@Mm&Mm po prostu my jesteśmy mocno jednak “z innego koszyka” mając niskie amh w wieku około 40. Dwa zarodki w jednej procedurze to wręcz super wynik! Nie mamy się co porównywać do młodszych dziewczyn z niskim amh ani do takich w naszym wieku z całkiem ładnym, swego czasu wertowałam internet, żeby właśnie urealnić swoje oczekiwania bo oczywiście lekarz Ci powie, że szanse są, jak go dociśniesz pytaniami to może się dowiesz, że owszem są ale w 10. procedurach, jednocześnie ani jedno ani drugie nie musi być Twoją historią. Czytałam wpisy babeczek, które robiły kilka rund ivf bez skutku a zaszły w ciążę po 40 naturalnie kiedy już przy prawie nieoznaczalnym amh stwierdziły, że koniec z tym ale też takie, które w dużo młodszym wieku z ok amh nie uzyskiwały zdrowych zarodków. Trudno jest mi to bardzo zrozumieć rozglądając się dookoła i zdając sobie sprawę, że jakoś wszyscy znajomi wokół dzieci mają, być może większość z nich nawet bez korzystania z ivf no ale tak to kurcze niestety jest

Ja nie raz nie dwa podchodziłam do punkcji wiedząc, że maksymalnie jest szansa na jeden pęcherzyk i też w teorii statystycznie powinnam uzyskać tych komórek kilkanaście, żeby trafił się prawidłowy zarodek i być może tak się właśnie stanie i przegram tę grę liczb ale póki mam siłę i jakieś tam mini wfekty są to próbuję, bo z kolei słyszałam historie że jeden pęcherzyk, jedna komórka i jeden zarodek dały ciążę. Czy jest to absurdalne z punktu widzenia statystki? Tak. Czy gdybym nie mogła sobie na to pozwolić finansowo byłabym na tej drodze dalej? Zapewne nie. Moim zdaniem pytanie brzmi: jak długo chcesz/ możesz w tę grę liczb grać. Czy po przykładnej suplementacji miałam taki sam efekt jak po kilku dobrych tygodniach takiej mniej przykładnej? A i owszem. Czym więcej wiem tym wiem mniej

Decyzja o pozostaniu/ zmianie kliniki nie jest łatwa i tak naprawdę musisz to po prostu poczuć sama ale na pewno warto przepuścić najpierw to niezadowolenie z efektu przez obiektywny filtr realnych możliwości.