alta marea wrote:
Ja miałam już mirenę. Pierwsze miesiące są dziwne bo jest sporo tego hormonu, ale on później zwalnia uwalnianie i wszystko się stabilizuje. Podobno trzeba przetrwać pierwsze pół roku, ale jak mam być szczera to to nie była szkoła przetrwania dla mnie. Trochę plamienia, trochę humorów, później już było ok. Po 4 miesiącach miałam kompletny zanik miesiączki, było super. Teraz zdecyduje się na wkładkę Kyleena bo ma dużo mniej hormonu niż Mirena.
Gadałam z chatem gpt i polecał kyleene właśnie dlatego że ma mniej hormonu. Hmm, no ja mam złe doświadczenia z pigułkami, po tygodniu dostałam hormonalnego trądziku i miałam różne inne sensacje, nie wytrzymałam trzech miesięcy. Jakby wkładka rzeczywiście działała lokalnie to może by było spoko. Tylko jeszcze to zakładanie jej, brr. Jedne nic nie czują a inne mdleją z bólu, nie wiem czy chce się dowiadywać w której grupie jestem