Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2013, 22:18
Dobraliśmy się idealnie
Wczoraj mi teść życzył, żebyśmy zaczęli coś działać i myśleć w kierunku dziecka. Chciał dobrze - jego córka trochę to opóźnia (przynajmniej tak mówi), więc chyba myślał,że nam też się nie spieszy. Już mnie powoli takie teksty przestają ruszać. Powiedziałam mu żartem: a skąd wiesz że nie myślimy? Mam nadzieję, że zrozumiał aluzję, ale to facet, więc wiele się nie spodziewam...
i tak się dowiedzą, że coś jest nie tak prędzej czy później, bo mąż będzie musiał do szpitala i na zwolnienie pójść, a pracuje w jednym zakładzie ze swoim ojcem.Dziś grillowanie
pewnie będzie trudno, bo przyjedzie moja ciężarna koleżanka, ale przecież z racji moich problemów nie mogą dyskryminować ciężarnych
grunt, że się wszyscy w końcu spotkamy, postaram się o wewnętrzny spokój 
Mój kochany nie był wczoraj u lekarza, więc nie wiemy co dalej, ale na razie o tym nie myślę, w środę pójdzie to zacznę. I tak jestem z niego dumna, ze tak dzielnie znosi te wszystkie wizyty i badania. Wczoraj jak mi rodzinka składała życzenia to sam rzucił: i żeby Cie mąż nie zawiódł i popatrzył bez uśmiechu... nie chcę, żeby tak myślał, bo problemy są też po mojej stronie, poza tym to są nasze problemy i ja nie zamierzam nikogo obwiniać. Tak jest i już. Tłumaczyłam mu już to..ale facetom z ich dumą ciężko cokolwiek wytłumaczyć..
Udanej niedzieli Wam życzę i owocnych starań!
Wczoraj postawiłam sobie kolejny mur: nie mogę chodzić na msze dla dzieci. Niestety pod tym względem jest ze mną coraz gorzej..
A tak z przyziemnych rzeczy, to okazuje się, ze chyba mam cykl bezowulacyjny, co to raz do roku może się zjawić i tylko mam nadzieję, że dalej już będą same owulacyjne.
ostatnio strasznie dołuję się jak tu wchodzę
mierzyć też przestaję - mam specjalny komputer cyklu, nastawiony z budzikiem na specjalną godzinę - kupiony na początku po to, aby naturalnie przed ciążą się bronić - od pewnego czasu aby tą ciążę zaplanować, do bronienia się przed ciążą na razie potrzebny mi nie będzie, a jak już w nią zajdę kiedykolwiek to wtedy się będę zastanawiała jak go uruchomić ponownie i czy go uruchamiać.
nie wiem jak długo wytrzymam bez tego wszystkiego, ale jakby co to wszystkim życzę udanego starania i pięknych bobasków!
przerwa od ovu bardzo dobrze robi..
zauważyłam dużo nowych osób, dużo się pozmieniało
chciałabym napisać coś pocieszającego i wesołego, żeby nie było, że cały czas narzekam. Napiszę więc, że kocham mojego męża, że jakoś się trzymamy. Z innych informacji niestety muszę napisać, że każda nowa sprawa, problem, kwestia, nie tylko bezpośrednio związana ze staraniami od jakiegoś czasu jest cały czas pod górkę..cokolwiek by nie powstało, czegokolwiek byśmy nie załatwiali.. nie wiem dlaczego tak jest, ale jest wybitnie ciężko. Już nawet nie spodziewam się dobrych i szybkich rozwiązań, wszystko nam sie komplikuje, powoli się przyzwyczajam. Jest ciężko, często po nocach piszę tą moja pracę i płaczę, myślami jestem gdzie indziej - ale to każda z nas zna.
To wszytko na dziś, nie chce mi sie więcej pisać, choć myśli natłok..
miłego długiego weekendu!
Może to lepiej, że poprzedni cykl był bezowulacyjny - nie musiałam się zastanawiać czy jestem w ciąży czy nie jak zaczynałam brać leki.
Ostatnio wśród znajomych cały czas rozmowy o ciąży itd., a bratanica mojego męża ostatnio przy teściach spytała czy w ciąży nie jestem bo mam większy brzuch..
hehehhehe a ja tylko przytyłam
na szczęście teściowie nie podjęli wątku, co mnie zdziwiło - albo im mąż coś powiedział, albo sami się zreflektowali, żeby nie nagabywać..wśród znajomych wszyscy myślą, że ja czekam na skończenie pisania pracy i dlatego sie nie staramy..trochę mnie to wkurza, bo jesli już obronie tą pracę a nie zajdziemy w ciążę, to oczywiście będzie na mnie że postawiłam na karierę i teraz to moja wina, bo zwlekaliśmy... no ale cóż, ludzi nie zmienię, ich gadania też nie, mam to głęboko w d..
No i na ile mam go przedłużyć? Jak myślę o roku to mam wyrzuty sumienia za czarnowidztwo..ale już ponad pół roku tu jestem..
ehhh..jeszcze trzy dni żeby zdecydować..
u nas wszystko jakos tak w zwieszeniu..mój mąż na jesieni tak jak ja wybiera sie na zabieg, nie wiem czy do tego czasu cos jeszcze badać czy nie..
dotychczasowy lekarz męża jest chętny zrobić mu zabieg, ale o płodności nie bardzo chętnie sie wypowiada, dał namiar na kolegę..
chyba zdecydujemy się na to napro, choćby dla diagnostyki..tylko nie wiem czy czekać z wizytą do "po zabiegu", czy powtórzyć badania nasienia i potem iść (podobno wodniak nie wpływa na wyniki nasienia), czy też iść póki czas zobaczymy co powiedzą..
ehhh..musimy to jeszcze przegadać, ale chyba trzeba iść na napro i zamknąć oczy przy spoglądaniu na stan konta..
choć z drugiej strony trzeba sie cieszyć że daleko do takiej przychodni nie mamy..
płacz................
a śluzu płodnego jak nie było tak nie ma, nawet wodnistego (bo o rozciagliwym to nawet nie śmiem marzyć, moze raz w życiu go widziałam)
ovu wyznaczyło mi dziś przerywaną linią owulkę w 10 dc, a termin przewidywanej @ na 24 (!) dc. Oby się to nie sprawdziło, bo cos by tu za krótko było, nigdy nie miałam tak krótkiego cyklu. Nie wiem juz mi organizm fiksuje
Dziewczynki napiszcie czy znacie moze jakieś leki uspokajajace które mozna byłoby brać podczas staranek, najlepiej nie tylko ziołowe? Od wczoraj podpijam Milocardin mamie, ale niestety jego w ciazy nie mozna, poza tym to na receptę i chyba łatwo by mnie uzależniło coś czuję.. za to jaki odlot po nim
ehheheehe wzięłam najmniejszą dawkę w nocy i do dziś do popołudnia mnie trzymało
aż sie mąż ze mnie śmiał, że on nie wie jak ma sie zachowywać, bo on nieprzyzwyczajony żebym taka spokojna była
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2013, 23:26
i chciałabym powiedzieć: co tu robicie? hehehehe ale przecież to miejsece dla wszystkich starających sie, bez wzgledu na staż, więc przywołuje sie do porządku
, no i jest troche takich nas, które są juz długo... i te szczególnie mocno przytulam :* bez sensu to wszystko, niesprawiedliwe, ale jednocześnie dobrze, ze nie wszyscy muszą czekać tak długo...po co komu cierpieć..
Moja owulacja na wykresie cały czas się przesuwa, nie wiem już jak z nią było.
Miałam dziś w pracy tak ciężki dzień, że nie mam siły o tym pisać. Psychiatra juz niedługo chyba mnie czeka, jak tak dalej pójdzie - nic innego.
Ostatnio piję nałogowo zamiast wszelkich napoi melisę i chyba zaczyna działać - ale przy okazji albo po niej, albo z wykończenia (tak tak..urlopie przybywaj!) śpię dosłownie jak zabita, nawet w dzień - aż tak nigdy nie miałam..

