Marzec 2026👶
-
WIADOMOŚĆ
-
Ja śpię głównie na lewym boku ale dlatego, że mam tak ułożona poduszkę ciążową a w dodatku gdzieś od 1-2 w nocy śpię z synem od jakiegoś czasu i śpi mi tak przytulony do ręki. Ale też często śpię na prawym boku, niewygodnie mi jest na plecach ale w sumie to na plecach nigdy nie lubiłam spać.
Co do koszul to chyba zrobię sobie zestaw 1+2 z czego do porodu sn mam z przodu otwieraną kieszonkę do karmienia, a rozpinaną na plechach na całej długości - o tyle fajna że do znieczulenia zrobili sobie okienko co im było potrzebne, a potem jak mnie zabierali na CC to zerwali co było na plecach, wyciągnęli przez ręce, ubrali operacyjny kubraczek i zabrali na drugą sale.
Ze dwa względu na to że troche mi się zeszło z pobytem w szpitalu to mąż mi chyba raz podmieniał koszule i robił pranie. Żeby były czyste zapasy w domu. Nie ma problemu z odwiedzinami więc jeśli mi czegoś zabraknie to zawsze można dowieźć. Podobnie przywoził mi pieluchy tetrowe czy ubranka dla dziecka bo kilkukrotnie siku i kupa poszły bokiem i skończyły się zapasy ubrań.
Dżozu lubi tę wiadomość
-
Do poprzedniego porodu spakowałam się jakby na wojnę. Byla pandemia i i wiadomo jak było z odwiedzinami więc postarałam się żeby nic mi nie brakowało, teraz nie ma z tym problemu i spakowałam się oszczędnie
Dżozu lubi tę wiadomość
-
Arga wrote:Szczęśliwego nowego roku.
Dziś rano pies za srał pół domu 🫣
Ja śpię w każdej pozycji oprócz na brzuchu, kręcę się bo mi szybko robi się nie wygodnie.
Będę brać 3 piżamy, bo po cc i tak leży się u nas te ileś godzin na golasa 🫣
Liczę, że tym razem wyjdę na drugą dobę bo jakoś nie chcę tyle siedzieć w szpitalu.
No u mnie też planowane cięcie ale generalnie po cc u nas wychodzi się w 5 dobie 🙈 jeśli jest ok to w 4. Planowane cięcia są w środy rano i mamy wychodzą w niedzielę rano, przy drugim dziecku udalo mi się w sobotę. I to jest generalnie praktyka ze względu na mamę, żeby dała sobie czas na regenerację, mogła już dużo chodzić to wtedy też spada ryzyko krwotoków, zakrzepicy i można odstawić heparynę i nie brać do domu. Nie ukrywam, że wolałabym wyjść jak najszybciej, ale nie będę naciskać. -
@Arga biedna psina
myślisz że to ze stresu przez fajerwerki? Czy jakieś zatrucie?
Nasza kotka dzielnie zniosła sylwestra, jak wróciliśmy po 1 to wstała z drzemki 😅 -
Myślałam, że stres ale mogła coś zjeść bo i ciasto było itp 🤔 bo na dworze aż się z niej lało więc dziwne jednak 🫣bambusek-94 wrote:@Arga biedna psina
myślisz że to ze stresu przez fajerwerki? Czy jakieś zatrucie?
Nasza kotka dzielnie zniosła sylwestra, jak wróciliśmy po 1 to wstała z drzemki 😅 -
5 dni to ja bym nie wytrzymała 🫣 na trzecią po cc już było dla mnie dużo.alta marea wrote:No u mnie też planowane cięcie ale generalnie po cc u nas wychodzi się w 5 dobie 🙈 jeśli jest ok to w 4. Planowane cięcia są w środy rano i mamy wychodzą w niedzielę rano, przy drugim dziecku udalo mi się w sobotę. I to jest generalnie praktyka ze względu na mamę, żeby dała sobie czas na regenerację, mogła już dużo chodzić to wtedy też spada ryzyko krwotoków, zakrzepicy i można odstawić heparynę i nie brać do domu. Nie ukrywam, że wolałabym wyjść jak najszybciej, ale nie będę naciskać.
-
Wszystkiego dobrego w nowym roku dziewczyny ☺️🥳
Nadrobiłam trochę forum, my Sylwestra spędzaliśmy w domu z córcią, korzystamy z czasu tylko we 3 ile się da bo niedługo się to zmieni, trochę potańczyliśmy a o północy wyszliśmy podziwiać fajerwerki 😃
Co do spania, ja w pierwszej ciąży spałam tylko na lewym boku przytulona do poduszki ciążowej bo tak mi było wygodnie a w tej przez brak poduszki to wolna Ameryka 😂 raz na lewym, raz na prawym a czasem się budzę rano i jestem na plecach 😅
W poprzedniej ciąży miałam jedną koszulę do porodu i 3 na sale, w tej zamierzam zrobić tak samo ☺️
Arga, Kasiastaraczka, Daga121222, Sagi, Katt, _Hope, Kłębuszek, Go0cha lubią tę wiadomość
-
Wow,to długi pobyt po cc,ale widocznie tak sobie planująalta marea wrote:No u mnie też planowane cięcie ale generalnie po cc u nas wychodzi się w 5 dobie 🙈 jeśli jest ok to w 4. Planowane cięcia są w środy rano i mamy wychodzą w niedzielę rano, przy drugim dziecku udalo mi się w sobotę. I to jest generalnie praktyka ze względu na mamę, żeby dała sobie czas na regenerację, mogła już dużo chodzić to wtedy też spada ryzyko krwotoków, zakrzepicy i można odstawić heparynę i nie brać do domu. Nie ukrywam, że wolałabym wyjść jak najszybciej, ale nie będę naciskać.
Ja zarówno po cc i sn wyszłam po 2 dobach
Obydwu chłopców urodziłam w piątek,a wyszliśmy w niedzielę do domu -
alta marea wrote:No u mnie też planowane cięcie ale generalnie po cc u nas wychodzi się w 5 dobie 🙈 jeśli jest ok to w 4. Planowane cięcia są w środy rano i mamy wychodzą w niedzielę rano, przy drugim dziecku udalo mi się w sobotę. I to jest generalnie praktyka ze względu na mamę, żeby dała sobie czas na regenerację, mogła już dużo chodzić to wtedy też spada ryzyko krwotoków, zakrzepicy i można odstawić heparynę i nie brać do domu. Nie ukrywam, że wolałabym wyjść jak najszybciej, ale nie będę naciskać.
Podziwiam, ja tyle siedziałam ale to ze względu na żółtaczkę. Pod koniec to po ścianach chodziłam, tak bardzo chciałam wyjść do domu, a jak jeszcze na odchodne zrobili USG i pani doktor zleciła badanie moczu to myślałam że szpital rozniosę. Jedyny plus tego że dostawałam zastrzyki w szpitalu i nie musiałam robić sobie sama w domu. No i też co innego jak jest się na to przygotowanym, ja po porodzie usłyszałam że wyjdę w sobotę, nawet mąż był przygotowany, aż tu padło hasło że jednak lampy i ostatecznie wróciłam do domu w poniedziałek wieczorem.
Teraz nie wyobrażam sobie tyle siedzieć w szpitalu wiedząc, że w domu jest małe dziecko, ale z drugiej strony jestem przygotowana na scenariusz żółtaczki więc łatwiej mi będzie się z tym pogodzić -
Ciekawe co piszecie o tej heparynie, ja po 3 dniach w szpitalu dostałam jeszcze zastrzyki do domu. Nie bolały nic a nic, ale mi się ręce pociły przed wbiciem igły i tak 😆 Ciekawe, od czego to zależy czy się dostaje czy nie. Wyniki, czy co. Czy za często lekarz przyłapywał mnie w pozycji leżącej zamiast uprawiającej spacerki po korytarzu…
-
Mi nigdy nie przepisali do domu heparyny po cc mimo, że całą ciąże byłam na tym. Więc też nie rozumiem czemu jednym dają innym nie. I w szpitalu też zero zaszczykow.Sagi wrote:Ciekawe co piszecie o tej heparynie, ja po 3 dniach w szpitalu dostałam jeszcze zastrzyki do domu. Nie bolały nic a nic, ale mi się ręce pociły przed wbiciem igły i tak 😆 Ciekawe, od czego to zależy czy się dostaje czy nie. Wyniki, czy co. Czy za często lekarz przyłapywał mnie w pozycji leżącej zamiast uprawiającej spacerki po korytarzu…
-
Arga wrote:Mi nigdy nie przepisali do domu heparyny po cc mimo, że całą ciąże byłam na tym. Więc też nie rozumiem czemu jednym dają innym nie. I w szpitalu też zero zaszczykow.
Tak zerkałam na szybko w Google i chyba nie ma oficjalnych wytycznych o profilaktyce przeciwzakrzepowej po porodzie. Jak nie zapomnę to spytam lekarza z ciekawości, chociaż z moim mózgiem i pamięcią od zajścia w pierwszą ciążę jest średnio 😃
Jeszcze odnośnie innych tematów:
Śpię jak mi wygodnie, najrzadziej na prawym boku, bo żołądek się wtedy tak układa, że można dostać zgagi.
Koszul po porodzie wezmę ile fabryka dała. Pamiętam, że się pociłam i zmieniałam w ciągu dnia.
Trzymajcie kciuki za moje USG dziś. Mam już dosyć dziwnych wiadomości w tej ciąży.
Arga, Dżozu lubią tę wiadomość
-
@Sagi, kciuki zaciśnięte! ✊🏻
Ja zaraz ruszam na KTG 🙂 wczoraj cały dzień twardniał mi brzuch, nawet podczas leżenia
Sagi, Arga lubią tę wiadomość
👱🏻♀️30🧑🏻🦱30
👩🏼❤️💋👨🏻2015💍2019💒12.08.2022
Starania od 02.2023
2025 2xIUI ❌
28.05 ➡️ kwalifikacja IVF ✅
31.05 ➡️ start stymulacji 💉(Menopur, Cetrotide)
11.06 ➡️ punkcja —> 9 pobrano 🥚—> 5 dojrzałych i zapłodnionych —> 3 zarodki —> zostały ❄️❄️
16.06 ➡️ transfer 🍀 4AA
20.06 ➡️ 4dpt ⏸️
21.06 ➡️ beta 5dpt - 14,10, 7dpt - 51,00, 10dpt - 234,80, 17dpt - 2826,00 🥹
24dpt ➡️ mamy serduszko ❤️
Córeczka 🩷
20+5 - 382 g
26+0 - 964 g
29+2 - 1400 g
31+2 - 1800 g
32+5 - 2250 g
📆04.02 i 11.02 ➡️ badania (36-37tc)
⏳18.02 ➡️ wizyta (38tc)

-
@Sagi trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze ☺️
Ja dziś odebrałam swoje wyniki, hemoglobina podskoczyła względem ostatniego miesiąca z 10.2 do 10.4 🥳
Pomogła jednak zmiana leku i to, że mała przestała domagać się cyca, mam nadzieję,że uda mi sie teraz jeszcze trochę podbić ten wynik 🙂
Ale jakby wszystko było dobrze to by było przecież nudno więc tym razem w badaniu moczu wyszły pojedyncze szczawiany wapnia 😕 i jestem prawie pewna, że to skutek tego, że nie mogę się zmusić w to zimno do picia odpowiedniej ilości wody, jakoś w lecie o to łatwiej niż zimą. I od jakiegoś czasu co jakiś czas mam straszne bóle lędźwi głównie wieczorami więc może to być przemęczenie po całym dniu a może to ma jakiś związek z tymi szczawianami w moczu 😕 muszę o tym wspomnieć prowadzącej na środowej wizycie, zobaczymy co ona mi na to powie.
W ogóle pytanko do mam dwulatków, czy Wasze dzieciaki też teraz przechodzą jakiś bunt?😅 nasza ciągle „mama,mama” i chce żebym wszystko przy niej robiła ja a tata tylko do zabaw. Z fotelika w aucie ma wyjąć mama, po sklepie na rękach ma nosić mama, pampers mama, nawet śliniak do jedzenia ma zakładać mama inaczej jest straszna awantura 😅 już wieczorami to czasem z bólu pleców ciężko wstać z kanapy jak się nanoszę małej cały dzień 😅
Sagi, Arga lubią tę wiadomość
-
Mam wprawdzie już 4 latke ale okres 2 lata najgorzej wspominam
moja to byla naprawdę potrafila sie położyć na środku sklepu i nie chciala dalej iśc nie wiedząc czemu 
Teraz jest zdecydowanie łatwiej aczkolwiek ma tez czasami cięzkie dni
Wiadomość wyedytowana przez autora: 2 stycznia, 09:27
-
Tak, mój dwulatek ma różne fazy. Ogólnie jest przesłodkim gościem z poczuciem humoru (serio - nie wiem, po kim to ma, i to takie małe dziecko). Ale ostatnio ma na przykład kłopot z zasypianiem, strasznie dokazuje, ostatnio mnie bił i na mnie skakał i miał z tego wielką radochę. Na szczęście był w domu tatuś i pomógł go postawić do pionu, bo mamie łatwo wejść na głowę (dosłownie).
No i oczywiście jak czegoś odmawiam to często jest ryk, ale to jakoś łatwiej mi przetrwać, zupełnie klasyczne zachowanie xDWiadomość wyedytowana przez autora: 2 stycznia, 09:34
Kokosq lubi tę wiadomość
-
Sagi wrote:Tak, mój dwulatek ma różne fazy. Ogólnie jest przesłodkim gościem z poczuciem humoru (serio - nie wiem, po kim to ma, i to takie małe dziecko). Ale ostatnio ma na przykład kłopot z zasypianiem, strasznie dokazuje, ostatnio mnie bił i na mnie skakał i miał z tego wielką radochę. Na szczęście był w domu tatuś i pomógł go postawić do pionu, bo mamie łatwo wejść na głowę (dosłownie).
No i oczywiście jak czegoś odmawiam to często jest ryk, ale to jakoś łatwiej mi przetrwać, zupełnie klasyczne zachowanie xD
Oj tak, mamy zawsze pozwalają na więcej a potem jest jak jest 😅 ja w pewnym momencie jak mała coś robiła czego nie powinna to ja mogłam mówić 100 razy „nie rób tak” a ona z uśmiechem dalej, dopiero jak tata wkroczył to posłuchała. U nas też jak mała usłyszy od kogokolwiek słowo „nie” to zakrywa oczy rączkami i siada na podłodze obrażona i tylko podgląda przez paluszki czy już dorosły idzie ją przeprosić 😅
Mnie na szczęście córka nie bije ale mężowi się zdażyło oberwać łyżką do butów 😂














Klasyczny koszmar.


