X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››
WSTĘP
:)
O mnie: Mam 28 lat, od 1,5 roku żonka swojego męża
Czas starania się o dziecko: Staramy się mniej lub bardzie świadomie od listopada 2012
Moja historia: JA: nienajniższe FSH, podwyższona prolaktyna, ostatnio udrożniony laparoskopowo jajowód Mój M.: zła morfologia, wodniak jadra, haschimoto, nadwrażliwości pokarmowe Cały czas się leczymy, robimy kolejne badania i wychodzą kolejne rewelacje...
Moje emocje: z biegiem czasu - coraz gorzej, a porównując je do tych z początków starań - ehhh może lepiej nie będę porównywać.

10 kwietnia 2013, 18:36

martwi mnie, że nie spada mi temperatura, boję się, że mój jajnik szwankuje i nie będzie owulacji, pomimo, że w usg w marcu był powiększony...powiększony - a może to kolejna torbiel :/

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2013, 18:38

10 kwietnia 2013, 18:36

czas owulki... i niestety stres.. w pracy urwanie głowy, bardzo dużo ciężkich spraw, zastanawiam się nad sensem pracy z ludźmi
jednocześnie mam nadzieję, że w końcu będę w ciąży, choć gdy o tym pomyślę, zaczynam się bać: jak będzie z pracą, mieszkaniem, moim doktoratem, małżeństwem...?
Czuję, że jeżeli będę musiała bardziej zawalczyć - od razu się poddam. Możecie mówić co chcecie, ale o ile zawsze staram się doprowadzać sprawy do końca i walczyć, to właśnie gdy myślę, że może jakieś problemy a nie tylko zwykłe zrządzenie losu, ze nie jestem w ciąży do tej pory - myśl ta mnie tak obezwładnia, że czuję totalny brak sił do walki.
Czytam pamiętniki i zazdroszczę kobietom, które czekały i się doczekały..

31 maja 2013, 21:03

niedawno usłyszałam, że to, że nie mogę zajść w ciążę to może być moja wina, może być tak dlatego, że nie chciałam zajść w ciążę od razu po ślubie..
nigdy nie zrozumie pewnych spraw..im dalej w życiu jestem, tym sprawy które wydawały mi się prostsze, wydają mi się nie do pojęcia..
trochę się tego boję..zawsze myślałam, że wiem na czym stoję, że mam ugruntowany światopogląd, podejście do życia - teraz coraz częściej mam wrażenie, ze te fundamenty kamyczek po kamyczku zaczynają się sypać

1 czerwca 2013, 09:26

wiesz okazuje się, ze chyba nie aż tak dużo, fsh wskazuje na obniżoną rezerwę :(
nie obwiniam się, bo rzeczywiście to nic nie zmieni, zawsze można gdybać..

3 czerwca 2013, 14:13

stres..dużo stresu...zdaje się, ze wczoraj miałam dzień szczytu, ale cóż..stres w pracy nie wiem czy nie popsuje wszystkiego..kurcze, a tak mi dobrze szło z tym nie przejmowaniem się, a tymczasem znowu wzięłam pracę do domu.
czasem myślę, że może to dobrze, że nie zaszłam jeszcze w ciążę, bo to moje życie i zobowiązania mogłyby się odbić na dziecku. Choć podobno zmieniają się priorytety...podobno..

6 czerwca 2013, 19:18

dziś byłam u lekarza..
stwierdził, że zarówno lh jak i o dziwo fsh jest ok. Dał mi skierowanie na kolejne badania - progesteron i tsh oraz morfologię, nie wiem dlaczego nie dał mi prolaktyny..Dodatkowo dostałam skierowanie na hsg. Nie kazał jednak robić czystości pochwy, chlamydii i żadnych innych badań, tylko morfologię. Zastanawiam się, czy nie zrobić tych badań na własną rękę. Od dawna dawna mam problem z drożdżakami...
Jestem jakaś przybita tą wizytą..chyba dotarło do mnie, że to wszystko nie przelewki :(

7 czerwca 2013, 17:34

Zapisałam się na hsg na 25 czerwca. Dziewczynki powiedzcie, w którym dniu cyklu robiłyście to badanie? Pani w sekretariacie kazała przynieść tylko aktualne CRP i OB, jak jej powiedział, że mi doktor tylko o morfologii mówił to powiedziała, ze w sumie to to samo i wystarczy. Wiem, że w każdym szpitalu innych badań wymagają. Gdzieś czytałam, że często nie wymagają stopnia czystości pochwy bo i tak przed badaniem odkażają wszystko..? nie wiem.

8 czerwca 2013, 15:41

Kochane dzięki za odpowiedzi, zawsze można na Was liczyć :) Postanowiłam zrobić to badanie w poniedziałek na własną rękę żeby jakby co jeszcze się podleczyć i nie brać urlopu na darmo, gdyby mieli mnie odesłać bo coś byłoby nie tak w dniu HSG. U mnie to będzie 9-10 dzień, no chyba że okres spłata mi figla, tylko ja mam krótkie cykle i myślę, czy i tak nie za późno to badanie mi ustalili. Trudno, jak dostanę okres to najwyżej się będę do nich dobijać żeby pozmieniali.

14 czerwca 2013, 16:48

wszystkie wyniki wyszły ok. Coś tam w morfologii nie do końca, ale podobno nic strasznego i nie powinnam mieć problemów z hsg. Staram się na razie o tym nie myśleć, nie mam pojęcia jak uda mi się dostać urlop w pracy...Badania progesteronu i tsh też ok. Nie badałam tylko prolaktyny i estradiolu, ale co do pierwszej wolałabym dostać skierowanie na badanie z obciążeniem (bez skierowania nie chcą robić w laboratorium), jakoś niezręcznie poprosić..nie wiem dlaczego prolaktyny nie kazał mi lekarz robić.
Tymczasem temperaturo - zaskakująco wysoka spada..
ostatnio obiecałam sobie, że hsg będzie moim ostatnim badaniem, więcej po lekarzach łazić nie będę..:(

15 czerwca 2013, 06:16

kolejna @ się zbliża. Temp. spada. Depresja...:(

17 czerwca 2013, 14:32

Temperatura spadła do tej z początku skoku, ale @ nie ma..martwilam się, ze sobie to hsg umówiłam za późno, a jeszcze dzień i będę musiała sobie przesunąć na termin późniejszy..czasem myślę, a szczególnie w takich chwilach, że ktoś sobie ze mnie dobrze żartuje. Moje cykle rzadko są dłuższe niż 26 dni, a jednak to jest właśnie ten cykl.

17 czerwca 2013, 19:51

to jest własnie najgorsze - gdy @ w nieuzasadniony sposób się spóźnia. Człowiek analizuje wykres po wielokroć, dopatruje się objawów, których nie ma, bo liczy, ze może mimo wszystko nie nadejdzie. Wiecie, że robiłam do tej pory tylko dwa testy ciążowe - jeden, gdy miałam przed planowaną laparoskopią sprawdzić, czy nie jestem w ciąży (wtedy się jeszcze nie staraliśmy) i drugi gdy okres tak jak teraz mi się spóźniał. Pamiętam te emocje, dlatego teraz choćby mi się spóźniał nie wiem ile to chyba testu prędko nie zrobię. Pewnie to głupie, ale dla mnie to takie emocje i stres, że lęk mnie obezwładnia. Nie mam w domu żadnego testu i nie zamierzam prędko testować. Poza tym wychodzę z założenia, że szkoda pieniędzy (niestety taka ze mnie optymistka..).

18 czerwca 2013, 18:59

@ przyszła. No cóż..raczej nie spodziewałam się inaczej. Czasem pewne rzeczy czuje się bardziej niż wie. Ostatnio czuję, że nie panuję nad moim życiem i dlatego powinnam przestać się wysilać, aby zapanować - i tak to nic nie da, a będzie - jak będzie. Zastanawiam się czy nie zrezygnować z ovu i czuję, ze to niedługo zrobię.

20 czerwca 2013, 21:36

robię sobie przerwę od ovu. To postanowione. Dziewczyny życzę z całego serca pięknych wynikow staranek:) ja ostatnio nie daje rady psychicznie, dlatego zmykam, przynajmniej na jakiś czas. Będzie co będzie.

27 czerwca 2013, 20:56

wróciłam...
nie daję rady sama z myślami. Rozmawiam z moim M. ale nie chcę cały czas go tym zadręczać..poza tym zmiany w pracy mijają się nam, widzimy się tylko w nocy. A ja przychodzę po pracy i zaczynam myśleć i łapać doła..Nie mam z kim pogadać, w sensie z jakaś kobietką, wypłakać się. O moich starankach wie tylko moja przyjaciółka, która - jak to odbieram - nie bardzo czai temat..ma maleńkie dziecko, udało się im w drugim cyklu. Zawsze mówiłyśmy sobie wszystko, ale teraz czuję, że ona mnie nie rozumie. Ostatnio stwierdziła, że powinnam dać sobie spokój z badaniami, lekarzami, bo oni się mylą, a zapewne chodzi tylko o stres i że "za bardzo chcę". Pytam się tylko na co ja mam czekać? Czekałam na prawdę cierpliwie ponad pół roku, potem już trochę bardziej niecierpliwie. Teraz już nawet nie kalkuluję jak byłoby lepiej jeśli chodzi o pracę, naukę...
Ostatnio miałam hsg i nie mogę się pozbierać. Nie to, ze badanie było nieprzyjemne - to w ostateczności nie ma żadnego znaczenia. Jajowód jeden zatkany u ujścia, drugi przepuścił kontrast z opóźnieniem.. szczerze powiem nie spodziewałam się takiego wyniku. Nigdy nie miałam żadnych większych problemów zdrowotnych, operacji, zabiegów. Szłam na badanie i myślałam, że wszystko będzie na pewno ok, że to nie tu tkwi problem. Nie czułam w ogóle wpuszczania kontrastu - czułam tylko jak się ze mnie wylewa. Natomiast przeżyłam bardzo cale zakładanie tych aparatów czy czego tam - lekarz nie mógł mi tego założyć, cały czas mi wszystko "wypadało". Zrobiło się nerwowo bo trochę to trwało, o ile byłam w miarę spokojna przed badaniem to sie leżąc na tym stole zaczęłam denerwować porządnie właśnie przez to, ze cały czas coś było nie tak z zakładaniem tego ustrojstwa. Dziewczyny, możecie sie ze mnie śmiać, ale jak po wszystkim jeszcze usłyszałam te rozmowy, ze niedrożny itd itp to się po prostu przy tych wszystkich lekarzach i kij wie jeszcze kim rozpłakałam..Tym bardziej, ze wiedziałam, iż na tym jajniku przy którym jajowód jest teoretycznie drożny (przepuścił z opóźnieniem, więc nie wiem czy można powiedzieć o udrożnieniu, czy nadal i w przypadku nasienia mogą być problemy z przepuszczeniem), robiła mi się jakiś czas temu torbiel czynnosciowa.. Lekarz mi powiedział, że moja niedrożność jest jeszcze w najlepszym położeniu, bo do "udrożnienia" i że jeżeli nasz problem polega tylko na tym, to jest łatwy do usunięcia, a trudniejsze jest walczenie z hormonami czy problemami immunologicznymi. Nie wiem, może tak mówił, bo sam pracuje na ginekologii operacyjnej i na pewno bardziej się zna na zabiegach niż na hormonach.. Jestem pesymistką, tego nie ukrywam, ale mam przeczucie że to nie jest jedyny problem. Nie obserwuję u siebie śluzu płodnego, boję się, ze mogę mieć wrogi śluz. Mój śluz w dniach owulacji jest wodnisty, ale nigdy nigdy rozciągliwy..Nawet po lnie czy wiesiołku - jest go więcej, jest wodnisty, ale rozciągliwy nigdy. Mój M. chyba w kocu zbada sobie plemniczki, choć odwleka to jak moze i jestem za to na niego zła, zobaczymy ja wyjdą te badania. Hormony mam w normie.
Dziewczyny jestem podłamana. czytałam trochę o udrażnianiu jajowodów, niektórzy twierdzą, ze to nie ma sensu bo i tak często funkcje rzęsek są upośledzone i nie funkcjonują prawidłowo, zwłaszcza właśnie u ujścia jajowodów. Niektórzy od razu kierują do in vitro.

28 czerwca 2013, 19:51

Dziękuję Wam bardzo kochane i przepraszam jednocześnie za moje jęki.. Wiem, że każda z nas ma takie problemy i nie powinnam tak się nad sobą użalać, dlatego tym bardziej dziękuje Wam za dobre słowo :)
U mnie zbliżają się dni płodne a ja mogę spać i spać - ale tak w sumie było zawsze, mam niskie ciśnienie, dość mało śpię. We wtorek idę do lekarza. Dużo o nim myślałam, nawet czy go nie zmienić - jest młody, nie ma takiego doświadczenia, ale on ma kilka cech, które dziś rzadko spotyka się u lekarzy:
- duże zaangażowanie - dla swojej pacjentki jest w stanie bardzo wiele "załatwić" i dać z siebie: przyjąć po godzinach w szpitalu (bezpłatnie), ustalić "odpowiednią" osobą do przeprowadzenia zabiegów czy badań - i robi to sam z siebie, bez namawiania i próśb ze strony pacjentki;
- szczerość, konkretność i jasność, nawet w tłumaczeniu spraw niemedycznych, ustalaniu terminów itd.;
- nie liczenie na pieniądze nawet w chwilach, gdy robi więcej, niż musiałby. Po tym jak pierwszy raz byłam u niego na wizycie prywatnej odesłał mnie do przychodni, w której przyjmuje w ramach NFZ.
Nie wiem jak dalej będzie, może czas kiedyś będzie go zmienić. Na razie jest miedzy nami nić porozumienia.

28 czerwca 2013, 19:53

AAAA i jeszcze - facet cały czas się dokształca i widać, że go to kręci :)

29 czerwca 2013, 18:42

wczoraj uświadomiłam sobie, że posiadanie dziecka to nie jest przecież najważniejsza rzecz i cel w życiu, zatem nie mogę żyć tak, jakby było... Nie żyję przecież po to, aby urodzić dziecko.. i nie jest to najważniejsze.. Dzięki temu, że to do mnie w końcu trafiło, spokojniej na to wszystko popatrzyłam. Być moze to minie, być może jutro, za tydzień, za miesiąc, spojrzę na to inaczej, ale dzisiaj jest mi dobrze z tą myślą i jestem spokojniejsza. Zdaję sobie sprawę, że na dłuższą metę trudno jest żyć w takim przeświadczeniu, ale muszę pamiętać, co moim najważniejszym celem, być może będzie łatwiej - na razie jest. Najgorzej będzie się w tym utrzymywać, słuchając niezbyt dyskretnych pytań o dziecko ze strony innych, aluzji a nawet napomnień(!), ale co tam inni! :) Dzięki temu uświadomieniu sobie i przestawieniu pewnych spraw, trochę przygasł mój konflikt (?) z Bogiem..co mnie cieszy najbardziej. Nadal nie rozumiem, nadal pewnie będzie żal, ale jestem spokojniejsza - niech to trwa..

30 czerwca 2013, 00:40

we wtorek mam wizytę u ginka, może coś ustalimy z tym, jakby tu udrożnić mój jajowód jak najszybciej. Boję się, że niestety może się to odwlec - lekarz zapowiedział, ze w sierpniu i wrześniu go nie będzie. W dodatku na miejsce w szpitalu czeka sie min. 2 miesiące.. :/
no i boję się trochę o badanie mojego M. (zmobilizował się :), ale to zrobimy dopiero w przyszłym tyg., bo na razie działamy :)
wiecie, mimo większego spokoju, mam bardzo dużo złych przeczuć...nie ukrywam, ze jestem pesymistką, ale - może to zabrzmi magicznie - moje przeczucia lubią się sprawdzać (choć z drugiej strony, co do hsg miałam dobre "przeczucia", a wyszło jak wyszło). Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że Pan Bóg sobie ze mnie żartuje..śmieje się z wszystkiego co robię, jakby chciał powiedzieć: dziecko, to i tak na nic..

1 lipca 2013, 18:24

jutro lekarz..bardziej denerwuję się, jak się wyrwać z pracy na wizytę niż samą wizytą..w sumie wszystko już wiem, pozostaje tylko kwestia kiedy ten zabieg..w najgorszym przypadku koło października.
Nie wiem czy hsg nie rozregulowało mi cyklu trochę - jest 14 dzień, u mnie już zwykle po owulacji, a temperatura rośnie bardzo powoli. Po hsg lekarzowi zrobiło się chyba mnie szkoda i zrobił mi jeszcze w szpitalu usg..wyszło, ze w tym cyklu mam owulację z tego jajnika, przy którym jajowód jest drożny - wiec zapewne w okolicach @ będzie "lekki" stresik, bo jeśli @ przyjdzie, to teoretycznie w następnym cyklu wielkich szans nie mamy..wszystko się opóźni..trudno.
Wczoraj dowiedziałam się, że całkiem niedaleko przyjmuje zielarz, który podobno ma niesamowitą "intuicję" i potrafi np. poznać, czy ktoś bierze leki, czy nie (tylko spoglądając na człowieka)..potrafi podobno powiedzieć czy będzie się w ciąży i ile dzieci się będzie miało :) coś jak cyganka-szamanka:) tylko on przyjmuje przy kościele...jest podobno niedoszłym bonifratem. Nigdy z takich trochę magicznych porad nie korzystałam, ale teraz to bym do niego poszła :) mój mąż chyba też byłby ciekawy, z tego co się zorientowałam :)
gdy szukałam jakichś informacji nt. tego zielarza, znalazłam trochę porad medycyny naturalnej na lepszą płodność. Pisali np., ze najlepiej się kochać między 2 a 5 rano:) czasem nam się to zdarza, jak się zasiedzę nad pisaniem pracy, moze by tak całkiem zmienic swój dobowy rytm? :) zawsze mi sie lepiej pisało w nocy, wiec pracę może bym w końcu napisała, chociaż jedno :)
1 2 3 4 5 ››