CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Karola probowalam,nie chce pić wody i płacze dalej aż dostanie te mleko
Blondi Ja bardzo bym chciała mieć taki pen w domu. Ale profilaktycznie nikt nie przepisze.
U nas jest rutyna,każdy dzień tak samo wygląda,lekkie różnice czasowe są tylko bo to zależy o ktorej wstanie.
Nawet jak jezdze z nią tam opiekować się chłopcem,to jest w czasie jej drzemki-przespi sie w drodze powrotnej w aucie ale pozniej i tak zrobi jeszcze dwie krotsze. Jak probuje ją przetrzymac,zabawić-to pozniej jest dramat.
A z odmawianiem mleka ciężko,bo ona wtedy wpada w taką rozpacz że aż wymiotuje z płaczu...
Mam poczucie że gdzieś popełniłam i nadal popełniam błąd. -
Blondi ja na początku się wzbraniałam przed byciem taką matką jak opisujesz, ale na moj egzemplarz też nie działa nic innego xD musiałam kategorycznie wyznaczyć granice i ucinać jej stanowczo karmienia. Ona nie była głodna tylko budziła się z przyzwyczajenia.
Aktualnie mam jedno karmienie wieczorne właśnie i już się zastanawiam czy podjąć próbę zakończenia w ten weekend czy w kolejny. Chyba w ten nie mam siły, bo mam urodziny i nie chce ich sobie psuć 😂 -
Truskawka nie jesteś złą mamą. Dzieci są różne. Na każde potrzeba sposobu. Ja też potrafię się popłakać jak wyznaczam córce granice, ale inaczej wchodzi mi na głowę i nie daję sobie z nią rady. Nie wiem jaka jest twoja córka, myślę, że musisz próbować różnych rzeczy, ale z poszanowaniem własnych granic. Ja też bardzo długo pewnych rzeczy nie robiłam i się męczyłam, bo nie dawałam rady wytrzymać jej łez. Będzie dobrze ❤️
Anabitt miałam tak samo. Choć do tej pory jak już pisałam wyżej misze czasem popłakać nad tym jak przymuszam moje dziecko do czegoś, co sprawia jej trudność. Mnie mąż trochę nauczył zmiany podejścia. Zajechałabym się bez tych niektórych zmian. Daj sobie jeszcze ten weekend z tym karmieniem zanim się zacznie 😆😆😆Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 22:55
-
Anabbit, wielkie gratulacje!
Ja też team impreza w skwar roku... Jednak myślę, że nie będzie najgorzej, bo plan jest: kościół->samochód schłodzony w garażu->klimatyzowana knajpka.
Byliśmy też dziś na bilansie, mieliśmy się szczepić na KZM, ale okazało się, że wizyta została wpisana jako "bilansowa", a nie "szczepienna" i minęłam się w drzwiach z pielęgniarką... Terminy są od końca lipca, ale ponoć mają nas gdzieś wcisnąć w przyszłym tygodniu. Może i lepiej się stało, bo dziś ciężki dzień, zaczęły przebijać się górne dwójki. Już od rana drama, ryk od śniadania do drzemki, bo zabrałam mu widelec... U lekarza histeria, jak próbowałam się tylko zbliżyć do przewijaka...
Na deserek wizyta u "teściowej", gdzie się nasłuchałam"To jeszcze nie chodzi? To jeszcze nie mówi?". Ponoć jej syn jak miał rok mówił pełne zdania. -






