Karola mam podobne odczucia ilekroć gdzieś wyjdę z domu. Mam wrażenie, że wszędzie skrajność w jedną albo w drugą. Albo przesada i matka zjada cie wzrokiem, że dajesz dziecku mus z Rossmanna w podbramkowej sytuacji na spacerze, albo roczniak wsuwa swoje własne frytki z McDonalda i trzyma iPada w dłoni. Nic pomiędzy. Odkąd mała się urodziła to nie mam tolerancji na kretynizm ludzki i ciężko mi się obcuje z ludźmi. Inna sprawa, że zawsze byłam taką osobą, która każdemu poza sobą robiła dobrze, a teraz zaczynam trochę stawiać granice więc te kontakty międzyludzkie są teraz bardziej frustrujące dla mnie xd
Cel ja cię rozumiem. Też często obchodzę się z małą jak z jajkiem i widzę, że potrafię w panice napisać mężowi, że jadę na SOR czy coś. I też chciałam jej kupić kask 😅 Totalnie rozumiem twój brak psychy żeby dać jej się wypłakać. Miałam to samo, ale liczę na to, że w końcu się przełamiesz i uda wam się coś zmienić. Nasze dzieciaki już sporo ogarniają, też trochę manipulują czasami sytuacja

Moja jak w nocy zobaczy mnie to za nic w świecie nie potrzyma sobie butelki tylko ja muszę to robić, a jak widzi tatę to dostaje butle do ręki, wypija i śpi dalej. Jak widzi moją mamę to już skacze przy oknie żeby iść na huśtawkę, a ze mną czeka przy drzwiach zaraz po obiedzie. Wszystko rozumieją tylko trzeba im dać szansę. Trzymam za was kciuki, bo mam wrażenie, że to macierzyństwo cię strasznie ora, a mogłoby mniej