CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Truskawka przykro mi z powodu tej pracy.
Chociaż mój wujek pracuje w moim mieście rodzinnym i mówi że ciągle brakuje im kierowców i sam musi jeździć w trasy czasem, mimo że on jest tam od zarządzania kierowcami i trasami. Także wydaje mi się, że jako kierowca ogarnie robotę dość sprawnie. Jeśli faktycznie by nie mógł znaleźć a dałby radę dojeżdżać to mogę nawet podpytać czy obecnie zatrudniają. Tylko no nie mam pojęcia jakie tam są warunki finansowe -
Cel, u nas była identyczna sytuacja, pisałam jakiś czas temu, że próbujemy z samodzielnym zasypianiem.
Obecnie drzemki mamy 2 i są tylko kontaktowe lub na spacerze w wózku, ale nocny sen to niebo a ziemia w porównaniu do tego co było.
Nie zasypia 100% samodzielnie, ale wygląda to tak, że robimy rutynę, gasimy światło i kładę się z nią na naszym dużym łóżku i ona szaleje, wspina się po mnie i jak długo to trwa to ja układam na poduszce, głaszcze po plecach, przytulam ale nic nie mówię nawet słowa, nie łapie kontaktu wzrokowego i ona w pewnym momencie zaczyna pomiędzy wariactwem kłaść się na minutę, dwie i w końcu kładzie się i zasypia przytulona. Pierwszy raz zajęło to 1,5h, drugi raz 40 min a teraz mamy przekrój od 5 min do 30 min, nigdy dłużej. Tylko jak już zaczęłam to nie robiłam żadnych odstępstw i serio pomogło. Przesypia całe noce od 20:30 do 7:00. Śpię z nią w łóżku, ale spokojnie mogę spędzić czas poza pokojem i wracam jak chce iść spać. Czasem się przebudzi ale nie jest to już taki płacz jak kiedyś tylko usiądzie, widzę że szuka mnie na kamerce, czasami przerzuci się na drugi bok i idzie spać a czasem wejdę położę się obok niej, 2-3 min i śpi.
Uwierz byłam pewna że będziemy spać razem zawsze, 15min wyjścia z pokoju to był sukces jak zasypiała przy mnie, a teraz szok. Chyba w końcu zaczęła mieć głęboki sen 😅 jedyne co to jakoś po 3-4 dniach przed samym momentem zasypiania płakała i było mi mega ciężko, już byłam gotowa odpuścić ale zagryzłam zęby i stwierdziłam że nie zostawiam jej samej, leżę obok przytulam jest bezpieczna. Popłakała raz 10minut i słychać było że to takie popłakiwanie ze zmęczenia, za drugim razem może z 3 min i kilka razy po max minutę, teraz nie ma żadnego marudzenia płakania, jak czytamy przed snem książeczkę to np sama się kładzie na mojej poduszce. Trzymam kciuki!!!! Warto spróbować i przemęczyć się tydzień, dwa i mieć później trochę czasu we dwoje
Cel95 lubi tę wiadomość
👶🏻 29.07.2025, 53 cm, 3240g -
Lusix zazdroszczę, że u was to tak łagodnie przebiegło. U nas bywa że 40-50 minut płacze/ krzyczy/ rzuca się. Ja już jestem pogodzona z tym, że mam takie dziecko. Ona jak się cieszy to cała sobą, ale gdy płacze to też każda komórka ciała. Pozostaje mi mieć nadzieję, że kiedyś nauczy się panować nad swoim temperamentem
-
Anabbit, dalej nie dowierzam, że tak gładko poszło, bo również u nas jest albo euforia albo masakra totalna + zero cierpliwości z jej strony, ale rzeczywiście ze spaniem było zawsze ok jeśli tylko była ze mną sklejona, więc może dlatego tak łatwo idzie bo z nią tam jestem, ale minus że wzięłam na siebie usypianie w 100% bo mąż próbował i zaczyna płakać od razu
ale coś za coś
👶🏻 29.07.2025, 53 cm, 3240g -
Anabitt może dziewczyny nam dojrzewają i kończą być terrorystami 😆 Z tym siedzeniem na skraju pokoju warto spróbować. Moja za bardzo się przewalała jak mnie widziała. Ostatnio nawet dwa razy zasnęła sama w pokoju, bo raz poszłam do łazienki; a raz ogarnęłam jej mleko, wchodzę, a ona śpi

Margaretka serio bardzo chętnie. Mi brakowało takiego realnego wsparcia jak to robiłam. Serio, nie ogarniałam czy ja mam jej dać wyć, wyjść czy co zrobić. Psycha siadała jak cholera, mogę z tobą popisać jak ci będzie lżej -
Tanashi pisała, że jej córka ogarnęła się jak 1,5 roku skończyła. Może moja zdąży przed marcem przestać być terrorystka xDDD
Powiem wam że dostałam jeszcze pochwałę w żłobku, że mam świetne podejście, bez dramatów i że im nie utrudniam adaptacji. I podobno gdyby każdego dziecko tak się adaptowało to mogłyby mieć nowe bobasy co tydzień. 😂
Tak, wiem że mi słodzą ale still miło to usłyszeć 😄😄😄
Margareetka, Marsol, Blondi29 lubią tę wiadomość
-
Anabbit, gratulacje i kciuki za spokojny przebieg ciąży! ❤️
Też uczę małego samodzielnego zasypiania od dłuższego czasu i są efekty. Usypianie trwa zwykle około 15 minut. Polega to na tym, że po naszej wieczornej rutynie po prostu odkładam go do łóżeczka a ja kładę się na łóżku obok i czekam aż zaśnie. Przewala się, czasem pomarudzi, wyrzuci smoczek, ale zasypia bez dram. Efekty są takie, że sam zrezygnował z nocnych karmień, a jak się obudzi w nocy raz czy dwa to wystarczy, że poszepczę do niego, dam smoczek i śpi dalej. Potrafi czasem ciągiem przespać 7 godzin. Mam wrażenie, że pomógł też bardzo sztywny plan dnia. Jak mówię wieczorem, że pora spać i idziemy na myju myju to sam biegnie do łazienki. Ogólnie wie co nastąpi po danych czynnościach.
Blondi29 lubi tę wiadomość
-
Potwierdzam, choć nie liczę na to że u nas za drugim razem będzie podobnie 😅 jak zabierałam moją dwulatke do kościoła, to ona przez godzinę siedziała w ławce spokojnie 😅 ludzie nas zaczepiali za każdym razem jakie spokojne dziecko 😆 Kameleon raczej zapowiada się na egzemplarz który będzie skakał po żyrandolach więc nie nastawiam się że tym razem będzie dobrze xD
-
Cel ale po co Wam ktos do pomocy? Was jest dwójka dorosłych do jednego dziecka. Ona tez trochę robi z Wami co chce,bo staracie sie jej "nie denerwować". Tu sie nie moze zezłościć,tu uderzyć . Robi Was jak chce.
Ja nie umiem oduczyć dzieci spania z nami. W sumie ja nie śpię, więc mam czas w nocy powalczyć.
Annabit Twoje dziecko i Blondi będą lubiały być w zlobku/przedszkolu. Takie dzieci potrzebują innych ludzi zeby sie wyżyć -







