🍀✨ Z plecakiem doświadczeń 🎒 Weteranki IVF ✨🍀
-
WIADOMOŚĆ
-
Piękna beta i dzielny kropek 😍 Kciuki za dalsze przyrosty 🤞🍀Mery0211 wrote:Dziewczyny badałam już dwa razy betę i w 6dpt 20,8
a dzisiaj 8dpt 90,5 i nigdy takiego wzrostu nie maiłam. Progesteron dzisiaj na spadku 35
Aż boję się cieszyć…💃'91
Insulinoodporność, bardzo niskie AMH
Starania od 2020
Cross match 12,7%🥳
KIR AA => mąż C1C1, dawczyni ? ❌
cytokiny, immunofenotyp ✅
allo MLR 0% ❌
Mutacje PAI-1 homo, MTFHR hetero ❌
Trombofilia, V Leiden nie wykryto✅
Białko S, białko C, antykoagulant tocznia, zespól antyfosfolipidowy, homocysteina, fibrynogen, antytrombina✅
IFV z KD
7.04.2025. I ET 4AA
8dpt-137, 10dpt-350, 12dpt - 831, 15dpt - 3250
25 dpt - CRL 7,5mm i serduszko
7+4 tc 💔👼♂️, genetycznie zdrowy
24.01.2026 FET 4BA 6dpt-26, 8dpt-39,5; 10dpt -32❌ biochem -
domi_ wrote:Dzięki za odpowiedzi

A chodzicie/chodziłyście do psychologa stricte zajmującym się kwestiami kobiecymi czy nie?
Mimo, że moja terapia, którą przeszłam kilka lat temu bardzo mi pomogła to nie poszłabym drugi raz do tej Pani psycholog i zastanawiam się czym kierujecie się przy wyborze psychologa.
Chodziłam na terapię przez kilka lat. Sporo pomogła, ale dziś wiem, że jeśli miałabym kiedyś jeszcze korzystać z takich usług to zweryfikuje, czy to jest lekarz, czy ktoś po jakiejś podyplomówce. Okazuje się, że większość psychoterapeutów nie ma absolutnie nic wspólnego z lekarzem. Ba! …często są to osoby po zwykłych kursach i osobiście nie chciałabym wyzewnętrzniać się przy takiej osobie że spraw o których nie rozmawiam nawet z bliskimi. -
Mery0211 wrote:Dziewczyny badałam już dwa razy betę i w 6dpt 20,8
a dzisiaj 8dpt 90,5 i nigdy takiego wzrostu nie maiłam. Progesteron dzisiaj na spadku 35
Aż boję się cieszyć…
Wygląda to ładnie:) Kiedy kolejna beta?👱♀️88' 👱81' starania od 10.2022
IVF I: 03.24 14/10🥚5z 0️⃣❄️
IVF II: 08.24 16/11🥚6z 4️⃣❄️
10.24 FET I 5.1.1❌
11.24 FET II 4.1.1❌
12.24 histeroskopia: cd138✅️ NK⬆️
03.25 FET III 3.1.1❌ Accofil,Smoflipid,Encorton, heparyna,HCQ-Jarosz
04.25 FET IV 4.2.3❌
IVF III 05.25 14/9🥚6z 2️⃣❄️->PGT-A0️⃣
IVF IV 08.25 16/13🥚11z 7️⃣❄️->3️⃣❄️❄️❄️ PGT-A✅️
11.25 histeroskopia: polipy, adeno, cd138❌️
antybiotyki, Zoladex✔️
02.26 FET V 5.1.1 Prograf, Accofil, heparyna-Sydor
7dpt 71 12dpt 684 14dpt 1457 18dpt 3269 32dpt 4807
brak zarodka 8tc❌️
FET VI🍓🤞
usunięta przegroda, AMH 2,2
❌️endometrioza III, adenomioza
KIR Bx tylko 2DS2✔ ♀️C2 ♂️C1/C2
✖NK, IL-10, PAI-1, V R2, ferrytyna, PRL
cross (APC) 52%,(Prokocim) negatywny🧐, allo-MLR 41%
♂️m.0% -
Jakaś refleksja mnie dziś naszła... będzie długo

Dziewczyny, czytam nasz wątek regularnie. Cieszę się każdym Waszym sukcesem i ogromnie przeżywam, kiedy znowu coś nam tutaj nie wychodzi. Ostatnie wiadomości niesamowicie mnie podbudowały – może dlatego, że Milagro to mój rocznik i kibicowałam jej potrójnie, tak samo jak Lunce. Zresztą, poza forum też mocno żyję historiami bliskich mi stąd dziewczyn.
Poprzedni rok dał mi ostro w kość... Mówiłam Wam już o tym: mobbing, długie zwolnienie, a potem lawina trudnych wiadomości i diagnoz. Nieudane IVF i wieczne trafianie na urlopy moich lekarzy. W tym roku, tuż po powrocie, czekało mnie zwolnienie z pracy. W sumie się tego spodziewałam, ale po tylu latach i tak mocno to mną tąpnęło. Potem przyszedł kryzys związany z szukaniem nowego miejsca. Wiadomo, jak ten proces teraz wygląda, i powoli zaczynałam już wątpić, czy to w ogóle ma sens. Wiedziałam, że będzie ciężko, ale nie sądziłam, że aż tak... To wszystko odbiło się też na moim związku, ale jakoś powoli, razem, sobie z tym radzimy.
Za jedno jestem ogromnie wdzięczna – za ten wątek, za Was i za te znajomości, które z przestrzeni wirtualnej przeniosły się do prawdziwego życia. Gdyby nie Wy, to naprawdę nie wiem, jak bym to wszystko przetrwała. Walka o pracę cały czas trwa, chodzę na rozmowy rekrutacyjne i nie poddaję się. Cieszę się też, że lekarka dobrała mi nową dawkę leków. W końcu minęły te najgorsze kryzysy, kiedy absolutnie nic mi się nie chciało, a leki są oczywiście bezpieczne dla potencjalnej ciąży. Z małych sukcesów to w końcu udało mi się zrzucić wagę prawie do stanu sprzed pierwszej stymulacji. Forma fizyczna nadal jest tragiczna, ale pierwsze kroki mam już za sobą.
Jeśli chodzi o update IVF, to jakiś czas temu, w przypływie kompletnego rozżalenia i bezsilności, napisałam prywatną wiadomość na Instagramie do dr Estery Kłosowicz. Kojarzycie ją pewnie – piskliwy głos, współpraca z dr. Janowcem w Parens Kraków i naprawdę fajny przekaz na profilu. Sama niedawno urodziła, więc pisząc do niej, nie liczyłam na wizytę. Zapytałam po prostu jako człowieka i eksperta, co zrobiłaby w mojej sytuacji z prawie zerowym AMH i do którego lekarza by się zwróciła. Szczerze? Myślałam, że nigdy mi nie odpisze, a ona odezwała się późną nocą z pytaniem, w jakim mieście mieszkam. Gdy napisałam, że Kraków lub Warszawa, wskazała dr. Niedbałę w Warszawie i dr Knafel w Krakowie. Dodała też, że właściwie sama wraca powoli do kliniki i może się mną zająć. Poszłam za ciosem, umówiłam się od razu. Miałam ostatnio straszne zawirowania z cyklami i pomyślałam, że nawet jeśli nie podejmę u niej leczenia, to przynajmniej ogarniemy te torbiele.
I wtedy wydarzył się kolejny zwrot akcji. W tym samym czasie próbowałam skontaktować się z dr Paligą z Angeliusa w Katowicach. Od samego początku, bo już od maja zeszłego roku, marzyliśmy, żeby do niej trafić, ale ciągle dostawałam info z kliniki, że nie ma terminów do końca roku. Dzwoniłam mnóstwo razy – przed przeniesieniem do Novum również – i zawsze odbijałam się od ściany. Polecała nam ja od początku nasza znajoma, siostra przyjaciela M., ktorej udalo sie z pomoca M.P uzyskać jedna jedyna komórkę z 4 stymulacji robionej u niej (wczesniej Novum) , z której ma kochanego synka. Wiec i ja w końcu napisałam do niej bardzo osobistą wiadomość, taki trochę desperacki, pisany prosto z serca list. Stwierdziłam, że nie mam już nic do stracenia. Po kilku dniach milczenia odpisała. Podała konkretny dzień – dokładnie ten sam, w którym miałam być u dr Estery. Wybór był dla mnie oczywisty. Odwołałam Kraków, będąc już fizycznie na miejscu, i kupiłam bilety do Katowic.
Wiem, że kilka z Was się u niej leczyło, więc pewnie potwierdzicie moje słowa. Pani doktor poświęciła mi bitą godzinę. Przeanalizowała absolutnie każdy dokument, każde badanie. Przyszłam do niej z tabelą w Excelu – bałam się, że weźmie mnie za wariatkę, a ona była zachwycona! Nigdy nie spotkałam tak zaangażowanego i empatycznego lekarza. Tak jak kiedyś pisała Domi: nie bałam się jej opinii o moim stanie, tylko samej komunikacji i tego, jak zostanę potraktowana. Swoją sytuację zdrowotną znam doskonale i zdaję sobie sprawę, że to może jakiś 1% szans.
Oto nasz obecny plan działania: kolejna wizyta 19 czerwca. Teraz walczymy z moimi torbielami, więc przyjmuję dwa opakowania antykoncepcji bez żadnej przerwy. Do tego codziennie zastrzyk z Omnitrope. U mnie bardzo maleńka dawka hormonu wzrostu, ale może coś ruszy. Mój ma badania we wtorek, a ja wczoraj robiłam ureaplazmę. Jeśli uda się pozyskać jakiekolwiek komórki, mrozimy je (pewnie w 3 dobie) i przechodzimy na trzy miesiące wyciszenia, bo doktor potwierdziła endometriozę i adenomiozę. W trakcie tej sztucznej menopauzy mam zalecenie zrobienia HSG starą metodą, żeby wykluczyć wodniaka. Myślę też o histeroskopii u Janowca – wiecie może, czy da się ją zrobić na sztucznej menopauzie? Jeśli nie uzyskamy zarodków, plan na transfer z AK jest podobny.
Dziewczyny, strasznie żałuję tamtego roku... Żałuję, że nie udało mi się trafić do niej od razu. Podświadomie czułam, że potrzebuję hormonu wzrostu, żeby mieć czyste sumienie, że przy moich kiepskich parametrach zrobiłam absolutnie wszystko. Ale widocznie tak miało być. W końcu czuję się zaopiekowana. Wiem, że to dopiero pierwsza wizyta, ale odzyskałam wewnętrzny spokój, bo mam obok siebie kogoś empatycznego, kto ma na mnie realny plan. Musiałam trochę ochłonąć, zanim to wszystko Wam spisałam. Trzymajcie za mnie mocno kciuki. Ostatnie pęknięcie torbieli o mało nie skończyło się SOR-em. Nie wiem, co tam się porobiło po tych stymulacjach, ale było naprawdę ciężko.
Dziękuję, że jesteście! Trzymam za wszystkie kciuki
Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 14:09
41👩💻 👨🚀37
❌AMH 0,05 🥹
❌Endometrioza 4 st. z cechami adenomiozy
❌Hashimoto
❌Anty TG w skali do 4,11 - 7
❌Homocysteina 11,40
❌MTHFR hetero, PAI-1 - hetero
❌insulinoopronosc - glucophage
❌Prolaktyna
Cross 28,4 %
❌KIR AA brak wszystkich implantacyjnych
on HLA- C 👨🚀C1C2
❌ Torbiel ktora nie chce zlezc
✅Ferrytyna 33 -> 72
✅Kariotypy
✅Krzywa cukrowa
✅Witamina D
✅Witamina B12 i B9
✅pasożyty
✅ANA1
✅Bialko C i S
✅Cytokiny
✅Immunofenotyp
✅TSH ok
histeroskopia 31.10 -cd56 80 i cd138 ✅
16.08. punkcja - 0 MII 😹(Elonva, Menopur, Orgalutran)
31.01.2025 punkcja 1 MI dojrzala do blastocysty 06.02 transfer ❌
Euthyrox, Dostinex, Glucophage -
Mandi41 wrote:Jakaś refleksja mnie dziś naszła... będzie długo

Dziewczyny, czytam nasz wątek regularnie. Cieszę się każdym Waszym sukcesem i ogromnie przeżywam, kiedy znowu coś nam tutaj nie wychodzi. Ostatnie wiadomości niesamowicie mnie podbudowały – może dlatego, że Milagro to mój rocznik i kibicowałam jej potrójnie, tak samo jak Lunce. Zresztą, poza forum też mocno żyję historiami bliskich mi stąd dziewczyn.
Poprzedni rok dał mi ostro w kość... Mówiłam Wam już o tym: mobbing, długie zwolnienie, a potem lawina trudnych wiadomości i diagnoz. Nieudane IVF i wieczne trafianie na urlopy moich lekarzy. W tym roku, tuż po powrocie, czekało mnie zwolnienie z pracy. W sumie się tego spodziewałam, ale po tylu latach i tak mocno to mną tąpnęło. Potem przyszedł kryzys związany z szukaniem nowego miejsca. Wiadomo, jak ten proces teraz wygląda, i powoli zaczynałam już wątpić, czy to w ogóle ma sens. Wiedziałam, że będzie ciężko, ale nie sądziłam, że aż tak... To wszystko odbiło się też na moim związku, ale jakoś powoli, razem, sobie z tym radzimy.
Za jedno jestem ogromnie wdzięczna – za ten wątek, za Was i za te znajomości, które z przestrzeni wirtualnej przeniosły się do prawdziwego życia. Gdyby nie Wy, to naprawdę nie wiem, jak bym to wszystko przetrwała. Walka o pracę cały czas trwa, chodzę na rozmowy rekrutacyjne i nie poddaję się. Cieszę się też, że lekarka dobrała mi nową dawkę leków. W końcu minęły te najgorsze kryzysy, kiedy absolutnie nic mi się nie chciało, a leki są oczywiście bezpieczne dla potencjalnej ciąży. Z małych sukcesów to w końcu udało mi się zrzucić wagę prawie do stanu sprzed pierwszej stymulacji. Forma fizyczna nadal jest tragiczna, ale pierwsze kroki mam już za sobą.
Jeśli chodzi o update IVF, to jakiś czas temu, w przypływie kompletnego rozżalenia i bezsilności, napisałam prywatną wiadomość na Instagramie do dr Estery Kłosowicz. Kojarzycie ją pewnie – piskliwy głos, współpraca z dr. Janowcem w Parens Kraków i naprawdę fajny przekaz na profilu. Sama niedawno urodziła, więc pisząc do niej, nie liczyłam na wizytę. Zapytałam po prostu jako człowieka i eksperta, co zrobiłaby w mojej sytuacji z prawie zerowym AMH i do którego lekarza by się zwróciła. Szczerze? Myślałam, że nigdy mi nie odpisze, a ona odezwała się późną nocą z pytaniem, w jakim mieście mieszkam. Gdy napisałam, że Kraków lub Warszawa, wskazała dr. Niedbałę w Warszawie i dr Knafel w Krakowie. Dodała też, że właściwie sama wraca powoli do kliniki i może się mną zająć. Poszłam za ciosem, umówiłam się od razu. Miałam ostatnio straszne zawirowania z cyklami i pomyślałam, że nawet jeśli nie podejmę u niej leczenia, to przynajmniej ogarniemy te torbiele.
I wtedy wydarzył się kolejny zwrot akcji. W tym samym czasie próbowałam skontaktować się z dr Paligą z Angeliusa w Katowicach. Od samego początku, bo już od maja zeszłego roku, marzyliśmy, żeby do niej trafić, ale ciągle dostawałam info z kliniki, że nie ma terminów do końca roku. Dzwoniłam mnóstwo razy – przed przeniesieniem do Novum również – i zawsze odbijałam się od ściany. Polecała nam ja od początku nasza znajoma, siostra przyjaciela M., ktorej udalo sie z pomoca M.P uzyskać jedna jedyna komórkę z 4 stymulacji robionej u niej (wczesniej Novum) , z której ma kochanego synka. Wiec i ja w końcu napisałam do niej bardzo osobistą wiadomość, taki trochę desperacki, pisany prosto z serca list. Stwierdziłam, że nie mam już nic do stracenia. Po kilku dniach milczenia odpisała. Podała konkretny dzień – dokładnie ten sam, w którym miałam być u dr Estery. Wybór był dla mnie oczywisty. Odwołałam Kraków, będąc już fizycznie na miejscu, i kupiłam bilety do Katowic.
Wiem, że kilka z Was się u niej leczyło, więc pewnie potwierdzicie moje słowa. Pani doktor poświęciła mi bitą godzinę. Przeanalizowała absolutnie każdy dokument, każde badanie. Przyszłam do niej z tabelą w Excelu – bałam się, że weźmie mnie za wariatkę, a ona była zachwycona! Nigdy nie spotkałam tak zaangażowanego i empatycznego lekarza. Tak jak kiedyś pisała Domi: nie bałam się jej opinii o moim stanie, tylko samej komunikacji i tego, jak zostanę potraktowana. Swoją sytuację zdrowotną znam doskonale i zdaję sobie sprawę, że to może jakiś 1% szans.
Oto nasz obecny plan działania: kolejna wizyta 19 czerwca. Teraz walczymy z moimi torbielami, więc przyjmuję dwa opakowania antykoncepcji bez żadnej przerwy. Do tego codziennie zastrzyk z Omnitrope. U mnie bardzo maleńka dawka hormonu wzrostu, ale może coś ruszy. Mój ma badania we wtorek, a ja wczoraj robiłam ureaplazmę. Jeśli uda się pozyskać jakiekolwiek komórki, mrozimy je (pewnie w 3 dobie) i przechodzimy na trzy miesiące wyciszenia, bo doktor potwierdziła endometriozę i adenomiozę. W trakcie tej sztucznej menopauzy mam zalecenie zrobienia HSG starą metodą, żeby wykluczyć wodniaka. Myślę też o histeroskopii u Janowca – wiecie może, czy da się ją zrobić na sztucznej menopauzie? Jeśli nie uzyskamy zarodków, plan na transfer z AK jest podobny.
Dziewczyny, strasznie żałuję tamtego roku... Żałuję, że nie udało mi się trafić do niej od razu. Podświadomie czułam, że potrzebuję hormonu wzrostu, żeby mieć czyste sumienie, że przy moich kiepskich parametrach zrobiłam absolutnie wszystko. Ale widocznie tak miało być. W końcu czuję się zaopiekowana. Wiem, że to dopiero pierwsza wizyta, ale odzyskałam wewnętrzny spokój, bo mam obok siebie kogoś empatycznego, kto ma na mnie realny plan. Musiałam trochę ochłonąć, zanim to wszystko Wam spisałam. Trzymajcie za mnie mocno kciuki. Ostatnie pęknięcie torbieli o mało nie skończyło się SOR-em. Nie wiem, co tam się porobiło po tych stymulacjach, ale było naprawdę ciężko.
Dziękuję, że jesteście! Trzymam za wszystkie kciuki
Mandi ❤️ chyba nowa nadzieja się w Tobie obudziła 🥹 Wzrusz total, trzymam kciuki za nowy rozdział 🥰✅ cross match, IPLE, trombofilia, celiakia, IMK, KIR BX, ASA, ANA, pasożyty, candida, HP,
❌ adenomioza rozproszona, endometrioza 1st, allo MLR 16,5%, niedobory żelaza, cytokiny
03.2023 HSG niedrożne jajowody
10.2023 I IVF 15 🫧 / 6 ❄️
12.2023 FET cb 💔
05.2024 FET 2 zarodków, cb 💔
09.2024 FET 8/9 tc 💔
01.2024 FET 9+0 💔
05.2025 II IVF 8 🫧 / 2 ❄️ / PGT-A ❄️
07.2025 FET PGT-A 6+0 💔
2024-2025 3x histeroskopia: polip, zrosty, endometritis
12.2025 histerolaparoskopia: drożne jajowody 🤯, endometrioza 1st
02.2026 III IVF 8 🫧 / 6 ❄️
Zoladex x2
04.2026 FET 4AA+4BB cb -



