☀️🏝️⭐️ SIERPIEŃ 2026 ⭐️🏝️☀️
-
WIADOMOŚĆ
-
Ja rowniez na grypę się nie będę szczepic, ostatni raz na nią zachorowałam jakies 10 lat temu. A co do l4, to moja praca jest biurowa, mam dobrą przełożoną, ktora wie o ciąży i stara się mnie nie zawalać na maksa sprawami, jednocześnie pozwalając dokończyć prowadzone sprawy, zeby jak najmniej zostawić po przejsciu na l4. W sumie jestem bardzo zaskoczona takim proludzkim podejściem. Myślę, że z miesiąc popracuję jeszcze, może 1.5 i przejdę na l4.
tortum, Larnaka lubią tę wiadomość
-
Ja się szczepiłam na grypę w październiku i nie planuje się już doszczepiać, natomiast cieszę się że to zrobiłam, bo mąż w styczniu przyniósł grypę do domu. Jestem przekonana że tylko szczepienie mnie uchroniło, bo moja odporność z tych nienajlepszych 😜
Dziś miałam wizytę, u córki wszystko dobrze, rośnie sobie i waży już 136g
Stres przed wizytami ciągle jest, trochę mniejszy niż na początku, ale chyba do końca to się go nie pozbędę 🙈 Także cieszę się że teraz trochę spokoju i ulgi po wizycie. Łożysko przesunęło mi się na tylnią ścianę, wiec teraz wyczekuję pierwszych ruchów, bo na usg skakała jak szalona 😍 Umówiłam też badanie prenatalne połówkowe na 18 marca ☺️
Carrie12, Locus, ŚWIEŻYNKA97, Misia114, Anilamk, borowinka, Mart0511, Piret, Falka93., FlowerGirl, Sigi133, rozia, Kycia, Flora96 lubią tę wiadomość
-
Ja tez tylko rsv i krztusiec, odporność zawsze mialam dobrą, wiec na grypę nie planuje

Właśnie zamówiłam detektor na vinted 🙉 wynegocjowałam za 80 zl 😅
Super Tortum 🥰
Ja wczoraj wieczorem i dzis rano mialam takie uklucia po prawej stronie, ni to jajnik, ni troche wyżej i sie zaniepokoiłam 🤔🤨
Od piatku wieczor mam lekkie, ciemnobrązowe plamienie, mam nadzieje ze to ten krwiak sie oczyszca raz na zawsze 🤨
Piret, rozia lubią tę wiadomość
👱♀️29 ♥️ 32👦
10.2025 💔
05.12 ⏸️
08.12 beta 73.4
10.12 beta 72.6
12.12 beta 115
15.12 beta 424
17.12 beta 860
30.12 1.1cm i ♥️ • 03.01 1.5cm • 27.01 4.8cm • 02.02 6.0 cm -
tortum wrote:Ja się szczepiłam na grypę w październiku i nie planuje się już doszczepiać, natomiast cieszę się że to zrobiłam, bo mąż w styczniu przyniósł grypę do domu. Jestem przekonana że tylko szczepienie mnie uchroniło, bo moja odporność z tych nienajlepszych 😜
Dziś miałam wizytę, u córki wszystko dobrze, rośnie sobie i waży już 136g
Stres przed wizytami ciągle jest, trochę mniejszy niż na początku, ale chyba do końca to się go nie pozbędę 🙈 Także cieszę się że teraz trochę spokoju i ulgi po wizycie. Łożysko przesunęło mi się na tylnią ścianę, wiec teraz wyczekuję pierwszych ruchów, bo na usg skakała jak szalona 😍 Umówiłam też badanie prenatalne połówkowe na 18 marca ☺️
U nas potwierdzona grypa u przyjaciół, z którymi widzimy się kilka razy w tygodniu i póki co (odpukać) nie mieliśmy.
Cieszę się z Twojej udanej wizyty! ♥️ Jak dzieciaczki skaczą to jest zupełnie inaczej na wizycie, niż jak śpią. 🥰
Tak jak podejrzewałam, nie mogłam zasnąć, obudziłam się z bólem głowy. Dzisiaj więcej bólu mięśni, zdecydowanie mniej energii. Jakiś błąd był wczoraj, aczkolwiek cudowny. Mam nadzieję, że nie ostatni.
Właśnie kurierzy przynieśli nasze łóżko. Od 2 lat śpimy na materacu. Mój mąż stwierdził, że czas na zakup, bo nie dam rady podnieść się z podłogi z dużym brzuchem 😅
Widzę, że powoli kończymy falę prenatalnych. Bardzo podoba mi się, że póki co wszystkie wyniki macie dobre! Utrzymajcie passę! 🍀♥️🙌
ŚWIEŻYNKA97, tortum, rozia, Flora96, tunka, Anilamk lubią tę wiadomość
👫🏻 93&94 👩❤️💋👨 2013
🐈⬛🐈⬛🐈⬛🦮
🧒🏼 L. 05.2020 AuADHD 🤰
💔💔💔💔01, 02, 07, 09.2025 biochem
Niedomoga lut (8dpo prog 11, E2 67); DHEAS ⬇️; nasienie ✅, AMH 3,91 ✅, trombofilia ✅, homocysteina ✅
10.2025 badania immunologiczne, NK 14,5% ⬆️,Th ⬇️, białko S ⬆️, cross match 62%‼️⚠️
07.11.2025 dr Jarosz ➡️ KIR, HLA-C, biopsja endometrium ⌛️
18.11.2025 kwalifikacja invitro
12.2025 wizyta 9-12dc ocena endometrium - odwołana ✋
30.11 ⏸️
01.12 beta 169 E2 169 prog 15,3
03.12 beta 464 E2 202 prog 13,4
12.12 USG ginekolog ♥️ CRL 2,5mm 5+5
07.01 🩸NIPT + 🩸PAPPA niskie ryzyka 🩵
12.01 CRL 3,80 cm 10+4 ♥️
19.01. prenatalne
13.02 kontrola ⌛️

-
Hejka, jak tam u Was stan emocjonalny?
U mnie od 2-3 dni jest ciężko psychicznie i nawet nie chodzi o martwienie się o malucha, tylko sama ze soba czuję się źle. Wszystko mnie denerwuje, szczególnie mój mąż 😅 Czuję się źle we własnym ciele.. Zawsze byłam szczuplutka, małe piersi i jak teraz patrzę na moje cyce jak donice, to ciężko mi to akceptować. Niby wiedziałam, że ciało się zmieni, ale jakoś na ten moment ciężko mi z tymi zmianami.
Mam też dużo momentów, gdzie myślę, że skończy się wolność i beztroskie życie.. chociaż dziecko było planowane.
Wasze pierwsze ciąże też dawały Wam takie obawy?10.2024 rozpoczęcie starań
05.12 planowana kolejna histeroskopia (polip endometrium)
2.12 blada druga kreska 🤞
3.12 beta hcg 367
histeroskopia odwołana
12.12 USG 5+6: pęcherzyk ciążowy 10,7mm + żółtkowy
23.12 robaczek 12mm i serduszko ❤️
08.01 2,8cm szczęścia
27.01 prenatalne - wszystko super maluch 6,3cm 🧸

-
borowinka wrote:Hejka, jak tam u Was stan emocjonalny?
U mnie od 2-3 dni jest ciężko psychicznie i nawet nie chodzi o martwienie się o malucha, tylko sama ze soba czuję się źle. Wszystko mnie denerwuje, szczególnie mój mąż 😅 Czuję się źle we własnym ciele.. Zawsze byłam szczuplutka, małe piersi i jak teraz patrzę na moje cyce jak donice, to ciężko mi to akceptować. Niby wiedziałam, że ciało się zmieni, ale jakoś na ten moment ciężko mi z tymi zmianami.
Mam też dużo momentów, gdzie myślę, że skończy się wolność i beztroskie życie.. chociaż dziecko było planowane.
Wasze pierwsze ciąże też dawały Wam takie obawy?
Hej, ja akurat jestem zadowolona bo piersi też miałam zawsze małe, a teraz są po prostu idealne 😅 śmieje się do męża że narazie to póki co jedyny plus tej ciąży, czasem stoję przed lustrem i nie mogę się napatrzeć, bo wyglądają jak po jakiejś operacji plastycznej, takie uniesione 😁 sorry za ten oversharing haha 😅 a co do emocji to u mnie przeważają te pozytywne, w weekend chcemy powiedzieć rodzicom i już przebieram nozkami bo nie mogę się doczekać. Mój wywalony brzuch też mi póki co nie przeszkadza. Ale faktycznie mialam już taki jeden zjazd emocjonalny, że "co ja narobiłam, że sobie nie poradzę", i myślę że będzie ich więcej. Internet mówi że hormony buzują i huśtawki nastrojów będą się pojawiać i to jest ponoć zupełnie normalne i nie świadczy o niczym złym! Także daj sobie przestrzeń na złe emocje też, żeby tego nie kisic w sobie
borowinka, rozia, ŚWIEŻYNKA97 lubią tę wiadomość
starania od 08.2024
👀
12 TC, dziewczynka 🩷 -
zoltyjesiennylisc wrote:Hej, ja akurat jestem zadowolona bo piersi też miałam zawsze małe, a teraz są po prostu idealne 😅 śmieje się do męża że narazie to póki co jedyny plus tej ciąży, czasem stoję przed lustrem i nie mogę się napatrzeć, bo wyglądają jak po jakiejś operacji plastycznej, takie uniesione 😁 sorry za ten oversharing haha 😅 a co do emocji to u mnie przeważają te pozytywne, w weekend chcemy powiedzieć rodzicom i już przebieram nozkami bo nie mogę się doczekać. Mój wywalony brzuch też mi póki co nie przeszkadza. Ale faktycznie mialam już taki jeden zjazd emocjonalny, że "co ja narobiłam, że sobie nie poradzę", i myślę że będzie ich więcej. Internet mówi że hormony buzują i huśtawki nastrojów będą się pojawiać i to jest ponoć zupełnie normalne i nie świadczy o niczym złym! Także daj sobie przestrzeń na złe emocje też, żeby tego nie kisic w sobie
Ja doceniam ten oversharing 😁
Właśnie mi początkowo moje piersi się podobały, miały fajną wielkość, teraz to już jakoś na boki się rozlewają 🫣 Ale właśnie muszę brać poprawkę na tę samoocenę, bo hormony mogą swoje dokładać.
Niesamowite to jest, że jak fizycznie poczułam się lepiej, to psychicznie gorzej 😂
zoltyjesiennylisc, rozia, ŚWIEŻYNKA97 lubią tę wiadomość
10.2024 rozpoczęcie starań
05.12 planowana kolejna histeroskopia (polip endometrium)
2.12 blada druga kreska 🤞
3.12 beta hcg 367
histeroskopia odwołana
12.12 USG 5+6: pęcherzyk ciążowy 10,7mm + żółtkowy
23.12 robaczek 12mm i serduszko ❤️
08.01 2,8cm szczęścia
27.01 prenatalne - wszystko super maluch 6,3cm 🧸

-
Piret wrote:Falka a mój dzidziutek jest bardziej po lewej stronie na dole 😆 wcześniej się martwiłam, że czemu jest z boku a nie na środku pod pępkiem, ale to chyba normalne że na początku układa się bardziej po jeden stronie 😜 Twój bobasek już nie taki okruszek jak na już ten tc 😁
Normalne 🙂 Z czasem jak będzie już duże to się wyśrodkuje ale z autopsji wiem że tętno i tak będzie gdzieś bardziej po bokach tylko że wyżej. To będzie zależało od ułożonia dziecka. Moje dzieci ogólnie jakieś hop do przodu ze wzrostem bo syn wyprzedzał o 2 tygodnie a tu mam na razie o tydzień i już się zastanawiam czy kolejny nie będzie 4kg i czy w ogóle wytrzymam do terminu 😀 Z poprzednim nie wytrzymałam. Jechałam do szpitala ze spontaniczną akcją porodową tydzień przed terminem cc 🙈
Piret lubi tę wiadomość
-
borowinka wrote:Ja doceniam ten oversharing 😁
Właśnie mi początkowo moje piersi się podobały, miały fajną wielkość, teraz to już jakoś na boki się rozlewają 🫣 Ale właśnie muszę brać poprawkę na tę samoocenę, bo hormony mogą swoje dokładać.
Niesamowite to jest, że jak fizycznie poczułam się lepiej, to psychicznie gorzej 😂
Jako że jesteś w 14 tc a ja w 12 tc, to jest szansa że moje też się niedługo rozleją na boki 😂 dlatego póki co cieszę się tym co mam!starania od 08.2024
👀
12 TC, dziewczynka 🩷 -
borowinka wrote:Hejka, jak tam u Was stan emocjonalny?
U mnie od 2-3 dni jest ciężko psychicznie i nawet nie chodzi o martwienie się o malucha, tylko sama ze soba czuję się źle. Wszystko mnie denerwuje, szczególnie mój mąż 😅 Czuję się źle we własnym ciele.. Zawsze byłam szczuplutka, małe piersi i jak teraz patrzę na moje cyce jak donice, to ciężko mi to akceptować. Niby wiedziałam, że ciało się zmieni, ale jakoś na ten moment ciężko mi z tymi zmianami.
Mam też dużo momentów, gdzie myślę, że skończy się wolność i beztroskie życie.. chociaż dziecko było planowane.
Wasze pierwsze ciąże też dawały Wam takie obawy?
U mnie urosły ale jedna znacznie, znacznie bardziej. Jest duża asymetria. Póki co, zupełnie się sobie nie podobam - mam szerokie biodra a teraz zrobiły się jeszcze szersze - czuję, że pod koniec ciąży będę przypominała kręgiel.
Co do obaw, staraliśmy się dwa lata, półtora roku z pomocą medyczną. I pomimo że dziecko było planowane to mam obawy "jak będzie". Lubię swoje życie, mam zawód który też jest moją pasją (zamierzam pracować jak najdłużej będę mogła) ale wiem, że przez chwilę będę trochę "uziemiona".
Myślę o KPI, łączenie tego z karmieniem naturalnym (o ile się uda) bo chcę mieć komfort zostawienia dzidziusia tacie i odzyskać częściowo wolność. Wiadomo, zobaczymy jaki egzemplarz się trafi
. W razie czego, dzidzia będzie mi towarzyszyć absolutnie wszędzie. Mam nadzieje, że polubi się z chustą
.
borowinka, rozia, ŚWIEŻYNKA97 lubią tę wiadomość
-
ŚWIEŻYNKA97 wrote:Ja tez tylko rsv i krztusiec, odporność zawsze mialam dobrą, wiec na grypę nie planuje

Właśnie zamówiłam detektor na vinted 🙉 wynegocjowałam za 80 zl 😅
Super Tortum 🥰
Ja wczoraj wieczorem i dzis rano mialam takie uklucia po prawej stronie, ni to jajnik, ni troche wyżej i sie zaniepokoiłam 🤔🤨
Od piatku wieczor mam lekkie, ciemnobrązowe plamienie, mam nadzieje ze to ten krwiak sie oczyszca raz na zawsze 🤨
Jeśli brązowe to stara krew. Mi po takim brązowym zniknęło plamienie więc chyba jestem wyczyszczona 🙂 W sumie to nie wiem jak teraz sytuacja bo w miejscu gdzie był krwiak mam teraz to łożysko.
ŚWIEŻYNKA97 lubi tę wiadomość
-
borowinka wrote:Hejka, jak tam u Was stan emocjonalny?
U mnie od 2-3 dni jest ciężko psychicznie i nawet nie chodzi o martwienie się o malucha, tylko sama ze soba czuję się źle. Wszystko mnie denerwuje, szczególnie mój mąż 😅 Czuję się źle we własnym ciele.. Zawsze byłam szczuplutka, małe piersi i jak teraz patrzę na moje cyce jak donice, to ciężko mi to akceptować. Niby wiedziałam, że ciało się zmieni, ale jakoś na ten moment ciężko mi z tymi zmianami.
Mam też dużo momentów, gdzie myślę, że skończy się wolność i beztroskie życie.. chociaż dziecko było planowane.
Wasze pierwsze ciąże też dawały Wam takie obawy?
Jeśli chodzi o denerwowanie to mąż mówi, że jestem wredna więc może coś w tym jest. Ja nie zauważyłam
Cycki się ujędrniły co mi nie przeszkadza
ale sutki bolą mnie non stop co mnie z kolei strasznie wkurza.
Jeśli chodzi o lęki to u mnie jest inna bajka. Ja od zawsze miałam wielki lęk przed ciążą i porodem (teraz wiem że to nazywa się tokofobia) i z jednej strony chciałam dziecko a z drugiej ciągle odkładałam. Odkąd wiem, że da się na to załatwić cesarkę to mi trochę lepiej, ale i tak już w 7tc(!) szukałam na forach, które szpitale w moim mieście nie robią problemów z cesarkami przy tokofobii. Ja też ogólnie bardzo boję się szpitali, mam dużo lęku w sobie jeśli chodzi o zdrowie bobasa i o to czy moje wytrzyma (zwłaszcza kręgosłup z którym już miałam problemy przed ciążą, a przez odstawienie fizjo w I trymestrze już czuję go). Także to są moje lęki.
Nie boję się za bardzo zmiany życia po porodzie, jeśli będzie zdrowy bobas to sobie poradzimy. Zakładam, że nawet najgorszy okres jest przejściowy i prędzej czy później minie. Długo też na to dziecko już czekaliśmy i np. dużo mojego życia było zblokowane przez to. Np. nie zmieniałam pracy, choć od 2 lat już chodzi mi to po głowie, bo przecież stabilny etat a że dyrektor jest wręcz sadystyczny i od 2 lat nie dostałam podwyżki to przecież szczegół. Także ja się cieszę, że ten okres zawieszenia w końcu się skończy i zacznie się nowy czas. Martwię się tylko, aby wszystko było dobrze zdrowotnie.
rozia, borowinka lubią tę wiadomość
👩🏻 86'
AMH - około 3,5
hiperandrogenizm (cechy PCOS, hirsutyzm)
miesiączki raczej regularne
brak zleconego monitoringu owulacji
niski progesteron w fazie lutealnej
poprawa cytokin między kwietniem a grudniem Wskaźnik TNF/Il10 spadł z 13,0( 24.04.2025) na 2,9 (18.12.2025)
cross match(FCXM) wzrósł z 32,5(22.05.2025)- 36,3 (18.12.2025)
hormony i cytokiny uregulowane dietą i stylem życia
jesień 2025 - testy owulacyjne pokazały, że owulacja jest później - 18-19dc.
KIR AA
👨🏻🦱 84'
Wyniki dobre, po suplementacji gorsze,
nadrabianie ilością
lipiec 2024 - wizyta w klinice, zlecony Duphaston od 18dc
styczeń 2025 - skierowanie na IVF
SIBO, IBS - nie poszliśmy, leczenie do jesieni
Naturalsik 💚
22.12.2025 - beta HCG 38,9, prog 17,74
Wsparcie: Duphaston
27.12.2025 - beta HCG 654, prog 24,61
29.12.2025 -beta HCG 1401
Dodany Accofil
05.01.2026 - beta HCG 19166, prog 24,10
13.01.2026 - pierwsze usg - bijące serduszko ❤️
Cudzie trwaj! 🤞 -
borowinka wrote:Hejka, jak tam u Was stan emocjonalny?
U mnie od 2-3 dni jest ciężko psychicznie i nawet nie chodzi o martwienie się o malucha, tylko sama ze soba czuję się źle. Wszystko mnie denerwuje, szczególnie mój mąż 😅 Czuję się źle we własnym ciele.. Zawsze byłam szczuplutka, małe piersi i jak teraz patrzę na moje cyce jak donice, to ciężko mi to akceptować. Niby wiedziałam, że ciało się zmieni, ale jakoś na ten moment ciężko mi z tymi zmianami.
Mam też dużo momentów, gdzie myślę, że skończy się wolność i beztroskie życie.. chociaż dziecko było planowane.
Wasze pierwsze ciąże też dawały Wam takie obawy?
Borowinko ja miałam tak w drugiej a pierwszej porządnej ciąży którą na koniec utraciłam. Tak ciężko było zaakceptować zmiany w ciele. Brzydził mnie brzuch ciążowy a jak ktoś tylko wspomniał jak urosłam to miałam stany depresyjne. Być może to po prostu były hormony ciążowe które nie najlepiej wpływały na stan psychiczny. Z synem byłam bardziej świadoma co dzieje się z ciałem i szybko brałam to na klatę, było łatwiej psychiczne wszystko udźwignąć ale za to miałam silną depresję poporodową a w tej to szkoda gadać. Od samego początku mam zjazdy psychiczne, wątpliwości itd. Znowu hormony ciążowe uderzają na maxa. Ciągle sobie powtarzam że to tylko tak chwilowo, na jakiś czas. Dziecko się urodzi i wszystko wróci do normy. Jestem też psychiczne przygotowana na depresję poporodową - to jest to o czym nikt zbytnio nie mówi bo większość udaje że wszystko jest zawsze piękne i cacy jak z Instagrama 😶
borowinka lubi tę wiadomość
-
Amber86 wrote:Jeśli chodzi o denerwowanie to mąż mówi, że jestem wredna więc może coś w tym jest. Ja nie zauważyłam

Cycki się ujędrniły co mi nie przeszkadza
ale sutki bolą mnie non stop co mnie z kolei strasznie wkurza.
Jeśli chodzi o lęki to u mnie jest inna bajka. Ja od zawsze miałam wielki lęk przed ciążą i porodem (teraz wiem że to nazywa się tokofobia) i z jednej strony chciałam dziecko a z drugiej ciągle odkładałam. Odkąd wiem, że da się na to załatwić cesarkę to mi trochę lepiej, ale i tak już w 7tc(!) szukałam na forach, które szpitale w moim mieście nie robią problemów z cesarkami przy tokofobii. Ja też ogólnie bardzo boję się szpitali, mam dużo lęku w sobie jeśli chodzi o zdrowie bobasa i o to czy moje wytrzyma (zwłaszcza kręgosłup z którym już miałam problemy przed ciążą, a przez odstawienie fizjo w I trymestrze już czuję go). Także to są moje lęki.
Nie boję się za bardzo zmiany życia po porodzie, jeśli będzie zdrowy bobas to sobie poradzimy. Zakładam, że nawet najgorszy okres jest przejściowy i prędzej czy później minie. Długo też na to dziecko już czekaliśmy i np. dużo mojego życia było zblokowane przez to. Np. nie zmieniałam pracy, choć od 2 lat już chodzi mi to po głowie, bo przecież stabilny etat a że dyrektor jest wręcz sadystyczny i od 2 lat nie dostałam podwyżki to przecież szczegół. Także ja się cieszę, że ten okres zawieszenia w końcu się skończy i zacznie się nowy czas. Martwię się tylko, aby wszystko było dobrze zdrowotnie.
Ja mam straszną tokofobię i musiałam iść do psychiatry żeby wystawił mi papier do cc. Mój szpital to respektował. Miałam solidne podstawy do tego papierka i jak to psychiatra stwierdził - nie podlega dyskusji. Uratowałam syna tym papierkiem. Stan po cc, dziecko duże na swój wiek ciążowy i dwukrotne owinięcie pępowiną a lekarz upierał się na VBAC. Głównym powodem wystawienia tego papierka był poprzedni martwy poród przez cc i silny stres w ciąży z obawy o życie dziecka które miało się urodzić. -
borowinka wrote:Hejka, jak tam u Was stan emocjonalny?
U mnie od 2-3 dni jest ciężko psychicznie i nawet nie chodzi o martwienie się o malucha, tylko sama ze soba czuję się źle. Wszystko mnie denerwuje, szczególnie mój mąż 😅 Czuję się źle we własnym ciele.. Zawsze byłam szczuplutka, małe piersi i jak teraz patrzę na moje cyce jak donice, to ciężko mi to akceptować. Niby wiedziałam, że ciało się zmieni, ale jakoś na ten moment ciężko mi z tymi zmianami.
Mam też dużo momentów, gdzie myślę, że skończy się wolność i beztroskie życie.. chociaż dziecko było planowane.
Wasze pierwsze ciąże też dawały Wam takie obawy?
Chyba większość przyszłych mam prędzej czy później ma rozjazd emocjonalny. Ja niby nie czuję się źle z tą ciążą, ale od czasu do czasu wkurzają mnie te zachodzące poza moją kontrolą zmiany. Piersi zawsze miałam spore, ale teraz jak to ładnie określiłaś to nie są już piersi, a "cyce jak donice". Brzuch mi się już zaokrągla, talia zaczyna tracić wcięcie, przez co wyglądam już trochę jak bańka wstańka... A będzie tylko gorzej i to mnie trochę dobija momentami. No i jeszcze tu mnie coś boli, tam mnie ciągnie i suma summarum ten stan błogosławiony to wcale taki błogosławiony nie jest🙈
borowinka lubi tę wiadomość
-
Dziewczyny wróciłam z wizyty u mojego gina. Wszystko ok, od piątku do dzisiaj dzieciątko urosło i ma już 7cm. Prawdopodobnie chłopiec 💙 ale to tak na 90%. Łożysko mam z przodu i powoli już zaczynamy schodzić z progesteronu. Z jednej strony czuliśmy, że chłopiec i tak się do niego zwracamy i jak mówimy coś to jako ON, a z drugiej mamy problem z imieniem - bo dla dziewczynki jedno nam się wyróżniało od początku, a dla chłopca mamy 4, ale żadne nas nie porwało 🙈 będziemy chyba losować 😂
Co do moich lęków, to ja się bardzo bałam jak to będzie, bo mam zdiagnozowaną nerwice natręctw i nerwicę lękową. W dodatku jestem AuADHD, więc ciężko sobie radzę z nowymi sytuacjami. A ciąża to nowość i wiele zmian, więc bałam się jak się to skończy, ale czuję się wyjątkowo dobrze. Nie wiem czy to dlatego, że się tyle staraliśmy i może jakoś to sobie zdążyłam już w głowie poukładać. Strasznie się bałam szpitali, badań itd i śmialiśmy się z mężem, że jednak ktoś nade mną czuwa, że przed ciążą miałam (niestety) szansę się z tym oswoić, bo trochę tych zabiegów i różnych badań w szpitalach miałam. Tak samo z lekami, ja byłam anty-lek, a tyle tego brałam, że już nawet ulotek nie czytałam. I finalnie sama sobie robię zastrzyki, a kiedyś na widok igieł i krwi mdlałam, więc widzę progres.
Trochę się boję porodu, ale wiem, że nie mogę się nakręcać i mam zamiar mieć po prostu kilka spotkań z położną, która przejdzie ze mną poród “na sucho” i przygotuje mnie psychicznie na wszystko, na każdy dźwięk, kropelkę krwi czy krzywe spojrzenie 😂
Wiem, że po tym wszystkim co już przeszłam, z tym też sobie dam radę. Myślę o zdrowiu maluszka i żeby wszystko było dobrze, resztę wytrzymam.
Od razu też napiszę, jak już ten temat ujrzał światło dzienne, że dziewczyny jak dłużej się będziecie czuć gorzej to pogadajcie z kimś o tym, najlepiej z psychologiem. Czasami warto iść i pogadać, nie czekać z tym, teraz musicie myśleć o sobie i maleństwie. Wiem, że to oczywiste, ale też wiem, że często zwlekamy, bo czekamy aż przejdzie. A to może nie przechodzić, a takie rzeczy warto przepracować.
borowinka, Falka93., Mart0511, Misia114, Locus, Anilamk lubią tę wiadomość
👩🏻 33 👱🏼♂️ 33
starania od 08.2023, z pomocą medyczną od 08.2024
💔 ciąża biochemiczna 09.2023, od tego czasu beta 0
16.12 beta 2756,40 mIU/ml
18.12 beta 5322,50 mIU/ml
26.12 0,49cm ❤️
10.02 7cm / tętno 151 / 90% 💙
💊 Euthyrox 50 • Utrogestan 2x200 • Accard 75
💉 Clexane 0,4
27cs | 5cs Letrozol | 4cs Lipiodol | ⏸️ od 09.2023🤞🏼

-
U mnie emocjonalnie póki co okej, 12t5d jest ciut lżejszy jezeli chodzi o wymioty ale nie zapeszajmy.
Póki co mnie irytuje MOJA osoba
nie wiem czego chce, nie mam apetytu i mnie to drażni hah
a cialo się zmienia piersi urosły ale z tego sie ciesze bo byłam deska zawsze hah
borowinka lubi tę wiadomość
-
Dzięki dziewczyny, że się dzielicie swoimi odczuciami ❤️ Nie to, że mi lepiej czytając, że macie podobnie, ale po prostu dobrze wiedzieć, że zdarzają się takie momenty i że nie jest zawsze cukierkowo.
Traktuje to jako etap przejściowy, ale może też konieczny (?). Oby każda z nas odnalazła się w tej nowej rzeczywistości, tego życzę i Wam i sobie. Póki co cieszę się ogromnie, że maluchy dobrze nam się rozwijają i to chyba jest najważniejsze 🥹
Co do psychologa, to ja chodzę na terapię, ale ona też mnie sporo kosztuje emocjonalnie i ze względu na wyprowadzkę w marcu będę rezygnować. Na szczęście wiele już wypracowałam, a w szczególności „obrabianie” negatywnych emocji 😊 Natomiast zgadzam się, że warto wyrzucać z siebie te lęki i mieć możliwość porozmawiania z kimś bardziej zdystansowanym
rozia, Carrie12, Falka93. lubią tę wiadomość
10.2024 rozpoczęcie starań
05.12 planowana kolejna histeroskopia (polip endometrium)
2.12 blada druga kreska 🤞
3.12 beta hcg 367
histeroskopia odwołana
12.12 USG 5+6: pęcherzyk ciążowy 10,7mm + żółtkowy
23.12 robaczek 12mm i serduszko ❤️
08.01 2,8cm szczęścia
27.01 prenatalne - wszystko super maluch 6,3cm 🧸

-
A powiedzcie mi dziewczyny, co ile macie wizytę u ginekologa? I czy na każdej macie robione USG? Ja mam niby chodzić co 2-3 tygodnie, ale gin mi zapowiedział że od prenatalnych już nie będzie USG robił na każdej wizycie. No i sobie myślę po co mam tam łazic, jak nie po to żeby zobaczyć to małe skaczące coś 🙈😅starania od 08.2024
👀
12 TC, dziewczynka 🩷 -
zoltyjesiennylisc wrote:A powiedzcie mi dziewczyny, co ile macie wizytę u ginekologa? I czy na każdej macie robione USG? Ja mam niby chodzić co 2-3 tygodnie, ale gin mi zapowiedział że od prenatalnych już nie będzie USG robił na każdej wizycie. No i sobie myślę po co mam tam łazic, jak nie po to żeby zobaczyć to małe skaczące coś 🙈😅
Na razie miałam jakoś tak w odstępach co 3 tygodnie wizyty i na każdej usg robione. Nie wiem jak to wygląda później, bo to moja pierwsza ciąża donoszona do takiego etapu ale liczę, że na każdej wizycie będę się widzieć z bobaskiem 😄
zoltyjesiennylisc lubi tę wiadomość










