Dziewczyny, ile przełomowych momentów - narodziny, nawiązywanie relacji w rodzeństwie, odpieluchowanie, ależ to wszystko leci.

Czytam z dużą ciekawością jak się czujecie po 2 cięciu, bo ja mimo że nie mam przeciwwskazań ze strony zdrowotnej (na razie), to chyba się nie zdecyduje na poród SN. Z resztą, może młody zrobi sam sabotaż, bo od jakiegoś czasu jest ułożony miednicowo. Choć ostatnio mój pan doktor pochwalił się, że wykonał kolejny, szęśliwy obrót zewnętrzny. 🥴🥴🥴
I ciekawi mnie ta relacja z rodzeństwem - mój w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś mieszka w brzuchu mamy, jeśli już to w jego brzuchu. 😅 On ma mocno zaakcentowane cechy jedynaka, więc pewnie będzie SZIK SZAK SZOK po narodzinach brata.
Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja po całym dniu z Młodym, wieczorem lubię się zamknąć w sypialni i pobyć sama z książką, gazetą telefonem. Wtedy, kiedy ma czas z mężem, czasami odcinam się totalnie, potrzebuję chwilę samotności. Młody wtedy jak na złość, dobija się do mnie, żeby wejść na łóżko i poskakać po mnie, pozaczepiać. 🥴 Czy to jest ta mamoza? 😅😅 Czasami mam wyrzuty, że szukam tych chwil samotności, ale to chyba naturalne....?