianie ilością
lipiec 2024 - wizyta w klinice, zlecony Duphaston od 18dc
styczeń 2025 - skierowanie na IVF
SIBO, IBS - nie poszliśmy, leczenie do jesieni
Naturalsik 💚
22.12.2025 - beta HCG 38,9, prog 17,74
Wsparcie: Duphaston
27.12.2025 - beta HCG 654, prog 24,61
29.12.2025 -beta HCG 1401
Dodany Accofil
05.01.2026 - beta HCG 19166, prog 24,10
13.01.2026 - pierwsze usg - bijące serduszko ❤️
Cudzie trwaj! 🤞 -
Hej dziewczyny! W zeszłym roku miałam 2 poronienia zatrzymane w odstępie pół roku w 12 tc i w 11 tc. Jak to jest z tym progesteronem, nigdy nikt mi nie badał poziomu, ale tak "na chłopski rozum" jeżeli organizm nie odrzuca już nawet obumarłej ciąży to raczej problemu z progesteronem nie ma...a lekarze chcą mi przy ewentualnej następnej ciąży przepisać progesteron. Moim zdaniem nie ma to sensu. To była moja 3 i 4 ciąża. Mam jedno dziecko, lat 7, zdrowe, ale z poprzedniego związku.
Czy oprócz zespołu antyfosfolipidowego i trombofilii warto coś jeszcze zbadać?
Nie mieszkam teraz niestety w Polsce więc niestety nie skoczę do Alabu czy innej Diagnostyki na badania
-
Hej Dziewczyny,
Nawet nie wiem od czego zacząć, jestem załamana i potrzebuje się wygadać.
Mam 35 lat, w tym roku 36, mój mąż 40. O ciążę staramy się od 3 lat, na początku okazało się że mam kamicę żółciową i lekarz kazał zoperować, odczekać i znowu się starać. Potem wyszło że moja niedoczynność tarczycy, którą mam od lat, jest źle leczona, bo wynik ten był koło 3-4, niby w normie, ale nie pod ciążę. Mój partner jak się zaczęliśmy starać robił badanie nasienia, wyszło mu na granicy jeżeli chodzi o ruchliwość, ale plemników było tyle, że lekarz mówił, że to nie ma znaczenia.
Teraz znowu staramy się od roku, właśnie wybieramy się do kliniki niepłodności i bardzo się tego boję. Jakoś podświadomie czuję że to mogą być niedrożne jajowody, ponieważ w dzieciństwie często miałam problem z zapaleniem jajników.
Mam regularne miesiączki i mam owulację, robiłam amh w zeszłym roku i było powyżej 2.
Jestem załamana, myślałam, że szybko pójdzie, a to już tyle czasu trwa..
Wiem, że takie myślenie nie pomaga, ale nie umiem się go pozbyć
-
Alama90 wrote:Hej Dziewczyny,
Nawet nie wiem od czego zacząć, jestem załamana i potrzebuje się wygadać.
Mam 35 lat, w tym roku 36, mój mąż 40. O ciążę staramy się od 3 lat, na początku okazało się że mam kamicę żółciową i lekarz kazał zoperować, odczekać i znowu się starać. Potem wyszło że moja niedoczynność tarczycy, którą mam od lat, jest źle leczona, bo wynik ten był koło 3-4, niby w normie, ale nie pod ciążę. Mój partner jak się zaczęliśmy starać robił badanie nasienia, wyszło mu na granicy jeżeli chodzi o ruchliwość, ale plemników było tyle, że lekarz mówił, że to nie ma znaczenia.
Teraz znowu staramy się od roku, właśnie wybieramy się do kliniki niepłodności i bardzo się tego boję. Jakoś podświadomie czuję że to mogą być niedrożne jajowody, ponieważ w dzieciństwie często miałam problem z zapaleniem jajników.
Mam regularne miesiączki i mam owulację, robiłam amh w zeszłym roku i było powyżej 2.
Jestem załamana, myślałam, że szybko pójdzie, a to już tyle czasu trwa..
Wiem, że takie myślenie nie pomaga, ale nie umiem się go pozbyć
Spokojnie, będzie dobrze. Po prostu większa dawka Euthyroxu czy tam innej lewotyroksyny, badanie drożności z lipiodolem (miałam, polecam, od razu zaszłam w ciążę), trochę suplementów przez kilka miesięcy i będzie ok
nas już kierowali na inseminację i invitro, a udało się 2 razy naturalnie. Co prawda teraz bujamy się z poronieniami i nie znamy przyczyny, ale przecież nie może być zbyt łatwo
głowa do góry. Osobiście jestem załamana swoją sytuacją i mam straszne huśtawki od początku stycznia odkąd wyszłam ze szpitala.
-
Ja robiłam prywatnie w Novum, dostałam znieczulenie i zasnęłam. Nie wiem czy podają lipiodol na nfz. W bardzo niewielu miejscach stosują ten rodzaj kontrastu, jest dość drogi, ale podobno z niewyjaśnionych dotychczas powodów ułatwia zajście w ciąże na kilka kolejnych miesięcy po badaniu. U mnie tak właśnie było. Samo doświadczenie raczej z tych przyjemnych, no ale musiałam sporo zapłacić.Alma90 wrote:dziękuję Ci bardzo za odpowiedz, podnisolac mnie na duchu
Mam nadzieje, że u Ciebie rowniez lepiej
czy to badaniez lipodolem boli, cyz potrzebuje skierowania czy moge isc sama na takie badanie? -
Alama90 wrote:Hej Dziewczyny,
Nawet nie wiem od czego zacząć, jestem załamana i potrzebuje się wygadać.
Mam 35 lat, w tym roku 36, mój mąż 40. O ciążę staramy się od 3 lat, na początku okazało się że mam kamicę żółciową i lekarz kazał zoperować, odczekać i znowu się starać. Potem wyszło że moja niedoczynność tarczycy, którą mam od lat, jest źle leczona, bo wynik ten był koło 3-4, niby w normie, ale nie pod ciążę. Mój partner jak się zaczęliśmy starać robił badanie nasienia, wyszło mu na granicy jeżeli chodzi o ruchliwość, ale plemników było tyle, że lekarz mówił, że to nie ma znaczenia.
Teraz znowu staramy się od roku, właśnie wybieramy się do kliniki niepłodności i bardzo się tego boję. Jakoś podświadomie czuję że to mogą być niedrożne jajowody, ponieważ w dzieciństwie często miałam problem z zapaleniem jajników.
Mam regularne miesiączki i mam owulację, robiłam amh w zeszłym roku i było powyżej 2.
Jestem załamana, myślałam, że szybko pójdzie, a to już tyle czasu trwa..
Wiem, że takie myślenie nie pomaga, ale nie umiem się go pozbyć
Zacznijcie się suplementowac z mężem odrazu, bo w klinice niepłodności zanim będzie procedura te chwile zejdzie. W wątku starając się z pomocą medyczną wątek miesięczny jest rozpiska.
U mojego męża wyniki nasienia są kiepskie tzn z czasem stały się kiepskie i suplementacja mocno pomogła. Nawet jak to nie będzie invitro tylko naturalna to lepiej zadbać o siebie
suplementacja męska musi trwać minimum 93 dni(tak mi lekarka mówiła)
Mam 41 lat jestem po pierwszym transferze.Wiadomość wyedytowana przez autora: 25 stycznia, 08:58
👩🏻❤️👨🏼 '84 & '84
👧 2015 & 2021,
2016 - 2024 😭6 x💔 8-10 tydzień
__________
08.2024 rozpoczynamy starania o kolejne👶🏻
08.2025 👧🏻 AMH - 2,75ng/ml, FSH - 6,61 IU/l, LH - 4,41 IU/l, Prolaktyna - 648,9 mU/l (norma 127-637), TSH - 2,26, D3 - 35
09.2025 👦🏻 Morfologia 6%, MSOME I 0%, II 14%, III 31%, IV 55%
I procedura ❌
Gonal F, Menopur, Otrivelle
01.11.2025 12🥚, 8 MII, 5 💉, 0 wszystkie padły po trzecim dniu 😓
II piCSI 🙏
Estrofem, Recovell, Menopur, Otrivelle
22.12.2025 11🥚,8MII, 8 💉, ❄️4AB, ❄️3AB, ❄️3AB, ❄️3BB, ❄️3BB
22.01.2026 transfer ❄️4AB 9dpt 15,18 11dpt 7,55 ❌ -
Dziękuję z u bardzo, zaczniemy suplementacjęButterfly_84 wrote:Zacznijcie się suplementowac z mężem odrazu, bo w klinice niepłodności zanim będzie procedura te chwile zejdzie. W wątku starając się z pomocą medyczną wątek miesięczny jest rozpiska.
U mojego męża wyniki nasienia są kiepskie tzn z czasem stały się kiepskie i suplementacja mocno pomogła. Nawet jak to nie będzie invitro tylko naturalna to lepiej zadbać o siebie
suplementacja męska musi trwać minimum 93 dni(tak mi lekarka mówiła)
Mam 41 lat jestem po pierwszym transferze.
Mój mąż bierze z rok pregna start On, ale sprawdzę co jeszcze jest polecane -



