X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki ciążowe Walka. Druga bitwa z życiem o Szczęście.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4
WSTĘP
Walka. Druga bitwa z życiem o Szczęście.
O mnie:
Moja ciąża:
Chciałabym być mamą: Chciałabym być mamą ziemskiego dziecka, a jak już się uda to nie chciałabym być nadopiekuńczą i panikującą mamą ;)
Moje emocje: Ogromna radość ale i strach czy życie znowu nie da mi kopniaka w tyłek.
Przejdź do pamiętnika starania i przeczytaj moją historię starania się o dziecko

3 sierpnia 2015, 18:45

Wiem, wiem. Miałam zaczekać do wizyty ale tak mnie rozpiera szczęście, że inaczej jak dobrze być nie może! ;)) Po za tym doszłam do wniosku, ze ten Okruszek nie może cierpieć z powodu mojego strachu i zasługuje na taką samą radość od samego początku jak Maleństwo, Jego niebiańskie rodzeństwo.


tysiaa93, dziękuję ;**

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 18:46

3 sierpnia 2015, 21:30

Żeby tradycji stało zadość ;))
Dwa zdjęcia na jasnych tłach oczywiście trzymam odwrotnie - cała ja ;D
Ten test wykonałam 28 lipca wieczorem, późnym wieczorem.
Widzicie tego bladzioszka? ;)))

500da08047eb79d7m.jpg

88b4c4f654fb6a24m.jpg

d946e617908e0ed9m.jpg

5 sierpnia 2015, 09:43

Wczoraj miałam pierwszy kryzys. Nie dość, że późno poszłam spać i pojechałam cholernie niewyspana do pracy to tam w ogóle nie czułam się ciążowo, gdyby nie to, że cycki mnie swędziały i bolał brzuch jak coś więcej porobiłam to bym chyba oszalała do reszty. Żadnych zachcianek, żadnych mdłości. NIC! A na dodatek z tego stresu rozbolała mnie głowa i miałam chyba gorączkę. Klientów miałam pozabijać, a dostawców tym bardziej. Spokojnie, nie ja rozkładałam dostawy ;) Między czasie pokłóciłam się z R. i tyle z dnia. Jak wróciłam to na szczęście się uspokoił i było okej gdyby nie ta cholerna głowa! No nic, wzięłam prysznic i pojechaliśmy o McDonalda ze znajomymi. Booże, ile ja zjadłam ;D Aż wstyd się przyznać ;) Potem pojechaliśmy podreptać po Tesco i wróciliśmy do domu. Ta cholerna głowa nie dawała za wygraną dlatego kupiłam sobie mały nektar z porzeczek z Tymbarka, wypiłam go trochę (bo podobno czarne porzeczki powodują zatwardzenie, serio?)i R. zrobił mi okład na czoło. Zasnęłam na całe szczęście, bo z tego bólu aż wymiotować mi się chciało.

Dziś jest lepiej ;) zaraz wychodzimy załatwiać sprawy na mieście m.in idę do przychodni zapisać się do ginekologa na nfz.
Miłego dnia! ;***

7 sierpnia 2015, 16:49

Truskavvkowa, jesteś the beściak ;D


Tydzień 6 (5+3)
Żadnych dolegliwości po za cyckami. Dziewczyny na forum uspokoiły mnie, że to nie znaczy, że coś się stało. Po prostu wcale nie muszę ich (mdłości itp) mieć ;)

Jutro roczek mojego chrześniaka Franka <3 Mój Księciu kończy roczek, jak to zleciało ;]
Z tej okazji moja siostra robi przebierane garden party więc jutro będę nazywała się Wilma Flinston a mój mąż będzie Fredem Flinstonem ;) Z tej okazji poprosiłam moją krawcową o uszycie odpowiednich strojów - oto efekt :
e03a6af7882b0045m.jpg

Co Wy na to ? ;)

Potem we wtorek mam wesele kuzynki. I tu jest problem. Bo R. nie ma koszuli, ja nie mam butów i nie mamy prezentu! ;D cała ja ;P
Środa poprawiny a ...
13 sierpnia mamy pierwszą rocznicę ślubu! <3
Jak ten czas leci?!


Muszę się w końcu zmobilizować żeby zacząć robić zdjęcia brzuszkowi <3

14 sierpnia 2015, 19:53

Tydzień 7 (6+3)

Byłam dziś u lekarza rodzinnego po skierowanie na podstawowe badania + opowiedziałam mu o bólu pod żebrami i dał mi skierowanie na usg m.in dlatego, że w rodzinie mamy problemy z woreczkiem żółciowym w trakcie ciąży/po porodzie.

Wtorkowo-środowe wesele było strasznie męczące z powodu pogody. Jedzenie średnie. Zespół na pierwszy dzień nie powalał, natomiast DJ w drugim dniu zrobił furorę. Po raz pierwszy tańczyłam poloneza na ślubie ;) oczywiście żałowałam trochę, że mogę tylko podreptać przy wolniejszych piosenkach, ale dla Okruszka zrobię wszystko! <3 Na poprawinach o północy się popłakałam ;) kuzynka pamiętała o naszej pierwszej rocznicy ślubu i DJ puścił naszą piosenkę z pierwszego tańca ;)

Już tylko 4 dni do pierwszej wizyty. Powoli robię listę pytań - macie jakieś swoje pytania, które zadałyście swojemu lekarzowi z działu tych innych ? Np. ja mam takich kilka, m.in czy mogę się rano przeciągać w łóżku po przebudzeniu.
Z jednej strony się cieszę, z drugiej się boję.
Ale DAM RADĘ!

17 sierpnia 2015, 00:18

W skrocie :
Jestem w szpitalu, przyjeta na oddzial patologii.
Przed pojsciem spac duzo brazowej wydzieliny.
Placz, panika i do szpitala.
Z dzieckiem wszystko dobrze, jest serce i bije miarowo ;)
Sa tez jakies trzy nacieki ale nie ma zadnej zywej krwi.
Luteina 2x dopochwowo, rano jedna a od poludnia duphaston.
Wg usg ciaza mlodsza o jeden dzien. Pecherzyk ladny, ksztaltny i wgl wszystko tak jak byc powinno.

17 sierpnia 2015, 21:31

Właśnie przeżyłam zawał.
Wchodzi lekarz z położną/pielęgniarką.
Gadka szmatka, lekarz czyta wyniki (tempem dobrego sprintera):
- Beta 31, blablbalba...
Ja oczy ja 5 zł i pytam :
- Ile ta beta?!
- 31, a wcześniej było ile?
- 196..
I zaczynam ryczeć. Doktor dalej pyta :
- Ciąża żywa i serce było wczoraj przy przyjęciu?
Ja odpowiadam, że tak a międzyczasie położna podskakuje do wyników :
- Ale panie doktorze! To jest 31 tysięcy! Stresuje nam tu pan pacjentkę.
Ja w jeszcze większy ryk. Ona mnie pociesza a ten wali głupim hasłem, że on tak skrótowo mówi, dopiero przeprosił jak powiedziałam, że rok temu poroniłam.

Spytałam jeszcze o te nacieki. Powiedział, że tak się zdarza bez konkretnej przyczyny. Na razie dupek i leżymy.

18 sierpnia 2015, 09:29

Idziemy do domu ;)
Luteina dwa razy dziennie po setce dowcipnie.
Okruszek ma juz 8,5 mm i co najważniejsze WIDZIAŁAM I SŁYSZAŁAM SERDUCHO! ;))
Oczywiście się poryczałam ;)

20 sierpnia 2015, 08:27

Tysia, swój pokaże może w poniedziałek po wizycie ;)

Tydzień 8 (7+2)
Jeśli mój mąż nie zwariuje ze mną to ja zwariuje sama ze sobą ;)
Wczoraj przeszłam samą siebie.
1) Od rana było mi nie dobrze, kręciło mi się w głowie przez co byłam okrutnie zmierzła.
2) Cały czas irytował mnie sposób mówienia męża. Nie dość, że wydawał z siebie jakieś nieartykułowane dźwięki i nie koniecznie wtedy opowiadał o jakimś uderzeniu w coś to jeszcze zaczął mnie nazywać swoją ciężarówką. Normalnie bym się z tego śmiała ale hormony mi nie pozwalają ;D a najbardziej się wkurwiam (!) jak gada jak jakiś kretyn, ale to dzięki mojemu teściowi bo to on w ich rodzinie zapoczątkował taki 'trend' :
bateria jest BAKTERIĄ, pociągi są CIAPOCIĄGAMI, smalec - DŻEM ZE ŚWINI i tak dalej, i tak dalej. Szlag człowieka trafia...
3) Mądra ja - ogoliłam się w miejscu intymnym, w pachwiny (to jest to miejsce na zgięciu przy nodze? xD) nawet nie zaglądałam bo byłam tak obżarta, że bałam się zginać (cudowne prysznice...) i goliłam się na ślepo a wieczorem przy pójściu do łazienki ryk bo miałam na wkładce plamki krwi ;]


Wczoraj też pojechałam po wypis i l4 Okazało się, że to nie są jakieś nacieki tylko - uwaga, pisownia oryginalna - (odwarstwienia?) to raz, a dwa okazało się, że mój Okruszek ma 8,1mm a nie 8,5 ale ważne, że jest i ma serduszko! ;))

I moja kochana teściowa znowu daje popisy, a ja tylko jak widzę na wyświetlaczu męża kto dzwoni albo on mi powie zanim odbierze to moje serce chce wyskoczyć. ;]

20 sierpnia 2015, 19:02

ROBIĘ POSTĘPY! ;)
W końcu udało mi się wejść do kuchni na dłużej niż minutę i umiałam tam wysiedzieć bez zatkania nosa bo... (i tu kolejny postęp) po raz pierwszy odkąd wiem o ciąży udało mi się coś upichcić ;) nie koniecznie zdrowe i niskokaloryczne ale za to jakie niebo w gębie! <3
Zapiekanka z boczkiem, cebulą, ziemniakami, pieczarkami, parówkami i sałatką szwedzką z sosem pomidorowo- śmietankowym ;)
Trochę czasochłonne bo najpierw boczek trzeba pokroić i przesmażyć z cebulą, obrać, pokroić i ugotować ziemniaki, pokroić i wyparować wodę z pieczarek, pokroić parówki i wszystko wymieszać z sałatką i sosem, posypać serem i do piekarnika, aleeee dla takiej dobroci mogę się poświęcić ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2015, 19:03

21 sierpnia 2015, 20:53

Ja chyba na prawdę jestem nienormalna. Nie wiem co mnie podkusiło ale trochę sobie policzyłam, posprawdzałam.
2 lipca 2014r po raz pierwszy i ostatni (jak się później okazało) słyszałam serce mojego Maleństwa był to 7+5 t.c. - w poniedziałek idę na wizytę prywatnie, będzie to 7+6 t.c.
21 lipca 2014r dowiedziałam się, że serduszko przestało bić, był to 10+3 t.c. - 10 września mam umówioną wizytę z moją ginekolog na nfz, zgadnijcie który to będzie tydzień? 10+2 t.c.

boję się o Okruszka ;(


na dodatek chyba łapie mnie jakieś przeziębienie...mam katar i kicham, na dodatek przy każdym smarkaniu mam krew ma chusteczce.

23 sierpnia 2015, 20:26

Dziękuję, że jesteście. ;*


Tydzień 8 (7+5)
Jutro wizyta.
Tak bardzo się boję.

Jesteś tam, Okruszku, prawda? I będziesz aż do kwietnia, do dnia w którym przyjdziesz cały i zdrowy na świat. Nie zostawisz mnie i tatusia, prawda?
Wiesz, że Cie mocno kochamy?

24 sierpnia 2015, 20:31

Wizyta :
JEST SERDUSZKO! <3 <3 <3 <3
Okruszek ma już 1,44 cm ;)
Ogólnie lekarka wręcz zajebista, odpowiadała na każde z moich prawie 20 pytań, nawet tych najgłupszych. Powiedziała, że lepiej żebym brała czysty kwas foliowy bo to może z witamin wymiotuję i mam zaparcia. Jedynie czego żałowałam to tego, że nie słyszałam serduszka, ale jak mi to pani doktor wytłumaczyła - dopóki nie widzi jakichś nieprawidłowości woli nie używać doplera bo szkoda nagrzewać tkanki. Dostanę skierowanie na bezpłatne badana prenatalne z powodu mojej historii. I w końcu dowiedziałam się co mogło być przyczyną mojej wizyty w szpitalu - po prostu wszystko się tworzy tam w środku ;) już z 3 śladów tych nacieków/odwarstwień został tylko 1 ;)
A tutaj nasz Okruszek vel Żabka :
0d0d49bb954b45bbmed.jpg


Cały stres tak ze mnie zszedł, że zaczęłam być głodna i w ogóle chodzę z uśmiechem od ucha do ucha ;D

27 sierpnia 2015, 09:15

Tydzień 9 (8+2tc)

Wczorajszy dzień trochę kiepski. Rano porządne tulenie z kibelkiem, przez co chodziłam taka 'wyrzuta' cały dzień. I ogólnie już mi przechodziło gdy się wkurzyłam na znajomą. Doczepiła się mojego l4! Pytała czy nie za szybko i że była mowa, że będę chodziła do pracy! Owszem, plan taki był, kiedy jeszcze nie byłam w ciąży, że będę jeździła do pracy. Skąd miałam wiedzieć, że tak się potoczy od samego początku jak się potoczyło i że będę się kiepsko czuła? Zastanawiam się co jej przeszkadza w tym, że sobie siedzę w domu?
Plany, że pójdę do pracy w następnej ciąży wywiązały się z tego, że nie najlepiej było ze mną po poronieniu i każdy się bał, że w następnej ciąży będę chodziła tylko załamana i lepiej by było gdybym była czyś zajęta. Spoko, zgodziłam się na to. Ale o dziwo nie siedzę wiecznie zdołowana. Owszem, w szpitalu i w poniedziałek przed wizytą czułam się koszmarnie, ale tak nie jest przez 24h/dobę. Zresztą nie wyobrażam sobie biegania do łazienki między jednym a drugim klientem albo co gorsza powstrzymywania się od wymiotów jak robiłabym hot-doga. Końcem końców jak już nie miała czym mnie zarzucić to stwierdziła, że koniec dyskusji.
Kiedyś mogłyśmy konie kraść a teraz wiecznie coś jej nie pasuje w moim planie na przyszłość, w moim zachowaniu czy moich sprawach.
Jak się z mężem dowiedzieli o domu to tylko i wyłącznie pytania w stylu - i co? kredyt będziecie brać?
Kiedy powiedzieliśmy, że zaczynamy się starać - a ty jesteś w ogóle na to gotowa?!
Albo jak się spytałam o szwajcarskie firmy produkujące witaminy* i wyjaśniłam dlaczego akurat takie to powiedziała, żeby spytała się pani doktor ile dostała od przedstawiciela handlowego.

Ach, bo Wam chyba nie powiedziałam jeszcze jednej rzeczy z wizyty.
Pani doktor przy okazji tłumaczenia mi, że lepiej na razie brać kwas foliowy bo witaminy mogą na początku powodować te zaparcia i wymioty powiedziała, że na przyszłość polecała by kupować witaminy wyprodukowane przez szwajcarskie firmy (nie podała mi żadnej nazwy więc skąd nagle ten przedstawiciel handlowy? tak a propos wyżej wymienionego tematu) ponieważ jako jedyne w Europie te witaminy są sprawdzane farmakologicznie a nie tylko przez sanepid i jego odpowiedniki w innych krajach Unii. Jeszcze nie grzebałam w internetach w tym temacie ale patrząc na to jakim krajem jest Szwajcaria jestem w stanie w to wierzyć.

A teraz chyba najmilszy akcent tego wpisu :
BRZUCHO! <3 poranny, niewzdęciowy ;)
6c153fcacfc6f0eamed.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2015, 09:17

30 sierpnia 2015, 09:06

Hahahahahahah! Wczoraj jak już zasypiałam przypomniało mi się o pewnym humorystycznym artykule gdzieś na internecie na temat zrozumienia kobiety w ciąży, który czytałam ładnych kilka lat temu, ale już nie miałam siły go szukać więc zrobiłam to teraz ;D oczywiście trzeba przymrużyć oko, ale coś w tym jest ;D miłego czytania ;)

"Gdy kobieta jest w ciąży, często chodzi zła i podenerwowana. Kaprysi jak dziecko, narzeka na brak zainteresowania ze strony swojego faceta i na różne inne dolegliwości. Aby zrozumieć, o co jej chodzi, najlepiej wejść w jej położenie i poczuć to, co ona...

1-3 miesiąc
1. Każdego wieczora organizuj sobie zatrucie - na przykład zapijaj wódkę piwem bez zakąszania. Później dowiesz się, dlaczego.
2. Następnego ranka wstań, weź pigułkę nasenną i idź do pracy. Jeśli rzeczywiście bardzo źle się czujesz - zostań w domu, ale nie zapomnij posprzątać i ugotuj obiad.
3. Do nóg przywiąż woreczki z piaskiem - po półtora kilograma.
4. Przed wyjściem włóż do kieszeni koszuli zdechłą mysz i nie wyjmuj jej!
5. Tego nie jedz, nie wolno ci. Tego też. I tego. Najlepiej zjedz jabłko.
6. Powaliło cię? Rzuć te papierosy!
7. Usiądź wygodnie i zjedz jogurt. Jeśli nie masz ochoty - to chociaż trochę.
8. Zwymiotowałeś? Posprzątaj po sobie. Nie wołaj żony - jest zajęta.
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Muszą zrobić niezbędne badania.
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa.

3-6 miesiąc
1.Do brzucha przywiąż materac z wodą.
2. Gdy się ubierasz - nie odwiązuj go, nawet, gdy zakładasz buty.
3. Śpij również z materacem. Jak to, jak? Na boku!
4. Nie zapomnij rano zażyć pigułki nasennej.
5. A przed wyjściem do pracy - wypij litr wody.
6. Na noc wypij litr wody i weź coś moczopędnego.
7. Do nosa włóż wacik, tak, aby powietrze przechodziło, ale odczuwało się lekką duszność. Wacik noś stale.
8. Ciężko oddychać? Wietrz mieszkanie częściej - niektórym pomaga.
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, po co? Zrobić niezbędne badania. Co z tego, że już robiłeś?
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Materaca nie odwiązuj!

6-9 miesiąc
1. Każdego ranka siadaj na fotel obrotowy i kręć się przez 10 minut.
Gdy już organizm odmawia współpracy - wstań i szykuj się do pracy. Ojejku, odczuwasz kołysanie? Współczuję. Zaraz ci przejdzie.
2. Dolej wody do materaca.
3. Wypij coś moczopędnego, a w pracy pij po szklance wody co godzinę.
4. Postaraj się nie opuszczać miejsca pracy zbyt często. Bądź czujny i dyspozycyjny przez cały dzień.
Jeśli przychodzi ci to z łatwością - weź pigułkę nasenną.
5. Zwiększ również wagę woreczków z piaskiem, które masz przywiązane do nóg - do 2 kilogramów każdy.
6. Wieczorem, nie odwiązując materaca, połóż się do łóżka i bądź niesamowitym kochankiem!
7. Jeśli wydaje ci się, że twoja żona ma innego - bądź pobłażliwy.
8. Poświęcaj żonie więcej czasu i uwagi. Wejdź w jej położenie - jej też jest ciężko!
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, po co? Po to samo, co zawsze - niezbędne badania.
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Oczywiście, że z materacem, co za pytanie?

The end
No, dobra, żartowaliśmy, wiemy, że jest to niemożliwe do wykonania. Po prostu odwiedź po raz dwudziesty znajomego proktologa, niech włoży Ci pomarańczę... już on wie, gdzie. Teraz oddychaj głęboko i mocno przyj. Udało się uwolnić od pomarańczy? Wyśmienicie!

Możesz już pozbyć się zdechłej myszy i odwiązać materac."

1 września 2015, 16:14

Tydzień 10 (9+0)

Nie mam objawów - panika.
Boli brzuch - panika.
I jak tu nie zwariować?
Sny mnie męczą, wiecznie krew.
Pogoda do dupy.
Nie wiem co mam robić z jedzeniem : jem - nie dobrze mi, nie jem to wymiotuje żółcią.

Chciałabym żeby był już październik. II trymestr, mam nadzieję, że wtedy moje obawy znikną albo przynajmniej zmaleją.

Dziś mega narzekający wpis.

4 września 2015, 09:53

Tydzień 10 (9+3)
Jak patrzę na zdjęcie to tak sobie myślę, że jak na razie urosły mi cycki :D zresztą to samo powiedział mi mój mąż :P
Oczywiście mądra ja - ubrałam pierwszą koszulkę,którą miałam w zasięgu ręki, z Małą Mi :) "Chcę Cię przytulić tak mocno, aż Ci flaki dupą wypłyną" ;D

633d0b8b5bd999abmed.jpg

Jutro 50te urodziny mojej mamy ;) wszystko było by okej, gdyby nie zaprosiła moich zajebistych teściów.
- Bo wypada.
- A wypada własnemu pierworodnemu mówić, że ma brać wszystkie rzeczy z domu bo ona go/nas nie chce widzieć ?! Za coś, za co właściwie nie powinna mieć żadnych 'ale' ?!

Będzie ciekawie coś czuję. Pewnie będzie robiła podchody żeby się w końcu dowiedzieć od Nas o ciąży i domu a ja się nie dam. A jak usiądzie koło albo na przeciw nas to wstanę i zmienię miejsce. Nie mam ochoty na nią patrzeć.

Do wizyty jeszcze 6 dni. Koszmary na całe szczęście odpuściły (odpukać).

5 września 2015, 15:22

Mam tego serdecznie dosyć!!
Dzień imprezy a oczywiście mąż dał się wmanewrować w zabezpieczenie! Szef firmy (de facto podobno 'przyjaciel') wie, że dziś moja mama ma urodziny na sali i co?! Wydzwaniał do R. aż ten w końcu uległ. Kurwa, tylko on pracuje w tej firmie?! Szlag mnie zaraz trafi! Jest 15.20, impreza miała się skończyć o 14 (!) a skończy się dopiero za pół godziny. Impreza jest na 17, świetnie, nie?
Już na prawdę nie pamiętam, kiedy byliśmy na jakiejś imprezie, na której siedzieliśmy od A do Z. Zawsze albo się spóźniamy bo K. błagał R. żeby gdzieś tam jechał, albo chodziłam sama bo R. oczywiście na zabezpieczeniu, albo szybciej musieliśmy jechać bo następnego dnia wcześnie rano trzeba było gdzieś jechać.

Zadzwoniłam do R., po raz setny mu powiedziałam co o tym sądzę i się rozbeczałam, bo już na prawdę nie mam sił.

A jak sobie tylko wyobrażę, że będę musiała cały wieczór oglądać teściów to ciśnienie mi skacze.


i jak tu się nie wkurwiać?!

6 września 2015, 18:19

Impreza i po imprezie. Gdyby nie mój chrześniak byłabym najmłodsza ;)
Moje siostry są niezastąpione. Tak pousadzały gości, że z moją szanowną teściową siedziałyśmy plecami do siebie, stoły były w literkę L tak więc spoko ;) Nawet nie podeszłam się przywitać z nimi. Mąż poszedł i dostał za coś tam zjebe od niej, tak, przy stole i przy gościach.

Co do powrotu męża. Przyjechał o 16.30, trochę ryków było ale chyba do Niego w końcu dotarło. Ale tak się darłam, że dziś mnie gardło boli ;] Mam nadzieję, że nic nie zaszkodziło Okruszkowi.
Fakt jest faktem, że wieczorem byłam tak za przeproszeniem wkurwiona całym dniem - i tym zabezpieczeniem i moją teściową, że zasnąć nie mogłam. Jak już udało mi się zasnąć to pęcherz dał znać, że trzeba go opróżnić, znowu zasnęłam to zaś żołądek domagał się opróżnienia. I tak całą noc. Rano 2 konkretne spoufalanie się z kibelkiem i cały dzień chodzę struta. ale zniosę wszystko dla Okruszka! <3

Już tylko 4 dni do wizyty! ;)

6 września 2015, 18:19

Impreza i po imprezie. Gdyby nie mój chrześniak byłabym najmłodsza ;)
Moje siostry są niezastąpione. Tak pousadzały gości, że z moją szanowną teściową siedziałyśmy plecami do siebie, stoły były w literkę L tak więc spoko ;) Nawet nie podeszłam się przywitać z nimi. Mąż poszedł i dostał za coś tam zjebe od niej, tak, przy stole i przy gościach.

Co do powrotu męża. Przyjechał o 16.30, trochę ryków było ale chyba do Niego w końcu dotarło. Ale tak się darłam, że dziś mnie gardło boli ;] Mam nadzieję, że nic nie zaszkodziło Okruszkowi.
Fakt jest faktem, że wieczorem byłam tak za przeproszeniem wkurwiona całym dniem - i tym zabezpieczeniem i moją teściową, że zasnąć nie mogłam. Jak już udało mi się zasnąć to pęcherz dał znać, że trzeba go opróżnić, znowu zasnęłam to zaś żołądek domagał się opróżnienia. I tak całą noc. Rano 2 konkretne spoufalanie się z kibelkiem i cały dzień chodzę struta. ale zniosę wszystko dla Okruszka! <3

Już tylko 4 dni do wizyty! ;)
1 2 3 4