🧡🍂 WRZESIEŃ 2026🍂🧡
-
WIADOMOŚĆ
-
Trypcio, u mnie jest podobnie. W nocy spoko, szczególnie odkąd się poddałam i biorę ją do siebie karmić. Ale potem nad ranem i wieczorem właśnie takie bloki 5, czasem 6 godzin bez snu. Albo, tak jak wczoraj, snu na mnie, bo to spoko - albo na brzuchu albo w chuscie też dobrze zasypia.
Ounai, u nas są czasem akcje 3h snu, przebranie, karmienie i po 5 minutach znów sen. Ale takiego super długiego bloku jeszcze nie było. Pewnie też bym siedziała w necie i wariowała, mimo że położna i znajomi mówią, że wszystko jest normalne 😂
Od jutra mąż wraca do pracy, jak ja ogarnę? 😩 W sensie jakoś na pewno dam radę ale łatwo nie będzie. Pewnie mała będzie sporo w chuście w ciągu dnia jeśli mam cokolwiek móc zrobić, nawet do jedzenia.
Karty na zdecydowanie już
Trypcio lubi tę wiadomość
-
z góry zaznaczam, że to będzie mocny żalipost.
mój młody jest bardzo płaczący. w zasadzie większość dnia i nocy to płacz. czasem to są gazy, czasem cofanie się jedzenia, czasem zmęczenie. a czasem cholera wie co.
ale uspokoić go w którykolwiek z tych momentów to wyzwanie. w zasadzie udaje się po jakichś entych godzinach walki, a i tak czasami jest to wygrana na 30 minut.
coraz częściej przy piersi się wygina, ale nie płacze i nie puszcza piersi.
przybiera ładnie, aż za bardzo, więc w teorii wszystko jest ok. ale jednak nie jest.
momentów na macie czy na brzuchu mamy na prawdę mało. jeśli w ogóle śpi to zazwyczaj w chuście i to jedyne, co nas ratuje. nawet na rękach się już jakoś mocno nie uspokaja.
jestem już załamana. nie wiem co robić, jak mu pomóc. jak tylko jest okazja to masuje mu brzuch. noszę w pionie po jedzeniu. staram się odbijać, jak widzę czy słyszę, że powietrza się nałykała a i tak wszystko jak krew w piach.
wiem, że jak ja się wkurzam to on to też czuje i to generuje błędne koło. mąż pomaga jak może, ale czasem młody się szybciej uspokaja u mnie i wpadamy w błędne koło.
bardzo zazdroszcze tym, u których dzieci są mniej płaczące, cokolwiek śpią, w szczególności w nocy.
ja chwilowo mam ochotę uciec, chociaż kocham tę małą istotę 😢 -
All in one może sprobuj delicol + espumisan. U nas średnio pomogło, ale może u Ciebie zadziała.
Dziś też czytałam że takie problemy które wygladają jak problemy brzuszkowe często są związane ze wzmożonym napięciem mięśniowym. Ja próbuje jeszcze iść do fizjoterapeuty- może to coś pomoże, a jeśli nie to chyba trzeba przeczekać i liczyć że faktycznie bliżej 3 miesiąca bedzie lepiej. -
Kate3330 wrote:All in one może sprobuj delicol + espumisan. U nas średnio pomogło, ale może u Ciebie zadziała.
Dziś też czytałam że takie problemy które wygladają jak problemy brzuszkowe często są związane ze wzmożonym napięciem mięśniowym. Ja próbuje jeszcze iść do fizjoterapeuty- może to coś pomoże, a jeśli nie to chyba trzeba przeczekać i liczyć że faktycznie bliżej 3 miesiąca bedzie lepiej.
Młody dostaje już espumisan, tribudat i Gastrotuss baby + biogaia i witamina D.
wszystko z zaleceń pediatry, ale i tak boję się, że za dużo chemii jak na tak mlody wiek 😢
fizjoterapeutka nie chciała nic robić/nie może nic zrobić przez to, jak on taki płaczący.
pokładam jeszcze jakąś nadzieję w osteopatce, u której już raz byliśmy. -
Kate3330 wrote:
W ogole miałam wczoraj kryzys… tak patrzyłam na to moje dziecko i dotarło do mnie ze jego życie zależy ode mnie i nie wiem czy podołam, czy go przez przypadek nie skrzywdzę, czy robie wszystko wystraczająco dobrze. Strasznie mnie to zdołowało, pół wieczora płakałam. Co sie uspokoiłam to znowu do oczy leciały mi łzy. Jeszcze wychodzi ze mnie chyba całe to ponad miesięczne zmęczenie. Dziewczyny będzie łatwiej?
Też mam takie myśli czasem... W nocy się schizowalam czy ona oddycha, i chociaż spała to się budziłam na najmniejszy odgłos. Ona czasem tak jakby świszczy jak nabiera powietrza przy piersi albo jak śpi, czy to jest normalne? W ogóle mam wrażenie, że trafiło mi się jakieś bardzo ekspresyjne dziecko, trochę już jakby odpowiada dźwiękami jak do niej gadam i się uśmiecha do nas czasem, nie wiem na ile świadomie.
Myślę Kate że to po prostu zmęczenie i przytłoczenie nową sytuacją, czy będzie łatwiej to nie wiem bo to moje pierwsze dziecko, ale damy radę 😌 -
All in one, moja położna powiedziała, że 6-8 tydzień to często taki cięższy okres gdzie dzieci znowu mają skok rozwojowy i po prostu są bardziej drażliwe i płaczące. Wysyłam dużo siły - jest spora szansa, że to po prostu to i musisz przetrwać ten czas, a potem dziecku się polepszy samo.
Ale wiem, że to łatwo mówić, a jak się jest przy dziecku, które płacze i się nie uspokaja albo się pręży przy karmieniu, to serce pęka i można się nieźle załamać.. ściskam! 🤗 Ja też widzę to prężenie i napięcia u nas, mała też bardzo podnosi głowę, wszyscy fizjo na reelsach mówią że to niedobrze, więc może ma napięcie. Lekarza mamy dopiero za tydzień ale też może jeszcze zapytam o to położna. Ale tu u nas jest raczej chill, nie jest tak że od razu dzieci mają fizjo, nawet dla siebie w ciąży nie znalazłam żadnej urofizjo tak jak chyba w Polsce Wy macie 😔 -
Moje pierwsze dziecko też było "trudne". Ale teraz sobie myślę, czy rzeczywiście tak było, czy teraz Rozalka jest podobna, ale ja spokojniejsza, bardziej dojrzała i mąż tak samo? Wcześniej stresował mnie najmniejszy płacz, od razu sobie wmawiałam, że co ze mnie za matka, że nie mogę uspokoić dziecka. Nie spałam po nocach, bo patrzyłam, czy oddycha, czy jest wszystko w porządku. Czułam, że wszystko nie przerasta, że sobie nie radze, tylko żyje na autopilocie z nadzieją, że jak najszybciej przyjdzie lepszy etap. Mimo wszystko czerpałam jakieś tam dobre chwile z tego macierzyństwa, nie była to depresja, ale rzeczywistość trochę mnie przytłoczyła, przede wszystkim z początku. Teraz jest zupełnie inaczej. Bywają gorsze chwile, np dzisiaj w nocy, bo było ciężko, pytaliśmy się siebie w żartach, że po co nam to było, jak mamy już ogarniętego 6latka i mogliśmy sobie spokojnie żyć 😅 coś może w tym jest, że lepiej isc za ciosem, mieć mniejsza różnice wieku i nie przyzwyczajać się do przespanych nocek 🤣 ale ogólnie teraz przeżywamy to rodzicielstwo w ogóle inaczej, spokojniej, staramy się celebrować każdą chwile, bo to na pewno nasze ostatnie dziecko. Tym bardziej po tym wszystkim co się działo, jesteśmy tego pewni. I jak widzę mojego męża, jak on jest bardziej dojrzały, spokojny i obyty teraz, to aż mi się serce raduje. Ja tak samo, mimo traumy poporodowej, mimo tego wszystkiego co się działo z początku, psychicznie czuję się o wiele lepiej, niż przy pierwszym dziecku. Więc dziewczyny spokojnie, to wszystko minie, jeszcze trochę i te ciężkie chwile będą tylko wspomnieniami.
Mój syn też miał mega problemy brzuszkowe. Nie dość, że ulewał, miał refluks, to jeszcze kokli, że byliśmy na jakiś syropach na receptę. Czy to pomagało, średnio. Nie robił nam kupy niekiedy tydzień, albo i dłużej... W skrócie było ciężko... Teraz Rozalii też się ulewa, niekiedy też po dłuższym czasie, takie kwaśne, że widać, że ją to boli i szkoda mi jej bardzo, ale na szczęście nie mamy problemu z tymi kupkami. Mam nadzieję, że tak zostanie, chociaż problemy brzuszkowe dopiero mogą się pojawić...▫️'21 🧒🩵
▫️15.01.26 9dpo ⏸️🥹 Beta HCG 11.8 🫶
▫️17.01.26 11dpo Beta HCG 72.3 🫶
▫️19.01.26 13dpo Beta HCG 204 🫶
▫️9.02 CRL 9mm i ❤️
▫️23.03 I prenatalne ✅ dziewczynka 👧🩷
▫️18.05 II prenatalne ✅ 21+1 391g💖
▫️17.07 III prenatalne ✅30+0 1441g 💗
▫️✨💝20.09.2026 WIATAJ R.💝✨ -
Ja muszę umówić siebie i mała do fizjo.
No siebie z wiadomych względów. Chce jak najszybciej dzialać z blizną, żeby wszystko dobrze się goiło, nie było zrostów itd. Ogólnie ciężko mi zaakceptować, że skończyło się to CC. Jedynie co mi pomaga, to myśl, że bez tego małej mogło z nami nie być... Wtedy jakoś się ogarniam i zmieniam podejście.
A mała nam za bardzo podnosi główkę leżąc na brzuszku, a nie powinno być tak na tym etapie. Też nam się odgina jak ją bierzemy do odbicia na ramię.▫️'21 🧒🩵
▫️15.01.26 9dpo ⏸️🥹 Beta HCG 11.8 🫶
▫️17.01.26 11dpo Beta HCG 72.3 🫶
▫️19.01.26 13dpo Beta HCG 204 🫶
▫️9.02 CRL 9mm i ❤️
▫️23.03 I prenatalne ✅ dziewczynka 👧🩷
▫️18.05 II prenatalne ✅ 21+1 391g💖
▫️17.07 III prenatalne ✅30+0 1441g 💗
▫️✨💝20.09.2026 WIATAJ R.💝✨ -
Sprobuj zmienić espumisan na esputicon. Na moje dzieci espumisan nie działał a esputicon już tak. Mają inną substancje czynna. I ja dawałam dużo większą dawkę żeby była taka ilość substancji czynnej jak w san simplex bo małe dawki nie pomagały. Do tego masaże brzuszka, termofor na brzuszek. Jeśli chodzi o leżenie na brzuchu to warto próbować na kolanach najpierw, potem na klatce piersiowej a dopiero jak do tamtych się przyzwyczai to na płasko. W tym okresie tak jak Karolina pisze jest też skok rozwojowy i on może się ciągnąć dwa tygodnie. Wrażliwe dzieci przeżywają to bardziej.All_in_one wrote:Młody dostaje już espumisan, tribudat i Gastrotuss baby + biogaia i witamina D.
wszystko z zaleceń pediatry, ale i tak boję się, że za dużo chemii jak na tak mlody wiek 😢
fizjoterapeutka nie chciała nic robić/nie może nic zrobić przez to, jak on taki płaczący.
pokładam jeszcze jakąś nadzieję w osteopatce, u której już raz byliśmy.
No i ostatni punkt to kolki. Z nimi nie wygrasz,
Mina same po skończonym 4 miesiacu. Moje pierwsze dziecko miało kolki. Wyglądało to tak, że od rana do ok 15-16:00 płakał co chwilę, nic w sumie nie pomagało, prężył się, suszarka, szumis i inne rzeczy pomagały na 10min. Od godziny 15:00 do nocy przechodził w taki wręcz ryk, nieutulony płacz. A my ryczeliśmy razem z nim. Nagle po 4 miesiącu wszystko się samo skończyło. Dodatkowo miał nietolerancję laktozy która to zaostrzała wszystko.
W mojej książce przeczytałam takie fajne zdanie, że wszyscy marzymy o dziecku Aniołku ale niestety nasze dzieci najczęściej takie nie są i musimy nauczyć się rozpoznawać potrzeby tego dziecko które mamy. Czasami bywa ciężko ale jedno jest pewne, prędzej czy później to mija. Choć mój pierworodny wrażliwy chłopiec nadal jest wrażliwy i np jak ma jakieś koszmary to ciężko mu się z nich wybudzić. Więc to tak już jest że pewne cechy naszego dziecka już z nim zostaną.
Mamacita dziecko zaczyna się uśmiechać po pierwszym skoku który jest ok 4-5 tyg więc jak najbardziej to może być świadome.
A odnośnie pytania czy będzie lepiej to ja bym powiedziała że nie tyle lepiej co inaczej. Jedne problemy znikną a pojawia się inne. Dziecko nie będzie wyło cały dzień ale znowu będzie mieć bunt, będzie uciekać, u jednych dzieci będą mieć problemy z mówieniem, inne z odpieluchowaniem, odstawieniem smoczka. Będą takie dzieci co będą dużo chorować i takie które będą sobie źle radzić z emocjami i np bić kolegów w przedszkolu. Dla mnie osobiscie trudniejszy etap to taki kiedy np dziecko cierpi z powodu kolegów bo np ktoś mu dokucza albo wykluczają je z grupy albo jest ofiarą hejtu i jeśli Ci intymne powie to już połowa sukcesu ale nadal nie do końca od nas zależy jak się sprawa potoczy. Jak boli brzuch to możesz pomasować a jak boli serce to dziecko musi nauczyć się radzić sobie z tym bólem a serce mamy wtedy niestety też boli.
Yennefer# lubi tę wiadomość
👩🏻🦰41🧔🏻39
👦🏻2015 4640g SN (11cs) 39+6
👱🏻♀2020 3520g SN (1cs) 38+3
6cs po usunięciu jajowodu
CP 2025 💔 7tc - 5.08.2025 (1cs)
AMH (4dc) 1,83 ng/ml
Beta HCG (12.01) 64,1 mlU/ml -> (14.01) 196,7 mlU/ml -> 200%
Progesteron (12.01) 53,00 ng/ml -> (14.01) 64,60 ng/ml
9.04 16+0 11,44cm 165g (jest karteczka z płcią!) GA (AUA) 16+4
23.04 19+0 251g
25.04 🌸🌸🌸 It is a girl! 🌸🌸🌸
30.04 Gensulin N - insulina nocna
13.05 20+5 379g
21.05 21+6 574g
08.07 28+5 1320g (III prenatalne)
30.07 31+6 2045g
13.08 33+6 2242g
27.08 35+5 3137g
03.09 36+6 3330g
11.09 3000g 51cm

-






