STYCZEŃ 2026 ❄️
-
WIADOMOŚĆ
-
NinaB wrote:Moja historia porodu (dość słodko gorzka, więc jeśli ktoś nie chce to niech nie czyta).
Zaczęło się na szczęście samo w niedzielę popołudniu.
Czy to zasługa koktajlu położnej czy po prostu tak miało być - nie wiadomo.
Zaczęło się twardnieniami brzucha i skurczami ja na okres ale takimi bardzo delikatnymi. Twardnienia były tak mocne, że nie czułam przez to żadnych ruchów i zaczęłam się martwić. Rozważałam nawet pojechanie na SOR, ale jak ubierałam już buty to się ruszył 😂
Później te skurcze zaczęły się robić coraz mocniejsze ale ciężko mi było ustalić częstotliwość. Bo nie czułam ani wyraźnego początku ani końca.
O 22:00 kazałam mężowi iść spać, żeby choć trochę miał snu., natomiast ja nie zasnęłam wcale i finalnie o północy go obudziłam, bo skurcze zrobiły się 6/10 w skali bólu i były co ok 6-8 minut.
Po dojechaniu na sor i izbę przyjęć skurcze były już co 4 min. Dawałam radę je regulować oddechem i było ok.
Rozwarcie było na ok 2 palce.
Spędziłam ok godzinę na patologii ciąży i po przejechaniu na porodówkę spędziłam kilka h na piłce cały czas się ruszając.
O 7:00 przy zmianie położnych zmierzono mi rozwarcie, które było… na 2 palce. Nic absolutnie nic nie ruszyło do przodu.
O 9:00 miało być kolejne mierzenie, więc dałam sobie te 2h i cisnęłam mocno inne pozycje wertykalne w których ból był dużo dużo większy, ale bardzo zależało mi żeby cokolwiek ruszyło do przodu. A na moje słowa o zzo położna mówiła, że skurcze są za rzadko i może nam cała akcja się zatrzymać. Więc chciałam spróbować bez znieczulenia.
O tej 9:00 rozwarcie było nadal na 2 palce… i podjęto decyzję o przebiciu pęcherza płodowego, bo wody nie odeszły mi same, a miało to ruszyć akcję. I ruszyło do 5 cm.
Ja już się uparłam na ZZO, bo nie mogłam wytrzymać.
Po zzo bajka, cały czas byłam aktywna żeby akcja szła do przodu i po 2h rozwarcie… było takie samo, co mnie podłamało.
Podjęto decyzję o podaniu oksy i tu zaczęła się jazda bez trzymanki, bo znieczulenie przestało działać na te skurcze.
Bolało przeokrutnie, anestezjolog dodawał mi kolejne dawki szybciej niż zalecano/ lub tam coś innego co też miło pomóc. Ale nic to nie dawało.
Ja skręcałam się z bólu, wyłam, krzyczałam. Na mojego męża to bardzo wpłynęło psychicznie, bo widział mnie w takiej wersji i nic nie mógł zrobić żeby mi pomóc.
Udało się na tych skurczach dojść do 10 cm i przejść do drugiej fazy.
Ja już byłam w jakimś amoku z bólu, dodatkowo ciągłe użycie gazu rozweselającego na pewno potęgowało efekt „bycia w innej rzeczywistości”
W drugiej fazie znowu… brak postępu. Główka nie schodzi, główka za wysoko.
I po 17h porodu skonczylo się CC przez spadki tętna dziecka a pozniej tachykardię.
Samo CC wspominam dobrze, oprócz tego że po „koktajlu anestezjologicznym” różnych znieczuleń zaczęłam wymiotować.
Także, zakończyło się tak jak nie chciałam natomiast wiem, że bardzo się starałam i robiłam dosłownie wszystko żeby ten poród postępował, a z niewiadomych przyczyn nie postępował.
Lekarz który mnie ciął też nie wiedział skąd takie spadki a później tachykardię u dziecka, bo wg niego po cięciu okazało się, że nie było żadnej widocznej przyczyny takich stanów.
Jestem szczęśliwa, że mam moje dziecko, że na niego moje dramy nie wpłynęły i dostał 10pkt. Zależało mi żeby się zaczęło samo, żeby spróbować, mieć tę szansę na poród naturalny. Nie wyszło, ale jestem z tym pogodzona. Teraz próbuję sobie radzić z raną po CC, ale nie jest łatwo. Ten kto wymyślił, że po takiej operacji trzeba jeszcze się zajmować noworodkiem to chyba nie myślał 😂
Nina, jesteś super dzielna 💪🏻 zrobiłaś tyle ile mogłaś ☺️ Henio pokazuje Ci po prostu już swój charakterek 🤪
A co do CC, odpoczywaj i wszystko powoli! Nigdzie się nie spiesz 😬 i proś męża dopóki go masz
NinaB, kropka_aga lubią tę wiadomość
PCOS, cykle bezowulacyjne, nadwaga, wysokie TSH (4,34), 3 lata na AH, starania od 02.2024
🔹️12.2025 👨👩👧👦🩷
🔹️09.12.2025 - 2927 gram, 36t+3d
🔹️11.11.2025 - 1979 gram, 32t+3d
🔹️09.10.2025 - 1166 gram, 27t+5d
🔹️14.08.2025 - 305 gram pannicy, 19t+5d, łożysko na przedniej ścianie
🔹️01.07.2025 - CRL 82.37mm, 82 gram, 13t+3d
🔹️27.05.2025 - CRL 19.41mm, 8t+3d
🔹️16.05.2025 - CRL 5.9mm
🔹️11.05.2025 - CRL 3.87mm, serduszko puka w rytmie cza-cza
🔹️27.04.2025 - nadal dwie kreski, druga mocniejsza ⏸️
🔹️26.04.2025 - dwie kreski ⏸️

🔸️ 07.2020 👨👩👦💙
🔸️ 29.11.2019 - serducho ❤️
🔸️ 13.11.2019 - beta HCG 228
🔸️ 13.11.2019 - dwie kreski ⏸️
🔸️ 04.2018 - nowotwór 🦀 -
Nie, najpierw dali samo znieczulenie, a potem już dawki oksy i kolejne znieczulenia praktycznie razem.Blackapple wrote:Gratuluję! Może następnym razem się uda vbac

Czy w Twoim szpitalu nie dawali małych dawek oxy równo ze znieczuleniem? Ja i tak miałam już wcześniej podpietą, ale w moim szpitalu nawet na szkołę rodzenia tłumaczyli, że tak robią zawsze, właśnie, żeby się akcja nie zatrzymała i żeby się nie bać, bo to naprawdę mała dawka.
Następnego porodu nie będzie, więc przeżyję sobie psychicznie ten i pójdę do przodu 🥰Starania o pierwsze od 09/2023
02/05 ⏸️ 10 dpo; bhcg 13,1; prog 21 ng/ml 😍
05/05 13dpo; bhcg 94,7; prog 28 ng/ml
07/05 15dpo; bhcg 206; prog 30 ng/ml
15/05 bhcg 4174 😍 prog 17,7 ng/ml
22/05 CRL 3,4mm z bijącym ❤️
05/06 CRL 1,7cm fasolki 🥰
22/06 CRL 5,1cm bułki 😍
NIPT Felia Test - ZDROWY CHŁOPAK 🩵
04/07 I prenatalne: CRL 6,5 cm bobaska🫶
27/08 połówkowe: 396g skarba 👑
16/09 echo - zdrowe serduszko ❤️
24/09 neurosonografia - 727g 🩵
23/10 1193g pysia
6/11 III prenatalne, wszystko ok 🥰, mamy 1763g
4/12 2600g łobuza
22/12 3400g misia 🐻 🤯
19/01 jesteś z nami ♥️♥️♥️
czekam na Ciebie słoneczko ☀️
✨#rodzew2026✨

-
Nina byłaś bardzo dzielna i zrobiłaś co w swojej mocy, a najważniejszy i tak jest efekt- masz już swojego maluszka przy sobie 🩵
NinaB lubi tę wiadomość
02/2025- cb 💔
11.05 ⏸️
12.05- beta 144, prog 26,89
14.05- beta 300, prog 24,18
19.05- beta 2482, prog 17,77
03.06- 1 wizyta 🤞🏼 9 mm dzidzi z bijącym serduszkiem 🥰
02.07- dzidzia rośnie 4 cm 🥰
10.07- zdrowy chłopiec naprawdopodobniej 🩵
30.07- zdrowy chłopiec 🩵
27.08- 268 g szczęścia 🩵
11.09- 463 g chłopca 🩵
24.09- 588 g bąbla 🩵
22.10- 1112 g misia 🩵
19.11- 1812 g synka 🩵
3.12- 2200 g bobaska 🩵
17.12- 2550 g dzidziusia 🩵
07.01- ostatnia wizyta przed naszym spotkaniem 🍀 3080 g maluszka 🩵

-
Marti powodzenia! 🤞
Nina byłaś bardzo dzielna, odpoczywaj i korzystaj z pomocy jak tylko masz możliwość, daj sobie czas na regenerację 🩵
NinaB lubi tę wiadomość
29 👩 & 39 🧔🏼♂️ & 🐕 x2
👩 po chemioterapii & naświetlaniach
🧔🏼♂️ pH 8,5❓️reszta w normie 💪
03.05 ⏸️ beta 144,44 mIU/ml 🥹🤞
05.05 beta 338,80 mIU/ml 🥹🤞
26.05 CRL 1.09 cm ❤️
27.06 prenatalne 👍 CRL 5,25 cm ❤️
28.08 połówkowe 👍 zdrowa dziewczynka 🩷🥰
08.09 522g ❤️
24.09 650g ❤️
15.10 950g ❤️
29.10 1200g ❤️
10.11 1665g ❤️
01.12 1915g ❤️
17.12 2300g ❤️

-
Marti powodzenia 🤞
Nina, ale byłaś dzielna! Też miałam po oxy takie skurcze, że musiałam zejść z piłki, bo odpływałam i wiłam się jak kreweta. Wtedy zaczęło się ostro i niewiele z tego pamiętam, mąż twardo stał za mną i tak samo przypominał o oddechu ale wtedy położna mnie zbadała no i było 7 cm, wleciało zzo. Więc doskonale wiem co przeszłaś. Bardzo dojrzałe podejście, że się pogodziłaś. Dla mnie kobiety po CC to istne bohaterki! Dużo zdrówka dla Was. A jak Henio? Śpi pewnie teraz dużo zmęczony biedaczek?
My już pomalutku zbieramy się do wyjścia, mała miała kolejne badania USG brzuszka i główki i wszystko pięknie, poprosiłam też jeszcze o ponowne wytłumaczenie co z serduszkiem i już wszystko wiemy, nic groźnego.
Miałam też wizytę z fizjo. Rewelka! Dostałam instrukcje jak ćwiczyć mięśnie brzucha i ekstra masaż na ból pośladka, który sobie naciągnęłam pod prysznicem jak wody mi odeszły. Ulga
Co do krwawienia, konsultowałam z lekarzem i tak jak pisałyście, jak najbardziej tak może być. W domu już przejdę na zwykłe podpaski. Nie spodziewałam się, że tak szybko! Ale może jeszcze mnie coś zaskoczy
U nas nad ranem kolejny kryzys. Tak jak cały czas pięknie je i śpi, to między 4 a 7 coś się dzieje, że ciężko dzieciątko opanować. No ale walczymy i szukamy przyczyny
teraz oczywiście odleciała po mleczku i śpi jak aniołek.
NinaB lubi tę wiadomość
31 👩 34 🧔♂️
10 lat AH
05.2024 rozpoczęcie starań
11.2024 straciliśmy aniołka 7 tc 💔💔💔
01.2025 walczymy od nowa 🍀
04.05 ⏸️🥹🌷9dpo
08.07 prenatalne ❤️ zdrowa dziewczynka 6,6 cm 🥰
08.09 połówkowe 🧸 415 g kokosika 🥥
23.10 1103 g księżniczki 🥰
22.11 1917 g małej misi 🐻
16.12 2600 g kruszynki 🫶
02.01 3000 g paputka ⛄️ czekamy na Ciebie 🫶
17.01 Marcysia w końcu z nami 💕 3220 g 52 cm 🩷
☀️ zaświeciło słoneczko ☀️

-
Dziekuje dziewczyny za kciuki!
Ja na oddziele, rozwarcie na 2/3 palce. Jakieś 3/4 cm.
Moj lekarz ma dyzur dzisiaj, wiec czekam na dezycję co robimy, raczej balonik odpada, ale kto wie.
Skurcze jakies tam mam, ale to ciagle takie delikatne, miesiaczkowe, jak od 3 tygodni.
Mała przybrała i ma juz 3200, wiec mysle, ze urodzi sie taka 3500, serio. Chociaz brzuch malutki, nie wiem gdzie sie miesci Ona we mnie. 😂
ellevv, kropka_aga, Olkafar, Dango, klaudia00.., Puszkina, Kokosik lubią tę wiadomość
-
Quote:Co do krwawienia, konsultowałam z lekarzem i tak jak pisałyście, jak najbardziej tak może być. W domu już przejdę na zwykłe podpaski. Nie spodziewałam się, że tak szybko! Ale może jeszcze mnie coś zaskoczy
Ja w ciągu 3 tygodni zdążyłam przerobić mega podpaski po porodowe, średnie jak i małe, zwykle podpaski a nawet wkładki. Raz jest mniej a raz więcej. Przy większym wysiłku może być tak że kurek znowu się rozkręci 😅 Skrzepy/gluty też będą wypadać więc spokojnie 💪🏻
kropka_aga, Kokosik lubią tę wiadomość
PCOS, cykle bezowulacyjne, nadwaga, wysokie TSH (4,34), 3 lata na AH, starania od 02.2024
🔹️12.2025 👨👩👧👦🩷
🔹️09.12.2025 - 2927 gram, 36t+3d
🔹️11.11.2025 - 1979 gram, 32t+3d
🔹️09.10.2025 - 1166 gram, 27t+5d
🔹️14.08.2025 - 305 gram pannicy, 19t+5d, łożysko na przedniej ścianie
🔹️01.07.2025 - CRL 82.37mm, 82 gram, 13t+3d
🔹️27.05.2025 - CRL 19.41mm, 8t+3d
🔹️16.05.2025 - CRL 5.9mm
🔹️11.05.2025 - CRL 3.87mm, serduszko puka w rytmie cza-cza
🔹️27.04.2025 - nadal dwie kreski, druga mocniejsza ⏸️
🔹️26.04.2025 - dwie kreski ⏸️

🔸️ 07.2020 👨👩👦💙
🔸️ 29.11.2019 - serducho ❤️
🔸️ 13.11.2019 - beta HCG 228
🔸️ 13.11.2019 - dwie kreski ⏸️
🔸️ 04.2018 - nowotwór 🦀 -
Tak, Henio dzisiaj dużo śpi, wczoraj jeszcze trochę świat eksplorował, a dzisiaj juz odjazd 😂😂Kokosik wrote:Marti powodzenia 🤞
Nina, ale byłaś dzielna! Też miałam po oxy takie skurcze, że musiałam zejść z piłki, bo odpływałam i wiłam się jak kreweta. Wtedy zaczęło się ostro i niewiele z tego pamiętam, mąż twardo stał za mną i tak samo przypominał o oddechu ale wtedy położna mnie zbadała no i było 7 cm, wleciało zzo. Więc doskonale wiem co przeszłaś. Bardzo dojrzałe podejście, że się pogodziłaś. Dla mnie kobiety po CC to istne bohaterki! Dużo zdrówka dla Was. A jak Henio? Śpi pewnie teraz dużo zmęczony biedaczek?
My już pomalutku zbieramy się do wyjścia, mała miała kolejne badania USG brzuszka i główki i wszystko pięknie, poprosiłam też jeszcze o ponowne wytłumaczenie co z serduszkiem i już wszystko wiemy, nic groźnego.
Miałam też wizytę z fizjo. Rewelka! Dostałam instrukcje jak ćwiczyć mięśnie brzucha i ekstra masaż na ból pośladka, który sobie naciągnęłam pod prysznicem jak wody mi odeszły. Ulga
Co do krwawienia, konsultowałam z lekarzem i tak jak pisałyście, jak najbardziej tak może być. W domu już przejdę na zwykłe podpaski. Nie spodziewałam się, że tak szybko! Ale może jeszcze mnie coś zaskoczy
U nas nad ranem kolejny kryzys. Tak jak cały czas pięknie je i śpi, to między 4 a 7 coś się dzieje, że ciężko dzieciątko opanować. No ale walczymy i szukamy przyczyny
teraz oczywiście odleciała po mleczku i śpi jak aniołek.
Super, że wychodzicie do domku ♥️♥️ kryzysom na pewno będzie łatwiej sprostać u siebie.
kropka_aga, Kokosik lubią tę wiadomość
Starania o pierwsze od 09/2023
02/05 ⏸️ 10 dpo; bhcg 13,1; prog 21 ng/ml 😍
05/05 13dpo; bhcg 94,7; prog 28 ng/ml
07/05 15dpo; bhcg 206; prog 30 ng/ml
15/05 bhcg 4174 😍 prog 17,7 ng/ml
22/05 CRL 3,4mm z bijącym ❤️
05/06 CRL 1,7cm fasolki 🥰
22/06 CRL 5,1cm bułki 😍
NIPT Felia Test - ZDROWY CHŁOPAK 🩵
04/07 I prenatalne: CRL 6,5 cm bobaska🫶
27/08 połówkowe: 396g skarba 👑
16/09 echo - zdrowe serduszko ❤️
24/09 neurosonografia - 727g 🩵
23/10 1193g pysia
6/11 III prenatalne, wszystko ok 🥰, mamy 1763g
4/12 2600g łobuza
22/12 3400g misia 🐻 🤯
19/01 jesteś z nami ♥️♥️♥️
czekam na Ciebie słoneczko ☀️
✨#rodzew2026✨

-
Nina byłaś dzielna i zrobiłaś wszystko co mogłaś, Henio miał inny plan na przyjście na świat 😊
U Ciebie nie szło od początku, a u mnie znów nagle jak ruszylo to az za szybko, lekarze mówili, ze urodzę ekspresowo i wyszlo jak wyszlo
nie mamy na to wpływu 
U nas juz się pojawiły pytania KIEDY DRUGIE, bo najelpiej to za jednym zamachem. Wszyscy wiedzą jaki miałam porod, nie minął miesiąc i juz mnie molestują. Fabryka u nas tez zamknieta juz, wiec sie nie doczekają 😅 maz stara się zaraz gasić takie pytania przypominając co przechodziłam 🤦♀️
Kokosik super, ze nic groźnego
szykujcie się do domku
fajnie, ze mało krwawisz mimo SN, ja byłam dobrze wyczyszczona to jednak ten pierwszy tydzień dość mocno leciałoale bez skrzepow itp., nie tak jak myślałam, ale taki mocniejszy okres.
U nas maly ma dzisiaj dzien "u mamy" nie chce spać w łóżeczku, ale u mnie na klacie to juz tak 😅 takze dzisiaj wisi na mnie 🤣Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 12:00
NinaB, Kokosik lubią tę wiadomość
-
Nina czyli przeszłaś tak naprawdę przez 2 porody - bo cała 1 fazę SN i cesarkę. Możesz być z siebie dumna, jesteś bardzo dzielna! I najważniejsze w tym wszystkim że Henio zdrowy i tak jak mówisz nie wpłynęło to na niego, bo różnie jest po takich ciężkich porodach, maluszki wychodzą poturbowane.
A Tobie po zzo pozwolili się ruszać ? U mnie już było tak że byłam przykuta do łóżka i miałam założony cewnik
kropka_aga, NinaB lubią tę wiadomość
-
Nina gratulacje! Przeszlas podobny poród do mojego pierwszego, wiele godzin męczarni a i tak skończyło się na stole ... Stąd mój świadomy wybór CC przy drugim porodzie. Ale masz rację opieka nad dzieckiem po tej operacji powinna być odwleczona w czasie 😅
Teraz walczę z laktacją 😅 ja chcę bardziej karmić mm. Ale daje piersi trochę co jakiś czas żeby szybciej naturalnie się macica obkurczala. No i córka mi tak rozkręciła laktację (mimo że nie przystawiam często), że dziś to nawał, i muszę co jakiś czas opróżnić delikatnie pierś bo aż twardnieją.
NinaB lubi tę wiadomość
-
Wy tu piszecie o nawale pokarmu, a ja nie mialam ani razu 😅 ani w szpitalu, ani jak juz jesteśmy w domu. Czuję jedynie takie mrowienie jak juz mijają 3h od ostatniego osiągnięcia, ale nie jest to jakis bol ani nic zebym musiała natychmiast odciągać 😁
Chyba, ze przy kpi nie ma az takiego nawalu, bo to jednak laktator 🤔Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 12:25
-
Tak, chyba laktator trochę inaczej pobudza pierś niz dziecko. Ja obecnie bez wkładek w biustonoszu to bym chodziła z plamami po kolana 😅kropka_aga wrote:Wy tu piszecie o nawale pokarmu, a ja nie mialam ani razu 😅 ani w szpitalu, ani jak juz jesteśmy w domu. Czuję jedynie takie mrowienie jak juz mijają 3h od ostatniego osiągnięcia, ale nie jest to jakis bol ani nic zebym musiała natychmiast odciągać 😁
Chyba, ze przy kpi nie ma az takiego nawalu, bo to jednak laktator 🤔 -
Nina gratulacje! Jednoczenie jak czytałam Twoją historię porodu to jakbym czytała swoją, wiem co to znaczy dwa porody w jednym, u mnie po 12 godz, pełnym rozwarciu i wejściu w 2 fazę porodu skończyło się na CC z tego samego powodu co u Ciebie. Także rozumiem przez co przeszłaś, jesteś mega dzielna! I mogę dać znać że po CC całkiem sprawnie da się dojść do siebie, pierwszych kilka dni jest najgorszych a później już codziennie lepiej! 🤍
Kropka Aga ja mam wrażenie że nawał pokarmy i zastoje to ja miałam dopiero po jakichś 1,5-2 tygodniach od przejścia na pełne KP, więc to nie zawsze jest tak jak książka pisze.
U nas dziś była położna. Aleksander pięknie przybiera na wadze - mamy już 4370g człowieka, no i urósł też na długość, niedługo rozmiar 62 przestanie być dobry😉 Ogólnie zdrowy, silny chłopczyk 🤍 niestety jak u większości niemowląt - mamy poważne problemy z brzuszkiem. Musimy kontynuować kropelki Esputicon, dodatkowo dostaliśmy zalecenie dzis użyć rurek Windi, trzymajcie kciuki za powodzenie akcji, bo słyszałam różne historie 🫣💩 No i mamy zielone światło na smoczek wieczorem jakby dalej były problemy z brzuszkiem i usypianiem, w sumie widziałam że wiele z was używa smoczków a ja jakieś miałam opory (do tej pory smoczek był raz w bardzo kryzysowej sytuacji).
NinaB, ellevv lubią tę wiadomość
👩🏻38l❤️🧔🏻♂️37l
• 06.21 1cs ciąza naturalna, 10tc poronienie, zaśniad groniasty częściowy💔
• 04.22 starania od nowa
• 07.23, 09.23, 11.23 IVF nr 1, 2 i 3. Trzy stymulacje
• 07.24 I FET ❄️ 3BB, CB 💔
• 09.24 II FET ❄️ 5BC, beta 7dpt <2.3
• 10.24 III FET ❄️ 5CC, beta 9dpt <2.3
• 11.24 mezoterapia jajników 💉
• 01.25 IVF nr 4 ->4❄️-> PGTA 3 zdrowe ❄️🥹
• 03.25 Leczenie stanu zapalnego endometrium 💊
• 22.04.25 IV FET ❄️ 4AB, beta 7dpt: 90.77, 9dpt: 274.8, 11dpt: 652, 13dpt: 1680,5, 24dpt: pęcherzyk ciążowy, zarodek i ❤️
• 03.07.25 13+0 I prenatalne ✅ Sanco ✅ chłopiec🩵
• 21.08.25 20+0 II prenatalne ✅
• 28.10.25 29+5 III prenatalne ✅ 1650g czlowieka
• 16.12.25 Witaj na świecie Synku 🥹 2930g, 57 cm, Apgar 10/10

-
U mnie założony balonik, mój lekarz stwierdził, że powinien rozruszać akcję.
Po ktg zjem obiad i zacznę standardowo spacerki jak poprzednio i kręcenie bioderkami, w ciągu 5/6 h rozpoczął sie poród, teraz większe rozwarcie, lepsza szyjka i skurcze już sa, ale nie na tyle mocne i regularne.
Zobaczymy. 🫢
ellevv lubi tę wiadomość
-
Dziewczyny, muszę się wygadać, bo mi strasznie ciężko psychicznie 😩 będzie długo, zacznę od porodu...
A więc po tym jak o 3.30 odszedł czop i pojawiły się skurcze zaczęły też sączyć się wody płodowe. Przed 11 dotarliśmy do szpitala, po badaniu lekarka oceniła rozwarcie na 4-5cm i padła decyzja, że idziemy od razu na porodówkę. Tam okazało się, że jednak nie jest tak optymistycznie, wg położnej rozwarcie tylko 3cm i szyjka niegotowa. Dopiero tam podpięli mi ktg i skurcze też jeszcze okazały się za słabe. Położna zdziwiła się, że w takim stanie już dali mnie na porodówkę, bo powinnam iść na salę przedporodową i tam czekać na rozwój akcji, który mógłby potrwać nawet i do rana następnego dnia. Bardzo nie podobała mi się ta wizja zwłaszcza, że na przedporodowej musiałabym być bez męża, więc zgodziłam się na podanie oksytocyny, żeby przyspieszyć akcję (zwłaszcza, że niewykluczone, że gdybym czekała na rozwój samoistny to też mogłoby się skończyć na oxy, bo jednak wody zaczęły odchodzić już jakiś czas temu). Po oxy skurcze się nasiliły, a rozwarcie zaczęło postępować. Jak zrobiło się nieprzyjemnie przy 6cm położna zasugerowała, że jeśli chcę zzo to jest to dobry moment. Chciałam, ale oczywiście anestezjolog niedostępny czyli standard w naszym szpitalu. Zamiast tego dostałam remifentanyl i gaz, ale pomogło minimalnie i tylko na chwilę do jakichś 8cm, bo potem nic już nie łagodziło bólu. Skurcze bardzo bolesne, a postęp rozwarcia zwolnił. Podali mi coś rozkurczowego co miało zadziałać na szyjkę. O 17.45 zaczęły się parte i jazda bez trzymanki. Chciałam urodzić w pozycji wertykalnej klęcząc na łóżku, ale opierając się o oparcie przy skurczach ktg gubiło tętno dziecka i po każdym skurczu musiałam zmieniać pozycję i się prostować, żeby wróciło, a po jakimś czasie to stało sie już zbyt męczące. Główka bardzo powoli obniżała się w kanale, te parte trwały w nieskończoność, nic nie postępowało, ja nie miałam siły już przeć, a jednocześnie ciężko było mi wytrzymać skurcz na samym oddechu bez parcia. O 19 była zmiana położnych, dodatkowo mnie to stresowało, bo miałam nadzieję do 19 urodzić z moją położną. Dodatkowo przyszedł ktoś z lekarzy i zażartował, że musimy się pospieszyć, bo już tylko mu zostaliśmy na porodówce, na pozostałych salach dzieciaczki się urodziły. Nie miałam już siły na nic, więc skończyło się w pozycji na plecach. W końcu zaczęła pojawiać się główka, ale nadal mimo kolejnych bolesnych skurczy postęp był bardzo powolny. W pewnym momencie zaczęło boleć już tak bardzo przy wychodzeniu główki, że przestałam odróżniać kiedy jest skurcz a kiedy nie, bo bolało cały czas bez przerwy. Nagle na sali zrobiło się dużo osób, przyszły nowe położne i dwójka lekarzy i chyba ktoś jeszcze. Główki cały czas nie udawało się urodzić więc mnie nacięli, ale nawet to nie pomogło. Okazało się, że po tym jak wyszła potylica to mała nie zrobiła tego obrotu który naturalnie następuje tylko dalej zaczęła się rodzić przodem czy twarzą z tego co mówili, dlatego był taki problem. Kazali przeć bez przerwy, nawet kiedy nie było skurczów, ale w sumie przecież i tak ich nie odróżniałam. Byłam już w takim stanie, że nie wiedziałam czy to się dzieje naprawdę, no jakiś kosmos. W końcu o 19.27 nasza córeczka przyszła na świat, a wszystko inne przestało mieć znaczenie ❤️ przyszedł czas na rodzenie łożyska i tu pojawiły się kolejne komplikacje. Mimo wielu prób parcia nie dawało się go urodzić, na sali nadal zamieszanie, ja nie miałam już siły totalnie, liczyła się tylko mała, a oni nadal kazali przeć. Lekarze stwierdzili, że coś jest nie tak, nie wiem co dokładnie, bo mówili coś o łożysku, pępowinie i błonach płodowych, że coś trzyma i że nie da się urodzic normalnie łożyska i konieczny jest zabieg ręcznego wydobycia i łyżeczkowanie. Potem jeszcze coś się stało, nawet nie wiem co, bo nikt mi nie powiedział tylko lekarka wszystkich pospieszyła, bo bardzo krwawiłam, a ona to tamowała. Wpadł zespół anestezjologów dać mi narkozę do tego zabiegu, a w tym czasie córeczkę przejął mąż. Obudziłam się ok pół h później po wszystkim i oddali mi z powrotem małą ma klatkę piersiową.
Przez ten problem z przejściem główki nasza córcia urodziła się z dużym zasinieniem na główce i z krwiakiem podokostnowym. Była też mocno opuchnięta na czole i przy oczku. Siniak wyglądał przerażająco, ale powoli schodzi, natomiast ten krwiak jest do obserwacji, będzie się wchłaniał 6-8 tygodni. Byłam tym naprawdę przerażona i w sumie nadal się martwię 😔 prawdopodobnie to właśnie przez krwiaka zrobiła się żółtaczka.
Jeszcze po porodzie jak już zabrali mnie na salę, a małą wzięli na przebranie i jakieś zabiegi to przyszedł do mnie lekarz i powiedział, że mała urodziła się z niepoprawnie przygiętymi stopami i zostawił mnie z taką informacją. Przez dwa dni później dopytywałam o to lekarzy i nawet poprosiłam o konsultację z fizjo i okazało się, że to zupełnie niegroźne, że dużo dzieci rodzi się z takimi stópkami przez to jak trzymają je w brzuchu i że to samo się naprawia często już w ciągu kilku dni po porodzie. Ale co się nastresowałam to moje. Dziś na wizytach porannych był ten sam lekarz i nie powiedział mi, że będą małej robić jakieś badania. Potem wpada położna, zabiera dziecko na usg, ale ona nie wie jakie i dlaczego, bo to trzeba pytać lekarza. Jak ją przywieźli z powrotem to powiedziała tylko, że było usg brzucha i kolejne godziny czekałam w niepewności czy coś się złego dzieje, aż w końcu lekarz raczył przyjść i poinformować, że robili kontrolne usg brzuszka z uwagi na żółtaczkę i przy okazji usg główki (mieli robić dopiero przy wypisie z powodu tego krwiaka). Na szczęście nie wyszło nic nieprawidłowego.
Dodatkowo od 3 dni mam na sali patuskę, która paliła w ciąży i denerwuje się na dziecko jak płacze zamiast je przytulić, bo "ona nie będzie przyzwyczajać". Na szczęście dziś wychodzą.
Pobyt w tym szpitalu mnie wykańcza, tak bardzo chciałabym być już w domu... miałam nadzieję, że wyjdziemy jutro, ale bilirubina wolno spada, więc przed nami raczej perspektywa jeszcze kilku dni...31 👰🏼♀️ 33 🤵🏻
01.2025 💔🪽 9tc
14.05 ⏸️ 9 dpo 🌈✨
5.06 🩺 pierwsza wizyta 💫 0,42cm dzidziusia z bijącym serduszkiem ❤️
7+3 • 1,24cm | 9+0 • 2,25cm | 11+5 • 4,86cm
NIFTY Pro - niskie ryzyka, dziewczynka 🩷🌸
I prenatalne 🧬 12+5 • 6,41cm
15+6 • 165g | 17+4 • 209g
II prenatalne 🧬 20+5 • wszystko prawidłowo
21+4 • 403g | 25+6 • 878g | 29+6 • 1453g
III prenatalne 🧬 30+5 • 1750g
33+4 • 2256g | 35+4 • 2584g | 37+6 • 2978g
🩺 następna wizyta 🔜 22.01

-








